Dodaj do ulubionych

Zaślepiona chęcią

20.02.13, 15:04
pokazania mu ze jest nikim, że skrzywdzil mnie strasznie i teraz niech nie udowadnia że było inaczej, żeby tylko nie wyjść na statystycznego dupka.
Tak poczytałam wątek Ani i pytam Was: a jak sobie poradzić z tą nienawiścią? Nienawidzę go szczerze i do bólu, i jego rodziny, za to że taki był i jest, nienawidzę za to, że do dnia dziesiejszego się go boję i ulegam szantażom i nienawidzę siebie, że w to wszystko wdepnęłam.

Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 15:37
      Inna!
      Kumam złość ale:
      1. po co zaślepiasz się chęcią pokazania mu kim jest?
      Ja takich myśli nie mam bo wiem, że nie pokaże panu tacie, ja będę mówiła białe on czarne i porozumienia nie będzie, więc nic już mu nie pokazuję, nie wdaję się w żadne rozmowy, maile, smsy.
      Wyłącznie komunikaty w sprawie dziecka.
      Wysyłam od jakiegoś czasu wyłącznie mms z zaproszeniem do przedszkola, z wynikami młodego, ze skierowaniem do szpitala itp...
      Zero rozmów, smsy krótkie to, tyle wtedy koniec.
      Bez żadnej chęci udawadniania.
      Uzmysłowiłam sobie, juz dawno, nie dogadam się i to zaakceptowałam.
      Mnie targa wyłącznie, że ma gdzies mlodego, ale też to przerobię.
      2 Nie myśl o jego rodzinie, po co?
      Moja pani babcia, nie widuję wnuka i zaakceptowałam to bardzo szybko.
      Nie myślę o niej, nie gadam nic młodemu.
      Nie ma sensu.To ona traci jedynego wnuka i tyle.
      Ma do tego prawo, w smsach z panem tatą nie poruszam tematu babci!
      To są ich sprawy, nie moje.
      Babcia i pan tata olali dziecko na święta ok.
      Miało babcię i mamę i prezent jaki chciało.
      Koniec
      3. Czemu się go boisz i ulegasz jego szantażom?
      Nie musisz się z nim spotykać. Nie licz na to, że dojdziecie do porozumienia, bo gdybyście mieli to byście doszlismile
      Taka mnie mądrość ostatnio ogarnęłasmile, utnij to emocjonalnie.
      4. Wdepnęłaś po to aby wyciągnąć wnioski i wyleźć z tego mądrzejsza, lepsza, bogatszasmile
      A
    • tricolour Poprzez sprzeczność niczego nie udowodnisz... 20.02.13, 15:46
      ... a na pewno nie udowodnisz, że jest nikim. Bo nie jest.

      Twój były nie jest nikim. Jeśli skupisz się na chęci pokazania, że jest odwrotnie, to lata całe będziesz żyła w nienawiści, a facet - wolny jak ptak - zacznie w radości nowe życie.

      Twoja nienawiść jest uczuciem wtórnym. Warto przepracować u psychologa, co leży u podstaw.
      • inna_nowa_ja Re: Poprzez sprzeczność niczego nie udowodnisz... 20.02.13, 16:21
        jest już dla mnie nikim - nikim ważnym - obcy.
        Dla kogoś może być wszystkim.
        • malgolkab Re: Poprzez sprzeczność niczego nie udowodnisz... 20.02.13, 21:13
          inna_nowa_ja napisała:

          > jest już dla mnie nikim - nikim ważnym - obcy.
          Chyba jednak nie, skoro wyzwala w Tobie tak mocne emocje. Nikim ważnym stanie się gdy jedynym Twoim uczuciem będzie obojętność.
    • xciekawax Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 16:10
      Moim zdaniem to jest po prostu etap. Jeden z wielu. Moze potrzebujesz ta zlosc miec aby uzbroic sie i byc silniejsza. Nie wiem. Moim zdaniem bym zaakceptowala to ze tak czujesz. Oczywiscie jezeli bedzie sie to w nieskonczonosc przeciagac to znak ze cos nie tak, ale jezeli to faza - to calkiem zrozumiale - facet Cie skrzywdzil - oczywiscie ze jestes zla. Moze tu sa same Matki Teresy, ale wierz mi, zlosc to calkiem naturalna reakcjia.

      Tylko tez rozroznij czy naprawde jestes zla na niego, czy na siebie. Bo jezeli na siebie - to bedziesz potrzebowala psychologa, aby sie tego pozbyc. Zlosc na exa moze przejsc sama - a jakby nie przechodzila, to tez powinnas pojsc po pomoc.



    • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 16:20
      Ania, gdybym go nie widywała i gdyby nie wchrzaniał się tak w moje życie byloby mi lepiej. Wychodzę do sklepu - eks, tankuje samochód - eks, jestem w ciuchlandzie - eks teściowa i wszędzie ONI. Dodatkowo "nasi" znajomi karmią mnie niepotrzebnie newsami jak się on i jego rodzina o mnie wyraża ( o mnie to mało, ale o dzieciach) a on frajer nigdy własnych dzieci nie bronił.
      Dostaje sms-y: jak Ci przejdzie zadzwoń albo: lecz się masz coś z głową.
      To nie do niego dzwoni Pani z przedszkola ze córka ma gorączkę, on przyjeżdża i klękajcie narody bo przecież dzieci odwiedza.
      Do psychologa muszę pójść, nie radzę sobie z tym uczuciem.
      • yoma Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 16:33
        Podejść nie zawadzi. Skoro nawet ja to mówię...
      • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 16:42
        1.Zmień sklepy, mówię poważnie, ja pomimo bliskości "starych" nie wchodzę tam i wynalazłam inne.
        zmieniłam też stację benzynową i to nawet nie ze względu na eksa ale teraz ja wybieramsmile i jest mi lepiej.Pierwszy raz w życiu zbieram na swoje konto jakieś punktysmile, jak będę miała 60 to już coś uzbieramsmile
        2 Zmień znajomych, jeśli są w porządku powiedz jasno i stanowczo że nie chcesz słuchać nic i tego się trzymać.
        Olej temat jak się rodzina eksa wyraża, sobie robią wizytówkę a nie Tobie i dzieciom.
        Uściślij kontakty na ile się da i tego się trzymaj.
        Wtorek, piątek sobota od do i tego się trzymaj.
        Bez zmian, bez 50 tego smsa czy będzie itp...
        Jeden jasny mail że widuję dzieci wtedy i wtedy....i koniec i tego się trzymać.
        Wyrzuć z siebie że nie do niego dzwoni pani z przedszkola.
        Inna ja Cię trochę znamsmile powiedz pomagał jak byliście razem? Nie, więc co oczekujesz?
        Kiedyś też pani do Ciebie dzwoniła tylko, że wtedy pan tata był w domu i wiedział o tym a teraz jest inaczej.
        To Ty już przeszłaś daleką drogę i dociera do Ciebiesmile
        A
      • mayenna Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 19:44
        Doceniam jednak swoja wadę: mnie można minąć czasem na ulicy i nie zauważę. W sklepie tak samo.
        Inna, spróbuj dowartościować swoje życie. Wiem, że banalnie brzmi, ale zrób coś dla siebie, coś co Ci da zadowolenie.
        Odetnij się emocjonalnie od tego co on mówi, czy jego rodzina. Wiesz, że to nie ma nic wspólnego z prawdą i chroń siebie nie dopuszczając tych treści zupełnie do rozważania, do poważnego traktowania. W takich momentach, zamiast rozmyślać co on powiedział, mówiłam sobie: jesteś fajna babka, masz cudowne, kochane dzieci czy inną mantrę 'okolicznościową'smile Az tamto nie miało znaczenia.
      • xciekawax Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 20:25
        a co ty masz takich glupich znajomych ze Tobie bzdury powtarzaja? Albo im powiedz ze Ciebie to nie interesuje, albo omijaj znajomych szerokim kolem.
        Plotkarze ! przestan, nawet nie ma o czym mowic.
        Gdyby to byli prawdziwi znajomi to by powiedzieli exowi co mysla o jego plotach i zeby wsadzil je sobie w d....

        Ja wiem ze znajomi czasami moga byc jak trucizna. Ja nawet ostatnio odcielam sie od bardzo dlugiej znajomosci, bo doszlam do wniosku ze ta osoba tylko wciaga mnie w ploty, i jad do wszystkich dookola. Na kazdym spotkaniu tylko nasmiewala sie z naszych wspolnych znajomych. To bardzo truje umysl. Urwalam to. Spotykam sie raz na 2 miesiace i jest spoko - odpoczelam psychicznie i jestem pozytywniejsza.

        no i nie ma to jak nowi znajomi. smile
        • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:03
          no właśnie, problem w tym że nie umiem sie odciąć, problem w tym, że przy każdorazowej wizycie taty u dzieci on wraca do tematu: wrócić, ostatnio niby tak od niechcenia, niby mimochodem chciał mnie chyba pomacać, zmywałam naczynia i czuję jak jest blisko, czułam oddech na swojej szyi więc pytam czy chce coś wziąć z suszarki, pytania czy mógłbym zostać? stwierdzenia: brakuje mi ciebie mnie tylko wkurzają, nie prowokuję, nie daję do zrozumienia że coś tam coś.... ostatnio właśnie po tych jego zachowaniach napisałam do niego list, w którym jasno powiedziałam, że nie chcę już z nim żyć i razem nie będziemy.
          Z tymi znajomymi macie racje, tacy życzliwi, kuźwa jakby własnych problemów nie mieli.
          Ania, masz rację od zawsze tak było że w razie co, to ja byłam od wszystkiego, on wtedy był, i co? I nico, tylko cholera są faceci którzy są beznadziejnymi mężami ale superowymi ojcami, i chciałabym bardzo aby moje dzieci takiego ojca miały. Muszę przetrawić że eks stchórzył, że nie potrafi być takim ojcem jakim ja chciałabym aby był.
          Taki np. Error, zajął się córką, wychowuje, KOCHA i mu ZALEŻY, wie co lubi, czego nie, wie czym się interesuje, a mój eks gdybym poszła do piachu oddałby dzieci na wychowanie mojej matce, bo jego juz za stara i by ich nie chciała.
          Jestem sfrustrowana, niczego dla siebie nie robię, nie mam ochoty zmyć oskrobanych paznokcie, do połowy zielone, od połowy lakier odpadł bo padam na pysk. Nie chce mi się nic i do tego wszystkiego problemy finansowe.
          • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:11
            a już najbardziej nienawidzę eksa za to, że dla niego weekend z dziećmi to odskocznia od życia w kabinie, on tam zdziczał, jak pies w budzie, I wkurza mnie kiedy przychodząc do dzieci przez kilka godzin próbuje je wychowywać, komendy: odejdź od komputera bo ci go zabiorę kiedy ja mam z synem ustalenia jak gra i ile. Albo: ja bym cie wychował, do książek, siedziałbyś dotąd aż byś nauczył się tabliczki mnozenia (ok,ja wkuwałam jak byłam mała ale Miśkowi staram się pokazać mechanizm mnożenia i dzielenia aby kumał o co chodzi). I tak wkoło macieja, ekspert od wychowywania się znalazł. Nakręciłam się, wiem, ale mam słaby okres i nie mam nikogo, komu mogłabym się wyżalić i ulać sobie.
            Jak Wy to robicie, że sie spotykacie i znacie w realu? też tak chcęsmile
      • malgolkab Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:25
        inna_nowa_ja napisała:

        > Dodatkowo "nasi" znajomi karmią mnie niepot
        > rzebnie newsami jak się on i jego rodzina o mnie wyraża ( o mnie to mało, ale o
        > dzieciach) a on frajer nigdy własnych dzieci nie bronił.
        Ja do tego podeszłam tak - kto mnie zna, to wie jaka jest prawda, zdanie reszty mam głęboko... a kilku znajomym, którzy mieli zapędy opowiadać mi co u eksa i co o mnie mówi powiedziałam, że mnie to nie interesuje.
    • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:20
      Ta nienawiść do niego z czasem Ci mnie, jeśli nie będziesz jej podsycać i pielęgnować.
      Mnie bardziej martwi to, że nadal pozwalasz mu na to, by Cię szantażował. Jednak to nie jest powód do tego, by siebie nienawidzić.
      • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:29
        Mola, mnie też to martwi, ta część mojej psychiki po tylu latach nie umie sobie z tym poradzić, co prawda jest lepiej, bo teraz proszę grzecznie aby juz sobie poszedł i nie daję po sobie poznać, ale w głębi siebie samej w dalszym ciągu mam z tym problem.
        • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:36
          Nie od razu Kraków zbudowano. Powoli, małymi kroczkami do przodu. Ważne byś robiła postępy i w sprawach zasadniczych nie pozwalała sobą manipulować.
          • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:04
            Czy te spotkania musza być z dziećmi u ciebie w domu?
            Bo Ciebie wykańcza fizyczna jego osobowośćsmile
            Dzieci ubrać o 15 i tyle, stać przed furtką i tyle, dac , buzi chusteczka i tyle.
            A
            • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:08
              Aniu, jeszcze mąż Innej jest alkoholikiem, więc powierzenie mu samodzielnej opieki nad dziećmi nie jest proste.
              • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:19
                Mola, i co najgorsze z niepokojem obserwuję że pije coraz wiecej, ale to ponoć tylko piwo, a wiem, bo widzę jak przyjeżdza i jak mu ręce drżą, twarz poszarzała, spuchnięta, mój ojciec jest alkoholikiem, więc trudno bym nagle oślepła.
                • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:26
                  Zatem pomyśl nad pozbawieniem go praw rodzicielskich. Poważnie piszę.
                  Dzieci ojca potrzebują i potrzebować będą, ale priorytetem jest ich bezpieczeństwo.
                  • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:38
                    wiem i też to rozważam choć zarzeka sie że je kocha nade wszystko, wierzę bo dlaczego mam mu nie wierzyć, kocha jak umie, ale jest nieodpowiedzialny i nie darowałabym sobie gdyby kiedyś, coś. Pamiętam swoje wspomnienia z dzieciństwa a w zasadzie jak już byłam nastolatką, bezradna mama i ojciec, który wiózł mnie polonezem przez centrum warszawy pijany. no way.
                    • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:42
                      On dzieci na pewno kocha, ale samo kochanie to za mało. Nieodpowiedzialności miłością wytłumaczyć się nie da.
                      • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:48
                        pięknie powiedziane, zapiszę sobie
            • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:08
              Ania, właśnie chciałabym aby te spotkania uregulować, mam nadzieję że lada moment sie to uda bo rozwód już tuż tuż.Jego fizyczna obecność mnie męczy tym bardziej że bywa tak, że przyjeżdża o 14 i siedzi czasami aż zaczynam kąpać dzieci. W międzyczasie czuje się jak za dawnych lat i uważa, że gość w dom - Bóg w dom.
              Kurde Hania mi się rozłożyła i kolejny dzień nie pójdę do roboty, eh życie.
              A Sz nie ma przypadkiem zapalenia stawu biodrowego? Mój M miał i też nie chodził, ja wtedy z brzuchem z drugim dzieckiem i też tachałam.
              • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:18
                Młody szumnie nazywany Szsmile ma zapalenie stawu kolanowegosmile
                Kajdanki kupie takie w seks shopiesmile i mu założę żeby nie łaziłsmile
                Tylko tam są takie miłe i futerkowesmile
                Też drugi tydzień na zwolnieniusmile, martwię się pracę choć młodym bardziejsmile
                To sie skończy inna bo nie ma innego wyjścia, ureguluj spotkania, a jak cie bedzie trafiało to odliczajsmile
                A
                • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:21
                  Ania niech młody nie obciąża stawu, pamiętaj, to bardzo ważne. Hania ma 39,3 i nic poza tym sie nie dzieje, wiec czekam co się wykluje.
    • kara_mia Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:25
      a jak sobie poradzić z tą nienawiścią?

      Siąść w najciemniejszym kącie domu, schować się przed wszystkimi, zamknąć oczy i powiedzieć głośno do siebie:
      Tak strasznie cie kocham, to tak okropnie boli, że cie nie ma...
      Powtarzać procedurę codziennie, aż przestaniesz przy tym płakać i w sumie to przestanie być prawdą.
      Nienawiść zniknie sama.
      • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 21:34
        nie karmię się nienawiścią i mam nadzieję, że jej w sobie nie pielęgnuję, wiem, że nienawiść niszczy, będąc w szpitalu poznałam niewiele starszą od siebie dziewczynę, która żyła w toksycznym małzeństwie lat 15, rozwiodła się, eks nawet w szpitalu ją nachodził podchmielony i wygadywał takie głupoty że gdyby nie to, że nie miałam siły wstać na siku to by w ryło dostał aż by zadudniło, no w każdym bądź razie Anita powiedziała mi jedno: ja mu wybaczyłam, on nie umie sobie wybaczyć. Anita zmarła.
        Wracam do niej często myślami.
        • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:06
          Inna, a jak z Twoim zdrowiem? Wszystko w porządku?
          • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:14
            mówiłam Ani, ale się pochwale naświetlania zrobiły swoje, nie ma zagrozenia i jestem zdrowa. Ryczałam jak bóbr, ze szczęścia, teraz co pół roku kontrola a potem tylko raz w roku.
            No i włosy w kitkę malutką mogę złapać gumkąsmile
            • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:17
              Super! Bardzo się cieszę smile smile smile
              W takich trudniejszych chwilach powtarzaj sobie jak mantrę, że najważniejsze jest, to, że żyjesz i że zamierzasz się tym życiem jeszcze dłuuuuugo cieszyć smile
              • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:33
                oj taksmilesmile
                Najpierw dzieci przewartościowały moje życie, ale miesiące w szpitalu, leczenie, strach uzmysłowiły mi jakim darem jest życie. I pamiętam strach nie o siebie ale o dzieci.
                • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:41
                  No dzieciory już tak mają, że są siłą napędową życia smile
                  Nie dla wszystkich rzecz jasna, ale ci, którzy świadomie z tej siły rezygnują i z wychowania własnych dzieci rezygnują, nie wiedzą co tracą.
                  • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:49
                    no, nic mi takiego kopa nie daje jak moje dziecismile aha, kochane Dziewczyny skąd pobrać aktualny program do rozliczenia PIT-u? Pierwszy raz będę to robić sama wiec z jakąś intrukcją by się przydał.
                    • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 23:04
                      Magda!
                      Sz zwany młodymsmilebędzie popylał.
                      Masz tak dużosmile swój kawałek podłogi i dwójkę dziecismile
                      Wyszłaś z ciężkiej choroby, mamę na miejscu.....
                      Za dużo dobrego na jednegosmile
                      A
                      www.youtube.com/watch?v=7_FEeB9bidg
                      • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 23:13
                        Ania, wiem, to jest to coś czego nie można kupić, i doceniam że dzieci zdrowe i mama, która mi pomaga ogromnie gdy ja jestem w pracy.
                        Idę spać, dobranoc.
                        • blue_ania37 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 23:34
                          Magdasmile
                          Masz mamę na miejscu, dwójkę fajnych dzieciaków i nawet eksa który od nich się nie odcina.
                          Popatrz taksmile
                          Nie mówię, żebyś go lubiła tylko żebyś zobaczyła inaczejsmile
                          Jestem sama, zawsze...mam mamę raz na 2 miesiące przez chwilę i tatę też.
                          Jak nie odpalę auta to nie mam gdzie pójśćsmile
                          Tata Szyma go nie kocha i nie zostawił tylko mnie ale i jegosmile
                          Musiałam się wyprowadzić z domu, który uważałam za swójsmile do tej pory rosną tam moje rośliny, a blat w kuchni był robiony na mój wzrostsmile
                          Magda nie ma tego złego.....
                    • mola1971 Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 23:18
                      Ja se pobrałam i w 10 minut się rozliczyłam (wraz z wysłaniem) program z tej strony.
                      Jest darmowy jeśli się przekaże swój 1% podatku na jedną z organizacji, która jest do wyboru. W większości są to fundacje wspierające dzieci i młodzież (jest ich dużo, więc można wybrać taką w swojej okolicy), zatem jest z czego wybierać smile
                      Tera se czekam na zwrot tongue_out Niestety zbyt długo się nim nie nacieszę, ino nadrobię jakieś zaległości uncertain
                      • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 21.02.13, 21:23
                        dzięki, ja mam nadzieję ze uda mi sie uzyskać zwrot zanim komornik go sobie weźmie(:
            • yoma Re: Zaślepiona chęcią 21.02.13, 09:33
              > e naświetlania zrobiły swoje, nie ma zagrozenia i j
              > estem zdrowa.

              No kurde, Inna, i teraz to mówisz zamiast od razu zatrąbić na forum wszem i wobec, żeby się można było cieszyć razem z tobą?

              Bardzo się cieszę. No.
              • inna_nowa_ja Re: Zaślepiona chęcią 21.02.13, 21:17
                Yoma, ja przez pierwsze kilka dni nie moglam uwierzyćwink ostatnio mało zaglądałam na forum i jakoś tak wyszło, choć planowałam sie pochwalić, tylko wiesz, raka ma się całe życie i muszę się liczyć z możliwością nawrotu, choć mój fajowy Prowadzący każe mi o tym nie mysleć.
                • yoma Re: Zaślepiona chęcią 22.02.13, 09:03
                  Inna, bo cię trzepnę. Już widzę, jak twoje myślenie od "raka się ma całe życie" idzie prościutko do "na pewno mi się odnowi". Nie idź tą drogą!

                  Psyche, serdeńko, psyche, a psyche działa na ciało. Myśl tak jak napisałaś: naświetlania zrobiły swoje, nie ma zagrożenia i jestem zdrowa. Proszę cię.

                  Dupa tam całe życie, nie ma nawrotu przez trzy lata, nie ma raka. No.
        • kara_mia Re: Zaślepiona chęcią 20.02.13, 22:07
          Tak trzymać, smile
          pomodlić się za Anitę... (W sumie każdemu by się przydało)
    • satoja Re: Zaślepiona chęcią 21.02.13, 13:26
      A to nie jest tak, że Twoja nienawiść do męża jest wtórna - spotęgowana tym, że Twój ojciec pił, że całe dzieciństwo miałaś toksyczne, że nie dostałaś od alkoholika poczucia bezpieczeństwa i z mężem powielił Ci się ten sam problem? Chcesz go "ukarać" za krzywdy wyrządzone Ci też przez rodziców, bo nie umiejąc nienawidzić swoich rodziców za krzywdę którą Ci wyrządzili (jakżeż to wypada..) dużo łatwiej skierować całą nienawiść na "obcych" - na wredną teściową i exa alkoholika. Twoja krzywda z dzieciństwa, nauczenie złego wybierania, powielenie problemu w swoim małżeństwie, nałożenie się dwóch toksycznych osobowości.... Budząca się śwoadomość krzyczy o powetowanie, na tym na którym pozornie najłatwiej.
      Terapia dla współuzależnionych się kłania. Długa - i do skutku.
      Twój maz to osoba nieszczęśliwa, uzależniona, chora. Nie był w stanie "uratować" Twojego życia. Z połączenia dwóch nieszczęść nie da się zrobić szczęścia.
      Uratować możesz się sama - przestając się uzależniać emocjonalnie od kolejnych alkoholików, przestając trzymać się jak najbliżej osób toksycznych, raniących, krzywdzących -i powielać z nimi swoje dzieciństwo. Bądź bardziej uważna na to co się wokoło dzieje. Mężowi musisz się nauczyć stawiać granice. I zrobisz to, gdy sama "ozdrowiejesz".
      Potrzebujesz tych zdrowych granic dla siebie, i dla dobra swoich dzieci. By one kiedyś swoich partnerów nie zalewały nienawiścią za to, że rodzice im kiedyś piekło zgotowali.
      Mąż dzieci kocha, na swój sposób. Lecz to, że mówi, że kocha - to nie znaczy że w amoku uzależnienia chorego umysłu nie skrzywdzi tych dzieci, nie narazi na zło. Więc jako jednak "zdrowsza" od niego musisz zadbać o to, by pijany się przy nich nie plątał... Dla ich, Twojego i jego dobra.
      Chodź do Alanon lub inne formy pomocy współuzależnionych.
    • puzzle33 Re: Zaślepiona chęcią 22.02.13, 12:58
      Dla mnie istotą Twoich słów jest ich sprecyzowanie w temacie: zaślepiona. Jak zawężasz pole widzenia i czego poprzez to nie dopuszczasz? Myślisz o tym czasem? Poza zaślepieniem jest widzenie, na ogół dające obraz rzeczysmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka