bigstres
17.06.14, 15:26
Witam. Dzialam troche na forum , ale na tym po raz 1szy. Nie chodzi o moj rozwod, nie mialam slubu. Nie wiem czy to dobre miejsce by sie wyagadac? Strasznie mi zle. Pozad 2 mies temu odeszlam od narzeczonego po 4latach i wspolnym mieszkaniu. Wspolnie wychowyalismy moje 6l dziecko . Mieszkalismy z jego rodzicami (kazdy mial swoje pietro-oni i my). Od poczatku bylo jakos pod gore. On nie mial rodzenstwa i rodzice bardzo rzadzili nim i chcieli rzadzic mna, wtracajac sie w kazda dziedzine zycia zacytuje kilka tekstow niedoszlych tescio: "dlaczego spicie oddzielnie?" , "nie pojdziecie do tamtego kolegi", "nie masz czasu na kolezanki", "nie stac cie na samodzilen mieszkanie" " jestes gruba" , "jak sie rozstaniesz z Pawlem, to my mu ugotujemy, upierzemy i jakas wdowa da mu d,,za darmo, bedzie mial wiecej pieniedzy bez ciebie", "powinniscie miec wspolne dziecko-przytrzymam Pawla w trakcie" itd itd. Trawilam to, plakalm i wierzylam,ze on sie postawi rodzicom, postawil sie moze 1-2razy, kiedy zagrozil wyprowadzka. Na codzin gorzil mi,ze wyrzuci mnie skoro JA nie umiem sie dograc z tesciami. MOje zdanie prawie nigdy nie mialo znaczenia. Byl to zwiazek z serii toksycznych. Ale qrde kochalam do na swoj sposob i kocham chyba nadal. Ale nie wytrzymalam i wyprowadzilam sie. mija 2gi miesiac a ja nie moge sie pozbierac, placze, nie mam jakos wyobrazenia ze moje zycie bedzie kiedys lepsze, zyje dla corki, ale wydaje mi sie,ze moje zycie jest jedym pasmem nieszczesc. Jak sie wyzwolic z tej toksycznej milosci?????? dodam,ze on juz ma nowa dziewczyne, jest widywany z nia. tak bardzo mi zal, poswiecilam dla takiego....4 lata a on nie kiwnal palcem by zawlaczyc o nas i juz sie prowadza z inna. jak zmadrzec???