Dodaj do ulubionych

Bardzo proszę o pomoc

15.12.18, 15:46
Jest mi wstyd i czuję się jak najgorszy nieudacznik, ale postanowiłam wyjść ze swojej skorupy i prosić Was o wskazowki, co mogę zrobić. Mam 40 lat i od dwòch lat żyję w lęku. W 2016 r. zmarli mi rodzice, tata na nowotwor, a mama - po wielu latach chorowania na SM - dostała udaru i ostatecznie nie dało się jej uratować. Przez wiekszosci zycia opiekowalam sie nià i bardzo przezylam jej odejscie. Po tacie zostaly mi długi do splacenia. Na poczàtku 2017 r. zginàł mòj brat, ktory byl moim najwiekszym przyjacielem. Nie mielismy latwego dziecinstwa, ze względu na ojca, wiec cały czas trzymalismy sie razem. Zostalam bez nich, ale mialam dla kogo zyc - mam bowiem cudownà còreczkę. W Święta Bozego Narodzenia 2017 r. mòj partner - z ktory trwalam dla dobra dziecka, mimo przemocy psychicznej i zdrad, ktòre pojawily sie w ostatnio latach naszego zwiàzku - postanowil odejsc do innej kobiety, zostawiajàc mnie z zerowym poczuciem wlasnej wartosci. W tym czasie w pracy zmieniło mi sie szefostwo i - wraz z jeszcze jednà koleżankà - stalysmy sie celem atakòw nowej kierowniczki, ponoć dlatego, że poprzednia szefowa zbyt nas lubila. Ja juz wtedy bylam w kiepskim stanie psychicznym I nie umialam sie bronić. Pracowalam w tej firmie kilkanascie lat I zawsze bylam uwazana za dobrego pracownika. Winy zawsze szukam w sobie, wiec staralam sie pracowac jeszcze lepiej, niestety nie na wiele sie to zdalo. Wyladowalam u psychiatry, ktory wysłuchawszy mojej historii I widzàc w jakim jestem stanie od razu skierowal mnie na oddzial z rozpoznaniem b. silnej depresji. Bylam trzy tygodnie w szpitalu. Bylo mi ciezko, bo jeszcze nigdy nie rozstawalam sie z còrkà na tyle czasu. Po wyjsciu ze szpitala cos sie ze mnà stalo. Zamknelam sie w sobie. Na niczym mi juz nie zalezalo - zylam tylko dla dziecka. Zawozilam jà do i ze szkoly, na zajecia, robilam zakupy - ale kazde wyjscie “do ludzi” strasznie odchorowywałam. Zaczelam mieć bardzo częste lęki. Zglaszalam to psychiatrze i dostawalam coraz wiecej lekòw. Najgorsze jest to, ze porzucilam prace I zylam tylko z alimentow i oszczednosci. Teraz sytuacja wyglada tak, ze byly partner przestał placic alimenty. Za chwile nie bede miala z czego zyc (potrzeby corki zabezpieczam jeszcze z oszczednosci). Zaczelam chodzic do innego lekarza, ktory dał mi zupelnie inne leki, po ktorych czuję, ze moge jeszcze wrocic do swiata zywych. Mam potworne wyrzuty sumienia, ze nie jestem takà matkà jakà powinnam byc. Staram sie dawac corce maximum milosci I uwagi, ale w srodku wciaz czuje pustke. Czuje sie kompletnym zerem - jako matka, jako kobieta, jako pracownik. Wieczorami placzę, bo nie mam przyjaciòł; oprocz corki nie mam wlasciwie nikogo. Piszę tutaj z ogromnà prośbà o podpowiedzenie mi, co moge zrobic, zeby stanac na nogi. Na razie zapisalam sie na terapie, I caly czas biore te nowe leki. Gdzie powinnam sie najpierw udac... MOPS? Jakas inna instytucja...? Nawet nie wiem, czy cokolwiek mi przysługuje... porzucilam prace, wiec boję sie, czy kiedykolwiek znajdę kolejnà... Bede Wam bardzo wdzieczna za każdà wskazòwkę, i dziękuję tym, ktòrzy dotrwali do końca...
Obserwuj wątek
    • nieprawda.nieprawda Re: Bardzo proszę o pomoc 16.12.18, 08:59
      Jeśli chodzi o finanse na tą chwilę, na pewno nie zaszkodzi przejście się do Mopsu z zapytaniem co Ci przysluguje. Na pewno 500+ na córkę. Oprócz tego pracownik mopsu może Ci doradzic w sprawie ściągania alimentów na córkę. Możesz też się przejść na bezpłatne porady prawne. Są dostępne w większości miast. Skąd jesteś?
    • idaniell Re: Bardzo proszę o pomoc 16.12.18, 10:09
      Czesc. Nie podpowiem Ci zbyt duzo, bo nigdy nie korzystalam z zadnych form pomocy zewnetrznej. Ale chyba wizyta w mopsie powinna nieco rozjasnic sytuacje do czego masz prawo. Powiem Ci tylko, ze jestes bardzo dzielna kobieta i nie daj sobie wmowic, ze kiepska z Ciebie matka, kiepski pracownik. Dla mnie jestes Silaczka. Zycze Ci tej sily na kazdy dzien. I ukojenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka