Dodaj do ulubionych

NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ

29.03.13, 13:48
WITAM SERDECZNIE.MOJA ŻONA(teściowie) WNIOSŁA POZEW ROZWODOWY "mamy troje wspaniałych dzieci"I POWIEDZIAŁA MI ŻE JAK DAM JEJ ROZWÓD BEZ ORZEKANIA O WINIE TO NADAL BĘDZIEMY RAZEM DECYDOWAĆ O DZIECIACH I BĘDĘ JE WIDYWAŁ I ZABIERAŁ KIEDY CHCE NATOMIAST JEŚLI BĘDĘ ROBIŁ PROBLEMY PRZY ROZWODZIE TO ZROBI TO I TAK Z ORZECZENIEM MOJEJ WINY A WTEDY BĘDĘ MUSIAŁ SKAMLEĆ ABY JE ZOBACZYĆ TAK JAK MA TO JEJ BRAT PO ROZWODZIE.KOCHAM MOJĄ ŻONĘ A O DZIECIACH JUŻ NIE WSPOMNĘ.CO MAM ROBIĆ?
Obserwuj wątek
    • buba2002 Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 29.03.13, 14:40
      Nie wszystko jest dla mnie jasne. Ale po kolei...

      > WITAM SERDECZNIE.MOJA ŻONA (teściowie) WNIOSŁA POZEW ROZWODOWY - a co do tego mają teściowie? Tak im zależy na rozbiciu rodziny córki? Dlaczego?
      "mamy troje wspaniałych dzieci"I POWIEDZIAŁA MI ŻE JAK DAM JEJ ROZWÓD BEZ ORZEKANIA O WINIE - Czy masz powody, żeby domagać się jej winy? A co do dawania rozwodu - sąd orzeka, a nie eks.
      TO NADAL BĘDZIEMY RAZEM DECYDOWAĆ O DZIECIACH I BĘDĘ JE WIDYWAŁ I ZABIERAŁ KIEDY CHCE - A dotrzyma słowa? Jeśli już teraz robi z dzieci kartę przetargową...
      NATOMIAST JEŚLI BĘDĘ ROBIŁ PROBLEMY PRZY ROZWODZIE TO ZROBI TO I TAK Z ORZECZENIEM MOJEJ WINY - A ma do tego dowody? Sama już nie wiem, czyja wina, więc pewnie wyjdzie obopólna, więc może nie ma sensu orzekać o winie.
      A WTEDY BĘDĘ MUSIAŁ SKAMLEĆ ABY JE ZOBACZYĆ TAK JAK MA TO JEJ BRAT PO ROZWODZIE - super! A dzieci? Czym muszą zasłużyć na spotkanie z ojcem? A tak serio, to może to zrobić i choć nawet będziesz miał zagwarantowane widzenia z dziećmi, to nie wyegzekwujesz.
      KOCHAM MOJĄ ŻONĘ A O DZIECIACH JUŻ NIE WSPOMNĘ.CO MAM ROBIĆ? - Z rozwodem? Z winą? Z dziećmi? Czy ten rozwód jest konieczny? Jak to uzasadnia żona? Jeśli nie da się nic naprawić, to po co wam orzekanie? A jeszcze - mieszkacie osobno?
      • ojciec90 Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 29.03.13, 16:19
        WITAM.DZIĘKI ZA ZAINTERESOWANIE SIĘ MOIM PROBLEMEM.ROZWÓD JEST ZBĘDNY JA KOCHAM SWOJĄ RODZINĘ I ZAWSZE WSZYSTKO BYŁO OK.DO CZASU KIEDY MUSIAŁEM ZAMKNĄĆ FIRMĘ I ZACZEŁY SIĘ PROBLEMY FINANSOWE.ŻANA WIEDZIAŁA ŻE TO JEST KONIECZNE I MNIE ZAWSZE WSPIERAŁA ALE JAK SKĄCZYŁY MI SIĘ PIENIĄDZE TO ŻONA MUSIAŁA DOKŁADAĆ DO NASZEJ RODZINY I ZACZEŁY SIĘ SCHODY ,TYM BARDZIEJ ŻE DOWIEDZIELI SIĘ O TYM TEŚCIOWIE.(wykrzyczał mi teść nie raz np.jakim prawem żona płaci za przedszkole)CZY JEST W TYM COŚ ZŁEGO ŻE ŻONA DOKŁADAŁA DO RODZINY? WCZŚNIEJ NIGDY TEGO NIE MUSIAŁA ROBIĆ ALE ZE WZGLĘDÓW TAKICH A NIE INNYCH CHYBA MOGŁEM LICZYĆ NA SWOJĄ DRUGĄ POŁOWĘ. ŻONA PRACUJE Z TEŚCIAMI W ICH FIRMIE I CODZIENNIE MIAŁA SUSZENIE GŁOWY CO PRZENOSIŁO SIĘ NA NASZ DOM.ZACZEŁY SIĘ STRESY I NIEPOTSZEBNE ZGRZYTY. W ŚWIĘTA ŻONA POJECHAŁA DO TEŚCIÓW NA OBIAD Z DZIEĆMI.JA NIE CHCIAŁEM TAM JECHAĆ.MISIAK POWIEDZIAŁ: KOTKU JADĘ MAX NA DWIE GODZINY ALE CAŁY DZIEŃ ZOSTAŁEM SAM.WRÓCIŁA DOPIERO PÓZNYM WIECZOREM.CAŁY DZIEŃ BYŁĘM SAM,BEZ MOICH DZIECI I ŻONY.ŻONA PRZYJECHAŁA JUŻ CAŁKIEM INNA.ZACZEŁA ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK JEJ RODZICE,ZACZEŁA MNIE OSKARŻAĆ I WYPOMINAĆ JAKIEŚ ŚMIESZNE INCYDENTY Z NASZEGO ŻYCIA CZEGO NIGDY NIE ROBIŁA.BYŁEM WŚCIEKŁY,ALE NIE KŁUCIŁEM SIĘ POPROSTU POSZEDŁEM DO NASZYCH PRZYJACIÓŁ OCHŁONĄĆ,WYGADAĆ SIĘ ,ROZLUŻNIĆ.JAK WRÓCIŁEM DRUGIEGO DNIA ŻONY JUŻ NIE BYŁO W DOMU. ZABRAŁA DZIECI I ICH UBRANKA BEZ POWIADOMIENIA MNIE O TYM.NA NASTĘPNY DZIEŃ PRZYJECHAŁA Z TATUSIEM ZABRAŁA RESZTE RZECZY I POWIADOMIŁA MNIE ŻE SKŁADA POZEW ROZWODOWY.TO BYŁO TRZY MIESIĄCE TEMU A ZA DWA TYGODNIE MAMY SPRAWĘ ROZWODOWĄ.NA DZIEŃ DZISIEJSZY MAM Z ŻONĄ DOBRE STOSUNKI,WSZYSTKO DZIAŁA JAK WCZEŚNIEJ. ZAWORZĘ DZIECI DO SZKOŁY ,PRZEDSZKOLA,SPACERY itp.ŻONĘ PRZYTULAM,CAŁUJĘ,WYDAJE SIĘ ŻE DA SIĘ TO WSZYSTKO NAPRAWIĆ ALE ŻONA NIE CHCE SŁYSZEĆ O POWROCIE.MOIM ZDANIEM BOI SIĘ RODZICÓW.SĄ MAJĘTNYMI LUDŻMI.ODRAZU W SWOIM DOMU WYPOSAZYLI POKOIK DLA DZIECI ,KUPILI SAMOCHÓD SKACZĄ JAK PRZY JAJKU.POWODEM TEGO JEST ŻE NIE MAJĄ KOMU PRZEKAZAĆ FIRMY I KONIECZNIE CHCĄ DOPROWADZIĆ DO ROZWODU BO OBCEGO (czyli mnie) DO SWEGO NIE DOPUSZCZĄ. JA WCALE NIE CHCE NAWET NIGDY NIE CHCIAŁEM ABY ŻONA TAM PRACOWAŁA BO BYŁY OBAWY Z MOJEJ STRONY ŻE BĘDĄ INGEROWAĆ W NASZE ŻYCIE. JESTEM W TRAKCIE ROZWIJANIA NOWEJ DZIAŁALNOŚCI I JUŻ WIDZĘ ŻE BĘDZIE OK.ALE BEZ MOJEJ RODZINY NIC NIE BĘDZIE MIAŁO SĘSU.CO DALEJ?NIEWIEM CO ROBIĆ.
        • mayenna Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 29.03.13, 16:45
          Wyłącz caps lock bo w sieci wielkie litery oznaczają krzyk i źle się to czyta.
          Jak powiesz w sądzie ze kochasz żonę, widzisz możliwość naprawy związku, że trzy miesiące temu jeszcze mieszkaliście razem, był seks i więzi nie wygasły to sąd wam odroczy rozprawę.

          Szukaj pracy i nie puszczaj żony samej do teściów.
          Nie rozumiem czemu wypominasz jej pobyt u rodziców, na który sam się zgodziłeś.
          Co twoja zona napisała w pozwie rozwodowym? Ze chce rozwodu bo nie pracujesz?
          • anti-magic Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 11:05
            A jak się - od strony technicznej - nie wypuszcza żony samej do teściów ?
            Zresztą żona, z tego co zrozumiałem, już zamieszkała z teściami.
            • mayenna Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 11:35
              anti-magic napisał:

              > A jak się - od strony technicznej - nie wypuszcza żony samej do teściów ?
              Od strony technicznej to mógł towarzyszyć zonie w wizycie u jej rodziców. Moim zdaniem małżeństwa chodzą razem na takie towarzyskie wizyty, szczególnie do rodziny. Czasem trzeba niechęć schować do kieszeni i pójść skoro drugiej stronie zależy.
              • anti-magic Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 13:26
                No dobrze, ale jak to się ma do opisywanej sytuacji ? Ja odnoszę wrażenie, że dla teściów i żony zasadniczym problemem jest brak zaradnosci autora, a nie brak jego wizyty w święta u teściów.
                • mayenna Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 14:05
                  anti-magic napisał:

                  > No dobrze, ale jak to się ma do opisywanej sytuacji ? Ja odnoszę wrażenie, że d
                  > la teściów i żony zasadniczym problemem jest brak zaradnosci autora, a nie brak
                  > jego wizyty w święta u teściów.

                  A tak to się ma, że jak ludzie są ze sobą blisko, wspierają się i zwyczajnie stają za sobą murem to trudniej wejść w to osobom trzecim. A prościej: jakby autor był u teściów to może zauważyłby co się dzieje, zapobiegł temu, obronił siebie i swoja rodzinę.Jeżli złe stosunki z teściami przewazyły szalę rozwodu to widać, że warto o poprawność tych relacji dbać.

                  • anti-magic Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 17:00
                    Wybacz, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Gdyby poszedł do teściów, to i tak by się tam z nim pokłócili, po co komu takie święta ? A teściowie i tak mieli kiedy indoktrynowac małżonkę, skoro u nich pracuje (czyli de facto jest od nich kompletnie uzależniona finansowo, kiepska sytuacja). Moim zdaniem skrewił tym, że poszedł do znajomych się "zrealaksowac" (czyli zostawił ja w święta) i wrócił na drugi dzień, a nie tym że nie poszedł do teściów. O to żona się pewnie wkurzyła.
                    • mayenna Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 17:56
                      anti-magic napisał:

                      > Wybacz, ale zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Gdyby poszedł do teściów, to i tak
                      > by się tam z nim pokłócili, po co komu takie święta ?
                      Z każdym da się posiedzieć przy wspólnym stole i nie pokłócić się.
        • anti-magic Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 11:06
          Jak się uparli na ten rozwód, to z nimi nie wygrasz, poza tym widać wyraźnie że mają nad Tobą przewagę.
          Zgódź się pod warunkiem powierzenia władzy rodzicielskiej nad dziećmi obojgu rodzicom i zasądzenia ci alimentów w rozsądnej wysokości.
          Ewentualnie możesz też zaproponować na sprawie separację (separacja nie różni się od rozwodu poza tym, że można ją cofnąć, może żona na to pójdzie).
          Nie proponuj tylko żonie separacji przed rozprawą, bo po konsultacji z prawnikiem pewnie się nie zgodzą. Spróbuj forsować separację na rozprawie, "z zaskoczenia", argumentując że rozpad małżeństwa nie jest w pełni przesądzony.
          • ekscytujacemaleliterki Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 11:55
            Uparli się czy nie uparli. Nie ma to znaczenia bo to sąd udziela rozwodu a nie ex czy teściowie.
            Po za tym, do udzielenia rozwodu potrzebne są trzy przesłanki,tj. brak więzi emocjonalnej, uczuciowej, brak prowadzenia wspólnego gospodarstwa domowego, brak więzi ekonomicznej.
            Co do orzekania o winie to najpierw przed sądem winę trzeba udowodnić.
            Co do dzieci to wnioskuj o ustalenie i zabezpieczenie kontaktów.
            Przy ewentualnym rozwodzie oczywiście żona może Ci kontakt z dziećmi utrudniać bo zapewne pozostaną przy matce. I oczywiście wnioskować o alimenty na dzieci.
            • ojciec90 Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 12:34
              Dzięki za podpowiedzi.Właśnie wruciłem z kościoła,święciliśmy poświęcić święconkę.Byliśmy całą naszą rodziną tak jakby nigdy nic.Przepraszam was bardzo ale pędzę po dzieciaczki.Przyworzę je na obiadek,żona niestety nie chciała.Pózniej się odezwę.Miło poznać takich fajnych ludzi jak wy choć w tak przykrych okolicznościach... A tym czasem ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO DOBREGO I SPOKOJNYCH,RODZINNYCH ŚWIĄT.
            • anti-magic Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 13:36
              Winę trzeba udowodnić, ale do orzeczenia rozwodu wystarczy jedynie częściowa wina autora .Sąd nie udzieli rozwodu, jeżeli po stronie małżonka domagajacego się rozwodu leży wyłączna wina. Małżonka autora wydaje się o tym być poinfomowana.
        • dziad47 Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 30.03.13, 17:46
          Witaj jesteś zapewne kolejnym człowiekiem którego czyjaś chciwość unieszczęśliwi. Od dawna poczytuje niektóre watki na tym forum. Po kilku latach walki w sadzie o udowodnienie że nie jestem wielbłądem wiem że Zawsze, przegrywają dzieci. To one w przyszłości będo nieszczęśliwe. Wiele prac psychologów dowodzi że problemy zaczynają się wiele lat wcześniej. To że twoi teściowie dziś krzywdzą swoje wnuki, nie dotrze do nich nigdy. Z drugiej strony trwanie w związku w którym jest eis dyskryminowanym tez nie jest dobre. Bo tylko szczera rozmowa, dialog i poszanowanie partnera, gwarantuje naprawę nawet najgorszego związku. Ale o szanse na naprawę relacji nie ma szans z "życzliwymi" rodzicami pod drzwiami. Życzę ci powodzenia by udało ci się uratować to jedyne dobro jakie mamy tu na świecie tzn rodzinę, bo tak naprawdę nic innego się nie liczy. Powodzenia
    • bez_przekazu Re: NIECHCĘ ROZWODU ALE MUSZĘ 31.03.13, 11:18
      ojciec90 napisał(a):

      > CO MAM ROBIĆ?
      >
      wylaczyc caps locksmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka