Dodaj do ulubionych

Chyba nadal go kocham mimo, że....

24.02.14, 10:30
Czekam na pierwszą rozprawę, nie widziałam go ponad 4 m-ce. od tego czasu targają mną skrajne emocje od nienawiści pożal i miłość. Wiem, że już nigdy nie będziemy razem, bardzo się różnimy, od dwóch lat mam wrażenie, ze robiliśmy sobie na złość od tego czasu też mąż mnie chyba nie kocha. Nie walczył o mnie. Nie ma możliwości dogadania się, a w narzeczeństwie było tak piękni. Wiem, ze w środku to dobry człowiek, jednak najczęściej tylko dal obcych, bo nie dla mnie. Kocham go nadal i nie wiem czy jeszcze kogoś tak pokocham. Nie potrafiłam już tak żyć i wniosłam pozew. Nie o to chodzi, ze żałuje, bo nie pisane nam było małżeństwo i wiem, że to głupie i powiecie, że sama nie wiem czego chce, ale nie potrafię przestać go kochać, mimo wielu przykrości jakie sobie robiliśmy i wcale się nie wybielam, bo pewnie tez odbiegam od ideału, cały czas o nim myślę. Proszę o jakąś otuchę. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mia17 Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 24.02.14, 10:53
      bo odkochać się nie jest tak łatwo. to przecież nie działa na "pstryknięcie palcami".
      potrzeba czasu. czasu na zrozumienie, na oswojenie się z sytuacją, na zaakceptowanie jej.
      nie wiem, ile czasu Ci to zajmie. u każdego wygląda to inaczej.
      ja rozwiodłam się prawie rok temu (nie wiem, kiedy ten czas minął.....), a do tej pory nie pogodziłam się z tym wszystkim.
      dalej wracam do przeszłości i rozdrapuję rany. jakby były we mnie dwie osoby - jedna, która jest już zmęczona tym ciągłym szarpaniem i chciałaby pójść dalej, zamknąć ten rozdział.
      ale na to nie pozwala ta druga - która wciąż wraca myślami do przeszłości i nie może pogodzić się z tym, że wszystko tak się potoczyło.
      nie mam dla Ciebie słów otuchy, bo nie znajduję takich i dla siebie. jedyne, co mogę napisać to pozwól sobie na emocje. nie tłum ich, bo i tak wyjdą. trzeba przeżyć wszystko od początku do końca, a zajmie to tyle czasu, ile będzie potrzeba.
      • sok.z.truskawek Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 24.02.14, 11:23
        Dziękuję Ci za odpowiedz. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja przechodzę takie rozterki. To takie ciężkie , tyle razy zadaje sobie pytanie, co ze mną nie tak? czy potrafię z kimś żyć? Czy musiało się to tak potoczyć? Miało by na zawsze, a tu co raptem prawie 5 lat po ślubie i obcy ludzie. Wybrałam go bo był, dobrym człowiekiem, zwyczajnie dobrym i spokojnym, ale okłamał mnie, bo po samym ślubie okazało się, że nie znałam tego człowieka, ze muszę rywalizować o niego, o czas z kolegami... tak dokładnie znam ten termin: "samotność w małżeństwie..."
        • mia17 Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 24.02.14, 11:58
          każda historia jest inna - ale wszystkie bolesne, bo dotyczą zawodu związanego z bliską osobą, małżeństwa, życia we dwoje.
          każdy ma wyobrażenia na temat tego, jak będzie wyglądała jego przyszłość, związek. tymczasem życie często brutalnie weryfikuje nasze oczekiwania i plany uncertain
    • zabapo11 Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 24.02.14, 13:31
      A ja mojego męża też kocham, do tego widujemy się kilka razy w tygodniu. To on mnie zostawił z dnia na dzień po 11 latach razem, z 2 małych dzieci. Nie dał żadnej szansy, nie chciał o nic walczyć. Chyba łatwiej jest jednak, jeśli to Twoja decyzja.
      Tak jak pisze mia, trochę to musi trwać, a ja się obawiam, że u mnie bardzo długo, bo zostałam wyrwana jak ze snu i postawiona przed faktem dokonanym. Jedyna strategia, jaka przyszła mi do głowy, to uznanie, że ja go kocham, on mnie nie, więc pozostaje mi cieszyć się, że jemu jest teraz lepiej. W końcu jak się kogoś kocha to jego szczęście jest ważne nie? wink Co nie zmienia faktu, że czasem dopada mnie jeszcze złość na niego, poczucie winy i różne takie.
      Nie wiem, czy to jakieś pocieszenie, ale wszystko z Tobą w porządku, tak to działa.
    • dolcevita76 Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 25.02.14, 22:04
      Witam,

      powiem z własnego doświadczenia, że dość długo opłakiwałam rozpad małżeństwa. Trwało to chyba półtora roku. A tera przyznam się szczerze, że czasami jakoś zapominam, że byłam mężatką. Naprawdę jestem z siebie dumna, że daję sobie radę. Jakoś pcham ten przysłowiowy wózek do przodu (o ile można pchać do tyłu hehe). Czas leczy rany i z czasem zapomnisz o bólu, rozpaczy, nieprzespanych nocach. A wtedy zaświeci słońce w Twoim życiu. Czego życzę Tobie z całego serca.
    • xciekawax Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 25.02.14, 23:43
      a czy to nie jest tak ze kochasz to co bylo a nie to co jest? Pozbadz sie zludzen ze to ten sam czlowiek. Ty sie zmienilas, on tez. To juz nie jest ten sam facet ktorego kochalas w czasie narzeczenstwa. I juz do tego nie wroci.
      I mozesz jeszcze kochac tak jak kiedys a moze i nawet bardziej. Tego nie wiesz smile
    • sok.z.truskawek Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 26.02.14, 10:38
      Bardzo Wam dziękuje za te wszystkie piękne słowa.... oby tak było jak piszecie..... ja też staram się pchać jakoś ten wózek i to do przodu smilesmilesmile
    • jestnaswielu Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 02.03.14, 08:05
      Doskonale wiem co czujesz, również jestem na podobnym etapie w życiu (świadomie nie użyłem terminu "związku" - bo to już nie związek). Łatwo się mówi - zaakceptuj, ale chociaż staraj się sobie to tłumaczyć. Ty kochasz on nie kocha, nie chce walczyć, nie chce się dogadać... masz jakikolwiek punkt zaczepienia na PRZYSZŁOŚĆ z nim oprócz wspomnień?
      Dla mnie punktem zwrotnym stało się zrozumienie, że wszystko to co czuję było w przeszłości, że rozpamiętuję o człowieku, z którym spędziłem większość życia, ale dalsze życie spędzimy oddzielnie. Moją żonę nadal kocham, ale wiem, że i ja nie będę szczęśliwy, kiedy ona ze mną nie jest szczęśliwa. Oddalamy się od siebie, chcę wierzyć, że poznam kogoś, kto odwzajemni swoją miłość. Miłość musi działać w obu kierunkach - musi się w jakimś stopniu równoważyć.
      Dziewczyno, wiem że Ci ciężko - ale dasz radę - przecież chcesz jeszcze czerpać z życia. Będzie dobrze smile
    • noname2002 Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 02.03.14, 10:13
      Miałam takie nawroty uczuć, chyba najsilniejszy pod salą rozpraw podczas rozwodu smile
      Ale u mnie to raczej był strach przed samotnością i tym jak sobie poradzę po rozwodzie.
      Starałam się nie myśleć w ten sposób, bo nic dobrego by nas nie czekało, gdybyśmy zostali razem.
      • sitniczek Re: Chyba nadal go kocham mimo, że.... 02.03.14, 10:32
        Bo to trzeba wp.... od pana męża dostać, żeby do rozwodu z uśmiechem podejść wink Raz dwa się odkochasz, sprawdzone. Powiem wam, że nawet warto było hehehe smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka