Dodaj do ulubionych

Po dwóch tygodniach próby

15.12.13, 19:20
Określiłabym ten czas słowami: ostrożnie i spokojnie.
Na razie trzymamy się wszystkich ustaleń. „Eks” czyli Bieżący wink czyli mój facet („eks” już mi trochę nie pasuje) tak jak obiecał, stara się oddzielić pracę od życia domowego. Wychodzi ok. 7 rano, wraca ok. 18-19 - wtedy coś je, przeważnie razem z dzieckiem, bawi się trochę z nim i kąpie go później.
Weekend mamy wg ustaleń „rodzinny”. W sobotę i w niedzielę jedziemy gdzieś na obiad, w tym raz obowiązkowo na pizzę, którą synek uwielbia. W sobotę mamy też psychologa, więc przedpołudnie na to schodzi (maluch do dziadka, potem psycholog, i z powrotem). Po południu spacer, także jedziemy gdzieś, albo na jakieś zakupy, albo do kogoś wpadniemy. Niedziela wygląda podobnie, tyle że rano nie trzeba się śpieszyć, więc czas płynie wolno, wygłupiamy się w trójkę w łóżku itp.
Odstępstwa od obowiązków mają miejsce rzadko, czasem np. mój facet musi po pracy pogadać dłużej przez telefon, wtedy ja zaczynam kąpać malucha, on kończy; czasem musi wieczorem posiedzieć nad czymś do pracy.
Co do tego, jak jest między nami: Porównać z tym, jak było kiedyś, nie jest mi łatwo, bo po pierwsze minęły tylko dwa tygodnie, po drugie nie jesteśmy we dwójkę, tylko w trójkę, i „po przejściach. Ale jeśli chodzi o konkrety, które mi w naszym związku przeszkadzały, to oddzielanie pracy od życia, jak opisałam wyżej, na razie mu wychodzi. Inne rzeczy (jego chłód na co dzień, zamykanie się w sobie) - moim zdaniem tu się nic zmieniło, tyle że
1. stara się: czasem wykonuje jakiś gest, chyba trochę na siłę i jest w tym sztuczny, ale oczywiście to się liczy smile
2. ja sama ogólnie mam mniejsze skłonności, żeby się nad tym zastanawiać (mniej czasu?)
3. jeśli już się zastanowię, to trochę pomaga mi przypominanie sobie rad psychologa

Przykładowa sytuacja: czułam się trochę źle, położyłam się do łóżka wcześniej, mój facet musiał jeszcze posiedzieć w swoich papierach. Minęło jakieś pół godziny, on wchodzi do pokoju. Coś mówię, a on: ”O, nie śpisz. Przyszedłem sprawdzić, czy nie zapomniałaś zamknąć okna” (był mróz na dworze). Mówię, że jakoś nie mogę zasnąć. On pyta, czy przynieść mi coś, tabletkę na przykład. Odpowiedziałam, że nie chcę już dodatkowej. On: „To śpij dobrze”. I wyszedł.
Cała sytuacja jest banalna, ale typowa dla niego: brak ciepłego gestu w sytuacji, w której, jak się zdaje, byłoby to normalnym odruchem. No cóż, za radą psychologa powiedziałam sobie, że właśnie zostałam przytulona słowami smile
Poza tym… wiem, że ludzie mają w związkach naprawdę poważniejsze problemy.
Ale na razie to tylko dwa tygodnie, więc tyle, co nic, dlatego boje się snuć jakiekolwiek prognozy.
Obserwuj wątek
    • kruku_33 I oby tak dalej :) 15.12.13, 21:20
      Dlaczego byłem przekonany, że Wam się uda smile Super, dobrze to słyszeć.
      To forum potrzebuje pozytywnych historii; sam rozwód to prawie same negatywne odczucia.

      Wszyscy w tych złych chwilach potrzebują jak najwięcej dobrych informacji, że można (wrecz trzeba) walczyć, oczywiście obustronnie, że się udaje, że można czemuś nieodwracalnemu jednak zapobiec.

      U Was tak to wygląda - układacie wszystko jak dwoje dorosłych ludzi, a nie bachorów, które mają ciągłe muchy w nosie.

      Życzę Wam jak najlepiej i trzymam kciuki! Nie sposób się rozstać i uciec od problemu. Sztuką jest walka i podejmowanie prób uleczania związku.
    • blue_ania37 Re: Po dwóch tygodniach próby 15.12.13, 21:56
      Nie wiem co mam ci napisać
      Autentycznie.
      Porownujesz jakos rozwod z tym ze facet tak lub nie zachował sie wobec tego ze sie polozylas spać wcześniej.
      Jest mi przykro bo nie masz pojęcia czym jest rozwod twój przyklad ratowaniasmile małżeństwa dowodzi mi na myśl pare nastolatków.
      A
    • yoma Re: Po dwóch tygodniach próby 15.12.13, 22:09
      > („eks” już mi trochę nie pasuje)

      smile

      > brak ciepłego gestu w sytuacj
      > i, w której, jak się zdaje, byłoby to normalnym odruchem. No cóż, za radą psych
      > ologa powiedziałam sobie, że właśnie zostałam przytulona słowami smile

      Bo zostałaś. Dla ciebie normalny odruch, dla niego nie. Bo nie to normalne, co normalne, ale co się komu wydaje smile

      Powodzenia nieustająco.
    • chalsia Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 00:37
      > Cała sytuacja jest banalna, ale typowa dla niego: brak ciepłego gestu w sytuacj
      > i, w której, jak się zdaje, byłoby to normalnym odruchem. No cóż, za radą psych
      > ologa powiedziałam sobie, że właśnie zostałam przytulona słowami smile

      ciągle widzisz połowę, ciągle nie doceniasz
      to było NIE TYLKO "przytulenie słowami" (ładne okreslenie), to było także przytulenie troską
      przeciez mógł nie przyjść by sprawdzić czy Ci nie jest za chłodno a potem pytac czy czegoś dla Ciebie nie zrobić

      i jestem w 100% przekonana, że gdybyś go wtedy poprosiła by usiadł na chwile przy Tobie/potrzymał za rękę/przytulił, to by to zrobił
      • maria1110 Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 01:14
        To samo pomyslałam. Faceci mają często problem z uzewnętrznianiem uczuc .Powodzenia życzę !
    • kiterunner Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 06:54
      Po jakim czasie od rozstania ponownie się zeszliście?
    • anderikka Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 08:18
      Bardzo dziękuję za życzenia powodzenia smile - wszystkim tym, którzy je wyrazili

      Kruku, oby Twoje pierwsze zdanie pozostało aktualne smile

      BlueAniu - to Ty sprawiłaś mi przykrość: nigdzie nie porównywałam rozwodu z tym ze facet tak lub nie zachował sie wobec tego ze sie polozylam spać wcześniej”. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła; zresztą dałam to pośrednio do zrozumienia w moim przedostatnim zdaniu.
      To nie był przykład „ratowania małżeństwa”, nie wiem, skąd ten pomysł.

      Yoma: ta definicja normalności jest super smile Tylko czy wraz z nią nie powracamy do korzeni całej filozofii i nie stajemy w punkcie wyjścia? wink
      Ale zasadniczo zgadzam się oczywiście. Przy tym facet zrobił zapewne to, czego sam by oczekiwał (i nie zrobił tego, czego sam by nie potrzebował).

      Chalsia, myślę, że doceniam. To był tylko przykład na to, że jeśli się wie / rozumie / potrafi nawet wyrecytować prawidłową interpretację danej sytuacji, to - gdy ona już nadejdzie i nawet zachowamy się zgodnie z „wzorem” - odczucia nie idą za tym w parze na nasze życzenie. Dlatego zgadzam się, że mam jeszcze dużo pracy nad sobą.

      Mario- mój facet tu jest modelowym przykładem.

      Kiterunner- ok. 2 lata.
      • yoma Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 10:04
        > Tylko czy wraz z nią nie powracamy
        > do korzeni całej filozofii i nie stajemy w punkcie wyjścia? wink

        Może i powracamy, ale bogatsi o doświadczenia, co tym razem może nam pomóc osiągnąć cel smile

        > Przy tym facet zrobił zapewne to, czego
        > sam by oczekiwał (i nie zrobił tego, czego sam by nie potrzebował).

        Mądrze. Trzymajcie się tam. I sprawozdawaj od czasu do czasu smile
    • cottonka Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 12:42
      Trzymam kciuki!!!!
      Jestem w podobnej sytuacji co twoja. Mój mąż chce wrócić, ja chcę żeby wrócił. Boimy się, I on i ja. Nie wiem czy nam się uda. Przed nami "życiowe Himalaje" do zdobycia. Szukamy na razie psychologa i chcemy pojść na terapię. Oby tylko trafić na kogoś mądrego, który nam pomoże a nie zaszkodzi. I żebyśmy my sami niczego nie zepsuli.
    • luciva Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 13:16
      Anderikka, no to świetnie
      Ja często obserwuję, że związki rozpadają się, bo ludzie - a głównie kobiety - chcą żeby ta druga strona zachowywała się tak, jak oni by to widzieli. Kobiety to w ogóle najchętniej taka drugą żonę chciałyby mieć - co to przytuli, domyśli się, na focha odpowie pytaniami 'co Ci jest kochanie" itd.
      To głupie i bez sensu - jak chcesz, żeby Cię przytulił, to mu powiedz, albo sama podejdź i się przytul.
      On jest właśnie taki jaki jest - a Ty możesz być z nim akceptując - i podchodzić samej do przytulenia - albo nie być. No i odwrotnie też to ma działać.
    • mayenna Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 14:18
      Andrikka, zapytał czy czegoś potrzebujesz i to jest ten ciepły gest Jak potrzebowałaś przytulenia/pocałunku/pomiziania to trzeba mu to w tej sytuacji wyraźnie powiedzieć: chodź do mnie bo potrzebuje żebyś mnie: tu wstawić dowolnesmile.
    • xciekawax Re: Po dwóch tygodniach próby 16.12.13, 20:40
      Nie wiem Anderikka, czy twoj zwiazek jest wesoly? czy idziesz do domu pelna checi i optymizmu? Bo z twoich opowiesci to ten zwiazek jest troche taki smutny? ale byc moze to tylko moja nadinterpretacjia.

      Bo w sumie mloda jestes bardzo i fajnie by bylo zebys byla z kims z milosci smile
      • anderikka Re: Po dwóch tygodniach próby 17.12.13, 17:09
        xciekawax napisała:
        > Nie wiem Anderikka, czy twoj zwiazek jest wesoly? czy idziesz do domu pelna che
        > ci i optymizmu? Bo z twoich opowiesci to ten zwiazek jest troche taki smutny? a
        > le byc moze to tylko moja nadinterpretacjia.
        >
        > Bo w sumie mloda jestes bardzo i fajnie by bylo zebys byla z kims z milosci

        Nie, nie jest smutny, ja tylko napisałam to bez emocji, bo boję się je wyrażać (żeby nie zapeszyć na przykład). Strasznie lubię nowy "dom", i co ciekawe, mimo że miałam z nim związane też i złe wspomnienia z końca związku, to gdy się teraz wprowadziłam, mieszkanie "przywitało" mnie bardzo dobrze. Myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi.
        Co do wieku: w tym tygodniu kończę 25 lat smile
        • anderikka Korekta 17.12.13, 17:18
          Ups... już nie wiem, co ja mam z tym "kończę 25 lat". Oznaczało to, że ktoś zaraz będzie mieć 26, a ja mam jeszcze dziś 24... Nie wiem, co ja mam z tą konstrukcją, wstyd mi, że tak nie panuję nad liczbami...
          • yoma Re: Korekta 17.12.13, 21:54
            Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin smile
            • anderikka Re: Korekta 19.12.13, 15:44
              Yoma, dziękuję bardzo! smile
        • xciekawax Re: Po dwóch tygodniach próby 17.12.13, 21:20
          To dobrze ze sie dobrze czujesz w tym zwiazku.

          25 lat smile - jestes bardzo mlodziutka i duzo przed Toba. Masz wielka szanse na ulozenie sobie szczesliwego zycia w milosci. Dlatego jezeli wam nie wyjdzie to nie patrz sie za siebie. smile
          Ale zycze wam powodzenia. i zycia w szczesciu.
          • anderikka Re: Po dwóch tygodniach próby 19.12.13, 15:57
            Xciekawax, bardzo Ci dziękuję smile
            Co do miłości, to podejrzewam, że jej definicja się zmienia w przeciągu życia i że jest to bardzo trudny temat, w którym jestem trochę pogubiona.
            Pozdrawiam Cię - i również życzę Ci szczęścia smile
    • rurek00 Re: Po dwóch tygodniach próby 17.12.13, 10:33
      >> On pyta, czy przynieść mi coś, tabletkę na przykład. Odpowiedziałam, że nie chcę już dodatkowej. On: „To śpij dobrze”. I wyszedł.
      Cała sytuacja jest banalna, ale typowa dla niego: brak ciepłego gestu w sytuacji, w której, jak się zdaje, byłoby to normalnym odruchem <<

      Jeśli tak lubisz przytulanie, to nie mogłaś po prostu powiedzieć: "za tabletkę dziękuje, ale chodź tu do mnie i mnie przytul na chwilę".
      Jeśli chcesz przytulenie, to zwyczajnie mu to powiedz.
      • anderikka Re: Po dwóch tygodniach próby 17.12.13, 16:38
        Dziewczyny, jeszcze raz dziękuję smile
        Yoma, obiecuję się odezwać, oczywiście smile
        Cottonka, zatem i ja trzymam kciuki. I radzę psychologa, który już się sprawdził przy podobnej terapii.
        Luciva, Mayenna, Rurek - wiem, że macie rację. Pamiętam, że wtedy nie zrobiłam tego z przekory, mimo że doskonale wiedziałam, że wystarczyło powiedzieć, czego chcę (on by natychmiast zareagował, zwłaszcza że wie, choćby od psychologa, że ma tu braki).
        Chyba włączyły mi się pretensje z przeszłości - płaskie i bez sensu, wiem. Ale cały czas nad sobą pracuję.
    • tricolour Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 10:57
      ... kobiety się przytula bez zaproszenia, mówienia, czy dawania znaku semaforem.

      Kobiety się przytula samoistnie. A jeszcze gdy kobieta leży w łóżku i mówi, że nie może zasnąć, to przytulanie jest dopiero początkiem...
      • luciva Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 13:53
        Uważasz, że każdy facet jest taki przytulaśny? Każdy jest ekstrawertykiem, itd.? każdy ma na tyle rozwiniętą empatie, aby wiedzieć, że właśnie teraz najlepiej byłoby ja przytulic?
        • tricolour Tak właśnie uważam... 17.12.13, 15:56
          ... że bez specjalnego zaproszenia przytula się kobietę, która się kocha. Z miłości się przytula, często i mocno. Nie z faktu, że jest się ekstrawertykiem, który generalnie swoje uczucia kieruje na zewnątrz tylko z miłości, która nie ma nic wspólnego z ekstrawertyzmem.

          I nie o to chodzi, by wiedzieć kiedy przytulać, bo to nie jest strategia zadowalania kobiety i zaspokajania jej potrzeb tylko przytulanie jest okazywaniem własnego stanu.
          • blue_ania37 Re: Tak właśnie uważam... 17.12.13, 15:58
            i tak jak mi Tri z tobą nie po drodze, to świat się kończy ale zgadzam się z Tobą zupełniesmile
            A
            • tricolour To uważaj, by nie wleźć mi w oczy... 17.12.13, 16:00
              ... bo Cię wezmę i przytulę.

              tongue_out
              • blue_ania37 Re: To uważaj, by nie wleźć mi w oczy... 17.12.13, 16:05
                Umarłam ze śmiechusmile Tri
                • lampka_witoszowska Re: To uważaj, by nie wleźć mi w oczy... 17.12.13, 16:18
                  no, i typowo męska kolejność, najpierw weźmie, potem przytuli

                  ech...

                  ale a tu odmiennie - nei cierpię, jak ktoś oczekuje, że się domyślę, czego ktoś chce. Tzn. o 19.50 mam przytulić, a nie pytać, czy podać tabletkę. A za to mam nie przytulać, jak ja tego chcę. Albo przytulać nie tak, tylko inaczej. Bo na początku było inaczej. A teraz miało być inaczej, niż było na początku - ale inaczej to sobie ktoś wyobrażał.

                  Nie, ja jednak prosty chłop jestem - chce ktoś przytulenia, to się przytula albo mói: przytul. I wolałabym doceniania wzajemnego życzliwych gestów, a nie pretensji, że jak pyszne schabowe uzmażyłam, to ktoś chce własnie lekką sałatkę z piwem i mogłabym się domyślić.

                  Stanowcze "nie" dla domyślania. Od domyślania to się już niejedno małżeństwo rozpieprzyło
                  • tricolour Czyli preferujesz... 17.12.13, 16:32
                    ... jasne komunikaty w stylu: Lampko, chciałbym odbyć z tobą stosunek płciowy.

                    Tak?
                    • lampka_witoszowska Re: Czyli preferujesz... 18.12.13, 04:37
                      nie smile

                      tu jestem domyślna, jesli komunikat jest w miarę przejrzysty

                      ale szczegóły typu: a teraz przełóż nogę przez lampę, a ja wejdę na stolik i spróbujemy, czy się uda - wolę usłyszeć
                      zamiast focha - bo więcej okazji na przekładanie nogi przez lampę po takim fochu może nie być. Nawet jestem tego niemal pewna, że okazji pan foch już by nie miał.
          • luciva Re: Tak właśnie uważam... 18.12.13, 11:26
            Nie masz racji, spontanicznie przytula ten kto sam był przytulany, a nie każdy był przytulany, to chyba wiemy wszyscy, co?
            Miłość to uczucie, wiec właśnie ekstrawertyk kieruje swoje uczucia na zewnątrz, różne, miłości też.
            Miłośc z ekstrawertyzmem nie ma nic wspólnego ale już jej okazywanie jak najbardziej tak.
            Przytulanie to forma okazywania uczuć, również miłości (ale też np. sympatii).
            Ja np. kocham na zabój niekiedy, ale sama mam problem ze spontanicznym przytulaniem, jestem dość zachowawcza (nie mam tu na myśli przytulania czysto erotycznego, prowadzącego zwykle do stosunku), ale mam tego świadomość, pracuję nad tym i raczej jest ok teraz.
            Teraz nie, ale dobrych parę lat temu, kto wie, czy nie postąpiłabym podobnie jak facet Anderikki, mimo, że jestem kobietą i z empatia jest u mnie bardzo ok, ale jeszcze wczuć się w czyjeś uczucia i potrzeby rozumieć je, a okazywać właśnie w odpowiedzi to już co innego.
        • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 16:59
          luciva napisała:
          > Uważasz, że każdy facet jest taki przytulaśny? Każdy jest ekstrawertykiem, itd.
          > ? każdy ma na tyle rozwiniętą empatie, aby wiedzieć, że właśnie teraz najlepiej
          > byłoby ja przytulic?

          Jak już napisałam zgadzam się z tym. Mój facet ma tu braki, i trudno (na pytanie psychologa, z czym kojarzy mu się bliskość w związku, odpowiedział, że z seksem. Czułość - też z seksem. Miłość - ze wsparciem).
          Na szczęście nie muszę go oceniać tylko za tę jedną cechę.
          • yoma Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 17:06
            Parsk

            przypomniał mi się stary dowcip, jak lekarz pacjentowi różne obrazki pokazywał... tongue_out
            • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 17:21
              Nie znam tego dowcipu, ale pewnie w nim chodzi o komunikację smile
              Już widzisz, że mi niełatwo smile
      • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 17.12.13, 16:45
        tricolour napisał:
        > A jeszcze gdy kobieta leży w łóżku i mówi, że
        > nie może zasnąć, to przytulanie jest dopiero początkiem...

        W tamtej sytuacji mój facet zapewne wiedział, że z racji tego, że się źle czuję, to nie wchodzi w grę.
        Ale Twoja powyższa wypowiedź znaczy, że w tym aspekcie mimo wszystko myślisz podobnie: przytulenie powinno prowadzić do określonego celu.


        • cottonka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 19.12.13, 11:49
          U mnie jednak, hm po kilku dniach poki co mąż spasował. Poczułam, że coś jest nie tak, czułam, że nie chce dalej próbować. Dobre, nawet nie zdążyłam nas gdziekolwiek umówić. Nie wiem czy czekać, przecież to zycie iluzją. CHyba wybiorę się sama do psychologa.
          • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 19.12.13, 15:48
            Hej,
            Cottonka, ale co to znaczy, że "spasował"? W czym się wyraża to, że nie chce próbować? Bo jeśli chodzi tylko o psychologa, to pamiętaj, że facetom ciężko się przemóc.
            • cottonka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 19.12.13, 18:46
              Po prostu on nie wie czy chce wrócić do domu.... Ale ja czuję, że nie chce, tylko sam przedłuża, nie wiem po co.
              • luciva Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 19.12.13, 22:36
                Bo kogoś ma i może czeka, jak sprawy się potoczą.
                Sorry nie pamiętam Twojej historii, więc jak kulą w płot, to powiedz.
                Mój eks też sie zastanawiał czy mnie kocha czy nie, zwlekał z wprowadzeniem z powrotem.
                A w rzeczywistości grał na zwłokę, bo przygotowywał grunt pod rozwód, zacierał ślady - musiał, bo była zdrada, ja niemal złapałam go za rękę, więc się bał. A i tak udało się, rozwód z jego winy.
              • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 20.12.13, 08:56
                Przeczytałam Twój wątek sprzed jakiegoś czasu. Uważam, że prawdopodobne jest, co Luciva napisała powyżej.
                Cottonka, wiem, że to trudne, ale spróbuj być stanowcza. Nie pozwól, by on miał poczucie, że co chwila może zmieniać zdanie na temat powrotu do Ciebie, bo Ty go w każdej chwili przyjmiesz. Taka postawa sprawi, że on nie będzie Cię szanował.

                • altz Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 20.12.13, 11:46
                  anderikka napisała:
                  > Cottonka, wiem, że to trudne, ale spróbuj być stanowcza. Nie pozwól, by on miał
                  > poczucie, że co chwila może zmieniać zdanie na temat powrotu do Ciebie, bo Ty
                  > go w każdej chwili przyjmiesz. Taka postawa sprawi, że on nie będzie Cię szanował.

                  To jest prawda, takie rzeczy świetnie się wyczuwa. Facet ma wyjście awaryjne, bo żona i tak go przyjmie z powrotem. Teraz kombinuje, jak w tym układzie zachować jeszcze milutką i jędrną sąsiadkę, bo z niej też by nie chciał zrezygnować. smile Rachunek zysków i strat, coś się zyskuje, coś się traci. Sam to znam, zostałem rozwiedziony, ale zyskałem wolność i przyjemność z fajnymi babkami, o czym nawet nie miałem pojęcia, że tak dobrze może być z kobietami.

                  Cały czas gra pozorów i rachunek zysków i strat.
                  Ktoś na innym forum napisał
                  Kobieta mówi:
                  - nie wiem czy mu wybaczę - co oznacza, że mu wybaczy bez problemu
                  - on mnie skrzywdził, ale...- czyli ona się zastanawia nad tym, że facet ma atuty np. dobrze zarabia i mogłaby następnym razem przymykać oko, niepotrzebnie się przyznała, że wie smile
                  - ja go skrzywdziłam i czuję się winna - cholera, dał sobie radę beze mnie, nawet całkiem dobrze mu się żyje, a miał upaść na dno i błagać na klęczkach! Może by do niego wrócić?

                  itd.
                  To wszystko to jest jakaś często nieuświadomiona gra z obu stron.
                  Niektórym by się przydała umowa, że np. wolno robić skoki w bok, ale pod pewnymi warunkami. Oboje byliby zadowoleni, bo przecież o to chodzi, żeby były emocje, a małżeństwo by przetrwało i możliwe, że byłoby całkiem udane. Ludzie oszukują w związku, oszukują też siebie, zamiast rozmawiać o problemach i jakoś je rozwiązywać. Żona pyta męża: ale ty nie chodziłeś do agencji? Prawda? Wie, że chodził, ale woli, żeby on skłamał. big_grin Sytuacja autentyczna.
                  • luciva Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 20.12.13, 12:21
                    Tak, ludzie się okłamują, bo najbardziej, czego się boją to zmiany, bo zmiana niesie znaki zapytania. Nawet najbardziej chora sytuacja jest oswojona, wiemy jak się w niej poruszać i co się może wydarzyć. Konsekwencją zmiany jest niewiadoma, a każdy z nas potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, czegoś oswojonego.
                  • anderikka Re: Mam inne zdanie niż nasze forumowe Panie... 20.12.13, 16:14
                    Owszem, to jest może rodzaj jakiejś gry. Wydaje mi się (jak i Tobie), że mąż Cottonki próbuje pobawić się, ile jeszcze się da. Zresztą uważam za prawdopodobne, że on po jakimś czasie wróci do niej.
                    I nic w tym złego, tyle że jeśli ona będzie mieć takie podejście, jak teraz, to historia może się powtarzać. Jej mąż wykorzystuje teraz jej słabość, i robi to moim zdaniem bardzo perfidnie:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,24087,148416823,148417368,Re_przyjazne_stosunki_jakim_cudem_.html
                    Dlatego, chociaż na pewno nie jest to łatwe, warto wziąć się w garść i być konsekwentnym - czyli, skoro, pan chce nie chce być z żoną, to znaczy, że chce rozstania. Jestem gotowa się założyć, że tylko konkretne działanie może tego pana otrzeźwić.

                    PS. Gratuluję, Altz, dobrej zabawy wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka