Dodaj do ulubionych

Matka zabroniła...

28.08.13, 22:43
Pracuję w zespole placówek oświatowych, w skład którego wchodzą m.in. przedszkole i żłobek. Dzisiaj była afera, bo któraś z nauczycielek nie zamknęła drzwi i do budynku wszedł człowiek, który nie miał prawa tam wejść. Kim jest ów osobnik? Ojcem dwójki dzieci, które uczęszczają do owego przybytku. Dlaczego nie może wejść do budynku? Ano dlatego, że jest w trakcie rozwodu z żoną, a ona napisała pismo i złożyła na ręce dyrekcji. W piśmie kategorycznie zastrzegła, że ojciec nie może dzieci odbierać ani widywać. Byłam jedyną osobą, która zaprotestowała przeciwko takiemu traktowaniu ojca. Gdy zapytałam, czy sąd wydał decyzję o zakazie zbliżania się ojca do dzieci, usłyszałam, że nie, żadnej rozprawy jeszcze nie było, to jest polecenie matki. A matka ma prawo. Próbowałam się dowiedzieć, cóż takiego uczynił ów ojciec... Panie opiekunki nie wiedzą, ale "matka sama się dziećmi zajmuje, wszystko organizuje, więc chyba wie, co robi..." I panie gotowe są własną piersią osłaniać niebożęta, żeby nie spoczęło na nich ojcowskie oko... Opadły mi ręce i wszystko, co może opaść. Te dzieci nie są moimi podopiecznymi, nie mam w ogóle kontaktu z nimi ani z ich rodzicami. Gdyby nie afera z drzwiami, w ogóle nie dowiedziałabym się o tej sytuacji. Matka - właścicielka to jednak nie wymysł forumowych frustratów...
Obserwuj wątek
    • zalosny.jestes Wyklepie się.... 28.08.13, 22:46
      Toż to odizolowany przypadek...afe!
    • xciekawax Re: Matka zabroniła... 28.08.13, 23:48
      No wlasnie, ani nie znasz matki, ani ojca, ani dzieci na oczy nie widzialas, a wiesz najlepiej ze matka to "wlascicielka" itd...
      Zanim wydasz takie wyroki to moze sie dowiedz, a jak nie wiesz, to nie wydawaj wyrokow.
      • nalesnik6 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 00:21
        Chyba nie do końca zrozumiałaś o czym autorka pisze.
        • dreemcatcher Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:13
          a gdyby facet zadzwonił na policję że jakaś pani w budynku bezprawnie trzyma jego dziecko nie pozwalając mu się z nim skontaktować to jak myślicie co by się stało?
          Rozmowa dotyczy sytuacji w której to tylko matka podjęła taką decyzję gdyby było inaczej dokument by już był a tu mamy do czynienia z chora solidarnością jajników a panie przedszkolanki łącznie z dyrekcją nie maja pojęcia ani o przepisach ani o tym jak ważni są rodzice w życiu dziecka . W mojej opinii facet powinien zgłosić ten fakt w odpowiednie miejsca . Sytuacji mąż-żona - dzieci nie znamy pseudo matki które z góry zakładają że to dla dobra dziecka nie znając sytuacji krzywdzą same własne dzieci takim podejściem .
          • xciekawax Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 16:42
            1) ale Halo - jezeli dziecko zostalo wydane do ojca, to chyba nie solidarnosc jajnikow, nie??? Powtarzam - afera jest bo dziecko zostalo wydane do ojca.
            2) tylko dlatego ze pani przedszkolanka nie wie, (albo nie chce omawiac, siac poglosek, plotkowac na swoich klientow do autorki watku - bo pewnie wie ze aturka watku ma taki jezyk ze od razu poleci poopowiadac kazdemu - nawet na publiczne forum) nie znaczy ze dyrekcjia nie zna blizej tej sprawy
            3) jezeli ojciec czuje ze w jakis sposob jest to niesprawiedliwe - moze jak najbardziej zawolac policjie ze przedszkole przetrzymuje mu dziecko. Jestem pewna ze pany policjianci beda mieli solidarnosc testestoronow.
            Jestescie wszyscy jacys przewrazliwieni. nie znacie sytuacji, tylko gdybacie jak kaczki.
      • malgolkab xciekawa 29.08.13, 11:48
        W Polsce bezprawne jest niewydanie dziecka rodzicowi, który ma pełną władzę rodzicielską (chyba, że przyszedłby po dziecko nietrzeźwy). Nie wiem jak jest tam gdzie mieszkasz, ale mówimy o polskim przedszkolu, a to podlega pod prawo polskie.
        • xciekawax Re: xciekawa 29.08.13, 16:53
          Ok, wiec jezeli niewydanie dziecka jest bezprawne, to czemu pan nie zawolal policji? czemu przedszkole nie jest przesluchiwane przez policji? Jezeli takie jest prawo....? Przeciez pan "tata" moze zasadzic przedszkole i dostac jeszcze jakies odszkodowanie za straty moralne. Dlaczego tego nie robi? Moze zrobi - nie wiem

          Albo moze byl jakis powod?

          Jedno wiem - Zbyt malo danych. Autorka watku nic nie wie w sumie, Nie zna matki, nie wie jak dziecko reaguje na ojca/matke, nie zna ojca. Nie zna nawet powodu czemu matka tak zrobila. Byc moze matka nie chce opowiadac przedszkolankom o tym, tylko powiedziala dyrekcji, i jest to cos czego nie powinno sie rozpowiadac. Dyrekcjia dobrze robi nie ujawniajac prywatnych szczegolow przedszkolankom bo jak widac nie tylko cale miasto by wiedzialo o tym ale cala Polska i wiecej.
          A ojciec tez ma swoje prawa i jak czuje ze mu sie krzywda dzieje to powinien zawolac policjie. Dlaczego tego nie zrobil?
          • obrazo-burca Re: xciekawa 30.08.13, 09:31
            > Ok, wiec jezeli niewydanie dziecka jest bezprawne, to czemu pan nie zawolal pol
            > icji?

            Tak niemądra jesteś, czy tylko taką udajesz?
            Ojciec nie wezwał policji, bo np. nie chciał robić przypału dziecku, bo np. wbrew stereotypom to on ma więcej empatii niż mamusia.

            > A ojciec tez ma swoje prawa i jak czuje ze mu sie krzywda dzieje to powinien za
            > wolac policjie. Dlaczego tego nie zrobil?
            Czy niemądra to nie wiem, ale empatii znaczący niedomiar.
            • xciekawax Re: xciekawa 30.08.13, 16:33
              Nie wiem co empatia ma wspolnego z powyzszym.
              Gdyby mi zabroniono mojego dziecka odebrac to bym gory przeniosla aby dziecko odzyskac. Ale jak widac ty uwazasz ze pan jest zwolniony z tego gdyz "nie chce dziecku siary siac". ehh...
              Wiesz, ja znam pare przypadkow, szczegolnie jeden jest bardzo swiezy: gdy ojciec plakal i matke oczernial jak mu kontakt z dzieckiem utrudnia. Po sadach ciagal latami (wszystkie sprawy przegral bo oprocz oczerniania nie mial ABSOLUTNIE zadnych dowodow ). w dodatku alimentow nie placil, zabawki dziecku nigdy nie kupil, w domu nie mial warunkow dla dziecka (zadnego lozeczka dla dziecka, zadnych zabawek, ciuszkow, pampersow ) wiec i sad nie dal mu dziecka bo jak? Pan duzo gadal, jak to matka jest przeciwko jemu, sady sa przeciwko niemu, po prostu caly swiat sie przeciwko niemu buntowal, tylko on taki kochajacy tatus.... i tez matce swojego dziecka wykrzykiwal ze dziecko jej porwie i juz nigdy nie zobaczy, w sumie byl przemocowcem psychicznym - psychopata. Wiec dlatego ja tego powyzszego tatusia od razu nie bronie, bo nie znam szczegolow.
              • altz Re: xciekawa 30.08.13, 19:03
                xciekawax napisała:
                > Gdyby mi zabroniono mojego dziecka odebrac to bym gory przeniosla aby dziecko o
                > dzyskac. Ale jak widac ty uwazasz ze pan jest zwolniony z tego gdyz "nie chce
                > dziecku siary siac". ehh...
                Bo kobiety są bezwzględne i nie myślą o dziecku, dlatego są skuteczne.

                > Pan duzo gadal, jak to matka jest przeciwko jemu, sady sa przeciwko niemu, po prostu
                > caly swiat sie przeciwko niemu buntowal, tylko on taki kochajacy tatus.... (..) Wiec
                > dlatego ja tego powyzszego tatusia od razu nie bronie, bo nie znam szczegolow.
                Matusia przychodziła zawsze pijana do szkoły do dziecka, dlatego specjalnie była zapraszana osobno z rana, póki nie zdążyła się napić.
                Dlatego ja matusiom nie wierzę, bo wszystkie matusie piją i nie powinno się im z definicji wydawać dziecka z przedszkola i ze szkoły.
    • tricolour To macie gównianą dyrekcję... 29.08.13, 00:27
      ... która nie nadaje się do pracy w instytucji wychowawczej, a rzecz kwalifikuje się do kuratorium oraz na Policję gdy "dyrekcja" znów zatrzyma dziecko i odmawia oddania rodzicowi.
    • luciva Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 08:36
      Jagienka, a ja proponuję nie wydawać pochopnych opinii, bo nie wiesz dokładnie co i jak.
      Mój eks dla obcych też cud miód malina, ąę i w ogóle, a co wyprawiał tylko ja wiem.
      Na szczęście uspokoił się po rozwodzie i jest teraz ok, zatem nie ma przeszkód aby miał normalny kontakt z dzieckiem.
      Nie bądź taka hej do przodu z tymi ojcami, ponieważ umówmy się - jak się chce to można!
      Osobiście znam jednego takiego (nawet bardzo blisko), który na parwo i lewo opowiada jaką eks mu wyrządziła krzywdę, nie widuje się z dzieckiem, ta szmata i suka, a dziecko też pozbawione mózgu bo wierzy matce (córka 16 lat).
      pytam - byłeś chociaż raz pod szkołą córki? żeby pogadać? zadzowniłeś do niej? napisałeś list?
      Ano nie.
      Nie, nie ma zakazu zbliżania się.
      Dużo gada, na odległości.
      Nie przechodzi do działania w tej krzywdzie.
      • altz Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 08:56
        Luciva, pieprzysz bez sensu. Tam facet chciał iść do dziecka, został bezprawnie zatrzymany. Jeśli jest zagrożeniem (w co wątpię!), to na orzeczenie zakazu zbliżania się było dość czasu. Teraz dyrekcja razem z matka i nauczycielkami łamie prawo dziecka do widywania się z ojcem, chociaż nie ma żadnych podstaw do tego oprócz słów matki.
        Takie osoby powinno się zesłać na miesiąc robót do obozu pracy bez zawieszenia kary i byłby w końcu spokój.

        Z mojego osobistego doświadczenia wiem, że ludzie zmieniają zdanie, jeśli coś zrozumieją. Matka naszych dzieci też przeciera oczy ze zdumienia, że nie wolno szantażować dzieci, nie wolno wywierać presji i kazać działać na czas, że kara powinna być sprawiedliwa i adekwatna itd.
        To wszystko jej mówiłem wcześniej, ale teraz powiedział ktoś "mądrzejszy ode mnie", więc w końcu zrozumiała.
        • luciva Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:31
          Altz nie pieprzę bez sensu, bo i z Tobą zgadzam się.\
          Ponieważ Jagienka nie zna szczegółow rozwodu, napisałam, że uważam, że nie jej sprawą jest wydawać osądy i tak dalej, ponieważ tylko wychowawczyni dziecka ma prawo cos to zrobić i powinna porozmawiać z rodzicami.
          Nikt inny nie powinien się w to wtrącać i osądzać.
          Wiem, że sytuacje sa bardzo różne, znam takiego który wyzywa eks od szmat i dorabia sobie idelogię do łwanego lenistwa, mam koleżankę, która zabrania ojcu widzieć dziecko 'bo tak".
          serio znam wiele sytuacji od różnych stron, potrafię podejść obiektywnie, ale naprawdę nie ma co pochopnie wydawać opinii.
          • nalesnik6 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:34
            luciva napisała:

            > serio znam wiele sytuacji od różnych stron, potrafię podejść obiektywnie, ale n
            > aprawdę nie ma co pochopnie wydawać opinii.

            To dlaczego sama wydajesz pochopne opinie?
          • tricolour Powinna porozmawiać z rodzicami? 29.08.13, 09:42
            Wychowawczyni do czasu rozstrzygnięć sądowych ma wykonywać swoje obowiązki względem dziecka. Do tych obowiązków należy respektowanie praw obojga rodziców.

            Albo niech zmieni pracę na mniej odpowiedzialną.
          • altz Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 11:28
            luciva napisała:
            > tylko wychowawczyni dziecka ma prawo cos to zrobić
            > i powinna porozmawiać z rodzicami.
            W tym sęk, że wychowawczyni nie ma praw, ma tylko obowiązki.
            Ma obowiązek wydać dziecko rodzicowi, jeśli prawo nie stanowi inaczej.
            Ma obowiązek zatrzymać dziecko, jeśli rodzic jest pijany, naćpany.
            Ma obowiązek zgłosić zaniedbywanie dziecka i inne sprawy np. pijany rodzic odbierający dziecko, wyjątkowo często i podejrzanie posiniaczone dziecko, dziecko zawsze bez śniadania itd.

            Jeśli wychowawczyni będzie podejmować decyzje w sprawach, w których nie ma upoważnienia, to się nazywa anarchia. A anarchia jest szczególnie niebezpieczna.
        • zalosny.jestes Niemożliwe! 29.08.13, 22:01
          altz napisał:

          > To wszystko jej mówiłem wcześniej, ale teraz powiedział ktoś "mądrzejszy ode mn
          > ie", więc w końcu zrozumiała.

          Strzelam - kolejność nieprzypadkowa:

          1)Prawnik
          2)Lekarz
          3)Mamusia
          4)Koleżanka
    • noname2002 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 08:51
      A wiesz na 100% że ten ojciec nie jest np. alkoholikiem który będąc pod wpływem alkoholu wożącym dzieci samochodem albo narkomanem który mając dzieci pod opieką bierze narkotyki? Albo zapowiadał, że dzieci gdzieś wywiezie, bo się kobieta ośmieliła odejść? To są realne sytuacje, wzięte z życia.
      Inna rzecz, że bez regulacji prawnej nauczycielki nie mogą nie wydawać ojcu dziecka.
      • samiec_omega Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:03
        > A wiesz na 100% że ten ojciec nie jest np. alkoholikiem który będąc pod wpływem
        > alkoholu wożącym dzieci samochodem albo narkomanem który mając dzieci pod opie
        > ką bierze narkotyki? Albo zapowiadał, że dzieci gdzieś wywiezie, bo się kobieta
        > ośmieliła odejść? To są realne sytuacje, wzięte z życia.
        > Inna rzecz, że bez regulacji prawnej nauczycielki nie mogą nie wydawać ojcu dzi
        > ecka.


        A może przecież być tak:

        > A wiesz na 100% że ta matka nie jest np. alkoholiczką, która będąc pod wpływem
        > alkoholu wożącą dzieci samochodem albo narkomanką która mając dzieci pod opie
        > ką bierze narkotyki? Albo zapowiadała, że dzieci gdzieś wywiezie, bo mężczyzna
        > ośmielił się odejść? To są realne sytuacje, wzięte z życia.
        > Inna rzecz, że bez regulacji prawnej nauczycielki nie mogą nie wydawać matce dzi
        > ecka.

        Wg. pań z tego forum świat jest bardzo prosty. Męższczyżni to potwory-przemocowi alkoholicy i krzywdziciele, a kobiety jak te lelije białe i święte.
        • tricolour Noname może mieć rację... 29.08.13, 09:21
          ... może ona obraca się w świecie, w którym tylko alkoholicy i narkomani przychodzą po dzieci do przedszkola?

          Bo jaki normalny facet polezie do przedszkola?
          • samiec_omega Re: Noname może mieć rację... 29.08.13, 10:33
            > Bo jaki normalny facet polezie do przedszkola?


            Np. ja. Wniosek-jestem nienormalny i wśród takich się obracam.

            Tricolour- czy wg. ciebie facet, który chce zobaczyć się ze swoim dzieckiem jest nienormalny?

            > ... może ona obraca się w świecie, w którym tylko alkoholicy i narkomani przych
            > odzą po dzieci do przedszkola?


            Tak na logikę. Poco narkomani i alkoholicy mieliby przychodzić do przedszkola?
            • noname2002 Re: Noname może mieć rację... 29.08.13, 11:50
              Tak na logikę. Poco narkomani i alkoholicy mieliby przychodzić do przedszkola?

              Bo po alkoholu/ narkotykach nagle odczuli przypływ sentymentu do dzieci?
            • tricolour Żart taki był, sarkazm... 29.08.13, 13:40
              ... więc wyjaśniam.
        • noname2002 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 11:55
          > > A wiesz na 100% że ta matka nie jest np. alkoholiczką, która będąc pod wp
          > ływem
          > > alkoholu wożącą dzieci samochodem albo narkomanką która mając dzieci pod
          > opie
          > > ką bierze narkotyki? Albo zapowiadała, że dzieci gdzieś wywiezie, bo mężc
          > zyzna
          > > ośmielił się odejść? To są realne sytuacje, wzięte z życia.

          A czy ja napisałam gdzieś, że nie ma matek-alkoholiczek albo narkomanek? albo że kobiety nigdy nie są agresywne? wskaż mi proszę taką moją wypowiedź. Ja tylko napisałam, że Jagienka ma za mało informacji, żeby wydawać takie kategoryczne sądy.
          • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 09:35
            Skoro ojciec nie był pijany/naćpany i skoro nie ma orzezenia sądu o pozbawieniu praw rodzicielskich/zakazie zbliżania to Jagienka ma wystarczająco informacji i dobrze prawi, że dziecko powinno być wydane ojcu.
      • nalesnik6 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:12
        Takie bzdury to się pisze po przemyśleniu sprawy, czy to jest właśnie ta słynna solidarność jajników?
        • dreemcatcher Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 09:15
          tak to właśnie to , w przedszkolu do którego uczęszcza moje dziecko dyrekcja zażądała dokumentu z którego wynika że któryś z rodziców ma jakieś ograniczone prawa, zapowiedziano że w innym przypadku nie chcą słuchać że rodzic nie moze odebrać dziecka. I tak powinno być.
    • logicman Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 12:45
      Jeszcze jeden kamyczek do koszyka:

      wiadomosci.onet.pl/prasa/mamo-chce-do-tatusia/nfmet
      Moje osobiste doświadczenia pokazują, iż mężczyźni z definicji są traktowani jako ci źli. Dopiero po udowodnieniu, że nie jest się wielbłądem zaczynają z człowiekiem normalnie rozmawiać. Smutne. Nie jeden tego nie wytrzyma. Dla mnie to już coraz odleglejsze wspomnienia.
      • jagienka_2 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 18:33
        To prawda, mam za mało danych. Dzieci są maleńkie, chodzą do żłobka, ojciec nie miał zamiaru ich odbierać, rzecz działa się przed południem, chciał je tylko zobaczyć i to w obecności opiekunek... Usiłował również złożyć własne pismo, ale nie zostało przyjęte. Chodzi mi o pewien mechanizm, dyrekcja i opiekunki z góry założyły, że matka ma rację, matka ma prawo. A ojciec, wiadomo, skoro się z nim rozwodzi, znaczy, że zły... Żadnej z tych kobiet nie przyszło do głowy, że postępują niezgodnie z prawem, a gdy próbowałam im to uświadomić, patrzyły na mnie jak na kosmitkę i posłały na drzewo...
        • samiec_omega Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 18:51
          >Chodzi mi o pewien mechanizm, dyrekcja i opiekunki z gór
          > y założyły, że matka ma rację, matka ma prawo. A ojciec, wiadomo, skoro się z n
          > im rozwodzi, znaczy, że zły.


          Dziękuję za ten wątek. Zjawisko opisane wyżej wydaje mi się typowe, niestety.

          Sam to przerabiam na własnej skórze. Jeśli chcę rozwieść się z moją żoną, automatycznie dla

          większości damskich znajomych jestem potworem.

          • logicman Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 19:59
            Pierwszą reakcją sąsiadek na rozwód to (poza sąsiadką zza ściany, która słyszała to i owo) był totalny ostracyzm. Dopiero jak pewne fakty wypłynęły na szersze wody (że tak się wyrażę), zaczęto mnie normalnie traktować i nawet stałem się pożądanym towarem dla pewnej panny z dzieckiem z mojego bloku (nie byłem zainteresowany) wink
            I jak tu nie mówić o solidarności jajników? To jest od Was drogie panie silniejsze, tylko nieliczne z Was potrafią być ponad to.
            • jagienka_2 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 21:28
              Logicman, ostracyzm sąsiedzki to rzecz przykra, ale nie da się tego porównać z odebraniem prawa do widywania dzieci. Parę lat temu koleżanka, która jest właścicielką prywatnego przedszkola powiedziała mi, że kilka samotnych matek kategorycznie zastrzegło, że ojcowie nie mogą odbierać dzieci z placówki. Puściłam tę uwagę mimo uszu, bo sama byłam wówczas zajęta batalią z eksem, który nie był zainteresowany spotkaniami z własnym dzieckiem. Praktyka jest zatem taka, matka zapisuje dziecko do prywatnej placówki i deklaruje pisemnie bądź ustnie, że ojciec nie ma prawa widywać i odbierać dziecka. A dyrekcja i personel stosują się do tego zalecenia, bo klient nasz pan...
              • malgolkab Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 12:02
                To wszystko zależy od przedszkola - w naszym dyrekcja opierała się na wyrokach z sądu (przynosiło się kopię - kwotę alimentów można zakryć). Teraz syn idzie do szkoły i tam też obowiązuje taka zasada.
            • samiec_omega Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 21:38
              > Pierwszą reakcją sąsiadek na rozwód to (poza sąsiadką zza ściany, która słyszał
              > a to i owo) był totalny ostracyzm


              Dla mnie jest to zawsze bardzo zabawne, ta typowa wręcz wrogość kobiet w takich sytuacjach (do facetów oczywiście). I za cholerę nie mogę tego zrozumieć o co im chodzi.

              Mój ulubiony przykład:
              Kumpel, taki misiek, bardzo zakochany w swojej żonie, akurat jak zakończył remont i rozbudowę domu ( włożył w to mnóstwo pracy i kasy) dowiedział się, że żonka zakochała się w swoim znajomym z pracy i odchodzi . Kolega dostał na do widzenia kopa w d. został bez kasy, bez rodziny, bez domu . Załamał się. Podobało mi się jak jej psiapsiółki tłumaczyły to k...two, że "Każdy ma prawo do szczęścia" itd. Póki trwała wielka miłość między nią a jej amantem, to mój kolega miał spokój. Ale szybko okazało się, że gach jego żony ma nietypowe hobby: lubi sobie popić, a i przy okazji przywalić, no i się posypało. Wielką miłość szlag trafił.
              W międzyczasie kumpel wyjechał do innego miasta gdzie poznał nową kobietę: młodszą, piękną i na dodatek bogatą, no kobietę marzenie.Jest wdzięczny swojej eks, że go zostawiła. Dzięki temu maa normalny raj.

              Byłą szlag trafił-serdecznie kolegę nienawidzi. Ciągłe pozwy w sądzie itd itp. A o normalnych kontaktach z dzieckiem, to może zapomnieć (jak u tej Matki Polki z przedszkola). Gdzie tu sens i logika? Jak babka okazuje się zerem, to i tak dla jej znajomych kobiet, z założenia i tak facet jest be. U chłopów tak nie jest.

              Trochę długie wyszło, ale siedzę w robocie i mi się nudzi.

              • karolivia Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 20:21
                A jak jest w takim razie u chłopów?
                Potępiacie niby takich co rozbijają rodziny, albo się nie interesują własnymi dziećmi?
                No coś mi się wierzyć nie chce.
                Ale zgadzam się, że solidarność jajników istnieje, niestety równie często zdarza się gloryfikacja jąder w wydaniu jajnikówwink, znaczy że portki męskie to rzecz święta, o wiele ważniejsza niż ta słynna żeńska solidarność, i dajemy się jako płeć mocno upokorzyć chwilami, żeby tylko te "portki" obok siebie mieć.


                • romek.201 Re: Matka zabroniła... 15.09.13, 00:53
                  karolivia napisał(a): A jak jest w takim razie u chłopów?

                  A mnie się wydaje, że to nie jest kwestia płci. Po prostu każdy w jakis sposób trzyma stronę osoby, która jest mu bliska. Nieważne, czy to facet czy kobieta. Wiadomo, że koleżanka będzie trzymała stronę koleżanki, a kolega kolegi. Ale tez facet będzie trzymał stronę kobiety, którą zna i lubi, a nie faceta, którego nie zna. To chyba normalne. Więc solidarności jajników czy jąder nie ma tu co mieszać.
                  A z tym zdaniem o jakiejś kobiecej obsesji portek to prawda. Znam kilka fajnych kobiet, które wpadają w depresję tylko z tego powodu, że nie mają stałego faceta. Jedna to nawet "wzięła" do domu jakiegoś kretyna i darmozjada, z którym się męczy, na którego pracuje. Gdy pytam, dlaczego to robi, to twierdzi, że nie może być sama. Że woli mieć takiego dupka niż nikogo.
                  Nie potrafię tego zrozumieć. Nie wyobrażam sobie, że facet tak robi
              • altz Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 21:59
                samiec_omega napisał(a):
                > Byłą szlag trafił-serdecznie kolegę nienawidzi. Ciągłe pozwy w sądzie itd itp.
                > A o normalnych kontaktach z dzieckiem, to może zapomnieć (jak u tej Matki Polk
                > i z przedszkola). Gdzie tu sens i logika?
                Oj tam, przesadzasz. Pani po prostu nie doszacowała męża, a przeszacowała kochanka.
                Pomyłki się zdarzają, nawet u kobiet. Nie ma się z czego śmiać.
        • natka-2003 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 22:37
          od początku wątku zastanawiałam się co "dyrekcja" by zrobiła gdyby i tata złożył pismo, kto ma wg niego dzieci odbierać... nie wpadłam na to że pismo mogłoby nie zostać przyjęte... tak po prostu? nie, bo nie???
          • jagienka_2 Re: Matka zabroniła... 29.08.13, 23:09
            Wicedyrektor relacjonująca zajście powiedziała: "on biedny też chciał złożyć pismo, ale oczywiście nie przyjęłyśmy".
    • dreemcatcher Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 09:15
      a co by było gdyby zadzwoniła na policję że "przedszkole " bezprawnie przetrzymuje jego dzieci nie chce mu oddać ?
      • luciva Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 10:31
        Jagienka, a mnie dziwi jedno - dlaczego w środku dnia do żłobka wszedł sobie tak bez niczego ktoś?
        Z tego co wiem, tego typu placówki powinny być zamykane, jest dzwonek do drzwi itd.
        A druga sprawa - moje doświadczenie wskazuje, ze oddając dziecko do przedszkola/żłobka, rodzice piszą upoważnienie kto może odbierać dziecko - i na tej podstawie jest ono wydawane.
        • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 11:33
          > A druga sprawa - moje doświadczenie wskazuje, ze oddając dziecko do przedszkola
          > /żłobka, rodzice piszą upoważnienie kto może odbierać dziecko - i na tej podsta
          > wie jest ono wydawane.

          I co i ponieważ mamusia nie wpisała tatusia to tatuś nie ma prawa dziecka odebrać?
          Jeszcze pewnie to on ma przynieść z sądu kwit, że ma pełnię praw rodzicielskich? (taka praktyka z placówek niby oświeconych bo oświatowych).
        • malgolkab Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 12:27
          luciva napisała:


          > A druga sprawa - moje doświadczenie wskazuje, ze oddając dziecko do przedszkola
          > /żłobka, rodzice piszą upoważnienie kto może odbierać dziecko - i na tej podsta
          > wie jest ono wydawane.
          Tak, ale takie oświadczenie podpisują rodzice w 2 - nawet jak są po rozwodzie - chyba, że ktoś ma odebrane prawa rodzicielskie.
          • shedir1 Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 13:59
            Nieprawda. Wszytko zalezy od przedszkla. Wczoraj byłam na zebraniu w przedszkolu u synka. Maż był w pracy.
            Dostałam upoważnienie kto może odbierac moje dziecko. wystarczył tylko mój podpis, o nic więcej nie pytali.
            • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 14:28
              Nie zapominaj, że żyjesz w kartoflanej.

              Ustawa o oświacie wymaga zgody obojga rodziców, natomiast kartoflana praktyka jest jak w Twoim opisie i jak w rozpoczynającym wątek wpisie.
    • magda_nr_34 Re: Matka zabroniła... 30.08.13, 13:09
      dopóki ojciec nie ma odebranych praw rodzicielskich przedszkole ma obowiązek traktować go na równi z matka wiem coś o tym bo sama praktykowałam. Jedyne kiedy nie wydadzą dzieci to rodzic w stanie nietrzeźwym, takie są przepisy. matka nie może żądać od przedszkola aby ojciec (mają pełną władzę rodzicielską) nie mógł odebrać dzieci.
      jeżeli jest skrajna patologia to mamusia powinna szybko się tematem zająć a sa mamusie właścicielki że dla swojego widzimisię ustalają nowe prawo,
    • nangaparbat3 Re: Matka zabroniła... 31.08.13, 23:54
      Przede wszystkim uspokoj sie. Nie znasz sprawy, nie opiekujesz sie tymi dziecmi, nie wiesz, w czym rzecz. Moze matka-właścicielka, a moze ojciec-sadysta. Nie wiesz. Nie spiesz sie tak z wyrokami, dorosłej kobiecie to nie przystoi.
      • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 08:45
        O ile mnie pamięć nie myli, nauczyciel to zawód zaufania publicznego. Zatem nauczyciel nie powinien być obojętny na łamanie prawa. Prawda Nanga.
        • altz Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 09:33
          obrazo-burca napisał:
          > O ile mnie pamięć nie myli, nauczyciel to zawód zaufania publicznego. Zatem nau
          > czyciel nie powinien być obojętny na łamanie prawa. Prawda Nanga.

          To nie chodzi wcale o łamanie prawa, tylko o wiarę. Wiarę w to, że to jednak kobieta ma rację, a jeśli coś robi, nawet niezgodnie z prawem, to widocznie ma do tego powody.
          Sądy też tak uważają, stąd takie a nie inne wyroki, społeczeństwo również, dlatego jest tyle dzieci uduszonych przez kobiety i wyrzuconych przez kobiety do śmieci. Kobiet się nie kontroluje, bo to przecież prawie Maryje Zawsze Dziewice. Nikt nie chce popełnić świętokradztwa, dlatego sąsiedzi siedzą cicho i nawet jak coś widzą, to "widocznie im się wydaje".
          Ostatnio szedłem drogą, ze względu na wiek, jestem już dla niektórych niewidzialny. Odezwały się dwie nastolatki do siebie, nie pilnując się zupełnie przy mnie. Byłem zszokowany, takiego bagna dawno nie słyszałem, a potrafię usiąść przy piwku z menelami, takich tekstów między menelami nie ma.
          • kasper254 Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 09:51
            1.W tej sprawie nie złamano prawa. Dyrektorka jest związana umową cywilnoprawną z matką tego nieszczęsnego dziecka i wydawane jest ono temu, kto zostanie przez nią wskazane. Trudno, aby w takich sytaucjach udzielał się sąd. Gdyby operował zaszłościami, to złamane zostały tutaj normy moralne i obyczajowe, bo przecież kiedyś trudno było wyobrazić sobie sytaucję, aby nie można było wydawać dziecka ojcu, babci czy dziadkowi. Natomiast dzisiaj nawet te normy nie obowiązują. Dzikie obyczaje i brak moralności powodują, że dyrektorka przedszkola - postawiona wobec takiej a nie innej dyspozycji - nie może się inaczej zachować. Staje naprzeciw matki - właścicielki dziecka, człowieka bez żadnych skrupółów i zahamowań moralnych. Sam to przeżyłem, gdy w przedszkolu chciałem odwiedzić wnuka i usłyszałem, że matka zabroniła, abym z nim się widywał. Było to okropnwe uczucie bezradności, krzywdy, poniżenia, pogardy. Nie mogłem nawet zobaczyć wnuka, z którym tak często byłem, opiekowałem się także w chorobie, kochałem... i on mnie kochał.
            2. I zawsze znajdzie się ktoś taki, jak Nanga, kto osłabi logikę zdarzeń, zasieje wątpliwości, rzuci argument o sadyżmie czy molestowaniu seksualnym. Od tego jest sąd, Nanga, a nie matka.Od dzisiaj też inaczej będziemy patrzyli, jak kogoś walą w mordę: może zasłużył sobie, może oprawcy mieli prawo zwrócić uwagę ofierze, że ma nie taką bruzdę na twarzy - habilitowanego nieuka, jak powiedział mądry jezuita, a może po prostu nie powinien być w tym miejscu i czasie.
            • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 10:34
              ad. 1)
              Kasper mylisz się. Jeżeli ta placówka oświatowa zawarła umowę cywilnoprawną z matką i tylko matką, gdy ojciec nie ma ograniczonych praw rodzicielskich w tym momencie złamała prawo. Kolejny raz złamała prawo stosując się do zalecenia mamuśki.

              ad. 2)
              Nanga osłabia logikę, bo o ile kojarzę, sama jest dość blisko związana z oświatą. A takie przypadki stosowania się do zakazów matki w oświacie występują powszechnie. Przykład z życia, gdy pani przedszkolanka każe ojcu przynieść z sądu kwity, że nie ma ograniczonych praw rodzicielskich.
              • altz Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 11:03
                obrazo-burca napisał:
                > ad. 2)
                > Nanga osłabia logikę, bo o ile kojarzę, sama jest dość blisko związana z oświat
                > ą. A takie przypadki stosowania się do zakazów matki w oświacie występują powsz
                > echnie. Przykład z życia, gdy pani przedszkolanka każe ojcu przynieść z sądu kw
                > ity, że nie ma ograniczonych praw rodzicielskich.

                Przykład inny - każe się dziecku przynieść zaświadczenie od rodziców, że dziecko nie będzie uczęszczało, na lekcje religii, a powinny przynosić tylko te, które się deklarują na takie zajęcia.

                Od maturzystów nie bierze się usprawiedliwień, chociaż są pełnoletni i mają prawo się usprawiedliwiać. Każe się przynosić od rodziców "bo ci utrzymują maturzystę i mają prawo, póki mieszka z nimi".

                W sądzie rodzinnym czy RODK każe się zaprzeczać ojcu zarzutom (bez dowodu!) postawionym przez matkę, w drugą stronę to nie działa.

                Dochodzi do gwałtu na kobiecie, znajduje się mnóstwo usprawiedliwień i przyczyn z nią związanych.

                Ktoś jeździ po pijaku i nagle choruje na dziwną chorobę.

                ...i tym podobne

                To jest zwykła anarchia rozwalająca nasze państwo od środka.
                • nangaparbat3 Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 17:03
                  Tak to podpiąłeś wszystko pode mnie, troche mi przykro, bo ta ja akurat tlumaczylam maturzystom (oni: rodzice nas utrzymują, to maja prawo), że fakt utrzymywania w żaden sposób nie moze ogrpraw utrzymywanego na rzecz utrzymujacego.
                  Z reszta przykładów nie mam nic wspolnego.
                  I nie pisze, że pani jest OK, bo nie mam bladego pojecia w czym rzecz - piszę do Jagienki, że pisze o czymś wylacznie na podstawie plotek i domysłów, i nakreca się własnymi fantazjami. To tyle.
                  • altz Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 17:15
                    nangaparbat3 napisała:
                    > Tak to podpiąłeś wszystko pode mnie, troche mi przykro

                    Nie podpiąłem, tłumacze tylko, że zachowania wbrew prawu są powszechne i to one w dużej mierze rozwalają nam państwo, a przecież mamy jeszcze pozostałości po zaborach i po socjalizmie, brak własności wspólnej, o którą trzeba dbać jak o własną, więc i tak mamy sporo problemów.

                    Na podstawie tego, co napisała Jagienka_2 nie można zidentyfikować osoby, więc ja bym się o to nie czepiał. Pani dyrektor nie jest władna rozstrzygać takie kwestie, nie ma takich upoważnień od sądu. Jeśli otrzymała odpowiedni dokument, powinna go przedstawić w swojej placówce i uczulić pracowników, a w razie takiego zajścia, poinformować policję. Nic takiego się nie zdarzyło.
                    Matka, jeśli miała wątpliwości, powinna to rozstrzygnąć przed sądem, dyrektor przedszkola nie jest od tego. Jakieś takie rodzinne sprawy mają długi żywot, rozwijają się miesiącami, a nawet latami, jest czas na reakcję zgodnie z prawem, nie trzeba stosować zatrzymania obywatelskiego ani zatrzymania dziecka.
        • nangaparbat3 Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 16:55
          Nauczyciel:
          1. Nie powinien opowiadac o sprawach osobistych swoich podopiecznych i ich rodzicow w internecie.
          2. Nauczyciel Jagienka nie czytala podania do pani dyrektor, nie wie co tam bylo, nie wie dlaczego dyrektorka podjela taką a nie inna decyzje. Polega na plotkach. PLOTKACH. Prawda?
          • dmuch-lee Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 17:54
            Widocznie dyrektorka ma gdzieś etykę nie informując podległego personelu o takiej czy innej decyzji. Jeśli nie poinformowała, to powinna osobiście pilnować drzwi. A jeśli jej dyrektorska mość uważa za poniżej jej godności pilnowanie drzwi przed ojcem dzieci, to powinna powiadomić każdą osobę personelu, która będzie przy drzwiach, dlaczego konkretne dziecko nie może być wydane (jak jakiś towar) ojcu.
          • jagienka_2 Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 18:45
            Nanga, wyraźne polecenie przełożonej, że taki a taki pan nie ma prawa wstępu na teren placówki, nie jest plotką. Nie szukam sensacji, nie ujawniam żadnych danych, chciałam porozmawiać o pewnym niepokojącym zjawisku w moim otoczeniu. Wystarczy słowo matki - niepoparte wyrokiem sądu czy innym dokumentem - aby ojciec został wykluczony z życia potomstwa. Rozumiem potrzebę chronienia dzieci przed ojcem, który stosuje przemoc albo przychodzi po nie pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Wychowawczynie otrzymały informację, że rodzice są w trakcie rozwodu i matka nie życzy sobie, aby mąż widywał i odbierał dzieci. Gdy wczoraj z nimi rozmawiałam, same przyznały, że gdyby ów mężczyzna wezwał policję, musiałyby umożliwić mu kontakt z dziećmi, gdyż ma pełne prawa rodzicielskie.

        • malgolkab Re: Matka zabroniła... 03.09.13, 10:55
          obrazo-burca napisał:

          > O ile mnie pamięć nie myli, nauczyciel to zawód zaufania publicznego. Zatem nau
          > czyciel nie powinien być obojętny na łamanie prawa.
          Oczywiście, że tak. Mój mąż miał w pracy szkolenie na ten temat np (jest nauczycielem), tylko że oni mają senswonego dyrektora. Wytyczne są takie - powinna być zgoda (podpisy) obojga rodziców - chyba, ze jedno z nich ma zabrane prawa (nawet przy ograniczonych jest zazwyczaj prawo do współdecydowania o wyborze szkoły/zawodu) - i dyrektor placówki (lub nauczyciel) powinien się w takich spornych sutuacjach opierać na wyroku sądu.
    • dmuch-lee Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 17:40
      Najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest postępowanie zgodne z prawem i sumieniem. Głupota Pani koleżanek jest porażająca. Matka tych dzieci też jest totalnie głupia, ponieważ ewidentnie dzieci traktuje jak pałkę, którą okłada swojego męża a ojca tych dzieci. Gdy po latach okaże się, że ojciec nie jest takim potworem, jakiego z niego chce zrobić ziejąca nienawiścią matka, to dzieci stracą resztkę szacunku do niej. Czas działa w takim przypadku na jej niekorzyść. Chyba, że wychowa dzieci na idiotów. Ale to też jej chwały nie przyniesie. Tak czy siak, proszę nie oglądać się na głupotę innych ludzi, nawet jeśli będzie to groziło przykrościami. Jezus zawsze się opiekuje człowiekiem, który konsekwentnie idzie za Nim.
      • magda_nr_34 Re: Matka zabroniła... 01.09.13, 19:45
        napisze po raz ostatni: Dyrektorka zlamała prawo, ja zarówno w przedszkolu jak i w szkole prosiłam placówki aby ojcu nie wydawać dzieci ale padało jedno zasadnicze pytanie: czy ojciec ma odebrane bądź ograniczone prawa. Jeśli nie, wówczas placówka ma obowiązek wydać mu dziecko.
        • chalsia Re: Matka zabroniła... 04.09.13, 01:16
          ale padało jedno zasad
          > nicze pytanie: czy ojciec ma odebrane bądź ograniczone prawa. Jeśli nie, wówcza
          > s placówka ma obowiązek wydać mu dziecko.

          prawa rodzicielskie nie muszą być ograniczone czy odebrane, wystarczy orzeczenie sądu o kontaktach, które nie przyznaje ojcu odbierania dziecka z placówki oświatowej.
          • obrazo-burca Re: Matka zabroniła... 04.09.13, 08:20
            > prawa rodzicielskie nie muszą być ograniczone czy odebrane, wystarczy orzeczeni
            > e sądu o kontaktach, które nie przyznaje ojcu odbierania dziecka z placówki ośw
            > iatowej.

            Jak ja kocham prawdy objawione tego forum! Jak to mówi Tau, nie tylko w sprawie, że najgorsza matka lepsza niż najgorszy ojciec to forum gardłuje. Gardłuje również odnośnie znajomości prawa.

            Chalsia jesteś w błędzie. Konakty to minimum zapewnione przez sąd, zawsze ojciec może mieć więcej, tego mu sąd nie zabronił. Zatem przy pełni praw rodzicielskich codziennie zgodnie z prawem może odbierać ojciec dziecko z placówki nieoświeconej, a oświatowej.
          • malgolkab Re: Matka zabroniła... 04.09.13, 08:49
            chalsia napisała:

            > prawa rodzicielskie nie muszą być ograniczone czy odebrane, wystarczy orzeczeni
            > e sądu o kontaktach, które nie przyznaje ojcu odbierania dziecka z placówki ośw
            > iatowej.
            Nie zmienia to faktu, że placówka oświatowa w takim przypadku ma obowiązek opierać się na wyroku/orzeczeniu sądu (na piśmie).
    • slonkotoja Jagienko... 01.09.13, 20:02
      Jagienko! A ja Ci dziękuję za tego posta i za to, że jako pracownik oświaty zwróciłaś na to uwagę. W mojej rodzinie z taka dyskryminacją ojca spotykałam się bardzo często. Jest to nagminne. Nauczycielki słuchają jedynie matek, nie interesuje ich, że ojciec ma pełnię praw, potrafią zapytać dziecko, gdy ojciec je odbiera ( zgodnie z postanowieniem sądu ma odbierac dzieci po szkole raz w tygodniu ), a więc pytają: a cz Ty NA PEWNO chcesz iść z ojcem ? Aha i dzownią do matki z informacją , że właśnie ojciec śmie odbierac dziecko !!!! Dopiero interwencja kuratora powoduje , że taka jedna z drugą przestają się wtrącać. Dla mnie to jest niezrozumiałe. To o czym piszesz, że nawet nie przyjęto pisma w tej sprawie od ojca jest dyskryminacją. I to nie tylko jego, ale też tych dzieciaków. Jakim prawem one tak robia ? Prawem solidarności jajników i prawem wiary w e wszystko , co mówi mamusia, bo jest mamusią.
      Cieszę się, że jeszcze są takie osoby jak Ty, które potrafią zapytać : Czy ojciec nie ma odebranych praw, czy jest jakiś wyrok sądu o zakazie zbliżania? W przeciwnym razie wara wszystkim od spotkań ojca z dziećmi ! Uświadamiaj , pytaj, bądź taka jest jesteś, sprawiedliwa !
    • nietrudnobyctata Re: Matka zabroniła... 06.09.13, 14:40
      Nie ukrywam, że wątek czytałem robiąc sobie długie przerwy aby ochłonąć, jednak wnioski do jakich dochodzę ... i uwaga mierzę ludzi swoją miarą tj. zakładam, że ojciec nie miał złych zamiarów względem dziecka

      1. bardzo niestety spodobał mi się zwrot "matka właścicielka" - dlaczego bo tłumaczy on wiele zachowań, nad którymi i ja się zastanawiam

      2. ojciec, powinien zwrócić się do dyrekcji o odpis ww. pisma, które następnie wykorzysta w sądzie, jako dowód tego, że matka utrudnia jego kontakty z dziećmi,

      3. popieram ojca, że nie wezwał policji - byłem w podobnej sytuacji i na komisariacie ograniczyłem się do wniosku o interwencję dzielnicowego bez konieczności jazdy na przysłowiowych "bombach" chociaż teraz oceniam z perspektywy czasu, że za dużo ryzykowałem

      4. jeśli rodzice nie mają ograniczonych praw nie ma podstaw do tego, aby instytucje ich ograniczały, swoją drogą to że złożony jest wniosek o rozwód nic nie znaczy dla tej sprawy

      5. jeśli natomiast sytuacja jest trudna i zasadnym jest takie "zachowanie dyrekcji" która przecież wydała taką dyspozycję pracownikom przedszkola - to dyrekcja powinna się zastanowić, czy aby nie popełniła błędu nie informując o "jakimś trudnym stanie faktycznym" właściwych służb

      6. w przedszkolach wypełnia się listy z upoważnieniem INNYCH NIŻ RODZICE osób do odbierania dzieci, więc ojciec nie musi pytać nikogo o zgodę - chociaż POWINIEN to ustalić z matką - na marginesie czemu dziecko nie było odbierane przez matkę, być może ojciec ustalił, że tego dnia będzie w przedszkolu "tylko" panie z placówki o tym nie wiedziały ?

      7. "matki właścicielki" - niestety najczęściej to one właśnie tracą ten skarb który tak zapalczywie bronią przed ojcami - dzieci - i nie dlatego, że ktoś im je zabiera .... tylko dlatego, że dzieci z czasem same potrafią podjąć decyzję i ocenić rzeczywistość.

      (post niniejszy nie stanowi usprawiedliwienia kogokolwiek a jedynie stanowi on przelanie moich myśli w kod binarny)
      • jagienka_2 Re: Matka zabroniła... 07.09.13, 17:05
        Cóz, mogę tylko zapewnić, że będę uczulać młodsze koleżanki i dyrekcję, aby nie przyjmowały w tak bezkrytyczny sposób poleceń matek, które ograniczają bądź pozbawiają ojców kontaktów z dziećmi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka