Dodaj do ulubionych

Jak żyć po rozstaniu?

05.04.14, 11:37
Rozwodzę się z żoną... małżeństwem byliśmy prawie 5 lat (w tym roku byłaby 5. rocznica). Mamy 4-letnią przecudowną córeczkę...
Wiadomo jakie są związki - najpierw jest idealnie, potem dochodzi stres, życie codzienne i ten ogień w związku nie płonie. Ona właśnie tego potrzebowała, a ja mimo że kochałem (i kocham!) ponad życie to nie umiałem (?) jej tego dać... Kiedy żona powiedziała, że chce rozwodu to trochę jej nie wierzyłem, że to prawda. Myślałem, że po prostu trochę "przesadza". Ale jednak to staje się faktem - ja się wyprowadzam, bo ona w międzyczasie poznała kogoś z kim chce ułożyć życie...
Ja wiem, że ideałem nie byłem i nie jestem. Ona też nie. Ale idealizuję ją, obwiniam się o wszystkie kłótnie. Gdyby była możliwość powrotu z jej strony - leciałbym jak pies! Nawet mimo tego, że kogoś "ma". Ale ona nie chce wracać sad

I teraz pytanie - do tych co są już "po" - JAK ŻYĆ? Ja wiem, że ludzie piszą "daj sobie czas", "rób coś innego", "ogranicz kontakty"... Ale ja nie chcę ograniczać kontaktów, bo chcę mieć kontakt z dzieckiem, więc siłą rzeczy będę ją widział... Ją/ich - a ta myśl niszczy...

JAK ŻYĆ LUDZIE ???
Obserwuj wątek
    • kondek7 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 12:06
      Dziecko zawsze będzie twoje. Nie trać z nim kontaktu. Zajmij się tymi rzeczami, na które masz wpływ i które są twoje. Widok ich dwojga drażni? Porozmawiaj, może znajdzie się sposób na rozwiązanie tego problemu? Ja przez jakiś czas jeździłem do moich dzieci. Wówczas moja ex wychodziła z mieszkania i zostawiała mnie samego z dziećmi. Potem sam zrezygnowałem z tej formy, która była uciążliwa dla wszystkich. Teraz widzę dzieci prawie codziennie poza mieszkaniem ex. Kontakty z moją byłą ograniczyłem do koniecznego minimum. Żyć się da.
    • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 12:06
      Bierz dziecko do siebie, wychodz z nim na spacery i nie będziesz widział byłej, chyba że tę minutę jak odbierasz mała u drzwi. Wchodzic na herbatke nie musisz i korzystać z zaproszeń też.
      Jednego nie umiem zrozumieć: kochasz żonę nad życie jak piszesz i nie umiesz jej tego okazać? To jak to jest? Trudno być normalnie dobrym dla tej drugiej strony? Czy specjalnie robisz jej przykrości żeby nie okazac miłości? Córce tez nie umiesz okazać, że kochasz?

      Ale masz przynajmniej doświadczenie; jak nie nauczysz sie okazywać miłości to kolejna kobieta tez znajdzie innego co jej ją okaże.
      A najprościej to stosowac zasadę wzajemności: nie robić niczego, czego sam nie chciałbys doświadczyć.
      • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 12:27
        No i właśnie znalazła...

        A co do tego okazywania - jak się poznaliśmy i zakochaliśmy to byliśmy młodzi, żadnych trosk i miłość kwitła. Buziaki, przytulanie itp itd - każdy to przeżył smile A potem pojawiło się dziecko, praca, normalne "szare" życie i gdzieś to uciekało. Po ciąży jej ciało się zmieniło i ona wpadła w kompleksy. Ja jej nie komplementowałem tak jak wcześniej... Mi wystarczało, że mam ją obok, że gdy wrócę z pracy - ona tam będzie... To było moje szczęście... Zaniedbywałem ją, to fakt. Ale jej próby zwrócenia mi uwagi to było na zasadzie darcia się i wszechobecnej ironii. Nie było spokojnej rozmowy, że to nie tak, tamto nie tak itp... A jak ona zaczynała kłótnię z takim wrzaskiem, to moja impulsywność odpowiadała tym samym. I zamiast wyjaśnić sobie parę rzeczy, to kłóciliśmy się na noże o pierdoły.
        Fakt - że jak było OK to było cudownie. Ale jak było źle - to po całości...

        I kończy się jak kończy... sad
        • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 13:29
          mysik86 napisał:
          > Ale jej próby zwrócenia mi uwagi to było na zasadzie darcia się i wszechobecnej ironii.
          > Nie było spokojnej rozmowy, że to nie tak, tamto nie tak itp...

          Odsapniesz, spojrzysz z boku i może za jakiś czas jeszcze będziesz się cieszył, że się rozstałeś z przemocowcem/osobą wyjątkowo niedojrzałą?
          Jeśli tak było jak piszesz, to raczej nie wróżę jej świetlanej przyszłości w nowym związku. Może jeszcze będziecie mieli szansę wrócić do siebie? Czy jednak warto?
          Ja bym za diabła nie mieszkał z kobietą, która drwi ze mnie, bo to jest znak kompletnego braku szacunku.
          • thegirl85 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 15:37
            Nie doradzę Ci jak żyć, bo sama się tego właśnie uczę. Ja staram się żyć z dnia na dzień. Nie planować po prostu żyć. Dla mnie najgorsze są noce, kiedy wszystko wraca. W dzień praca i obowiązki a w nocy ogromna samotność i smutek. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Doceń to, że masz córeczkę, ja zostałam całkiem sama.
            • triss_merigold6 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 15:53
              Znajdź sobie innego faceta.
          • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 18:31
            Ja nie wiem czy było jak piszę... to jest po prostu ten związek z mojego punktu widzenia. Z jej pewnie by wyglądał inaczej - że jej nie doceniałem, nie starałem się itp itd... A prawda leży gdzieś pośrodku.
            Co do powrotu - ja bym chciał, chociaż to by się wiązało z naprawdę ogromną pracą nad związkiem z obojga stron... Raczej nie widzę tego w stylu "z tamtym mi nie wyszło, wrócimy do siebie?"
        • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 18:47
          Zle zdefiniowałeś problem: to nie jest nieumiejętność okazywania uczuc tylko agresywne zachowania..
          Twoja żona jako osoba zdradzająca nie dostanie rozwodu jeśli sie na to nie zgodzisz. Możesz powiedzieć w sądzie, że kochasz ją i chcesz ratowac małżeństwo. Wnioskujesz o skierowanie na terapię małżeńską i sąd może oddalić pozew.
          • triss_merigold6 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 19:40
            Oczywiście, że dostanie, chcesz się założyć?
            • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 22:22
              Dostanie ale nie od razu. Zauważ, że nadal kocha żone czyli więż uczuciowa nie ustała. Mają małe dziecko.jest spora szansa, że sąd da im czas na naprawę związku.
              • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 06.04.14, 09:57
                Tylko, że moja Żona już mnie nie kocha i ma innego... to co tu naprawiać ehh sad
          • wrednarzeka Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 19:44
            > Twoja żona jako osoba zdradzająca nie dostanie rozwodu jeśli sie na to nie zgod
            > zisz.
            ??? Pierwsze słyszę!

            Możesz powiedzieć w sądzie, że kochasz ją i chcesz ratowac małżeństwo. Wn
            > ioskujesz o skierowanie na terapię małżeńską i sąd może oddalić pozew.

            A fakt, że nie mieszkają razem się nie liczy?

            Jako ofiara zdrady co najwyżej może uzyskać rozwód z orzeczeniem o winie (a i to nie zawsze bo jeśli "porzucił" to też winny rozpadowi małżeństwa).
            • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 19:56
              Ludzie ludzie halo! To nie tak...

              Ja jeszcze mieszkam z Żoną (nie wyprowadziłem się, bo szukam mieszkania). Ona w styczniu/lutym mi powiedziała, że chce rozwodu, bo już ma dość itp itd... I ja się wtedy zgodziłem, ale myślałem, że to kolejna kłótnia i ona przesadza... To ją zbiło z tropu chyba. Nawet się pytała czy nie będzie mi żal małżeństwa itp itd... Aż nagle zmiana o 180 st. - unika mnie, śpi w pokoju z córką i chce jak najszybszej mojej wyprowadzki. Okazało się, że poznała i pokochała kogoś... Nie wiem czy to można uznać za zdradę, bo to było chyba "po" jej żądaniach rozwodu...

              I ona nie jest agresywna... Kłótliwa i owszem, ciut impulsywna też... Ehh, trudno to słowami opisać dokładnie, bo zaraz wyjdzie, że jestem aniołem, a to tak nie jest!
    • mala-sokolka Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 16:03
      Masz dwie opcje: skoczyć z mostu lub żyć.
      Jeśli wybierzesz życie, to znowu masz dwie opcje: zadręczać się do granic możliwości i żyć złudzeniami, co bardzo prawdopodobne, że prostą drogą zaprowadzi Cię do psychiatryka (w najlepszym wypadku),
      albo
      przyjmij sytuację na klatę, ogarnij się i umebluj na nowo tę nową rzeczywistość, którą zastałeś. DLA SIEBIE po to, żebyś mógł być i dla siebie fajnym, i dla swojego dziecka fajnym, zadowolonym tatą a nie zbitym psem. A eks? życz jej szczęścia, okrzepnij i za jakiś czas szukaj własnego.

      Super, że widzisz popełnione przez siebie błędy - pamiętaj o nich w następnej relacji. A co do ex - trawa u sąsiada zawsze jest bardziej zielona i tylko od dojrzałości partnerów zależy, czy któreś z nich wybierze opcję numer 1 - zasadzimy własną, jeszcze zieleńszą, 2 - rzucimy się na trawę sąsiada wink
      • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 18:26
        Skakać nie będę bo mam dla kogo żyć - mam córeczkę smile

        A co do błędów - ja je widzę i zawsze widziałem... nam po prostu brakło kilku/kilkunastu szczerych rozmów, gdzie obie osoby mówią co jest nie halo... brakowało mi kłótni, które nie istnieją tylko jako kłótnie, ale gdzie 2 osoby potrafią coś dzięki nim wypracować...

        A co do szczęścia - to jest to - że moja Żona (jeszcze oficjalnie żona) była tą moją pierwszą - wpadłem po uszy i nie wiem czy kiedykolwiek pokocham kogoś tak jak ją... i czy w ogóle kogoś pokocham sad
        • thegirl85 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 18:42
          Mój mąż też był moim pierwszym więc Cię rozumiem, ale wierzę, że to wszystko dzieje się po to abyśmy drugi raz nie popełnili tego samego błędu i jeszcze spotkamy kogoś kogo pokochamy (choć dziś ta myśl to dla mnie też abstrakcja).
        • mala-sokolka Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 20:49
          Błąd - nie "chcij" kochać kogoś tak jak ją wink kochaj inaczej, kochaj wyjątkowo. I zapewniam Cię, pokochasz, jeszcze nie raz, mocno, a zdarzy się nawet, że wcale smile
          Po prostu żyj, nie bój się przyszłości - naprawdę jest życie po życiu.
          • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 20:57
            Ale jak? Mi wszystko przypomina ją... nawet się złapałem na tym, że będąc w innym mieście widziałem gdzieś jakąś przechodzącą kobietę i myślałem, że to ona...
            • mala-sokolka Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 21:02
              Normalnie smile tak jak pisano tutaj wcześniej - okrzepnij, z dnia na dzień nie wyrzucisz emocji/uczuć do osoby, z którą funkcjonowałeś w jednej rzeczywistości X lat. To proces. Pozwól sobie na niego. Na wszystko, co będziesz odczuwał - śmiejesz się - super. Chce Ci się popłakać - extra! bo dlaczego nie? uważaj tylko, bo to stąpanie po lodzie - nie przedłużaj tego w nieskończoność. Przyjmij to, że ex ma inny obiekt - ona ma w głębokim poważaniu Twoje emocje bo nic do Ciebie już nie czuje. Jesteście na dwóch różnych planetach. Może opamięta się i wtedy ramię w ramię pójdziecie na terapię. Ok. A może nie. I też musisz się z tym liczyć.
              • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 21:15
                Tylko najlepsze jest to, że piszą to osoby:
                a) którym się fajnie doradza bo mają szczęśliwe związki i czegoś takiego nie przeżyli
                b) którym się fajnie doradza bo przeżyły coś podobnego i wyszły na prostą już dawno...
                ale nie każdy przypadek jest taki sam sad a jeśli już nigdy nikogo nie pokocham i nie będę szczęśliwy?
                • mala-sokolka Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 21:25
                  Nie, to nie jest najlepsze. Najlepsze jest to, że każdy z nas przechodził dokładnie to samo co Ty - choć różne były powody rozstania, ostatecznie wszyscy mieliśmy wspólny mianownik.

                  "> a jeśli już nigdy nikogo nie pokocham i nie będę szczęśliwy?"
                  a jeśli jutro obudzisz się z radością w sercu? wink
                  rozumiesz?
                  nie ma jeśli... zamień jeśli na "wkrótce poznam fajną babkę, zakocham się i będę szczęśliwy"

                  Mówi Ci to osoba, która na prostej wcale jeszcze nie jest.
                  Poza tym, nie uzależniaj własnego szczęścia od obecności osób trzecich w Twoim życiu. To jest jak z łupieżem - dzisiaj jest, jutro może go już nie być. I tak samo jest z osobami, dzisiaj kogoś poznajesz, jutro jest fantastycznie a po tygodniu ta osoba zapada się pod ziemię, i co? A Ty wstajesz, otrzepujesz się, myślisz - fajnie, że byłaś w moim życiu, to był wartościowy czas.
                  I o smile
                  • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 21:30
                    Ja rozumiem... tylko ona była tą jedyną - i ja to wiem! Ja nie wykluczam, że można być szczęśliwy samemu robiąc to co się lubi... ale nawet takie rzeczy z ukochaną osobą są lepsze niż robione samemu...
                • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? Nie lepiej załozyc, że p 05.04.14, 22:25
                  Może nie pokochasz, i nie będziesz szczęsliwy, ale to zalezy od ciebie. Jak nie zmienisz tego założenia to jest duża szansa, że wytrwasz w nimsmile
    • thegirl85 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 18:58
      Może postaraj się skupić całą swoją uwagę na córeczce, poświęć jej czas. Dzieci wyczuwają emocje rodziców i jej życie też bardzo się zmieniło.
      • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 19:14
        No ona też to przeżywa... w przedszkolu zrobiła się płaczliwa, w domu też jest bardziej nerwowa...
        Ja mieszkam jeszcze z Żoną, bo szukam mieszkania... A mała czasem rzuca tekstami "kocham was rodzice", "mamo, a ty kochasz tatę?", "tato, a ty mamę?" - serce się kraja... co odpowiedzieć dziecku sad ?
        • thegirl85 Re: Jak żyć po rozstaniu? 05.04.14, 19:35
          Ja przeżyłam rozwód swoich rodziców jako dorosła kobieta i było to dość traumatyczne. A takie maleństwo?Na pewno traci poczucie bezpieczeństwa, ( stąd te pytania)a jeszcze jak jest świadkiem kłótni i widzi walkę rodziców to na pewno się na niej odbije. Może postarajcie się jakoś dogadać w dla niej (niech nie widzi jak się kłócicie) niech w jej głowie nie zostaną tylko wspomnienia kłótni. BARDZO WAŻNE niech mała nie będzie kartą przetargową. Mnie rozbraja jak moi rodzice kazali mi wybierać. Jak dziecko ma wybrać po czyjej stronie jest?
        • kondek7 Re: Jak żyć po rozstaniu? 11.04.14, 21:39
          Co z ciebie za ojciec, który takich rzeczy nie umiał przewidzieć???
    • zmeczona100 Re: Jak żyć po rozstaniu? 06.04.14, 20:57
      Nie rozpaczaj- na pewno znajdzie się szybko jakaś desperatka, która sobie zechce wziąć na kark dorosłego, młodego i zdrowego faceta do usługiwania mu.
      • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 06.04.14, 21:14
        Ale ja nie szukam takiej... skąd ten pomysł?
        • zmeczona100 Re: Jak żyć po rozstaniu? 06.04.14, 21:41
          Poważnie?!
          Nie zauważyłam, aby Ci ten brak umiejętności samoobsługi, o której z rozbrajającą szczerością napisałeś w sąsiednim wątku, jakoś przeszkadzał, albo by Ci przeszkadzała obsługa, jaką Ci fundowała przez prawie 5 lat Twoja żona...

          A z doświadczenia życiowego wiadomo, że nie zmienia się tego, co pasuje.

          Mam tylko jedno pytanie, czy może dwa wink Czy pochodzisz z rozbitej rodziny i/lub matka wychowywała Cię sama?
          • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 06.04.14, 21:49
            Czy mi przeszkadzał... hmm... Żona po prostu świetnie gotowała... więc jeśli nawet bym się nauczył gotować to ona robiła to lepiej.
            A rozbrajająca szczerość - taki jestem... wolę powiedzieć w twarz niż obok smile

            Nie, nie pochodzę z rozbitej rodziny smile
            • zmeczona100 Re: Jak żyć po rozstaniu? 08.04.14, 17:57
              Prała też świetnie.


              Zresztą, wiadomo, że kobiety -lepiej od mężczyzny w domu- gotują, piorą, sprzątają, zmywają gary, prasują itp. O, dzieci też wychowują lepiej.

              Idę o zakład, że Twoja matka lepiej prała i gotowała od Twojego ojca, no i od Ciebie oczywiście.

              Co do rozbrajającej szczerości- ja raczej nazwałabym to nieświadomością tego, co powinno być powodem wstydu, i to ogromnego. Mój syn, który nie wie, że kobiety w domu lepiej gotują, zapytałby pewnie zdziwiony, czy może jesteś inwalidą.
              • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 09.04.14, 13:30
                Bez ironii proszę...

                Z tego co wiem to małżeństwa nie rozpadają się przez to, że Żona gotuje a nie mąż...

                • zmeczona100 Re: Jak żyć po rozstaniu? 09.04.14, 22:40
                  To mało jeszcze wiesz.
                  • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 07:06
                    No najwidoczniej... ale skoro w związku jest miłość, to takie sprawy jak gotowanie nie są chyba najważniejsze?
                    • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 07:39
                      mysik86 napisał:

                      > No najwidoczniej... ale skoro w związku jest miłość, to takie sprawy jak gotowa
                      > nie nie są chyba najważniejsze?
                      Tak? To o co się kłóciłeś z żoną? o miłość?
                      • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 08:41
                        O głupie rzeczy, o różne... a potem doszła jej zdrada i poszło w cholerę uncertain
                        • tricolour Przestań się zadręczać... 10.04.14, 08:49
                          ... Ty się kłóciłeś z nią, a ona z Tobą. Po równo, bilansuje się.

                          Teraz ona ma nowego fiucika więc żebyś pękł, to pozostała Ci tylko rola płatnika alimentów. Nie ma siły, by babka zrezygnowała z dobrodziejstwa dwóch facetów.

                          Daj sobie spokój.
                          • mysik86 Re: Przestań się zadręczać... 10.04.14, 08:52
                            To się fajnie mówi... sad Każdy mówi - weź olej, nie zadręczaj się...
                            • tricolour Chcesz się szybko wyleczyć? 10.04.14, 08:58
                              No to nie wyprowadzaj się z domu (bo to rzeczywiście kretyński pomysł - zostaniesz oskarżony o to, że porzuciłeś rodzinę) a w odpowiedzi na pozew zażądaj opieki nad dzieckiem.

                              Zobaczysz wtedy z kim żyłeś. Wyleczysz się w godzinę...
                              • mysik86 Re: Chcesz się szybko wyleczyć? 10.04.14, 09:03
                                Już to widzę... jak powiedziałem Żonie, że chcę rozwodu z JEJ winy, to powiedziała, że utrudni mi kontakt z dzieckiem... a z domu muszę się wyprowadzić, bo to nie mój dom tylko Teściowej.
                                • orangeplus Re: Chcesz się szybko wyleczyć? 10.04.14, 09:22
                                  Weź od żony albo teściowej na piśmie żądanie wyprowadzenia się. Pokaż przed sądem. Nie będzie zarzutu, że zostawiłeś rodzinę.
                                  • orangeplus Re: Chcesz się szybko wyleczyć? 10.04.14, 09:26
                                    P.S. No chyba, że jesteś tam zameldowany na stałe. Wtedy mogą ci skoczyć, a jedynym sposobem na pozbycie się ciebie będzie wniosek o wymeldowanie administracyjne, które one muszą złożyć w urzędzie.
                                • tricolour Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:23
                                  ... bo wychodzi, że byłeś chojrak i kłóciłeś z kobietą gdy była Twoją żoną, a teraz kładziesz potulnie uszy po sobie gdy przyprawa Ci rogi. Ty działasz zupełnie na opak - kłócisz się wtedy gdy nie trzeba, a gdy trzeba działać - toś ciota. Nawet żonę i teściową pisze z wielkiej litery!

                                  I sam się chce wyprowadzać choć nie ma takiej potrzeby ani obowiązku!

                                  Może Twojej żonie (każdej kobiecie) potrzebny jest facet? Nie serwilistyczna jękoła?
                                  • triss_merigold6 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:32
                                    Po prostu następny kretyn, który sądził, że żona przesadza jak wspominała o rozwodzie.
                                    • tricolour Mnie niezmiennie zastanawia... 10.04.14, 09:39
                                      ... (a najczęściej piszą tak faceci) że kochają nad życie, ale "stres, codzienne życie i w związku nie płonie".

                                      I tak się zastanawiam: czym się ta - kurwa jej mać - miłość nad życie wyrażała?
                                      • mysik86 Re: Mnie niezmiennie zastanawia... 10.04.14, 09:43
                                        Ja mówię jakie były JEJ odczucia co do tego związku... a teraz mi powiedziała, że dopiero teraz "znalazła miłość" a jak spytałem co z tym czasem kiedy byliśmy razem to powiedziała "że widocznie to nie była miłość"...

                                        Każdy inaczej pojmuje miłość. Dla kogoś miłość to bliskość i poczucie, że możesz liczyć na drugą osobę, a dla innej oznaką miłości będą kwiaty, prezenty i takie tam...
                                        • tricolour Z tym nowym facetem to nie jest miłość... 10.04.14, 09:58
                                          ... tylko pożądanie i seks. Miłość to może będzie za rok albo i pięć, na razie jest słodka wymiana płynów ustrojowych.

                                          A Ty im w tym pomagasz, bo zachowujesz się jak gówniarz, nawet własne dziecko masz w dupie pomysłem na wyprowadzkę. Dajesz babie powód i usprawiedliwienie bzykania się na boku.... z facetem, który pewnie ją kopnie w zad gdy mu się już znudzi albo gdy zaczniesz być facetem, z którym trzeba się liczyć. Dopóki koleś ma łatwy, ale jeszcze atrakcyjny łup, to będzie przyprawiał Ci rogi radośnie razem z małżonką.
                                          • mysik86 Re: Z tym nowym facetem to nie jest miłość... 10.04.14, 10:03
                                            Nie nie nie... dziecka nie mam w dupie! Dziecko jest teraz najważniejsze dla mnie...
                                            Ale jak można mieszkać pod jednym dachem z osobą, która leci w chuja? Ten jej facet też jest w związku i nie ma rozwodu, też ma żonę i dziecko. To nie jest tak, że ona jeździ do niego i się z nim rżnie bo nie ma jak...
                                            • tricolour Skoro dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE... 10.04.14, 10:09
                                              ... to w oczywisty sposób można mieszkać z żoną pod jednym dachem, nawet jeśli zdradza. Bo dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE. Od wszystkiego, także od zdrady.

                                              Ale gdy chcesz się wyprowadzić, bo żona zdradza, to oznacza, że Ty uważasz się za najważniejszego, bo Ciebie żonka zdradziła, biedaka jednego więc jak można mieszkać z nią pod jednym dachem - a to oznacza, że masz dziecko w dupie, a na ustach slogany o miłości do dziecka.

                                              Kolego, poczekaj spokojnie. Żonka wróci...
                                              • triss_merigold6 Re: Skoro dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE... 10.04.14, 10:14
                                                Wróci albo i nie wróci, ostrożnie z prorokowaniem.
                                                Może uznać, że - niezależnie od tego nowego czy innego faceta - bez męża będzie jej lepiej. Młoda jest, spokojnie zdąży jeszcze kogoś poznać.
                                              • mysik86 Re: Skoro dziecko jest NAJWAŻNIEJSZE... 10.04.14, 10:30
                                                Ale córka WIDZI, że coś jest złego między nami i to się na niej odbija... I tak źle i tak niedobrze...
                                                • tricolour Widzi, że ma chujowych rodziców... 10.04.14, 10:41
                                                  ... zajętych własnymi sprawami. To nie jest "coś złego" tylko Wasz egoizm. Proste jak drut.

                                                  Weź Ty tą swoją żonę i spokojnie jej powiedz, że BĘDZIE TAK:

                                                  1. Nigdzie się nie wyprowadzasz ze względu na dobro dziecka. Do czasu prawomocnego rozwodu masz prawo mieszkać w domu teściowej na zasadzie wspólnoty małżeńskiej.
                                                  2. Na rozprawie żądasz wyłącznej winy żony z powodu zdrady (to blef, ale straszy) i powołujesz na świadka kochanka i jego żonę. Nic to do rozwodu nie wnosi, ale szlag trafi romans Twojej żony.
                                                  3. Wnosisz o opiekę nad córką.

                                                  Spokojnie, bez kłótni mówisz trzy punkty, że taki masz PLAN i go zrealizujesz za każdą cenę. Od tego momentu zaczniesz być partnerem...
                                                  • mysik86 Re: Widzi, że ma chujowych rodziców... 10.04.14, 10:44
                                                    Punkt 2 jej powiedziałem, to zaczęła mnie straszyć, że utrudni mi kontakt z małą. I powiedziała, że pewnie przepłacę ludzi, żeby wyszło na moje...
                                                  • orangeplus Re: Widzi, że ma chujowych rodziców... 10.04.14, 10:46
                                                    No więc widzisz jak to działa? Ona wykorzystuje każdą okazję, by cię postraszyć, a ty się dajesz i od razu w płacz. To ona tu nosi portki. Nie korci cię, żeby spróbować tak jak ona? Być twardym i nieustępliwym? Boże... faceci w dzisiejszych czasach to naprawdę cioty.
                                                  • mysik86 Re: Widzi, że ma chujowych rodziców... 10.04.14, 10:48
                                                    Nie nie... bo ja powiedziałem, że rozwód ma być z jej winy, bo to nie ja poszedłem w bok. I tego się trzymam i widać, że jej się grunt pali pod nogami... bo myślała, że mnie urobi ale się przeliczyła!
                                                  • tricolour Aaaa... czyli działa, co? 10.04.14, 10:51
                                                    No to jeśli ona Ci utrudni kontakt z dzieckiem, to Ty wnosisz sprawę do sądu o utrudnianie - a idą nowe przepisy, do odebrania władzy rodzicielskiej włącznie. Zresztą trzeba przedstawić już teraz plany wychowawczy więc ustalenia masz na piśmie.

                                                    Baba Cię straszy by tylko romans nie wyszedł na jw... masz ją w ręku.
                                                  • mysik86 Re: Aaaa... czyli działa, co? 10.04.14, 10:53
                                                    Wiem. Doskonale wiem, że wszystkie atuty są po mojej stronie. Tylko muszę to ładnie wykorzystać...
                                                  • tricolour Nie ŁADNIE... 10.04.14, 10:56
                                                    ... tylko spokojnie, merytorycznie i skutecznie.

                                                    Licząc się z możliwością rozwodu, ale i powrotu, nawet udawanego powrotu na chwilę. To dlatego masz być chłodny i rzeczowy, bo w zasięgu są wszelkie możliwe rozwiązania.
                                                  • chalsia Re: Widzi, że ma chujowych rodziców... 10.04.14, 12:02
                                                    > Punkt 2 jej powiedziałem, to zaczęła mnie straszyć, że utrudni mi kontakt z mał
                                                    > ą.

                                                    jak się wyprowadzisz, to będzie mogła utrudniać
                                                    ale jak się NIE wyprowadzisz, to nie bedzie mogła utrudniać kontaktu z córką - no bo jak?skoro razem z dzieckiem mieszkasz

                                                    >I powiedziała, że pewnie przepłacę ludzi, żeby wyszło na moje...

                                                    a to w ogóle nie ma znaczenia
                                    • orangeplus Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:43
                                      Może nie od razu kretyn, bo chyba mało kto bierze poważnie pogróżki o rozwodzie wypowiadane w kłótniach i dotyczy to zarówno kobiet jak i mężczyzn. To dobry straszak big_grin Ale Tri ma rację. Chłopak się ewidentnie rozkleił i wyje do księżyca, a jego żonka w tym czasie bzyka się w najlepsze z innym big_grin Brakuje mu trzeźwego spojrzenia na problem i właściwego osądu. A osąd jest taki, że jak ci baba doprawia rogi, to płacz ci nie pomoże, bo ją to będzie wkur@##$$ać jeszcze bardziej. To właśnie w takich momentach okazuje się czy jest się facetem czy cipą.
                                      • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:45
                                        To fakt... ale jak się po 6 latach dowiadujesz o zdradzie to jakbyś obuchem w łeb dostał... kłótnia kłótnią a rozwód rozwodem. Skąd ja miałem wiedzieć, że ona chce się rozwieść, żeby sobie ułożyć życie z innym facetem? Tak jak napisaliście - to jest dobry straszak, ale jak się okazuje, że to faktycznie jest rozwód to się na to inaczej patrzy...
                                        • orangeplus Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:53
                                          No właśnie. I ty na to patrzysz z perspektywy kogoś kto dostał obuchem w łeb. Masz zaciemniony obraz. Rozmyty. Wstrząs mózgu smile Dlatego ty naprawdę weź sobie do serca to co my ci tu mówimy, bo my mamy do tego dystans. My nie jesteśmy ograniczeni "bezgraniczną miłością" do twojej pani więc patrzymy na problem bez emocjonalnego zaangażowania.

                                          A problem jaki jest każdy widzi. Ona ma cię w dupie. Proste. Nie trzeba do tego dorabiać opowiadań o miłości. Bo ona ci powiedziała, że miłości nie ma, a nawet nigdy nie było, a ty ciągle jęczysz, że ją kochasz big_grin Widzisz sprzeczność?
                                          • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 09:56
                                            Widzę... ale naprawdę TRUDNO jest na to spojrzeć z perspektywy osoby bezstronnej. Pewnie jakbym był w szczęśliwym związku i ktoś by miał podobny problem, to mówiłbym mu to co wy mówicie mi. Ale niestety - rozum swoje, serce swoje...
                                            • orangeplus Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:37
                                              No więc my to też już w większości przerabialiśmy i byliśmy na tym samym etapie co ty. Dlatego teraz, już po czasie, możemy spojrzeć na to chłodnym okiem i doradzić ci co my byśmy zrobili w twojej sytuacji big_grin Trzeba zacisnąć zęby i być facetem. Czasami tak trzeba. Za kilka lat, jak już to przerobisz, też będziesz tak radził tutaj innym.

                                              A co do rady Tri, że żonka wróci.... może i wróci. Bzykanie się na boku kiedy samemu się jest mężatką z facetem, który jest żonaty rzadko kiedy kończy się happy endem big_grin Ale jest jeszcze coś takiego jak godność. Chcesz po trzech czy pięciu latach udawać, że nic się nie stało?
                                              • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:40
                                                Nie. Ja przewiduję możliwość powrotu dla niej (mimo wszystko!) ale pewne sprawy trzeba jednak będzie sobie wyjaśnić, jeśli taka sytuacja się zdarzy...
                                                • orangeplus Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:44
                                                  Ale zrozum człowieku, że jak wprowadzisz te punkty w życie i je będziesz realizował to ona może do ciebie wróci? Rozumiesz? A ty chcesz wracać do niej? Przecież ona ci mówi, że cię nie chce. To nie ty jej przyprawiłeś rogi. Coś z tobą nie tak? Twoim hobby jest branie winy na siebie, robienie cierpiętnika i nadzieja, że to ruszy twoją babę? No to się mylisz. Do takiego faceta na pewno nie wróci. Bo ona chce partnera.
                                                  • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:47
                                                    Czyli dla niej lepiej sobie wziąć 15 lat starszego faceta po już jednym rozwodzie, z żoną, z którą ma się rozwieść dla mojej żony (to będzie jego drugi rozwód)? To jest ideał partnera?
                                                  • orangeplus Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:50
                                                    Jeśli gość rzeczywiście się dla niej rozwiedzie, to tak, jest to ideał partnera. Bo to jest facet, który wie czego chce i jak mówi, że ją kocha i dla niej się rozwiedzie to to robi. Proste jak drut.
                                                  • triss_merigold6 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:52
                                                    Ale wiesz, to już nie Ty będziesz oceniał co jest dla niej idealne...
                                                    Ja się rozwiodłam 2 razy i jakoś mojemu partnerowi (temu samemu od dawna) to nie przeszkadzało.
                                                  • chalsia Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 12:03

                                                    > Czyli dla niej lepiej sobie wziąć 15 lat starszego faceta po już jednym rozwodz
                                                    > ie, z żoną, z którą ma się rozwieść dla mojej żony (to będzie jego drugi rozwód
                                                    > )? To jest ideał partnera?

                                                    a co Cię to obchodzi, ojcem jej jesteś by się zastanawiać, czy on dobry kandydat jest czy nie?
                                                  • luciva Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 12:51
                                                    To ja Ci powiem, ze nie wróci.
                                                    Nie wróci do niego, ponieważ uzna, że on już jej nie kocha, skoro konsekwentnie wprowadza swoje punkty w czyn.
                                                    To, że z jej winy, że występuje o opiekę nad dzieckiem, itd. - ona to wszystko uzna, za dowód tego, ze on jest c.h.u.y.e.m. a nie partnerem i tym bardziej nie wróci.
                                                  • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 13:05
                                                    I tak robi - mówi, że przez to że chcę rozwodu z jej winy to walczę o to, żeby mnie znienawidziła...
                                        • triss_merigold6 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:03
                                          Yyy, no jak to skąd miałeś wiedzieć, przecież Ci mówiła o rozwodzie, a Ty wyraziłeś zgodę.
                                          • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:06
                                            Bo to wszystko w kłótni było... jak Ci ktoś w kłótni takie coś powie i nerwy są w powietrzu to bardzo łatwo powiedzieć głupie rzeczy w przypływie emocji...
                                            • triss_merigold6 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:12
                                              O, naprawdę? Raz-dwa-trzy razy jestem w stanie przełknąć, że w kłótni coś tam, ale niekoniecznie więcej. Sprawiasz wrażenie impulsywnego jak dzieciak i jak dzieciak jesteś zdziwiony, że ktoś każde Ci ponieść konsekwencje Twojego własnego zachowania. Nad tym co się klepie bezmyślnie w przypływie złości też wypada nauczyć się panować, taka nauczka na przyszłość.
                                              Obstawiam, że żona była Tobą i nerwowymi sytuacjami zmęczona.
                                              • mysik86 Re: Weź się facet jakoś ogarnij... 10.04.14, 10:29
                                                Dlatego ja tego argumentu nie użyłem NIGDY.
                                                A impulsywne charaktery mamy oboje - fakt. Ale to nie jest tak, że przeszkadzały jej moje nerwy, jak to ujęłaś bo ona jest TAKA SAMA.
                                                To tak jakbyś paliła papierosy, a przeszkadzałoby Ci palenie innej osoby - niedorzeczność...
                                            • tricolour Pary razy z żoną się kłóciłem... 10.04.14, 10:12
                                              ... ale nigdy jej nie wspominałem w przypływie emocji ani o Gibraltarze, ani o korpuskularno-falowej teorii pola elektromagnetycznego, ani innych równie głupich rzeczach.

                                              Rozwód nie jest głupią rzeczą w kontekście kłótni.
                                              • triss_merigold6 Re: Pary razy z żoną się kłóciłem... 10.04.14, 10:18
                                                Dokładnie. To argument b. ciężkiego kalibru i szastanie nim nie wróży dobrze na przyszłość.
                        • mayenna Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 09:13
                          Bo te "głupie rzeczy" sa ważne. Jedna nie napełni czary goryczy, ale juz sto...A w końcu człowiek peka i ma dość.Żona coś tam do ciebie mówiła w tych kłotniach. To jej przeszkadzało i sprawialo, że było jej z tobą żle. Może robila to nieumiejętnie, ale sens przekazu znasz. To jej doskwierało. Miłośc nie jest stanem danym raz na zawsze i zlymi czynami mozna ja pieknie zniszczyć.
                          Oddziel to co było. Skup sie na sobie i relacjach z córką. Czas pomaga. Za rok będzie lepiej, a teraz żyj dzień po dniusmile
                          • mysik86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 09:46
                            Taką mam nadzieję smile
    • rar.ely jak zyc 09.04.14, 22:18
      JAK ŻYĆ LUDZIE ???

      UCZCIWIE !
      • mysik86 Re: jak zyc 10.04.14, 07:05
        Ale tu chodzi o to, że chęć do życia jest bardzo niska, gdy nie ma ukochanej osoby przy Tobie...
        • kondek7 Re: jak zyc 11.04.14, 19:51
          Tak, na początku myślałem, że to poważne??? to jest jakiś żart?
          • zmeczona100 Re: jak zyc 11.04.14, 19:56
            To chyba troll smile
            Może w gimnazjum rekolekcje były i sobie wolne zrobił.
            • rar.ely Re: jak zyc 16.04.14, 21:21
              zmeczona100 napisała:

              > To chyba troll smile
              > Może w gimnazjum rekolekcje były i sobie wolne zrobił.


              na bezrobociu musi ci sie nudzic ? smile
    • sok.z.truskawek Re: Jak żyć po rozstaniu? 10.04.14, 14:14
      Nie wiem, czy to udowadnianie jej winy w czymś Ci pomoże. Weź to na klatę- ona do Ciebie nie wróci!!! Przestań sie mazać, ustal sensowny plan wychowawczy, ustalcie podział majątku i szukaj szczęścia, ale gdzie indziej. udowadnianie jej winy, to babranie się w cierpieniu przez 2-3 lata, Ty swoje , a ona że byłes niedojrzały, że ją olewałes, że zaniedbywałeś itd. i po 3 latach latania po sądach psychologach i pewnie psychiatrach, skończy sie na obopólnej winie. Efekt będzie taki, że znienawidzicie sie na amen.. i gdzie tu dobro dziecka? Chcesz od niej alimenty??? Chyba nie? Więc daruj sobie te emocje. pomyśl, czy sprawi Ci przyjemność, że jej zrobisz na złość? Ona nie wróci do Ciebie, puść ją- to zbije ją z tropu i zobaczy, że masz klase. To bedzie dobre i dla Ciebie i dziecka.
      • mssk86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 09:34
        No to znowu ja...

        Wyprowadziłem się, rozwód będzie BEZ orzekania winy - dla dobra dziecka, bo po co się ciągać po sądach?
        Na razie jest ciężko... wracać do pracy do pustego domu...

        PS. gotowanie jest banalne, nie myślałem że aż tak smile
        • orangeplus Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 10:47
          A co ma rozwód bez orzekania winy do "dobra dziecka"? big_grin Przecież i tak się rozwodzicie big_grin
          Pani załatwiła cię podręcznikowo, przyprawiła ci rogi, pokazała ci gdzie jest twoje miejsce w szeregu, dostanie rozwód bez orzekania, alimenty, pewnie z miłości do niej i do dziecka im jeszcze jakiś dom, działkę, albo samochód zostawisz i git. Bo ty ją przecież kochasz i wierzysz, że wróci big_grin Jak w filmie big_grin
          • mssk86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 11:25
            Domu, działki ani samochodu jej nie zostawiłem...

            Kochać kocham, ale że wróci - w to już nie wierzę...
            • orangeplus Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 11:35
              A jeszcze tak zapytam, z ciekawości.... gdybyś to ty ją zdradził, to rozumiem, że to ona by się wtedy wyprowadziła z domu, tak? big_grin
              • mssk86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 11:56
                To nie jest pytanie do mnie... smile
              • orangeplus Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 12:13
                No to spróbuję odpowiedzieć za ciebie. I za nią też big_grin

                Kobieta cię zdradziła, doprowadziła do rozpadu małżeństwa, rodziny, do cierpienia twojego i twojego dziecka. Zniszczyła wszystko to co było w twoim życiu najważniejsze i wszystko co kochałeś. A ty co? Ty się spakowałeś i wyszedłeś. Śmiem twierdzić, że gdybyś ty zrobił to twojej żonie, to by cię na kopach pogoniła do kochanki, a orzeczenie o winie miałbyś jak w banku.
                Ty po raz kolejny dajesz przykład na to, że w waszym związku jesteś stroną uległą. Nie jesteś równorzędnym partnerem.

                • triss_merigold6 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 12:16
                  Chyba oczadziałeś. Przecież autor napisał, że dom jest teściowej.
                  • orangeplus Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 12:20
                    Chyba oczadziałaś. A co ma wspólnego to, że dom jest teściów? Autor nie napisał czy jest tam zameldowany na stałe. Eksmitowali go? Siłą go wywalili?
                    • triss_merigold6 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 12:25
                      No to, że trudno żeby wywalili własną córkę, albo żeby autor wątku kazał jej się wyprowadzić.
                      • orangeplus Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 20:51
                        No ale przecież to już przerabialiśmy w innym poście. Jeśli facet jest tam zameldowany, to mogą mu skoczyć i pozbyć się go domu jedynie administracyjnie. Ja mu nie każę wywalać jego żony z domu jej rodziców, ja mu dałem przykład do problemu, a nie do sytuacji. Bo facet ma problem z niską samooceną.
                        • mssk86 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 21:12
                          Tu nie chodzi o niską samoocenę... bo ja też spieprzyłem dużo = żona poszukała innego. Jakbym nie spieprzył dużo rzeczy, to by go nie szukała, albo raczej odrzuciłaby zaloty innego...
                          Wiem, to jej nie usprawiedliwia, ale ja też się nie mogę wybielić, bo ja na to chcę spojrzeć obiektywnie.
    • minasz Re: Jak żyć po rozstaniu? 12.04.14, 00:33
      po pierwsze twoja zona cie zdradzała wiem ze w to nie wierzysz ale tak było- dlatego chciała rozwodu i wywaliła cie z mieszkania - czesc kobiet mysli d. uznała ze bedzie jej lepiej z gachem i tyle
      jestes głupim otumanionym jeleniem- wiem co mowie mam ku temu odpowiednie doswiadczenie zyciowe smile

      teraz tak co powinienes zrobic
      po pierwsze miec adwokata po drugie orzeczenie winy(zdradzała cie z kolesiem najlepiej niech adwokat da ci detektywa)- po 3cie ustalic sztywne widzenie z dzieckiem- jezeli tego nie zrobisz twoja ukochana zabroni ci spotykac sie z dzieckiem bedziesz miał zasadzone duze alimenty i ogolnie bedziesz miał przerypane-nikt ci nie pomoze- co do milosci to jednak potrzeba czasu abys zrozumiał ze nie warto o to sie starac-

      bylem w podobnej sytuacjiw tamtym roku tylko ze niestety zwaliła sie na mnie tona nieszczesc nie tylko rozwod- praktycznie z kazdej strony cos było nie tak- dzis 10 miesiecy po walcu juz jest inaczej- nie rozumiem tatmtych emocji- duzo podrozuje poznaje super dziewczyny w jednej jestem zakochany(wywalczyłem regularne spotkania z synem potrzebna była policja adwokat bo nie chciała respektowac wyrokow sadu) mam 3tyg wakacji tydzien ferii swieta mamy podzielone co 2 weekend od piatku do poznej niedzieli jest ze mna- rozmawiamy codziennie ze soba przez telefon- za pare lat bedzie jeszcze lepiej kiedy bedzie starszy
      • argentusa Re: Jak żyć po rozstaniu? 12.04.14, 07:24
        (wywalczyłem regula
        > rne spotkania z synem potrzebna była policja adwokat bo nie chciała respektowac
        > wyrokow sadu) mam 3tyg wakacji tydzien ferii swieta mamy podzielone co 2 weeke
        > nd od piatku do poznej niedzieli jest ze mna- rozmawiamy codziennie ze soba prz
        > ez telefon- za pare lat bedzie jeszcze lepiej kiedy bedzie starszy
        i tu mamy obraz meżczyzny, a nie doopy wołowej z chromosomami XY. Gratulujemy męskości oraz życzymy powodzenia w życiorysie.
        Chuopy!, brać przykład w tym zakresie.
        Ar.
        • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 12.04.14, 08:23
          >> (wywalczyłem regularne spotkania z synem potrzebna była policja adwokat
          >> bo nie chciała respektowac wyrokow sadu)

          argentusa napisała:
          > i tu mamy obraz meżczyzny, a nie doopy wołowej z chromosomami XY. Gratulujemy m
          > ęskości oraz życzymy powodzenia w życiorysie.
          > Chuopy!, brać przykład w tym zakresie.

          Dupy wołowe siedzą w sejmie i to do nich warto kierować tę odezwę. smile
          Normalny mężczyzna nie musiałby być agresywny i wtedy nie potrzebowałby żadnych pochwał czy zachęt.
          Szczęśliwie, prawo nam się powoli zmienia i za jakieś 10 lat zostanie ukrócona samowola i bezprawne i skierowanie przeciwko dzieciom zachowania matek.
          • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 10:35
            altz napisał:

            > Dupy wołowe siedzą w sejmie i to do nich warto kierować tę odezwę. smile
            > Normalny mężczyzna nie musiałby być agresywny i wtedy nie potrzebowałby żadnych
            > pochwał czy zachęt.
            > Szczęśliwie, prawo nam się powoli zmienia i za jakieś 10 lat zostanie ukrócona
            > samowola i bezprawne i skierowanie przeciwko dzieciom zachowania matek.

            Altz poważnie, czy Ciebie nie męczy to zgnuśnienie?
            • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 18:40

              -blue_ania37 napisała:
              > Altz poważnie, czy Ciebie nie męczy to zgnuśnienie?

              Zgnuśnienie naszych parlamentarzystów?
              Męczy mnie, przecież o tym piszę. smile
              • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 18:41
                Mi chodzi o Twoje zgnuśnienie a nie parlamentarzystówsmile
                • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 18:58
                  blue_ania37 napisała:
                  > Mi chodzi o Twoje zgnuśnienie a nie parlamentarzystówsmile

                  U mnie nie ma żadnego zgnuśnienia. smile
                  • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 18:59
                    Teraz to się droczysz, a ja Ci mówię że zrzędziszsmile
                    • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:04
                      blue_ania37 napisała:
                      > Teraz to się droczysz, a ja Ci mówię że zrzędziszsmile

                      To nie dość, że jestem gnuśny, to jeszcze zrzędzę? big_grin
                      • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:05
                        No zobacz jak się dogadaliśmy przy srodziesmile
                        Dokładnie tak marudzisz i zrzędzisz, nie do wytrzymania, a ja cierpliwa jestemsmile
                        • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:10
                          Ja nie marudzę, ja wiem jak jest w Polsce. smile
                          Dzisiaj się kobiety posprzeczały na te tematy i "pani dobra rada" chociaż się odgrażała, że można wiele i zazwyczaj radzi pełnymi garściami, zamilkła, bo nie miała żadnego pomysłu.
                          Polska to dziki kraj, niestety.
                          • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:12
                            Marudziszsmile
                            W Polsce jest tak jak to widzisz i na co pozwalasz.
                            Polska nie jest dzika a przynajmniej nie taką jaką znam.
                            To my kreujemy swoje życie czy w Polsce czy gdzieś indziej.
                            A
                            • altz Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:20
                              blue_ania37 napisała:
                              > Marudziszsmile
                              > W Polsce jest tak jak to widzisz i na co pozwalasz.
                              > Polska nie jest dzika a przynajmniej nie taką jaką znam.
                              > To my kreujemy swoje życie czy w Polsce czy gdzieś indziej.

                              Zrobiłaś się znowu naiwna? :-o
                              Sam widzę co jest i jak jest.
                              Niewiele można zmienić, jedynie można się gdzieś wynieść i budować swoją samodzielność, odciąć się od wszystkiego i leczyć uzależnienia.

                              Co może zrobić Autor? Niewiele, jest skazany na łaskę bab i sądów.
                              • blue_ania37 Re: Jak żyć po rozstaniu? 16.04.14, 19:23
                                Nie zrobiłam się naiwnasmile
                                Swoją lekcję odrobiłam, ale mam poczucie, że kiedy żyję prawdziwiej sprawiedliwiej to jest mi lepiej.
                                Kiedy jasno mówię co chcę, to sami my to nasze życie plączemy.
                                Bo co ludzie powiedzą, bo wszystkiemu winny Tusk lub inny.
                                Autor może być człowiekiem, a przyszłość go oceni jak każdego z nas.
                                A
        • przeciez.wiem Re: Jak żyć po rozstaniu? 17.04.14, 12:07
          argentusa napisała:

          > Chuopy!, brać przykład w tym zakresie.
          > Ar.

          Oj nie, nie polecam brania przykładu z miniasza smile.
          Sugeruję zapoznanie się z historią jego żywota, którą to facet regularnie opisuje na forum Kobieta smile.
          • przeciez.wiem minasz 17.04.14, 12:25
            Miałam na myśli minasza, oczywiście. Literówka, przepraszam smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka