Dodaj do ulubionych

Odejście w święta

01.01.14, 12:28
Witam,
Jestem nowa na tym forum, do tej pory zagladalam raczej na fora o książkach, albo dla kobiet z dużymi piersiamismile Mam prawie 50 lat i od swiat za soba 20 letni związek nieformalny, z którego mam syna gimnazjaliste.
Mój facet, zawsze nazywalam go mężem, w drugi dzień świąt oznajmił mi, ze kogos poznal i chce odejść. Od kilku miesięcy w domu było okropnie- zero uśmiechu, zero rozmowy nawet na codzienne tematy, bardzo późne powroty, agresja z byle powodu, niechec do wspolnego spedzania czasu. Typowe! Rozkrecamy nowy biznes, czy raczej mąż rozkręca, więc myślałam, ze może rzeczywiście siedzi w pracy. Oczywiście jest inna kobieta, 10 lat młodsza, " miła, taki dobry człowiek, cały czas uśmiechnięta, nic od niego nie chce, tylko kocha".
Mąż miał to wszystko, jak teraz widzę przemyślane, jaki podział majątku, gdzie będzie mieszkał, jak będzie opiekował sie dzieckiem - syn chyba w najgorym wieku, hormony mu szaleją, kłopoty w szkole - a wiem, ze będzie opiekował sie super, bo go bardzo kocha, to tylko ja idę na śmietnik!. W ciagu tych kilku dni zrobił prawdziwa rewolucje w całej rodzinie, rodzice, siostra, potem przyjaciele, wszyscy w szoku. Jest płacz, rozpaczliwie telefony, pocieszanie, które powoduje jeszcze większy ból, ale tez wielkie wsparcie przyjaciół. Jestem rozjechana, próbuje ocalić resztki godności, przed synem muszę trzymać fason, bo 16 latek płacze, a wystarczy czasem jedno słowo, i nie mogę oddychać, myśleć, mam wrażenie ze zaraz zwariuje.
Nie przespałam jeszcze nocy od świat, udaje mi sie zdrzemnac na 1-2 godziny, jestem coraz bardziej zmęczona.
Po 3 dniach mała wolta w męża zachowaniu - łzy, współczucie (przedtem bezwzglednosc i pewność siebie) ciepłe słowa, żal. A przy tym robi swoje.
O co tu chodzi? Wiem, ze chce sie rozstać, dąży do tego, krok po kroku.
Więc po co to wygladzanie rzeczywistości?
A może sie łamie? Choć pewnie nie on sie łamie, tylko ja jestem kretynką.
Pomóżcie proszę
Obserwuj wątek
    • altz Re: Odejście w święta 01.01.14, 13:20
      Może sumienie go boli, zobaczył jak reaguje syn, zobaczył, jak Ty reagujesz i trochę zmiękł.
      Pilnuj przede wszystkim swoich interesów, jeśli sama też w to włożyłaś trochę własnego czasu czy pieniędzy.
      Chce odejść, niech idzie, nie daj z siebie zrobić ostatniej jędzy i awanturnicy, bo wtedy będzie mu łatwiej, a przecież nie o to chodzi, żeby mu było łatwo. smile Tak się zastanawiam, że robienie awantur przez męża, może było podświadomą metodą na wyłączenie uczuć i łatwiejsze odejście.
      Nikt Ci nie powie, co czuje mąż, pewno nawet on do końca tego nie wie. Coś się zyskuje, a coś traci, on też się może czuć niepewnie, bo obecną sytuację zna bardzo dobrze, a przyszła sytuacja jest zupełną zagadką i nie da się do końca na to przygotować. Może dlatego teraz przestał palić za sobą mosty?
    • mayenna Re: Odejście w święta 01.01.14, 14:08
      Wygląda na to, że on podjął decyzje i ma wszystko przemyślane.
      odniose się tylko do tej nowej pani, która nic nie chce, a jedynie kocha. Jak z mia się zwiąże i ona bezie partnerką to na pewno czegoś zechce i możliwe, że uśmiechać się tez będzie mniej.

      Porozmawiałabym jeszcze raz z nim. czy na pewno jest zdecydowany na odejście.

      • niratkadd Re: Odejście w święta 01.01.14, 14:16
        Nie ma nic dziwnego w tym, że kogoś poznał, ja się dziwię jak ludzie mogą ze sobą wytrzymać 20 lat. Pogódź się z rzeczywistością, bo chyba nie zamierzasz walczyc na ciało z młodszą o 10 lat kobietaą.
        • mayenna Re: Odejście w święta 01.01.14, 15:19
          niratkadd napisał:

          > Nie ma nic dziwnego w tym, że kogoś poznał, ja się dziwię jak ludzie mogą ze so
          > bą wytrzymać 20 lat. Pogódź się z rzeczywistością, bo chyba nie zamierzasz walc
          > zyc na ciało z młodszą o 10 lat kobietaą.
          Moim zdaniem dziwne jest to co piszesz. Twoi rodzice też takie wartości preferują?
          • niratkadd Re: Odejście w święta 01.01.14, 16:11
            Moim zdaniem piszę tak jak jest, a nie tak jakbyś chciała się oszukiwać. Znudzila mu się, nie ma prawa facet się znudzić? Otóż ma.
            • blue_ania37 Re: Odejście w święta 01.01.14, 16:16
              Wg ciebie liczy się tylko ciało?
              A coś co budowali wiele lat?
              To takie niskie, znam świetne 50 latki i fatalne 30 latki.
              Ma prawo się facet znudzić?
              A ona też ?
              • mayenna Re: Odejście w święta 01.01.14, 16:57
                Ciekawe co by powiedziała jakby odszedł do starszejsmileBo i takie przypadki bywająsmile
                • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:21
                  To jest facet nie kobieta.Kobieta by tak nie napisala.
                  Znam sytuacje,kiedy facet ok.30tki zostawil mloda zone z dwojka dzieci i zwiazal sie z kobietą ok.50tki.Bylo to kilkanascie lat temu i ciagle sa razem.
                  mayenna napisała:

                  > Ciekawe co by powiedziała jakby odszedł do starszejsmileBo i takie przypadki bywaj
                  > ąsmile
            • mayenna Re: Odejście w święta 01.01.14, 16:57
              niratkadd napisał:

              > Moim zdaniem piszę tak jak jest, a nie tak jakbyś chciała się oszukiwać. Znudzi
              > la mu się, nie ma prawa facet się znudzić? Otóż ma.
              Tak? a to taki nowy system wartości: traktowanie drugiego czlowieka jak przedmiotu?
              Sama tez tak innych traktujesz i pozwalasz żeby ciebie tak traktowano?
              • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 01:57
                Jasne, na ciało nie wygram. Niby dobrze sie trzymam, ale to oczywiste, ze z 10 lat młodszą dziewczyną jeśli stanie na ringu, walczę góra 2 rundy- na przywiązanie i atrakcyjność tzw. wnętrza. Dodam, ze mój juz eks jest ode mnie 3 lata młodszy!
                On teraz oczywiście podkreśla, ze było gównianie od lat, choć jeszcze pól roku temu mieliśmy wspólne plany, i nawet wspólne marzenia.
                Biznes, tzn jego firma kosztowała mnie kilka lat pracy, a ze względu na potrzebę kredytu, jest na niego i matkę. Więc tak naprawdę da mi tyle ile będzie chciał. Związki nieformalne nie sa w naszym kraju chronione. Zreszta po 20 latach trudno precyzyjnie wyliczyć co kto włożył, bo wszystko robi sie wspólne. Kurcze ta szlachetna biedula chyba dobrze wie co robi. Może jestem podła, ale łatwiej sie zakochac w facecie z kasą i możliwościami, niż w takim co tramwajem targa w reklamowce serki do domu.
                Niratkadd piszesz, ze " a co nie wolno" - otóż jasne ze wolno! Tylko okrutne to. Teraz właśnie dlatego, ze "wolno" czuje sie jak smiec
                • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:26
                  Sie usmialam. He he. Oj,bedzie zigolo zalowal za pare lat.Fajna babka z Ciebie, to sie wyczuwa nawet w necie. Nie daj sie zapedzic do naroznika ,ale i nie walcz.Pusc wolno. Na razie jestes w szoku,choc, wydaje mi sie dziwne,ze czegos nie podejrzewalas wczesniej. Masz nauczke na przyszlosc.
                  A co do facetow z reklamowka w reku - to i tacy znajduja amatorki.Gorszego sortu,ale baby lecą na wszystkich.

                  janeczkawawa napisała:

                  > Może jestem podła, ale łatwiej s
                  > ie zakochac w facecie z kasą i możliwościami, niż w takim co tramwajem targa w
                  > reklamowce serki do domu.
                  > Niratkadd piszesz, ze " a co nie wolno" - otóż jasne ze wolno! Tylko okrutne to
                  > . Teraz właśnie dlatego, ze "wolno" czuje sie jak smiec
            • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:17
              Tia. Mnie znudzilby sie predzej mlody idiota niz stary mędrzec.
              Przemysl tosmile
              niratkadd napisał:

              > Moim zdaniem piszę tak jak jest, a nie tak jakbyś chciała się oszukiwać. Znudzi
              > la mu się, nie ma prawa facet się znudzić? Otóż ma.
      • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 02:04
        Mayenna, rozmawiam z nim codziennie, przecież wspólny mamy biznessmile i widzimy sie codziennie. I nawet sie nie chce wyprowadzić, na razie, dopóki nie zorganizuje sie. Umówmy sie, ze wynajęcie mieszkania w dzisiejszych czasach to banał. Góra 3 dni. Chyba chodzi o wygodę?
        Jednak boje sie zapytać, czy może zostanie, bo boje sie ze będzie mi w głowie kołował.
        • mayenna Re: Odejście w święta 02.01.14, 08:41
          Wiesz, ja bym się wyprowadziła sama jeśli byłabym pewna, ze już nie chcę tego związku. Dla swojej psychiki i złapania równowagi.

          Moim zdaniem jeśli weźmiesz dobrego adwokata to masz spore szanse na równy podział firmy, mimo ze nie byłaś żoną.Macie wspólne dziecko, są świadkowie na twoje zaangażowanie w biznes. Może ktoś wie jak to było z kredytem. Jak to jest dla ciebie ważne to pomyśl, co możesz w tej kwestii zrobić.
          • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 17:37
            Wiesz Mayenna boje sie wyprowadzić. Nie dlatego, ze opuszczał swoje miejsce na ziemi, ale mój eks bardzo dobrze umie liczyć i jest zakochany tez w pieniądzach. Juz sprawdzalam, konkubinat stawia mnie w pozycji: co zapisane na mnie to moje, co na niego to jego. No i na mnie tylko działka rekreacyjną bez większej wartości, w dodatku mocno zaniedbana. Firmy - 0, dom - 0 , samochody - 0. Chyba byłam straszna frajerką. Ok, prowadzę jeden biznes, ale on tam tez jest wspólnikiem moim, więc jestem pod kontrolą. Sprzedalam kiedys swoje bardzo duze mieszkanie i kupilam od wycofującego sie wspolnika pół biznesu.
            Dziewczyny, nie dajcie sie tak jak ja!
            Nalegajcie, naciskajcie, zabezpieczajcie sie!
            Miłość może naprawdę krótko trwać, a jak sie skończy faceci nie mają litości.
            Liczą sie tylko cyferki na koncie.
            • mayenna Re: Odejście w święta 02.01.14, 19:45
              Przypomnij o sprzedaży mieszkania i porozmawiaj na temat zabezpieczenia ciebie. Jak to jego dom i on nie ma skrupułów to prawnie możę się ciebie pozbyć.
              Pracujesz, masz za co życ. Nawet jak zmieni ci się stopa to chyba lepiej mieć spokój i samodzielność, nie patrzeć na eksa i nie przeżywać ciągle. Dasz sobie radę. Umiesz powadzić firmę, masz dochody, jesteś zdrowa i energiczna. Nie oglądaj się na niego, tylko zacznij żyć dla siebie i sama o sobie decydować.
        • miacasa Re: Odejście w święta 02.01.14, 12:18
          > Jednak boje sie zapytać, czy może zostanie, bo boje sie ze będzie mi w głowie k
          > ołował.

          Janeczko, zdobądź się na odwagę i zapytaj czego on by chciał od życia. Bądź gotowa na odpowiedź, która się Tobie nie spodoba ale przetnij ten wrzód bo się zamęczysz. Mój mąż miał romans przez 7 miesięcy ale chyba kochanka go nie chciała tak na co dzień z jego problemami i trójką dzieci w tle. Jednak to pytanie było u nas kluczowe, dało początek dalszym działaniom. Nie rozwiedliśmy się, mąż zakończył znajomość z tamtą dziewczyną (oczywiście młodszą i jędrniejszą ale wcale nie taką znowu kryształową - leczenie infekcji intymnej trochę dało mu do myślenia). Romans to banał, tak samo jak kryzys wieku średniego. Trudno mi się pozbierać, podobnie jak Ty czuję, że taka kolej rzeczy jest zwyczajnie okrutna i sama już nie wiem jakie wartości powinnam wpajać córkom by tak nie cierpiały w przyszłości (oczywiście tak tylko dumam bo jednak wychowuję je tradycyjnie). U mnie minął już rok odkąd sprawa się wydała i zaczęliśmy odbudowywać nasze relacje ale jestem na tym forum każdego dnia i każdego dnia przekonuję samą siebie, że jeszcze nie jestem na tym etapie.
          • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:34
            Dzieci wychowuje sie na praktyce ,nie na teorii. Wlasnym przykladem.Zostajac z ich ojcem i zyjac z nim popelniasz blad, Twoje corki w przyszloosci moga miec podobne problemy w zwiazkach.
            miacasa napisała:

            > >sama już nie wiem jakie wartości powinnam wpajać córkom by tak nie cierpiały w p
            > rzyszłości (oczywiście tak tylko dumam bo jednak wychowuję je tradycyjnie). U m
            > nie minął już rok odkąd sprawa się wydała i zaczęliśmy odbudowywać nasze relacj
            > e ale jestem na tym forum każdego dnia i każdego dnia przekonuję samą siebie, ż
            > e jeszcze nie jestem na tym etapie.
        • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:28
          Toz to ksiazkowy przyklad manipulanta! ON CIE DOBRZE ZNA I TOBA MANIPULUJE.

          janeczkawawa napisała:

          >
          > Jednak boje sie zapytać, czy może zostanie, bo boje sie ze będzie mi w głowie k
          > ołował.
    • sonia_30 Re: Odejście w święta 02.01.14, 10:53
      "Po 3 dniach mała wolta w męża zachowaniu - łzy, współczucie (przedtem bezwzgled nosc i pewność siebie) ciepłe słowa, żal. A przy tym robi swoje.
      O co tu chodzi? Wiem, ze chce sie rozstać, dąży do tego, krok po kroku.
      Więc po co to wygladzanie rzeczywistości?
      A może sie łamie?"

      Współczucie? może nie jest do cna wyprany z emocji? Wyboru dokonał, decyzję podjął, moment na poifnormowanie Ciebie i syna wybrał najcudowniejszy pod słońcem, pewnie też ne jest łatwo biedulkowi. Nie zwracałabym uwagi na łzy i ciepłe słowa, a już na pewno nie robiła sobie żadnych nadziei... mleko się rozlało, myśl o sobie i dzieciaku, łatwo nie będzie, ale dasz radę.
      • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 17:39
        Myślałam, ze mój syn będzie to lżej przechodził. Serce mi sie kraje na plastry jak ma taka dzielną minę. Eks chyba tego tez nie miał w grafiku.
        • mayenna Re: Odejście w święta 02.01.14, 19:50
          Jeszcze jedno: jak on taki skrupulatny i cały wspólny majątek jest na niego to wystąp o alimenty na syna, takie, które pokryją całe jego utrzymanie.Odciąży cię to trochę i pomyślisz o lokum dla was.
      • xciekawax Re: Odejście w święta 02.01.14, 18:01
        Zgadzam sie. nie zwracalabym uwagi na lzy exa. Mysl tylko o tym jak zabezpieczyc siebie.

        To najwazniejsze.

        Tak, kobiety w imie milosci duzo robia glupst zwiazanych z pieniedzmi. Potem gdy facet zmieni zdanie to wszystkie obiecanki cacanki ida na bok.

        Moj eks tez skarzyl sie ze miewal koszmary gdy sie roztalismy. To wszystko wyrzuty sumienia. Ale to niczego nie zmieni. Dlatego nie mysl o tym co on tam przezywa - bo wierz mi - za miesiac czy dwa w ogole nie bedzie go obchodzilo co ty czujesz.
    • zofiulina1971 Re: Odejście w święta 02.01.14, 18:23
      Cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak podpisać się pod zdaniem Soni i Xciekawax.

      Trudno, trzeba odsunąć na bok sentymenty, miłość do jeszcze-partnera i przestać rozkminiać, czy i jak bardzo misio cierpi.

      Ty i Wasz syn cierpicie BARDZIEJ.

      Z pomocą dobrego prawnika należy uzmysłowić panu, co go może czekać w "nowym życiu", które chce rozpocząć (być może) kosztem swojego dziecka. MUSISZ zabezpieczyć swojego syna na przyszłość, patrz WYŁĄCZNIE jego interesu.

      • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 21:15
        Dzięki za wsparcie, kochani.
        Niby wiem co powinnam robić, ale nie zawsze mi sie udaje.
        On potrafi trafić w mój czuły punkt, i widzę ze chociaż psychicznie mnie obciążyć swoim stresem. Spodziewał sie innej reakcji, i chyba mój spokój trochę mu zmienił plan. A z tą hojnoscią to wiem, ze jak w dwa trzy tygodnie coś podpiszemy, to ok. Potem juz po ptakach.
        • sonia_30 Re: Odejście w święta 02.01.14, 22:07
          Udaje się, udaje. Piszesz rzeczowo i spokojnie, żółć nie wylewa się z każdego zdania, mimo że Twój długoletni związek właśnie się połamał. Oby tak dalej, będę trzymać kciuki.
          • janeczkawawa Re: Odejście w święta 02.01.14, 23:13
            Dzięki dzięki dzięki. Jest nas trochę, a nic tak nie dodaje siły, jak świadomość, ze ktoś tak miał i poradził sobie i dał radęsmile i jeszcze wyszedł silniejszy, spokojny, szczęśliwy. Wiem, ze nie od razu, ale trudno,ja poczekam.
            • newcalinka Re: Odejście w święta 03.01.14, 00:10
              Witajcie drogie Panie...oj smutno tu bardzo- współczuję Janeczko ale pozwolę sobie na dluższą wypowiedź bo bylam w podobnej sytuacji (wielokrotnej zdrady i odejscia) ....

              Los/ Bóg ( kwestia wiary) nie da Ci więcej krzyży niż byłabyś w stanie unieść. Choć dziś na pewno czujesz, że ktoś na górze zafundował Ci jazdę bez trzymanki to i tak uwierz mi, że po jakimś czasie zobaczysz, ze to stało się PO COŚ!!!! Ta sytuacja to znak od losu, Ty sama pewnie jeszcze długo nie podjęłabyś takiego kroku zatem myślę, że jako mądra, inteligentna kobieta czułaś na pewno, że to nie jest związek , a wegetacja! Musialas widziec oznaki zdrady- to jest ewidentne!!!! Dzis, gdyby nie jego decyzja patrzyłabyś pewnie przez kolejne dni, miesiące ( z godnością) jak On bawi się Twoim kosztem, oszukuje, wykorzystuje do swoich spraw ( bo zapewne mając wspólną firmę byłaś mu potrzebna w kwestiach, których sam nie ogarnąłby!)....wiec , co mówie na własnym przykladzie. Pewnie to nie pierwsza jego " druga" kobieta, pewnie szukał sobie wrażeń nie raz i nawet o tym nie wiedzialaś....albo nie chciałas wiedziec, udajac sama przed soba, że to nierealne! Z tego, co piszesz to bezwzględny człowiek skupiony tylko na swoim interesie i pieniądzach- pewnie nie tylko Ty odczujesz jego podłośc, wspolnicy/ -czki czy inni z nim obcujacy zapewne tez lekko nie maja albo dopiero sie przejadą. Zatem zastanów się czy na pewno ta kolejna kobieta nie jest tez mu do czegos potrzebna. Tacy jak on nie maja na pewno czasu ani ochoty aby uganiac sie za malolatą,z której nie ma korzyści! Mysle, ze jakbys otworzyla oczy i skojarzyla pare faktów na pewno cos by Ci wpadlo do glowy...Może inni ludzie z Twojego otoczenia czy z pracy cos zauwazyli, widzieli, wiedzieli, podejrzewali tylko nie wtracajac sie czy bojac niepotrzebnych Ci przykrosci po prostu milczeli. Badź dzielna, wykorzystaj ten JEDYNY MOMENT na to aby nie wypuścić go z jego zaplanowanym działaniem...Wyprzedzaj jego dzialania madroscia i spokojem- na pewno jak ochloniesz znajdziesz sposob jak to wszystko dobrze zorganizowac abys czula sie bezpieczna. Stworz własny scenariusz i pokaz, że nie dasz się wrzucić zwyczajnie do kosza. Wiem sama jak to jest bo w bardzo mlodym wieku 24l. zostalam żoną i zaraz się musialam rozwodzic( 2 lata) z powodu kochanki, ktora byla z innego miasta ale miasta w jakim siedzibe firmy miał moj ex. Razem chcieli zrobic pieklo z mojego zycia, zabrac mi to, na co pracowalam włacznie z majatkiem ( niewielkim ale jednak moim wypracowanym). Ona wlasnie była mu potrzebna, była jego waznym pracownikiem ale i wiedziala do kogo sie " przykleić"- on na stanowisku, dyrektor, mało nie zarabiał...acz nie znal sie np. na kwestiach ksiegowych tak jak ona. Ona w trakcie studiow, dlugonoga blondyna, calkiem inteligentna i baaaardzo przebiegła. Obserwowalam go od 1/2 roku (z jednorazową pomocą oczywiście osób zajmujących sie zawodowo zbieraniem dowodów), gromadzilam dowody do sprawy sadowej nic po sobie nie dając poznac. Pomimo, ze zdazyli sobie uwic wlasne gniazdko okradajac mnie ze zdrowia, czesci pieniedzy i wiary w siebie ja wygralam w zasadzie! Swoje odrobilam, zakochalam sie na nowo ( dalam sobe szanse!) On dzis juz dostrzegł co tak naprawde oznaczało jej " dobre serduszko", wieczny uśmiech, kolacyjki niespodzianki, prezenciki, uległośc i gotowość do zalatwienia rzeczy niemozliwych....Zalatwila go bez mydla za jego pieniadze i do dzis on probuje sie rozwiesc...Taki los...Odczekaj, weź oddech, nie daj sie sprowokowac i zawalcz o to, co przez 20 lat uczciwie budowalas. Pokaz przy tym klase, a zobaczysz, że kiedyś Ci to los odda podwojnie...Ja mówie to z pelnym przekonaniem jako szczesliwa dzis żona i zaraz mama smile
              • crises Re: Odejście w święta 06.01.14, 15:37
                > Los/ Bóg ( kwestia wiary) nie da Ci więcej krzyży niż byłabyś w stanie unieść.

                P'dolenie. I właściwie po tym można przestać czytać.
    • wkapeluszu Re: Odejście w święta 03.01.14, 11:40
      Janeczka, trzymam za Ciebie kciuki i przesyłam pozytywną energię smile Wzbudzasz niesamowitą sympatię (moje subiektywne odczucie) i sprawiasz wrażenie bardzo dobrej osoby. Życzę Ci, żeby - paradoksalnie - Twoje życie było teraz piękniejsze smile
    • jap2231 Re: Odejście w święta 03.01.14, 21:24
      Bardzo Ci współczuję. Ale nie pocieszę Cię, bo z mojego doświadczenia wynika, że to "łamanie się" to poczucia winy. Ja w tym roku dostałam niespodziewanie prezent od męża na Święta (rozstaliśmy się półtorora roku temu) i dużo ciepłych słów, a potem pojechał z nową kobietą na imprezę. Moja koleżanka, od której mąż odszedł do innej kobiety, dostawała od niego prezenty jeszcze przez trzy lata. To niestety tak faluje. Twój ból kiedyś minie, ale to jeszcze potrwa.

      Pozdrawiam
      • zabapo11 Re: Odejście w święta 03.01.14, 22:02
        Taaa, ja dostałam na święta seksowną piżamkę (?) Często jak przyjdzie do dzieci, rozmawia ze mną jakby nigdy nic, herbatkę wypijemy, poplotkujemy o wspólnych znajomych. Ale to nic nie znaczy, też bym się nie sugerowała
        A mój odszedł w rocznicę ślubu, też fajny moment wink
        • janeczkawawa Re: Odejście w święta 04.01.14, 02:36
          Tak, macie rację, zaczynam rozumieć, ze te dobre słowa, gesty i taka miła atmosfera, to jednak raczej nie po to, abym ja lepiej sie poczuła, tylko on. Przecież ten czas, który spędzi jeszcze w domu może być odpoczynkiem dla niego a nie walką.
          Zaczęłam teraz zastanawiać sie nad ostatnimi wspólnymi latami, i to jednak było coraz bardziej pasmo mniejszych czy większych upokorzeń. Opieprzanie, nawet bardzo brutalne przy znajomych, dziecku, złośliwe uwagi i komentarze, wiecznie skrzywiona mina, itp. Widziałam to, ale tez nie chciałam widzieć. Więc ignorowalam zaczepki, wybaczalam obraźliwe słowa nawet bez przeprosin, przechodzilam do porządku nad chamskim zachowaniem, jak było dobrze, nie poruszalam drazliwych tematów. Teraz widzę, ze to same błędy.
          Juz wiem, ze tak nie można. Chyba zmarnowalam spory kawałek życia na to trwanie. Więc skoro to jest PO COŚ, to nie będę tego co było rozdrapywać, tylko poczekam na to COŚ.
          Może nadejdzie.
          • jap2231 Re: Odejście w święta 04.01.14, 07:45
            Spróbuj nie myśleć, że zmarnowałaś kawał życia, bo to nie jest prawda. Jesteś teraz w okresie strasznej niepewności i to jest trudno znieść. Wtedy jest tak, że chcemy bardzo coś wiedzieć na pewno, ale prawda jest taka, że nic nie wiadomo na pewno. Nie wiadomo tak do końca, co znaczą jego słowa, ani to, że zrobił Wam rewolucję w życiu, budował coś 20 lat i to zniszczył. Tak jak dziecko buduje mozolnie wieżę z klocków a potem ją rozwala jednym ruchem ręki. Jeżeli jesteś w stanie poczekać, nie działając, to poczekaj. Nie odkładaj tylko kwestii zabezpieczenia finansowego na przyszłość. I pamiętaj, że to nie z Tobą jest coś nie w porządku tylko, że on sobie z czymś bardzo w sobie nie radzi. Zwykle po 40 to jest lęk przed śmiercią, a wiadomo, że nie ma nic bardziej ożywczego niż seks z młodszą. I nie bierz na poważnie komentarzy typu "nie wygrasz z młodszą kobietą". To jest tylko jakaś gorycz i okrucieństwo piszących je. Trzymaj się i zbieraj siły.
          • newcalinka Re: Odejście w święta 04.01.14, 10:54
            janeczkawawa napisała:

            > Tak, macie rację, zaczynam rozumieć, ze te dobre słowa, gesty i taka miła atmos
            > fera, to jednak raczej nie po to, abym ja lepiej sie poczuła, tylko on. Przecie
            > ż ten czas, który spędzi jeszcze w domu może być odpoczynkiem dla niego a nie w
            > alką.

            Witaj Janeczko- sama odpowiedziałaś sobie na wiele dręczących pytań i to bardzo mądrze. Oczywiście, że to nie do końca o Ciebie chodzi, choć i w Tobie chce uśpić emocje abys przypadkiem nie próbowała wyżywać się na Jego kochance i przypadkiem nie próbowała dochodzić " kim Ona jest", " kto rozbił rodzinę" i na nią wylewać pomyje! Nie ufaj w Jego intencje bo On będzie chronił tylko siebie i ją, a na pewno fakt, że zostje w domu to też chęć spędzenia czasu z synem. Widocznie ma też takie sprawy z Tobą do omówienia, o które się dręczy sam , że potem możesz mu celowo robić na złosć i ON NA TYM STRACI. Mój mąż wyprowadzał się na raty, tzn. 5 x jeździł po rzeczy i za każdym razem jak wracał próbował ocieplić nasze relacje, przywoził mi prezenty, które wyśmiewałam, a na koniec prosił abym NIE MYŚLAŁA, ZE TO WINA JEGO NOWEJ PARTNERKI. Ja i tak doprowadziłam do konfrontacji i to ja byłam górą. Wygrałam spokojem i madrymi słowami, po których Ona nie bardzo wiedziała co powiedziec. Teraz Twoj maz będzie grał przy dziecku, że Tatuś jeszcze ma jakiekolwiek skrupuły i nie odejdzie z dnia na dzień. Takie wybielanie siebie.

            > Zaczęłam teraz zastanawiać sie nad ostatnimi wspólnymi latami, i to jednak było
            > coraz bardziej pasmo mniejszych czy większych upokorzeń. Opieprzanie, nawet ba
            > rdzo brutalne przy znajomych, dziecku, złośliwe uwagi i komentarze, wiecznie sk
            > rzywiona mina, itp. Widziałam to, ale tez nie chciałam widzieć. Więc ignorowala
            > m zaczepki, wybaczalam obraźliwe słowa nawet bez przeprosin, przechodzilam do p
            > orządku nad chamskim zachowaniem, jak było dobrze, nie poruszalam drazliwych te
            > matów. Teraz widzę, ze to same błędy.

            Ktoś kto kocha nie pozwala sobie na takie zachowanie! Przykre to co napisałas sad

            > . Więc skoro to jest PO COŚ, to nie będę tego co było rozdrapywać, tylko pocze
            > kam na to COŚ.
            > Może nadejdzie.

            Nadejdzie na pewno, trzeba tylko wierzyć i nie pozwolić sobie aby On wzbudził w Tobie poczucie winy albo zachwianie własnej wartości. Powodzenia Janeczko, współczuję Ci ale wiem też za jakiś czas będziesz szczęsliwa, pozdrowienia z Krakowa
            • adam3361 Re: Odejście w święta 06.01.14, 00:24
              Sama sobie jesteś winna. Zyć przez 20 lat na kocią łapę -nie legalizując związku?????. Jako małżonka miałabyś znacznie wieksze prawa przy podziale wspólnego dorobku.
              • molly_wither Re: Odejście w święta 07.01.14, 19:57
                Tiaaa, tyowe meskie myslenie.A co z zaufaniem? Ona mu ufala,dlatego nie legalizowala zwiazku.

                adam3361 napisał(a):

                > Sama sobie jesteś winna. Zyć przez 20 lat na kocią łapę -nie legalizując związk
                > u?????. Jako małżonka miałabyś znacznie wieksze prawa przy podziale wspólnego d
                > orobku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka