zabapo11
07.04.14, 21:30
No i się dzisiaj rozwiodłam. Szybko, sprawnie, bez orzekania, z wcześniejszą ugodą i planem wychowawczym. Sprawa trwała 15 minut, dłużej czekaliśmy na zredagowanie wyroku.
Niby cieszę się, że koniec formalności, że klamka zapadła, że nie było sporów i nieprzyjemności, że nie doszły dodatkowe stresy. Jedyne, co mnie wkurzyło, to luz i zrelaksowanie mojego eksa, który żartował sobie na korytarzu, jakby nigdy nic (no chyba że zabijał tym stres...), a na koniec dostałam całusa w policzek i spytał, czy mnie gdzieś podrzucić. Zaraz mi napiszecie, że mogło być o wiele gorzej pod wieloma względami - sama to wiem, ale niesmak pozostał.