Dodaj do ulubionych

Banalna historia i pytania techniczne.

13.09.14, 12:22
Dzień dobry wszystkim smile
Szukam u Was konstruktywnej porady i pewnie zostanę na dłuższą chwilę, bo jestem na początku drogi rozwodowej.

Małżeństwo z 17 letnim stażem. Dwoje dzieci w wieku 11 i 17 lat. Mieszkanie wspólne na kredyt, spłacona 1/3 wartości, jedno z małżonków (żona) prowadzi DG, drugie (mąż) też działa w tej branży jako osoba współpracująca i chociaż wypracowuje większość dochodów rodziny, to formalnie nie zarabia. Bankowe rachunki osobiste osobne. Wspólność majątkowa.

Decyzja o rozwodzie podjęta za obopólną zgodą, żona składa pozew.

I teraz:
- rozwód ma być bez orzekania o winie,
- władza rodzicielska pozostawiona obojgu rodzicom,
- nie chcemy ustalać żadnych alimentów na dzieci,
- prawdopodobnie jeszcze jakiś czas (około roku) będziemy mieszkać razem,
- z kim ostatecznie, po wyprowadzce żony będą mieszkać dzieci jeszcze nie wiemy, rozważamy opiekę naprzemienną w jednej z form:
* dzieci w domu rodzinnym, rodzice się wymieniają co tydzień lub dwa tygodnie,
* matka będzie mieszkać na tyle blisko, że dzieci nie odczują zmian w organizacji dnia, wtedy dzieci będą mieszkać raz z jednym raz z drugim rodzicem,
- żona chce przepisać mieszkanie (wraz z pozostałym do spłacenia kredytem) na męża.

Jestem żoną. W jaki sposób mam sformułować w pozwie o co wnoszę?
I jakie ewentualne dokumenty/pisma/wnioski/ustalenia dołączyć?

Oczywiście wiem, że o rozwód i określenie władzy rodzicielskiej wink, ale chodzi mi o kwestie bezpośredniego sprawowania opieki nad dziećmi, alimentacji, a raczej jej braku i własności mieszkania.

Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 12:28
      kwestia własności mieszkania nie jest tematem sprawy rozwodowej ale o podział majątku
      można dokonać podziału majątku w trakcie rozwodu, ale podział musi być przez obie strony w 100 zaakceptowany (co do kropki i przecinka)

      nie ma możliwości nieorzekania przez sąd alimentów - sąd jest prawnie do tego zobowiązany i w wyroku rozwodowym musi być pozycja ile alimentów na każde dziecko z osobna i od kogo
      • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 12:42
        > nie ma możliwości nieorzekania przez sąd alimentów - sąd jest prawnie do tego z
        > obowiązany i w wyroku rozwodowym musi być pozycja ile alimentów na każde dzieck
        > o z osobna i od kogo

        Nawet w przypadku opieki naprzemiennej, gdzie oboje rodzice łożą na utrzymanie tyle samo i tyle samo czasu poświęcają na opiekę osobistą?
        W ogóle opieka naprzemienna jest możliwa w Polsce do orzeczenia?

        I jeszcze teoretycznie spytam, bo takiego rozwiązania oczywiście nie planujemy: co z alimentami, gdy rodzice "dzielą" się dziećmi? Tzn. jedno mieszka z ojcem, drugie z matką?
        • chalsia Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 12:52
          > Nawet w przypadku opieki naprzemiennej, gdzie oboje rodzice łożą na utrzymanie
          > tyle samo i tyle samo czasu poświęcają na opiekę osobistą?

          nawet
          w polskim prawie nie ma konstrukcji "opieka naprzemienna" - zawsze w wyroku musi być opisane, przy którym z rodziców jest miejsce zamieszkania dziecka
          zawsze muszą być alimenty - nawet jeśli miały by być symboliczne typu 100 zł
          • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 17:23
            > nawet
            > w polskim prawie nie ma konstrukcji "opieka naprzemienna" - zawsze w wyroku mus
            > i być opisane, przy którym z rodziców jest miejsce zamieszkania dziecka

            A gdybyśmy zadeklarowali, że nadal będziemy mieszkać razem?
            I czy taką deklarację mam wpisać w plan wychowawczy? Czy w ogóle mam pisać plan wychowawczy? (Tak to się chyba nazywa)
        • chalsia Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 12:55
          > I jeszcze teoretycznie spytam, bo takiego rozwiązania oczywiście nie planujemy:
          > co z alimentami, gdy rodzice "dzielą" się dziećmi? Tzn. jedno mieszka z ojcem,
          > drugie z matką?

          dzieci są w różnym wieku, mają różne potrzeby, w zwiazku z tym na dziecko A potrzeba X a na dziecko B potrzeba Y
          rodzic pierwszy płaci drugiemu połowę (albo inną część) kwoty X i otrzymuje od rodzica drugiego połowę (albo inną część) kwoty Y
          • wrednarzeka Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 13:22
            wydaje mi się, że w PL jest nacisk by rodzeństw nie rozdzielać.
            • altz Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 15:02
              wrednarzeka napisała:
              > wydaje mi się, że w PL jest nacisk by rodzeństw nie rozdzielać.

              To prawda, ale tutaj jedno dziecko, to dorosła osoba, niedługo uzyska pełne prawa, a już teraz może określić, z kim chce mieszkać i może to zmienić bez problemu.
              • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 17:16
                Fakt, jedno już niemal dorosłe, pewnie zanim sformalizujemy rozwód nie będzie małoletnie.
                Ale i tak nie mamy w planach rozdzielać rodzeństwa.
    • nicol.lublin Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 15:30
      jeśli chcecie uniknąć płacenia alimentów (uniknąć ich zasądzenia się nie da) to teoretycznie podzielcie się dziećmi i wnieście np. po 500zł na każde z nich. wtedy alimenty nawzajem się zniosą - nie będziecie przecież sobie przelewać tych 500zł smile
      majątek można podzielić, ale tylko zgodnie - więc jeśli oboje się zgadzacie, to musicie najpierw sprawdzić czy można przepisać kredyt na męża (czy ma on zdolność kredytową na całą kwotę) i wtedy na sprawie rozwodowej robicie podziała, a potem formalnie zmieniacie w banku i księgach wieczystych.
      możesz nie występować o kontakty czy też ustalać planu wychowawczego jako, że będziecie mieszkać razem i w tej sprawie się dogadujecie.
      • chalsia Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 15:37
        kredytu na męża nie można przepisać bo formalnie nie zarabia
        • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 17:20
          No właśnie.
          Właściwie w ogóle nie powinniśmy ruszać sprawy mieszkania, bo biorąc kredyt oboje pracowaliśmy na umowach o pracę. Raty spłacamy terminowo, więc bank nie wnika w naszą aktualną sytuację zawodową. Teoretycznie ja w tej chwili mam sporo większy dochód, niż oboje mieliśmy wtedy, ale praktycznie sprawa jest zawiła.
          • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 19:11
            A jaki w ogóle jest sens się rozwodzić ? Zdrada jednego z małżonków, czy zmęczenie sobą. Pozostaje więc już tylko czysty egoizm. Oboje pracujecie w firmie która jest twoją własnością. Mąż nie wykazuje dochodu, bo nie zatrudnia się współmałżonka. Facet jest więc na garnuszku żony. Jeżeli żona pozostawi mężowi jedno dziecko, to jak mąż ma wykazać dochód na płacenie alimentów na drugie. Przecież to sprzeczność. Fiskus zaraz dobierze się facetowi że ma nieujawnione źródła dochodu i dostanie domiar.
            Dziwne to wszystko, ale właściwie to ludzie sami są głupcami. Ktoś kogoś dmucha tu jak balona.
            • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 20:01
              lomiany.wdowiec napisał(a):

              > A jaki w ogóle jest sens się rozwodzić ?

              Jest sens. Po prostu nie chcemy być już małżonkami. Rozjechaliśmy się na przestrzeni lat w swoich zainteresowaniach, priorytetach i planach na życie. Nie nastąpiło nic tak spektakularnego jak zdrada czy przemoc. To był proces, teraz ten proces dobiegł końca, żyjemy pod jednym dachem, ale osobno. Doszliśmy do wniosku, że uczciwie byłoby sformalizować stan faktyczny.

              Natomiast nadal bardzo chcemy być rodzicami w takim stopniu jak dotychczas. Chcemy, aby nasz rozwód miał jak najmniejszy wpływ na funkcjonowanie dzieci.

              > Mąż nie wykazuje dochodu, bo nie zatrudnia się współm
              > ałżonka. Facet jest więc na garnuszku żony.

              Współmałżonka zatrudnić można, jednak jego wynagrodzenia nie da się wrzucić w koszty. Dlatego też, unikając podwójnego opodatkowania zdecydowaliśmy się na współpracę w takiej formie. I nie przesadzajmy, facet jest w stanie wykazać, jaką część dochodu dla rodziny wypracował, bo zajmujemy się innymi zadaniami gdzie zarówno on, jak i ja musimy do nich posiadać odpowiednie (imienne) uprawnienia zawodowe. Oraz wszystko funkcjonuje legalnie, np. opłacanie składek do ZUS.

              > Jeżeli żona pozostawi mężowi jedno
              > dziecko, to jak mąż ma wykazać dochód na płacenie alimentów na drugie.

              Jak już pisałam, rozdzielanie rodzeństwa nie wchodzi w grę. Jeżeli będziemy zmuszeni zadeklarować przy kim dzieci mają formalnie zostać, to będzie to mąż. Więc w razie czego ja będę obciążona alimentami.

              > Ktoś kogoś dmucha
              > tu jak balona.

              Nie rozumiem. Sugerujesz, że ja jego? W jaki sposób?
              • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 20:43
                "Jest sens. Po prostu nie chcemy być już małżonkami. Rozjechaliśmy się na przestrzeni lat w swoich zainteresowaniach, priorytetach i planach na życie. Nie nastąpiło nic tak spektakularnego jak zdrada czy przemoc. To był proces, teraz ten proces dobiegł końca, żyjemy pod jednym dachem, ale osobno. Doszliśmy do wniosku, że uczciwie byłoby sformalizować stan faktyczny. "
                Tak się tylko zastanawiam w związku z tym oczywistym powodem.
                Założyliście własną firmę, która jest de facto na ciebie. Mąż pracuje tak wydajnie że dzięki jego pracy dochody są aż tak wysokie. Widzę to jako jeden sukces. Dzieci są "kochane przez rodziców" bo tak to przebija z twoich wywnętrzeń co prawda lakonicznych,ale jak widać macie na względzie ich "dobro". Drugi sukces. I to wydaje mi się niemały. Nie ma przemocy i zdrady. Trzeci sukces.
                Pozostaje więc zwykły bezsensowny egoizm.
                Działanie endorfiny, jak wykazuje nauka trwa od pierwszego pocałunku około 1000 dni. Co w przeliczeniu na lata daje około 3 lat. Wytrwaliście 17. Czwarty sukces.
                Po 15 latach wszystko powszednieje. Mąż, żona, problemy w pracy. Wydłużone zainteresowanie sprawami zawodowymi pomniejszają czas poświęcony na siebie. Wkrada sie na początek rutyna, a potem zwykłe znudzenie. Takie bierne pojmowanie partnera. Prawie jak przedmiotowe.
                Znajdą sie pewnie osoby które stwierdzą że masz szansę na znalezienie szczęścia........
                Według mnie, to szczęście właśnie ucieka ci przez pomiędzy palcami, a wnioskiem o rozwód.
                Nie rozumiem ludzi którzy nie dostrzegają upływu lat i tego co im umyka. Pogoń za kasą czy za szczęściem. Oto jest pytanie. Kasę jakąś tam robicie, a szczęście zostawiliście komuś innemu.
                Żadne z was nie zadbało o to co jest ważne. Rodzina.
                No i tak to leciało. A teraz odpowiedz sama sobie. Szukasz dziury w całym ?
                Sztuką jest wytrwać, a nie uciekać gdy nie ma się sposobu na życie.
                Piszesz że priorytety wasze są różne. Co dla ciebie jest priorytetem ? Do, rodzina, kasa czy nic z tych rzeczy ? Może luźny układ jak seks bez zobowiązań, albo jak sponsoring dla innych.
                Nie bierz tego do siebie. To tylko taka alegoria, dla zrozumienia priorytetów. Zrozumienia co właściwie tobą i twojego męża kieruje. Co osiągnięcie rozwodem, a co byście osiągnęli po rozważeniu tego marazmu który się wkradł w wasze życie. Z tego co piszesz wynika jedno. Nie było rozmów wcześniej, ale gdy jesteście przed ścianą sami nie widzicie rozwiązania.
                Więc..............
                Rozwód, i co dalej ?
    • tricolour Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 22:04
      Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem by wymyślić rozwód po 17 latach małżeństwa bez wyraźnej przyczyny. Mając nieuregulowane sprawy majatkowo kredytowe, personalno-zawodowe i bez perspektywy ich uregulowania.

      Na dodatek trzeba być naiwnym do kwadratu by myśleć że można normalnie wychowywać dzieci tak jakby nic się nie stało.

      Drogi się, kurwa, rozeszły! Drogi zawsze się rozchodzą z definicji. I co? Chcesz zakładać nową rodzinę gdy drogi się rozchodzą raz po raz?
      • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 23:31
        Na dodatek trzeba być naiwnym do kwadratu by myśleć że można normalnie wychowyw
        > ać dzieci tak jakby nic się nie stało.
        >
        > Drogi się, kurwa, rozeszły! Drogi zawsze się rozchodzą z definicji. I co? Chce
        > sz zakładać nową rodzinę gdy drogi się rozchodzą raz po raz?

        Tri, nie bulwersuj się tak, bo to i tak nic nie daje. Ta kobieta nie myśli racjonalnie i z sensem.
        Ten cały jej wywód i powód to jeden prawdziwy bełkot z urojenia.
        Sama jest winna temu że drogi ich się rozeszły.
        To jej nie jest po drodze z resztą rodziny. Zauważ co ona pisze:
        Jak już pisałam, rozdzielanie rodzeństwa nie wchodzi w grę. Jeżeli będziemy zmuszeni zadeklarować przy kim dzieci mają formalnie zostać, to będzie to mąż. Więc w razie czego ja będę obciążona alimentami. Już to daje wiele do mylenia jakie są jej priorytety.
        Rodzina jest na bardzo dalekim planie. Liczy się tylko ona. Pewnie za chwilę zjawi się książę na białym BMW i porwie ją w ten ekscytujący świat pełen uniesień i urozmaiceń zgodnych jak jej marzenia i upodobania. Zagrają w jednym chórku bęcwałów.
        (mąż) też działa w tej branży jako osoba współpracująca i chociaż wypracowuje większość dochodów rodziny, to formalnie nie zarabia. Bankowe rachunki osobiste osobne. Wspólność majątkowa.
        No i ciekawe jak to teraz ma wyglądać. Mąż ma dalej zapieprzać w kieracie, zajmować się dziećmi, spłacać kredyt, a paniusia będzie wybierać ciepłe kasztany z tego co ten frajer wyskrobie.
        To są priorytety tej pani. Priorytetem pana małżonka jest zapewnić byt rodzinie.
        Dobra jesteś autorko. Pogratulować mężowi takiej wrednej baby.
        Ciekawe że większość pań nie wypowiada się w tej ciekawej kwestii.
        Nie pije, nie bije, nie zdradza, nie molestuje psychicznie, nie wywiera presji, nie manipuluje.
        Same superlatywy. A pani mówi dosyć. Życie jej uciekło.

        Kobiety pokrzywdzone przez los,. Odezwijcie się. Zabrakło wam ochoty na zabranie głosu na temat szmaciarza jakim jest mąż autorki ?
        Dajecie rady jak napisać wniosek o rozwód, jak podzielić majątek i opiekę nad dziećmi.
        Gdzie głos tych co straciły coś w życiu ?
        • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 13.09.14, 23:43
          Wpadł mi do głowy jeszcze taki pomysł. Możecie zrzec się praw rodzicielskich i poprosić sąd o przysposobienie ich w jakiejś rodzinie zastępczej. Tam jak pokazuje życie zrobią z nich niewolników. I po kłopocie. Nie rozdzielicie ich tylko się pozbędziecie na wieki, wieków. Amen.
          Czego dzieciom nie życzę z całego serca. A autorce kłania się dobry psycholog.
        • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 08:37
          Panowie się chyba nieco zbyt podekscytowali wink

          Zwracam uwagę na treść pierwszego mojego postu -"decyzja o rozwodzie została podjęta za obopólną zgodą",
          oraz z kolejnego: "jeżeli będziemy zmuszeni zadeklarować przy kim dzieci mają formalnie zostać, to będzie to mąż."

          > Kobiety pokrzywdzone przez los,. Odezwijcie się. Zabrakło wam ochoty na zabrani
          > e głosu na temat szmaciarza jakim jest mąż autorki ?

          Mój mąż w żadnym razie nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie szmaciarzem. Jest uczciwym, odpowiedzialnym i porządnym człowiekiem, troskliwym i kochającym ojcem.

          Mieszkanie prawdopodobnie spłacimy z wspólnych oszczędności, chociaż miały być przeznaczone na inne cele i dopiero wtedy przeprowadzimy jego podział (panom przypominam - mieszkanie w całości będzie należało do męża, chociaż to nieco kłóci się z Waszą teorią o wyrachowanej suce jaką jestem tongue_out).

          Jeśli chodzi o pracę, zastanawiamy się nad dwoma rozwiązaniami alternatywnymi:
          - mąż już teraz otwiera swoją DG,
          - po rozwodzie będzie zatrudniony w mojej DG na normalną umowę etatową.
          Tę kwestię musimy jeszcze omówić. I jest mi niezmiernie przykro, że panowie nie mogą sobie wyobrazić, że zrobimy to w atmosferze spokoju i przyjaźni oraz mając na względzie jak najmniejsze szkody dla naszych dzieci.

          Panowie wybaczą, że nie będę się tłumaczyć i zwierzać z naszych spraw uczuciowych oraz przyczyn wspólnie podjętych decyzji, pytania miałam techniczne dotyczące głównie dzieci.
          Za wszelkie rady merytoryczne dziękuję, za wysoce emocjonalne posty panów także - zdecydowanie poszerzyły one moją wiedzę na temat męskiej solidarności.
          Dziękuję zwłaszcza w imieniu mojego męża, którego tak walecznie bronicie, chociaż on sam nie czuje się zagrożony.
          W związku z troską o panów ciśnienie, które jak widzę, łatwo staje się niestabilne, znikam wink

          • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia 14.09.14, 11:21
            > Panowie się chyba nieco zbyt podekscytowali wink
            >
            > Zwracam uwagę na treść pierwszego mojego postu -"decyzja o rozwodzie została po
            > djęta za obopólną zgodą",
            > oraz z kolejnego: "jeżeli będziemy zmuszeni zadeklarować przy kim dzieci
            > mają formalnie zostać, to będzie to mąż."
            >
            > > Kobiety pokrzywdzone przez los,. Odezwijcie się. Zabrakło wam ochoty na z
            > abrani
            > > e głosu na temat szmaciarza jakim jest mąż autorki ?
            >
            > Mój mąż w żadnym razie nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie szmaciarzem
            > . Jest uczciwym, odpowiedzialnym i porządnym człowiekiem, troskliwym i kochając
            > ym ojcem.


            To nie panowie się ekscytują tą sytuacją, tylko TY nie masz konkretnych argumentów na odparcie zarzutów. Uważam cię osobiście za osobę pozbawioną jakichkolwiek stanów emocjonalnych i więzi rodzinnej. Mąż nie jest szmaciarzem, tylko zostało to w złośliwej formie napisane. Bronisz go, więc coś tkwi jednak w tobiesmile albo coś jednak do niego czujesz.

            Obraza majestatu nie nastąpiła. Piszesz na forum, chcesz dostać jakąś odpowiedź. Ludzie normalni, zadają pytania żeby (może z czystej ciekawości ) poznać powód i wiedzieć jak ci pomóc. A ty obrażasz się na słowa prawdy.
            Co osiągniesz tym rozwodem. Czy ta forma cię satysfakcjonuje. Co jest twoim priorytetem w życiu, skoro to nie jest rodzina. Dlaczego skazujesz na zniszczenie rodziny i w imię jakich racji ( wyższych, lepszych, odpowiedzialniejszych ?)
            Dlaczego rezygnujesz z tego : > Mój mąż w żadnym razie nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie szmaciarzem
            > . Jest uczciwym, odpowiedzialnym i porządnym człowiekiem, troskliwym i kochając
            > ym ojcem.


            Więc nie dziw się pytaniom publiki i nie posądzaj nas o jakieś ekscytowanie. Sprawa nas nie dotyczy i to nie my odczujemy skutki (przepraszam za określenie) idiotycznego podejścia.
            Zawsze jest jakiś powód konkretny
            A tak w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem jesteś PUSTA, PRÓŻNA,ZAROZUMIAŁA i G.....A
            • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia 14.09.14, 12:45
              Nie posądzam Cię o obrazę, tylko o zbyt emocjonalne i pochopne opinie.

              Miałam zniknąć, ale skoro nie masz jeszcze zawału, to odpiszę. Pozwól, że krótko i w punktach, bo nie ma co tworzyć łzawych epopei:
              - mąż bardzo ceni dobra materialne,
              - od czterech lat nie sypiamy ze sobą,
              - dla mnie priorytetem jest życie.

              Cztery lata temu przeszłam podwójną mastektomię.

              I w razie gdyby padły pytania do powyższego:
              - mąż nie wydaje "na siebie", tylko na dom i dzieci, niemniej jednak dość uparcie dąży do ciągłego podwyższania stopy życiowej rodziny, obawiam się, że jego "apetyt" nigdy nie zostanie zaspokojony. Ja uważam, że warunki, które mamy w tej chwili są bardzo komfortowe i nie mam ciśnienia na ich podwyższanie,
              - byliśmy na terapii, mąż chodził również na seanse indywidualne. Niestety pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Nie mam żalu, wiem, że to nie jest jego świadoma decyzja, że już nie widzi we mnie kobiety. Nadal jesteśmy przyjaciółmi, jest w stosunku do mnie opiekuńczy.
              - tak, to ja się zmieniłam po chorobie. Możesz nawet uznać, że poprzewracało mi się w głowie. Pieniądze stały się dla mnie mniej istotne, chcę po prostu żyć i to życie smakować. Nie mam na horyzoncie nikogo innego, nawet nie odważyłabym się na takie rozwiązanie.

              > A tak w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem jesteś PUSTA, PRÓŻNA
              > ,ZAROZUMIAŁA i G.....A

              Uczciwiej byłoby gdybyś napisał: A tak w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem wydajesz mi się PUSTA, PRÓŻNA ,ZAROZUMIAŁA i G.....A

              • wiosnaw Re: Banalna historia 14.09.14, 12:58
                Strach - wydaje mi się, że Cię rozumiem. Moja sytuacja była bardzo podobna w tym sensie, że facet "nie pił i nie bił", ale inne rzeczy sprawiły, że miałam dość - kariera w pracy kosztem rodziny i traktowanie mnie jako materaca do łóżka, do tego o takich porach, jak panu pasowało.

                Fajnie, rzeczowo odpowiedziałaś poprzednikowi (no cóż, jak też mam uczulenie na takich, co zbyt szybko oceniają).
                Podziwiam Cię za Twoją postawę i siłę, trzymaj się! - i oby wyszło jak najlepiej dla Was wszystkich smile
              • tricolour Do czego potrzebny Ci jest rozwód? 14.09.14, 13:57
                Przecież rozwód to nie jest sformalizowanie stanu faktycznego. Tak jak małżeństwo nie było sformalizowaniem stanu faktycznego tylko epizodem otwierającym nową perspektywę.

                Co Wam da rozwód? Jakie nowe perspektywy daje zakończenie małżeństwa i stanie się wolnym w sensie prawa?

                "niemniej jednak dość uparcie dąży do ciągłego podwyższania stopy życiowej rodziny, obawiam się, że jego " apetyt" nigdy nie zostanie zaspokojony" - i co w tym złego? Ja od pięciu lat buduję i modernizuje jacht, który jest dla nas zabawką na dwa wakacyjne tygodnie. To nie jest mieszkanie, którego modernizacja podnosi wszystkim stopę życiową tylko zabawka na 10 dni w roku, a której poświęcam z tysiąc roboczogodzin w roku, przy aprobacie takiego hobby przez żonę. Ona też ma swoje hobby.

                W jakim celu chcesz rozwodu?
                • strach_rozcienczyc_chce Re: Do czego potrzebny Ci jest rozwód? 14.09.14, 14:43
                  tricolour napisał:

                  > Co Wam da rozwód? Jakie nowe perspektywy daje zakończenie małżeństwa i s
                  > tanie się wolnym w sensie prawa?

                  Rozwód może dać, podkreślam może, nie musi, nową perspektywę mojemu mężowi na ewentualne znalezienie szczęścia bez wyrzutów sumienia, że robi coś po kryjomu. Gdyby chciał ułożyć sobie życie z kimś innym, będzie mógł robić to uczciwie i "legalnie".
                  Mnie da uwolnienie się od ciągłej myśli o "byciu ciężarem", która to myśl jest stale w tyle mojej głowy, chociaż racjonalnie nie mam powodów, aby tak sądzić.

                  Odwrócę może Twoje pytanie: jakie perspektywy może dać dalsze tkwienie w związku małżeńskim?
                  I nie pytam sarkastycznie, tylko z nadzieją na inny punkt widzenia. Czasem z daleka widać lepiej smile
                  • tricolour Perspektywy tkwienia w związku małżeńskim? 14.09.14, 15:28
                    A dlaczego tak skromnie pytasz? Dlaczego tak zredukowałaś problem?

                    Jakie perspektywy daje tkwienie w życiu? O, to jest pytanie! Szczególnie do Ciebie! Po co tkwisz w życiu, po się czepiłaś i tym tkwieniem sprawiasz innym kłopot, choć - jak sama piszesz - "racjonalnie nie mam powodów, aby tak sądzić".

                    A ta nowa mężowska perspektywa to się będzie zasadzała - przepraszam za grubiaństwo - na cycach? Bo resztę to on ma...
                    • strach_rozcienczyc_chce Re: Perspektywy tkwienia w związku małżeńskim? 14.09.14, 15:47
                      tricolour napisał:

                      > A ta nowa mężowska perspektywa to się będzie zasadzała - przepraszam za grubiań
                      > stwo - na cycach? Bo resztę to on ma...

                      Nie chodzi o cyce (ble, brzydkie słowo), chodzi o nieco więcej, ale nie mam siły i czasu, żeby przedstawić tu wnioski, do których dojście zajęło mi kilka lat i wymagało wielu wizyt u terapeuty.

                      > A dlaczego tak skromnie pytasz? Dlaczego tak zredukowałaś problem?

                      Pytam, bo ciekawi mnie punkt widzenia i poczucie pewności swoich racji ludzi, którzy mają tylko niektóre dane, którzy nie "czują" co się dzieje i którzy mają zupełnie inne doświadczenia, a w związku z tym inne recepty na rozwiązywanie problemów.

                      Jeśli chodzi o moje aktualne perspektywy "tkwienia" w życiu, to na dwoje babka wróżyła. Jedną z opcji jest perspektywa krótkoterminowa.


          • mia17 Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 12:02
            strach_rozcienczyc_chce napisał(a):

            > Mój mąż w żadnym razie nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie szmaciarzem
            > . Jest uczciwym, odpowiedzialnym i porządnym człowiekiem, troskliwym i kochając
            > ym ojcem.

            napiszę tak: chciałabym mieć taką sytuację. chciałabym, aby mój eks był odpowiedzialnym, porządnym człowiekiem, troskliwym i kochającym ojcem.
            bo gdyby taki był - nie rozwiedlibyśmy się. zawsze warto walczyć, jeśli nic poważnego się nie stało.
            jeśli nie doszło do zdrady i innych równie podłych sytuacji.
            po nastu latach małżeństwa ciężko oczekiwać motyli w brzuchu, fajerwerków w codziennym życiu i takiej ekscytacji, jaka jest zwykle na początku związku.
            wszystko się zmienia. ludzie, życie, czasy. nic nie stoi w miejscu.
            nie mnie Cię oceniać. zrobisz, co uważasz. każdy robi, co uważa.
            jednak zdaj sobie sprawę, że Wasza decyzja o rozwodzie ZAWSZE wpłynie na dzieci - nawet te prawie pełnoletnie i nawet wtedy, kiedy podzielicie się opieką.
            nie da się rozwieść bezboleśnie.
            ale skoro podjęliście wspólnie decyzję to....powodzenia chyba uncertain
            choć brzmi to kuriozalnie.
            • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 12:49
              mia17 napisała:

              > napiszę tak: chciałabym mieć taką sytuację. chciałabym, aby mój eks był odpowie
              > dzialnym, porządnym człowiekiem, troskliwym i kochającym ojcem.

              Wiem, że miałam ogromne szczęście trafiając na takiego człowieka.

              > jednak zdaj sobie sprawę, że Wasza decyzja o rozwodzie ZAWSZE wpłynie na dzieci
              > - nawet te prawie pełnoletnie i nawet wtedy, kiedy podzielicie się opieką.
              > nie da się rozwieść bezboleśnie.

              To też wiem. Jednak chcemy, aby było to jak najmniej bolesne dla naszych dzieci.

              > ale skoro podjęliście wspólnie decyzję to....powodzenia chyba uncertain
              > choć brzmi to kuriozalnie.

              Dziękuję za zrozumienie smile
              • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 13:33
                strach_rozcienczyc_chce
                Postaram się przeanalizować.
                Strach - rozumiem że sytuacja generalnie kogoś przerosła i powstaje wielki STRACH.
                ą tacy którzy mówią że strach ma ogromne oczy.
                Rozcieńczyć - Rozumiem to określenie jako zamydlenie oczu wszystkim, a sobie w szczególności zastępczym tematem zamiast znaleźć przyczynę nudy, frustracji i tumiwisizmu w temacie rodziny.
                Chcę - Tu już nie ma żadnych wątpliwości. Lalka Barbie tupie nóżką. Zamuliła temat. Zmanipulowała męża udowadniając że ani ona jego, ani on ją.......... W sumie to jak z seksem po 20 latach wspólnoty małżeńskiej.
                2 do 3 minut gry wstępnej, a reszta to zwykłe pierdolenie jak u królika. 2 ruchy i głowa do poduchy. Ani ty jemu nie dogadzasz w łóżku, ani od niego nie wymagasz inwencji twórczej.
                Men ma się zająć robieniem kasy, a ty i tak masz go w dupie tak jak i całą rodzinę włącznie z ukochanymi dziećmi.
                A właśnie. !!
                Czy rozmawialiście o tym z dziećmi ? One was oczywiście rozumieją, popierają i dają wam swoje błogosławieństwo.
                "Rozumiecie kochane dzieci,że mamusia i tatuś się nie kochają, a wy jesteście tu tylko przez pomyłkę"
                • szpila.2 Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 14:02
                  K...a mac! Teraz ja przeanalizuję. SŁOMIANY, bo słoma z butów i ze łba wyłazi. Czy Ty facet czytasz ze zrozumieniem? Chyba nie. Tak już Cię poniosło, że obornikiem walisz na oślep. Dziewczyna nic złego o mężu nie pisała, to Ty musiałeś go "zeszmacić". Nie napisała też o swoich wymaganiach w stosunku do męża, to musiałeś napisać "mąż MA zarabiać". To Twoje projekcje i kompleksy?Napisała za to, że nie ma wpływu na to, że On nie widzi już w Niej KOBIETY. Podjęli wspólną decyzję i nie mamy prawa ich od niej odwodzić. Bo i kto nam miałby dać to prawo? Swoimi bzdurnymi domniemaniami nakloniles dziewczynę do napisania tego, czego może nie chciała za bardzo ujawniać. Bo i nie musiała. Założyła wątek pasujący do Forum. Zadała rzeczowe pytania. Nie masz nic w tej materii do powiedzenia? Nie zabieraj głosu na siłę.
                • strach_rozcienczyc_chce Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 15:01
                  slomiany.wdowiec napisał(a):

                  > strach_rozcienczyc_chce
                  > Postaram się przeanalizować.
                  > Strach - rozumiem że sytuacja generalnie kogoś przerosła i powstaje wiel
                  > ki STRACH.
                  > ą tacy którzy mówią że strach ma ogromne oczy.
                  > Rozcieńczyć - Rozumiem to określenie jako zamydlenie oczu wszystkim, a s
                  > obie w szczególności zastępczym tematem zamiast znaleźć przyczynę nudy, frustra
                  > cji i tumiwisizmu w temacie rodziny.
                  > Chcę - Tu już nie ma żadnych wątpliwości. Lalka Barbie tupie nóżką. Zamu
                  > liła temat. Zmanipulowała męża udowadniając że ani ona jego, ani on ją.........

                  Strasznie pracochłonną psychoanalizę zrobiłeś, a wyjaśnienie jest proste i zgodne z brzytwą Ockhama wink - są to słowa jednej z piosenek, które lubię:
                  Hey - Kto tam? Kto jest w środku?
                  Gdybyś chciał wspominać jeszcze coś o freudowskiej podświadomości, to tak, strach jest we mnie, jak u większości chorych onkologicznie, i tak, chcę go rozcieńczyć, bo skoncentrowany pozbawia mnie snu, oddechu i nadziei.

                  > Czy rozmawialiście o tym z dziećmi ? One was oczywiście rozumieją, popierają i
                  > dają wam swoje błogosławieństwo.

                  Synowie doskonale znają moją sytuację zdrowotną, choć młodszy bez zbędnych szczegółów. Wiedzą również, że stosunki pomiędzy mną a mężem uległy zmianie.
                  Mamy w zwyczaju rozmawiać ze sobą i z dziećmi, jesteśmy szczerzy i nie widzimy powodu dlaczego mamy ukrywać coś, co ich dotyczy bezpośrednio.
                  Jednak stoimy także na stanowisku, że pewne decyzje należą wyłącznie do nas i decyzja o rozwodzie jest jedną z nich, więc na "błogosławieństwo" synów nie liczymy i go nie oczekujemy.
              • mia17 Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 13:45
                przeczytałam Twoje wyjaśnienie do słomianego.wdowca.
                i wiesz - tego typu informacje rzucają nowe światło na opisaną przez Ciebie sytuację.
                teraz wszystko wygląda inaczej niż na podstawie tego, co napisałaś w pierwszych postach.
                trzymaj się!

                • tricolour Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 14:01
                  ... to nie jest to wyjaśnienie dążenia do rozwodu.
                  • szpila.2 Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 14:08
                    Decyzja o rozwodzie jest już podjęta. Nikomu nic do tego jakie były przesłanki. Polecam lekturę pierwszego postu i udzielanie konkretnych odpowiedzi. Panom, obrońcom moralności, bez wiedzy w temacie -już dziękuję za udział. Zaśmiecacie wątek.
                    • tricolour Jeżli ja tez jestem tym panem... 14.09.14, 14:13
                      ... to zwracam uwagę, że nic jeszcze nie napisałaś w temacie wątku do autorki tylko latasz po ludziach nieproszona.
                      • szpila.2 Re: Jeżli ja tez jestem tym panem... 14.09.14, 14:34
                        Czy żeby pisać trzeba mieć zaproszenie? Masz rację, nic, na temat wątku nie napisałam. Bo i nie mam wiedzy. Za to chciałam poczytać co napiszą ci, którzy wiedzę mają. Temat rozwodu jest mi coraz bliższy, stąd moja tu obecność. Niestety, ciężko jest oddzielić ziarna od plew, za które uważam wieczne odbieganie od tematu, na rzecz tego uświęconego prawa własności, za jakie uważam małżeństwo. Ktoś się "wypisuje" - jego sprawa. My konsekwencji tej decyzji nie ponosimy, więc po co w kółko czytać to samo?
                    • izka-witamina Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 14:33
                      Może więc i ja dorzucę swoje trzy grosze. Teraz ty Szpila przegięłaś.
                      Autorka wcale nie ma sposobu na życie. Żadnego. Ten rozwód też nie rozwiąże jej problemów. Chyba że pomimo tego co pisze jest w jej życiu ktoś kim się zauroczyła. To takie prozaiczne uczucie. Ktoś cię wspiera, pociesza, mówi słowa otuchy, podaje ci chusteczkę na otarcie łez.
                      Buuu. sama się już wzruszyła.tongue_out
                      Moze wystarczy podejść do zagadnienia od drugiej strony, czyli od tych ukochanych dzieci, na których zależy i autorce i jej mężowi. Na razie są słowa tylko kobiety. Mąż wcale sie nie udziela.tongue_out
                      Więc dzieci. Dowiedzą się o rozwodzie. Starsze w klasie maturalnej. Psychika się zachwieje, nauka zacznie kulweć i poszukiwanie wzorca na pozytywne wyjście z dołka. Przykładem moze być koleżanka o swobodnym trybie życia. Starszy facet który szuka młodej dziewczyny i okaże jej uczucie. No przykładów można podawać ile się chce. Szpila podchodzi do tematu jak nawiedzona. Bez wyobraźni. Sama przeszłam taki okres bezmyślności więc inaczej teraz podchodzę do tego typu spraw.
                      Inna opcja dla dzieci. Trauma i zamknięcie się w sobie. Kończy się to wizytą u terapeuty, który wiadomo że mając na tapecie kilkanaście przypadków nie zajmie się sprawą indywidualnie.

                      Nie są to czarne scenariusze które tu dostrzegam. Ja tylko zaznaczam, że taka opcja moze powstać. A to należy rozważyć przede wszystkim.
                      Dlaczego piszę że autorka nie ma sposobu na życie. Dlatego że nie rozważa wszystkich aspektów za i przeciw. Rozwód to ostateczność która jest wyjściem gdy już nic nie jest się w stanie zrobić. Ale autorka nic nie zrobiła w tym kierunku. Przynajmniej nic o tym nie pisze.
                      Nie podaje czy były jakieś rozmowy, podaje tylko że obydwoje doszli do takiego wniosku.

                      W moim przypadku mąż wyraził zgodę na rozwód. Nie dlatego że nie widział wyjścia z sytuacji. On nie chciał mi nic robić na złość i na przekór. To ja musiałam dojrzeć do czegoś, że przyszłam do niego i go przeprosiłam. Ale dzięki temu jesteśmy razem ze sobą, a nie obok siebie.
                      Autorka żyła innym światem. Zdaje się że dla niej rodzina to tylko zbędny bagaż. Stwierdzenie że po rozwodzie to mąż zajmie się dziećmi a nie ona o czymś świadczy.
                      Która matka wyrzeka się dzieci które kocha ?
                      Każda z pań na tym forum sama ma dzieci i je wychowuje. Która odda je byłemu i pozbawi się możliwości bycia z nimi na co dzień ? Tylko wyrodna matka.
                      • argentusa Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 14:49
                        to ja chyba mam zwidy. Autorka pisala o terapii czy też nie pisałą. Izka, na litość boską, CZYTAJ.
                        A matka się NIE WYRZEKa, idiotko!!! (tak, mogę dostać bana) tylko MA ŚWIADOMOSC być może nie najlepszych rokować. Qmasz??? Masz pojęcie DLACZEGO przechodzi się mastektomię (na ogół dlaczego?). No to pomyśl. Chociaż raz.
                        Doskonale wiem, jak się podejmuje decyzję o niemieszkaniu z dzieckiem. I to tyle w temacie.
                        Do autorki: żyj, i faktycznie przychodzi taki moment, że w doopie masz tzw wieczne podnoszenie standardu życia. Przy pewnym już poziomie materialnym, zdecydowanie nie musi się mieć więcej.
                        Ar.
                      • szpila.2 Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 14:49
                        O czym Ty do mnie rozmawiasz?
                        Z czym przegielam?
                        Czy może z tym, że nie ingeruję w cudze życie i decyzje? Że nie usiluję nikomu nic wmawiać i do niczego namawiać? Nie wyraziłam swojego poparcia dla rozwodu, ani też go nie potępiam. To jest to przegięcie? Zwróciłam jedynie uwagę czemu miało służyć założenie wątku. A Ty okazujesz się kolejnym kontrolerem cudzego życia. Jakim prawem piszesz o wyrodnej matce. Przeczytaj dokładnie: do celów papierologii sądowej miejsce dzieci przy ojcu. Agresja na forach powstaje właśnie dlatego, że ludzie czytają "po łebkach", a potem nawiązują do tego co sami sobie do przeczytanego tekstu dopowiedzieli. Na sąsiednim wątku teraz odbywa się namawianie do terapii małżeńskiej. No i git. Ale tu terapia już była. Nie zawsze terapia daje skutek w postaci uratowania związku. Czasem wręcz ułatwia decyzję o jego zakończeniu. O tym należy pamiętać, gdy tak usilnie chce się ratować cudze małżeństwo.
                        • slomiany.wdowiec Kto tu ma zwidy ? 14.09.14, 15:11
                          Autorka nic nie pisała o żadnej terapii. Absolutnie nie ma żadnej wzmianki.
                          Argentusa się zabulgotała, Szpila pokłuła się własnym żądłem. Izka napisała że nie widzi czarnego scenariusza, ale należy brać wszystkie opcje pod rozwagę.
                          A co do uwagi Argentusy odnośnie pokwitania, to pominę to milczeniem. Chyba że w tym okresie u kobiety zamierają szare komórki. Jest różnica pomiędzy uwiądem starczym a miłością macierzyńską. I co tu ma piernik do wiatraka. Czy ty Argentusa nie kochasz swojego dziecka pomimo przekwitnięcia ? Sorry, ale mnie ubawiłaś. To tak jak z prostatą u faceta. Pewnie dlatego nazywacie to okresem wieku średniego.
                          • szpila.2 Re: Kto tu ma zwidy ? 14.09.14, 15:28
                            Polecam ponowną lekturę postu z 12.45(chyba). Tam jest mowa o terapii...
                      • strach_rozcienczyc_chce Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 15:26
                        Jeszcze raz w telegraficznym skrócie, bo chyba przeczytałaś "po łebkach":

                        > Chyba że pomimo tego co pisze jest w jej życiu ktoś kim się zaurocz
                        > yła. To takie prozaiczne uczucie.
                        Jestem po podwójnej mastektomii, czyli łopatologicznie: nie mam obydwu piersi. Target na tego rodzaju "towar" jest zbliżony do zera. Moje libido również.

                        > Mąż wcale sie nie udziela.tongue_out
                        I się tu raczej nie udzieli. A nawet gdyby, to przecież i tak nie uwierzysz, że to on wink

                        > Więc dzieci. Dowiedzą się o rozwodzie. Starsze w klasie maturalnej. Psychika si
                        > ę zachwieje, nauka zacznie kulweć i poszukiwanie wzorca na pozytywne wyjście z
                        > dołka. (...) Kończy się to wizytą u
                        > terapeuty, który wiadomo że mając na tapecie kilkanaście przypadków nie zajmie
                        > się sprawą indywidualnie.
                        Dziękuję za troskę, ale nasze dzieci bez drastycznych traum i prób samobójczych przeszły z nami przez najgorszy okres mojej choroby.Tym razem również dadzą radę, zwłaszcza, że na rozwód można dziecko przygotować, na nagłą diagnozę matki raczej nie. Tym bardziej, że nadal możemy korzystać z pomocy terapeuty oraz wsparcia rodziny (babcia, dwóch dziadków) i przyjaciół.

                        > Nie podaje czy były jakieś rozmowy, podaje tylko że obydwoje doszli do takiego
                        > wniosku.
                        Podaje.
                        Korzystaliśmy z terapii.

                        > Zdaje się że dla niej rodzina to tylko zbędny bagaż
                        > . Stwierdzenie że po rozwodzie to mąż zajmie się dziećmi a nie ona o czymś świa
                        > dczy.
                        > Która matka wyrzeka się dzieci które kocha ?
                        > Każda z pań na tym forum sama ma dzieci i je wychowuje. Która odda je byłemu
                        > i pozbawi się możliwości bycia z nimi na co dzień ?
                        Tylko wyrodna matka
                        Jednak zalecam poczytanie moich wpisów o opiece naprzemiennej, oraz zapoznanie się definicją słowa "formalnie".
                        • login.kochanie Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 15:37
                          Bardzo szanuję Twoją chęć aby wyjaśniać i docierać do świadomości wszystkich udzielających się w wątku ale mam wrażenie że "wdowiec" to były "fujara" a więc wszelkie objaśnienia to rzucanie pereł ...
                          trzymaj się !
                          • strach_rozcienczyc_chce Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 15:53
                            Dzięki. Nie wiem kim był "fujara", ale zrozumiałam przekaz smile
                            • slomiany.wdowiec Re: Gdyby serio brać takie wyjaśnienie... 14.09.14, 16:33
                              Moja żona musiała przejść bardzo poważną operację. Zaczęło się od nadżerki, potem po kilku latach okazało się że jest to nowotwór. Dzięki znajomościom w branży lekarskiej, a w szczególności onkologicznej żona została przetransportowana do szpitala. Po brzydko to nazwę: "wypatroszeniu" przez około 3 lata starałem się ją przywrócić do pionu psychicznego. Nie udało mi się w całości, ale jest teraz osobą kontraktującą i potrafiącą się komunikować ze światem.
                              Mnie, osobiście nigdy nie przeszło przez myśl żeby pozostawić ją własnemu losowi, pomimo że żona chciała się zamknąć, wyizolować. Pozwalaliśmy jej z dziećmi żeby się wyciszyła. Dała sobie szansę na pogodzenie się z tym co ją spotkało. Tak jak napisałem trwało to 3 lata.
                              Na dzień dzisiejszy odbiera świat taki jaki jest. Żyje tym dniem jakby miał to być jej ostatni dzień w życiu, pomimo że rokowania wcale nie są takie złe. NIE MA PRZERZUTÓW.
                              Atmosfera w domu jest pozytywna. Też miewałem takie momenty, żeby jej dać żyć własnym życiem. Ale przyznam się że nie mogłem tego życzenia spełnić. Zbyt wiele przeszliśmy w życiu, żebym pozwolił jej na taką głupotę. Pomimo niekomfortowej sytuacji seksualnej potrafię czerpać radość z tego że ona znowu się uśmiecha.
                              Twierdzi na dzień dzisiejszy, że dzięki temu, że uparty jestem jak osioł, ona wie że warto żyć razem, a nie obok siebie.
                              Przez pewien okres nie potrafiłem wielu rzeczy zrozumieć, ani się z nimi pogodzić.
                              To nie ja chorowałem, ani nie wiedziałem jak to wpływa na kobietę. Ale mając dzieci, zastanawiałem się co i jak dalej.
                              Wybrałem taką drogę i metodę jaką wybrałem. Określenie Słomiany Wdowiec jest w tym przypadku symboliczne. Ale czy dla przeciwności losu rozwód jest słuszną decyzją i dla kogo on ma być dobry ?

                              Z tego co teraz opisujesz wynika jasno. To ty się poddałaś. To ty uciekasz przed wszystkim.
                              Boisz się że gdy przyjdzie gorszy trudniejszy moment to bliscy będą ci współczuć, i starać się ci pomóc.
                              Kobieto. To nie ta droga i nie ta pora. To nie ten sposób i metoda.
                              Kochaj ich. Ciesz się z tego co masz i co ci zostało. Nie wyrzucaj do śmieci tego co daje siłę,.
                              Wiara w siebie. W miłość najbliższych. Świadomość że są z tobą i obok ciebie daje tyle siły na przetrwanie. Pokochaj siebie taką jak a jesteś, z tymi przykrymi wizualnie efektami.
                              Ja nie mam "cycków" i mojej żonie to nie przeszkadza.tongue_out
                              Moze takie argumenty trafią ci do rozumu.

                              Ps.
                              Zakładając temat, napisz otwarcie o problemie w całości. Parę osób, w tym i ja sprowokowaliśmy cię do otwarcia sie. Skoro mogłaś tu, dlaczego nie przed najbliższymi ?
                              Rozmawiasz z nimi nie o tym co jest najważniejsze.
          • samiec_omega Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 16:53
            >"Za wszelkie rady merytoryczne dziękuję, za wysoce emocjonalne posty panów także - zdecydowanie >poszerzyły one moją wiedzę na temat męskiej solidarności. "

            Pani wybaczy, ale ja w żaden sposób nie czuję się solidarny z bredniami wypisywanymi przez słomianego.wdowca i tricolour.

            Rozwód bez wzajemnego skakania sobie do oczu wydaje mi się czymś pięknym i wspaniałym. Moje gratulacje! Często coś takiego widzę na zachodzie, w Polsce nigdy.
      • samiec_omega Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 16:45
        tricolour napisał:


        > Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem by wymyślić rozwód po 17 latach małże
        > ństwa bez wyraźnej przyczyny.

        Trzeba mieć naprawdę nierówno pod sufitem, żeby obrzucać obelgami ludzi na forum i nie tylko. Moderator wyrażnie się obija.

        Wolni ludzie, żyjący w wolnym kraju mogą zrobić ze swoim życiem co im się podoba i nikomu nic do tego.
        • izka-witamina Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 17:13
          Nie jesteś samcem alfa tylko omegą. Samiec alfa ma zawsze pierwszeństwo. smile
          • izka-witamina Re: Banalna historia i pytania techniczne. 14.09.14, 17:18
            A co do tytułu. To historia wcale nie jest banalna. To ty chcesz żeby to był banał.
            Ktoś analizował twój nick i chyba jednak trafił w sedno. Chcesz rozcieńczyć wszystko żeby mniej bolało. Tylko kogo. Ciebie czy rodzinę. Uciekasz przed samą sobą. Boisz się. Nie musisz.
            Każdego z nas czeka jakiś finisz. W sztafecie raźniej. smile
            • kama265 Re: Banalna historia i pytania techniczne. 15.09.14, 16:32
              Myślę, że niezłym arogantem trzeba być, żeby się rwać do oceny czyjegoś życia na podstawie kilku postów. Nie Ty powinnaś oceniać, czy jest jej raźniej w sztafecie czy w pojedynkę. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami i nie wszystkim to samo pasuje.
          • samiec_omega Re: Banalna historia i pytania techniczne. 15.09.14, 00:09
            "Nie jesteś samcem alfa tylko omegą. Samiec alfa ma zawsze pierwszeństwo."

            Obawiam się,że nie rozumiem. Jakie pierwszeństwo?
            • slomiany.wdowiec Re: Banalna historia i pytania techniczne. 15.09.14, 09:33
              Ja zrozumiałem że nie jesteś ani alfą, ani samcem, tylko ostatnią literą w alfabecie tongue_out
              A ostatnich gryzą psy.
              • samiec_omega Re: Banalna historia i pytania techniczne. 15.09.14, 17:53
                "A ostatnich gryzą psy."

                Nie, ostatni będą pierwszymi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka