Dodaj do ulubionych

Porada prawna

30.01.05, 20:14
Szukam życzliwego prawnika od "cywila" i prawa rodzinnego - potrzebuję
fachowej porady w zakresie "przyczyniania się do zaspokajania potrzeb
rodziny", alimentów i rozwodu z winy jednego ze współmałżownków - dowody i
poszlaki - (jakie?) aby sąd uznał winę jednej ze stron ze względu na zdradę.
Sprawa dość pilna, będę bardzo wdzięczny za pomoc, ew. kontakt mejlowy w tej
sprawie.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • amws Re: Porada prawna 01.02.05, 12:43
      podciagam, tez byłabym zainteresowana
    • bagarmosen Re: Porada prawna 04.02.05, 12:26
      za mało szczegółów -wyjasnij bardziej dostępnie.
      • amws Re: Porada prawna 04.02.05, 13:43
        chodzi o zdrade, kłamstwo, brak odpowiedzialnosci, egoizm, zostawienie samej
        matki karmiacej z małym dzieckiem, niepłacenie, zaleganie z opłatami....
        • miriam41 Re: Porada prawna 04.02.05, 19:47
          Prosze o taki kontakt, mam 4 dzieci,maz odszeddl do mlodszej, ma dziecko z nia.
          • kasiara Re: Porada prawna 07.02.05, 01:03
            spróbujcie zadzwonić na Niebieską Linię - oni współpracują z prawnikami smile
    • zeyna Re: Porada prawna 07.02.05, 22:23
      a z jakiego miasta jestes?
    • czekolada72 Re: Porada prawna 10.02.05, 11:46
      podciagam, bo szukam kogos takiego w Krakowie
    • fearshadow Re: Porada prawna 25.02.05, 13:53
      Ojciec mniej więcej od początku września (jeśli nie dłużej) ma kogoś na boku.
      Posługiwał się komórką zarejestrowaną na matkę, więc była możliwość sprawdzenia
      billingów - fakty - około 617 sms na jeden obcy numer telefonu od początku
      września do 7 stycznia tego roku. Matka załamana. Udało mi się ustalić , że ta
      "druga" faktycznie istnieje, ten numer "komórki" z billingów należy do osoby z
      imienia i nazwiska figurującej u opereatora komórkowego i nie jest to nikt z
      rodziny.
      Ojciec jest taryfiarzem, potrafił zarobić całkiem przyzwoitą kasę (dziennie
      niekiedy 100-200 zł). Matka schorowana, znerwicowana, 16-letnia siostra złapała
      również nerwicę (straszne patrzeć, gdy tak młoda dziewczyna trzęsie się beze
      powodu, dostaje drgawek, ciężko sypia...). Od kiedy ojciec jest niewierny
      (zakładam, że od września przynajmniej) nie daje na rodzinę pieniędzy. Płatności
      duże, mama nie pracuje, a on zostawia pieprzone 50 zł dziennie (czasami nawet
      mniej) i myśli, że to starczy na 3 osoby na wyżywienie, opłaty bieżące, tel.,
      czy chociażby nazwyklejszy zakup butów na zimę. Wspomnę jeszcze, że siostra w
      związku z nerwicą otrzmała zalecenie brania leków, na które również nie ma
      pieniędzy "dzięki" tatusiowi. Ja mam 24 lata, swoje dokłądam, tyle ile mogę, bo
      moja praca nie jest zbyt dobrze płatna. Nie jestem w stanie utrzymać 3 osób. Na
      początku marca jest rozprawa w sądzie rodzinnym o przyczynianie się do
      zaspokajania potrzeb rodziny (na wniosek mojej mamy na rzecz jej i siebie
      samej). Nie mam pojęcia co może sąd zasądzić w tej kwestii. Poza tym to jest,
      jakby nie patrzeć, wstęp do rozwodu. Oczywiście ojciec się wypiera
      jakiegokolwiek związku pozamałżeńskiego. Chciałbym się dowiedzieć co mogłoby być
      dowodem (dowodami) przeciwko ojcu w sądzie w momencie, gdy pojawi się tam pozew
      o rozwód. Jakie rzeczy mogę nagromadzić ze swojej strony, żeby ojciec został
      znany winnym rozpadku małżeństwa. Będę wdzięczny za poradę.
      Pozdrawiam.
      • tricolour Re: Porada prawna 25.02.05, 19:48
        Moim zdaniem w tak skomplikowanej sprawie najlepiej pójść do adwokata. My tu
        tacy amatorzy jesteśmy, coś tam poradzimy, ale to niefachowe.
        A sąd jest poważny i lepiej być dobrze przygotowanym do wszelkich pytań, o
        których powienien wiedzieć właśnie adwokat. Tym bardziej, że chcesz wytoczyć
        sprawę ojcu... który ma kogoś na boku. A to nie Twoja sprawa...
      • bursztynowe Re: Porada prawna 26.02.05, 12:45
        Zanim coś przedsięweźmiecie - zbieraj dowody, konkretne dokumety billingi - nic
        na żywioł.
        Sąd nie bierze pod uwagę domysłów, a poszlaki łatwo zbić... Konkrety konkrety i
        jeszcze raz konkrety (listy, rachunki za prezenty czy hotele, a nalepiej
        świadkowie, nie tylko zdrady ale generalnie rozpadu pożycia, w tym także
        problemów ekonomicznych; jeśli tylko ktoś widział ich razem to żaden dowód;
        dobrzy byłoby sprowokować ojca przy świadkach do przyznania się do zdrady)

        Porada prawnika byłaby bardzo wskazana, ale to wiąże się z kosztami...


        Ale czy nie da się uratować związku Twoich rodziców, czy już zupełnie nie ma na
        to szans?


        Pozdrawiam
        • tricolour Re: Porada prawna 26.02.05, 16:30
          Wiesz, Bursztynowe, jakoś mi dziwnie wygląda zbieranie dowodów przeciw własnemu
          ojcu... No bo co w ten sposób chce się osiągnąć?
          Facet ma 24 lata i powinien raczej zabrać się za zakładanie własnej rodziny, za
          osiągnięcie niezależności od rodziców, a nie za rozwodzenie...
          • jarkoni Re: Porada prawna 27.02.05, 21:31
            tricolour masz rację,jeśli zostanie poproszony mógłby się zaangażować, ale
            rozwodzić rodziców?Zbierać dowody...sam nie wiem...Rozumiem, że dotyka to jego
            i najbliższych...Życie płata różne figle, ale aktywnie wtrącać się w rozwód
            rodziców?
      • plathess Re: Porada prawna 11.04.05, 23:53
        fearshadow napisał:

        > Ojciec mniej więcej od początku września (jeśli nie dłużej) ma kogoś na boku.
        > Posługiwał się komórką zarejestrowaną na matkę, więc była możliwość
        sprawdzenia
        > billingów - fakty - około 617 sms na jeden obcy numer telefonu od początku
        > września do 7 stycznia tego roku. Matka załamana. Udało mi się ustalić , że ta
        > "druga" faktycznie istnieje, ten numer "komórki" z billingów należy do osoby z
        > imienia i nazwiska figurującej u opereatora komórkowego i nie jest to nikt z
        > rodziny.
        > Ojciec jest taryfiarzem, potrafił zarobić całkiem przyzwoitą kasę (dziennie
        > niekiedy 100-200 zł). Matka schorowana, znerwicowana, 16-letnia siostra
        złapała
        > również nerwicę (straszne patrzeć, gdy tak młoda dziewczyna trzęsie się beze
        > powodu, dostaje drgawek, ciężko sypia...). Od kiedy ojciec jest niewierny
        > (zakładam, że od września przynajmniej) nie daje na rodzinę pieniędzy.
        Płatnośc
        > i
        > duże, mama nie pracuje, a on zostawia pieprzone 50 zł dziennie (czasami nawet
        > mniej) i myśli, że to starczy na 3 osoby na wyżywienie, opłaty bieżące, tel.,
        > czy chociażby nazwyklejszy zakup butów na zimę. Wspomnę jeszcze, że siostra w
        > związku z nerwicą otrzmała zalecenie brania leków, na które również nie ma
        > pieniędzy "dzięki" tatusiowi. Ja mam 24 lata, swoje dokłądam, tyle ile mogę,
        bo
        > moja praca nie jest zbyt dobrze płatna. Nie jestem w stanie utrzymać 3 osób.
        Na
        > początku marca jest rozprawa w sądzie rodzinnym o przyczynianie się do
        > zaspokajania potrzeb rodziny (na wniosek mojej mamy na rzecz jej i siebie
        > samej). Nie mam pojęcia co może sąd zasądzić w tej kwestii. Poza tym to jest,
        > jakby nie patrzeć, wstęp do rozwodu. Oczywiście ojciec się wypiera
        > jakiegokolwiek związku pozamałżeńskiego. Chciałbym się dowiedzieć co mogłoby
        by
        > ć
        > dowodem (dowodami) przeciwko ojcu w sądzie w momencie, gdy pojawi się tam
        pozew
        > o rozwód. Jakie rzeczy mogę nagromadzić ze swojej strony, żeby ojciec został
        > znany winnym rozpadku małżeństwa. Będę wdzięczny za poradę.
        > Pozdrawiam.



        Znam takie rodziny, które mają 10 zł dziennie na 4 osoby - żaden margines,
        tylko nieporodaność życiowa. Jak im mówią, by poszli sobie, oni idą. Inni nie -
        pyskują, rzucają się do gardła i dostają zwykle co chcą. Oni nie. Takie dupy
        życiowe - w powszechnej opinii.


        A ty synek mając lat 24 weź się porządnie do pracy jak ci tak leży na sercu
        dobro matki i siostry a nie próbuj ssać jak ciotka swojego ojca. On te
        pieniądze zarabia. Nie jego wina że ty masz słabo płatną pracę a matka opieprza
        się w domu. Pewnie twoja matka to jedna z tych, co kiedyś zrezygnowala
        z "kariery" by poświęcić się rodzinie. Rodzina - jak widzę - dorosła: ty 24
        lat, siostra 16. Żadne z was niemowlęta, więc niech mama nie boi się ucziwej
        pracy jak diabeł święconej wody i zasuwa ucziwie zarabiać. Mając 16-letnią
        corkę zapewne nie ma na karku 60 lat, by była za stara na zarabianie na siebie.
        Ale lepiej być darmozjadem!... No nie?
        • fearshadow Re: Porada prawna 12.04.05, 00:55
          Gówno wiesz o życiu. Nerwica i nieprzespane noce w domu z codziennymi
          awanturami to dla kobiety, która całkiem niedawno miała jeszcze podejrzenie
          nowotworu złośliwego to nie jest sytuacja, w której zostawię ją samą. Widzę, że
          jednak są tu zarozumiali, bezduszni ludzie, którym tylko "złote myśli" z
          szowinistycznych czasopism ciążą na główce. Polecam posiedzieć w domu, z
          ludźmi, których się kocha i nagle, po 28 latach szczęścia trafia się całkowity
          szok i załamanie. Facet powinien wykazać się cechami takimi jak
          odpowiedzialność za rodzinę, którą założył i powinien zrozumieć, że żonę kocha,
          a to, że pracując całe życie (choroby sprawiły,że teraz nie może pracować)
          zajęła się tylko domem, pierze mu śmierdzące majty, gotuje smaczne posiłki i
          dba o niego - nie jest powodem do zdrady i skurwysyństwa. Bez odbioru. uncertain
          • india8 Re: Porada prawna 12.04.05, 01:04
            fear, odbierz pocztę
          • plathess Re: Porada prawna 12.04.05, 01:10
            fearshadow napisał:

            > Gówno wiesz o życiu. Nerwica i nieprzespane noce w domu z codziennymi
            > awanturami to dla kobiety, która całkiem niedawno miała jeszcze podejrzenie
            > nowotworu złośliwego to nie jest sytuacja, w której zostawię ją samą. Widzę,
            że
            >
            > jednak są tu zarozumiali, bezduszni ludzie, którym tylko "złote myśli" z
            > szowinistycznych czasopism ciążą na główce. Polecam posiedzieć w domu, z
            > ludźmi, których się kocha i nagle, po 28 latach szczęścia trafia się
            całkowity
            > szok i załamanie. Facet powinien wykazać się cechami takimi jak
            > odpowiedzialność za rodzinę, którą założył i powinien zrozumieć, że żonę
            kocha,
            >
            > a to, że pracując całe życie (choroby sprawiły,że teraz nie może pracować)
            > zajęła się tylko domem, pierze mu śmierdzące majty, gotuje smaczne posiłki i
            > dba o niego - nie jest powodem do zdrady i skurwysyństwa. Bez odbioru. uncertain



            Kwiczysz, że facet powninien się wykazać odpowiedzialnością za rodzinę i
            zapieprzać na swoją squo?
            Nie wymagaj od jednej strony (facetów) tego, czego sama nie jesteś gotowa dać.
            Zasada wzajemności wymaga, by baba też łaskawie ruszyło dupsko i pracowała,
            przynosiła kasę do domu, jeśli chce chrzzanić o równouprawnieniu i mieć prawo
            do szacunku dla siebie. Bez pracy nie ma kołaczy!


            Brudne gacie pierze mu, powiadasz... A jej pachną pewnie łąką, fiołkami a nie
            moczem,kałem, wydzieliną z pochwy i krwią miesieczną?....
            To dopiero mieszanka wybuchowa dająca nich powalający....
    • india8 Re: Porada prawna 26.02.05, 14:19
      Centrum Praw KObiet - namiar podadzą Ci w Ośce albo po prostu w informacji
      telef. Umawiają się z człowiekiem na dzień i godzinę i tam udzielają darmowej
      porady. Podobno. Bo na razie jestem przed spotkaniem.

      Powodzenia
      • plathess Re: Porada prawna 11.04.05, 23:57
        india8 napisała:

        > Centrum Praw KObiet - namiar podadzą Ci w Ośce albo po prostu w informacji
        > telef. Umawiają się z człowiekiem na dzień i godzinę i tam udzielają darmowej
        > porady. Podobno. Bo na razie jestem przed spotkaniem.
        >
        >




        Za mało ci daje kasy? Czy obierzło mu dotykanie cię i wziął sobie lepszą? Ale
        tak szczerze? Hmmm?????





        RÓWNA NIE ZNACZY RÓWNIEJSZA
        • india8 Re: Porada prawna 12.04.05, 00:08
          boże, słonko, a cóż to za tekst?

          jeśli chcesz tak rozmawiać to zapraszam na prywatną skrzynkę, bo to tutaj
          normalni ludzie czytają

          a ja chętnie podyskutuję

          ale tak szczerze...hmmm...
          • tricolour Indio! 12.04.05, 00:11
            Jestem pod wrażeniem. I ciesze sie jak dzieciak. smile)))
            • india8 Re: Indio! 12.04.05, 00:14
              z czegóż się cieszysz?

              big_grinDDD
              • tricolour Re: Indio! 12.04.05, 00:19
                Z asertywności.
                • india8 Re: Indio! 12.04.05, 00:22
                  wobec takiego czegoś to asertywność jest chyba za trudnym słowem, tri smile))

                  ręce opadają - widziałeś jak się miota po topikach


                  ciekawe, czy to ktoś nowy czy stary wróg ludzkości forumowej
                  jak myślisz?
                  • plathess Re: Indio! 12.04.05, 22:27
                    india8 napisała:

                    > wobec takiego czegoś to asertywność jest chyba za trudnym słowem, tri smile))
                    >
                    > ręce opadają - widziałeś jak się miota po topikach
                    >


                    >
                    Jeśli ja się miotam co dopiero powiedziec o tobie? Matko, wiara w siebie też
                    powinna miec swoje granice!...........





                    > ciekawe, czy to ktoś nowy czy stary wróg ludzkości forumowej
                    > jak myślisz?



                    To ty myślisz?..

                    Uuuu........... To łinna rzecz!..... Uuuu.........
                • india8 Re: Indio! 12.04.05, 00:24
                  jak widzę człowiek w ogólne na kobity cięty

                  może mu co ucięły?
                  big_grinDD
            • plathess Re: Indio! 12.04.05, 22:24
              tricolour napisał:

              > Jestem pod wrażeniem. I ciesze sie jak dzieciak. smile)))



              Ja tez się cieszę, powaga. Ze są jeszcze tacy ludzie, którym tak niewiele
              trzeba, by się cieszyli. Im mniej w główce, tym radośniej.
              Znałem gościa, któremu wystarczyło pomerdac palecem przed nosem i on też się
              śmiał jak dzieciak - jak ty. smile))) Jak go wołali? Ćwok? Tylko broń Boże nie
              bierz sobie tego do serca! smile))))))))))))))))))))
          • plathess Re: Porada prawna 12.04.05, 22:20
            india8 napisała:

            > boże, słonko, a cóż to za tekst?
            >
            > jeśli chcesz tak rozmawiać to zapraszam na prywatną skrzynkę, bo to tutaj
            > normalni ludzie czytają
            >
            > a ja chętnie podyskutuję
            >
            > ale tak szczerze...hmmm...


            Tak szczerze, to co cię powstrzymuje do napisania na - jak powiadasz - prywatną
            skrzynkę. Adres znasz, ciu? smile)))
    • fearshadow Re: Porada prawna 04.04.05, 08:06
      Żle to ująłem. Chce pomóc mamie. Na rozprawie alimentacyjnej sąd uznał, że
      ojciec musi płacić na utrzymanie siostry 1200/mc i zapłacić 1100 za rozprawę na
      wokandzie. To, że zaangażowałem się w całą sprawę wynika z tego, że moja mama,
      16 l. siostra są już tak mocno znerwicowane, awantury nasilają się tak bardzo,
      że nie wyobrażam sobie, by się temu tylko przyglądać. Ojciec zachowuje się jak
      psychopata, maltretuje rodzinę, gdy mnie nie ma w domu, więc gdy tylko w nim
      jestem to wspieram mamę, bo nie pozwolę na to, żeby się trzęsła, płakała. Nie
      jestem w stanie jeszcze tego do końca pojąć, dlaczego moja mama do końca
      jeszcze wierzy, że się coś zmieni na lepsze, że ojcu coś się we łbie
      poprzestawia in plus, bo to jest 28 lat wspólnego życia, życia, które w
      większości (znacznej) było szczęśliwe. Jest too tak niespodziewana sytuacja,
      taka agresja, nienawiść, walka o pieniądz, wierność i zaufanie, że staram się
      zrobić wszystko, by mama, siostra zaczęły żyć spokojnie, bez nerwów, dlatego
      chcę mamie pomóc w rozwodzie - pomagam tylko dlatego, że ona sama tego nie
      potrafi, jest za słaba, ciągle nie rozumie tego co się dzieje, nie rozumie, że
      ma teraz do czynienia ze swoim wrogiem, a nie mężem, którego tak kochała (i nie
      zawaham się powiedzieć - nadal kocha). Wiem jedno - jeśli złożenie sprawy o
      rozwód nie da ojcu do myślenia.. rozwód może mamie tylko pomóc. Poznałem
      niedawno kobietę, znajomej matkę, mniej więcej w wieku mojej mamy, która jest w
      trakcie lub tuż po rozwodzie, miała w domu podobną sytuację. Widziałem po niej,
      że jest.. szczęśliea, radnosna, wypoczywa, nie denerwuje się - coś niesamowicie
      pięknego, a wydawać by się mogło - powinno to być naturalne! I właśnie tego
      życzę mojej mamie - przede wszystkim spokoju i powrotu do zdrowia, a wiem, że
      tu najlepszym rozwiązaniem będzie rozwód. Naprawdę nie chciałbym nigdy tego,
      gdyby nie fakt, że to w tej sytuacji jest jedyny sposób na mamy i siostry
      szczęście. Póki z nimi jeszcze przebywam, mieszkam (coraz mniej, rzadziej, bo
      faktycznie próbuje sobie już układać życie na swój rachunek, z dziewczyną,
      którą bardzo kocham) - będę się angażował i zrobię wszystko, by ulżyć, pomóc
      mamie. Stan obecny jest następujący: ojciec złożył odwołanie od decyzji sądu
      rejonowego w związku z nałożonym na niego obowiązkiem alimentacjnym, pani
      mecenas z Centrum Praw Kobiet poradzią mamie, by poczekała aż się sprawa
      alimentów zakończy i dopiero wtedy złożyła dokumenty o rozwód. Obawim się
      tylko, że to może długo trwać, a w domu jest naprawdę... naprawdę coraz gorzej.
      Staram się rzadziej z domu wychodzić, żeby ojciec nie poczuł się mocny i znowu
      nie rozpętał piekła w domu, które niestety ostatnio zdarza się coraz częściej.
      Dlatego pytałem o dowody - jakie i jak je zdobyć, żeby mieć mocną pozycję w
      sądzie. Jestem już coraz bardziej zdesperowany i zdeterminowany... ale
      postępowania nie da się przyspieszyć... boję się, że któregoś pięknego dnia nie
      wytrzymam i stanie się coś, czego wolałbym uniknąć. Blisko załamiania.. sad(
      • akacjax Re: Porada prawna 04.04.05, 08:48
        Nie rozumiem. Ojciec dostał 1200zł alimentów na dziecko? Czy na dzoecko i
        matkę? Skoro mama nie pracuje na nią też należą się alimenty. Z tych pieniędzy
        nie musi utrzymywać ojca (gotować mu itd...).
        Poza tym sprawy alimentacyjne jako priorytetowe są dość szybkie, nawet chyba
        jest przepis, że miesiąc na to mają.
        Podstawowy błąd to czekanie z założeniem takiej sprawy (ja przez to do dziś
        spłacam długi zaciągnięte w czasie czekania na dołożenie do utrzymania dzieci
        przez ich ojca).
        Jest tez taki przepis, że nie można mieć dwóch spraw w sądzie równocześnie.
        Czyli jak jest sprawa o alimenty, to dopiero po jej zakończeniu może być sprawa
        o rozwód/separację.
        Poza tym by dostać rozwód musi być całkowity rozkład małżeństwa, a Twój post
        odebrałam jakby mama nie była do końca zdecydowana na to. Może lepsza byłaby
        separacja?
        Podstawowym działaniem przy przemocy jest izolacja od agresora, czy nie ma
        szansy by to mama zrobiła?
        Na forum eksperckim jest forum : Bezpieczeństwo kobiet tam pomagają fachowcy,
        może tam napisz.
        • fearshadow Re: Porada prawna 04.04.05, 10:40
          Nie przyjrzałem się czy tylko na dziecko, ale kwota się zgadza. Czekanie wynika
          właśnie z faktu, że ojciec złożył odwołanie od tej decyzji, więc alimantacyjna
          jeszcze się nie zakończyła. Mamy niezdecydowanie wynika ze strasznego
          załamania, strachu (jak to ujęła: w mojej rodzinie wszystkie kobiety miały tego
          jedynego, nawet jak się okazywał skurwysynem) i do tej pory chyba nie do końca
          sobie uświadamia, że to jest jedyne rozsądne wyjście z sytuacji. W tym cały
          problem. Nie potrafię jej tego wytłumaczyć, że powinna w końcu pójść do
          dzielnicowego, który nich już przyjdzie na to swoje "pouczenie", ale po
          pierwsze: może go przytemperować, po drugie: w przypadku rozwodu orzeczenie
          winy przy udokumentowanym zgłoszeniu o znęcanie się psychiczne nad rodziną na
          policji powinno być łatwiejsze. Separacja wg. mnie nie jest dobrym
          rozwiązaniem, bo ojciec całkowicie się odwrócił od rodziny, cały czas
          zaprzecza, że ktoś "inny" istnieje bądź istniał mimo realnych dowodów
          (wspominałem na początku wątku o ponad 600 smsach na obcy nr zarejestrowany na
          obcą babę) i cały czas mówi o pieniądzach (że należy mu się coś, wmawia nam, że
          to my chcemy go pogrążyć i jesteśmy "złodziejami", bo ja mam zapisane w
          testamencie mieszkanie przez jego nieżyjącego ojca, które wg. niego mi się nie
          należało itd. Chce tylko ciąć, ciąć, ciąć i rwać co jego (a najchętniej więcej).
          • neell5 Re: Porada prawna 04.04.05, 10:47
            mogę podać Tobie nr. tel. prawnika z którego ja korzystam porad
            • fearshadow Re: Porada prawna 04.04.05, 10:49
              Mama korzysta już z pomocy jednej pani mecenas z centrum praw kobiet,
              bezpłatnie. Kwestia finansowa jest też tu istotna. A ten prawnik to znajomy,
              czy pobiera jakieś soldne apanaże?
              • neell5 Re: Porada prawna 04.04.05, 10:56
                Jest to na prawdę dobry prawnik,
                to zależy od trudności sprawy
                ale myślę ze porada kosztuje w granicach 50zł.
                przecież mama nie musi brać go aby ją reprezentowa, powie jak trzeba
                postępować, jakie są potzrebne dokumenty w sądzie.
                po rozmowie z mni przynajmniej się już nie obawiam.
      • plathess Re: Porada prawna 12.04.05, 00:04
        fearshadow napisał:

        > Żle to ująłem. Chce pomóc mamie. Na rozprawie alimentacyjnej sąd uznał, że
        > ojciec musi płacić na utrzymanie siostry 1200/mc i zapłacić 1100 za rozprawę
        na
        >
        > wokandzie. To, że zaangażowałem się w całą sprawę wynika z tego, że moja
        mama,
        > 16 l. siostra są już tak mocno znerwicowane, awantury nasilają się tak
        bardzo,
        > że nie wyobrażam sobie, by się temu tylko przyglądać. Ojciec zachowuje się
        jak
        > psychopata, maltretuje rodzinę, gdy mnie nie ma w domu, więc gdy tylko w nim
        > jestem to wspieram mamę, bo nie pozwolę na to, żeby się trzęsła, płakała. Nie
        > jestem w stanie jeszcze tego do końca pojąć, dlaczego moja mama do końca
        > jeszcze wierzy, że się coś zmieni na lepsze, że ojcu coś się we łbie
        > poprzestawia in plus, bo to jest 28 lat wspólnego życia, życia, które w
        > większości (znacznej) było szczęśliwe. Jest too tak niespodziewana sytuacja,
        > taka agresja, nienawiść, walka o pieniądz, wierność i zaufanie, że staram się
        > zrobić wszystko, by mama, siostra zaczęły żyć spokojnie, bez nerwów, dlatego
        > chcę mamie pomóc w rozwodzie - pomagam tylko dlatego, że ona sama tego nie
        > potrafi, jest za słaba, ciągle nie rozumie tego co się dzieje, nie rozumie,
        że
        > ma teraz do czynienia ze swoim wrogiem, a nie mężem, którego tak kochała (i
        nie
        >
        > zawaham się powiedzieć - nadal kocha). Wiem jedno - jeśli złożenie sprawy o
        > rozwód nie da ojcu do myślenia.. rozwód może mamie tylko pomóc. Poznałem
        > niedawno kobietę, znajomej matkę, mniej więcej w wieku mojej mamy, która jest
        w
        >
        > trakcie lub tuż po rozwodzie, miała w domu podobną sytuację. Widziałem po
        niej,
        >
        > że jest.. szczęśliea, radnosna, wypoczywa, nie denerwuje się - coś
        niesamowicie
        >
        > pięknego, a wydawać by się mogło - powinno to być naturalne! I właśnie tego
        > życzę mojej mamie - przede wszystkim spokoju i powrotu do zdrowia, a wiem, że
        > tu najlepszym rozwiązaniem będzie rozwód. Naprawdę nie chciałbym nigdy tego,
        > gdyby nie fakt, że to w tej sytuacji jest jedyny sposób na mamy i siostry
        > szczęście. Póki z nimi jeszcze przebywam, mieszkam (coraz mniej, rzadziej, bo
        > faktycznie próbuje sobie już układać życie na swój rachunek, z dziewczyną,
        > którą bardzo kocham) - będę się angażował i zrobię wszystko, by ulżyć, pomóc
        > mamie. Stan obecny jest następujący: ojciec złożył odwołanie od decyzji sądu
        > rejonowego w związku z nałożonym na niego obowiązkiem alimentacjnym, pani
        > mecenas z Centrum Praw Kobiet poradzią mamie, by poczekała aż się sprawa
        > alimentów zakończy i dopiero wtedy złożyła dokumenty o rozwód. Obawim się
        > tylko, że to może długo trwać, a w domu jest naprawdę... naprawdę coraz
        gorzej.
        >
        > Staram się rzadziej z domu wychodzić, żeby ojciec nie poczuł się mocny i
        znowu
        > nie rozpętał piekła w domu, które niestety ostatnio zdarza się coraz
        częściej.
        > Dlatego pytałem o dowody - jakie i jak je zdobyć, żeby mieć mocną pozycję w
        > sądzie. Jestem już coraz bardziej zdesperowany i zdeterminowany... ale
        > postępowania nie da się przyspieszyć... boję się, że któregoś pięknego dnia
        nie
        >
        > wytrzymam i stanie się coś, czego wolałbym uniknąć. Blisko załamiania.. sad(



        1200 zł przyznali jej? Rozbój w biały dzień. Ci, którzy jeszcze nie popełnili
        błędu ożenku i zrobienia bachora - niech czytają takie historie i zawczasu
        trzymają się z dala od pokrak jakimi są kobiety.
        Naprawdę trzeba coś zmienić, by było trochę więcej sprawiedliwości, by pijawy
        nie żyły z ucziwie pracujących.
        Jeśli ta koleżanka matki szcześliwie żyje za swoje zarobione pieniądze - to
        gratuluję jej, nikt nie mówi, że trzeba z kimś żyć do końca.
        Jeśli jej szczęście bierze się z pasożytniczego trybu życia, niech spotka ją
        najgorsze.
        Czasami takie marzenia się spełniają. Powaga.
        • fearshadow Re: Porada prawna 12.04.05, 01:07
          A Tobie chyba ktoś nie daje, albo sam jesteś "rogaczem". Znajdź sobie forum dla
          uzależnionych od szowinizmu. Nie masz prawa wypowiadać się w sprawie, o której
          nie masz zielonego pojęcia. Nie widzisz obiektywnych faktów, a jedynie sączy
          się z Ciebie niezrozumiały jad, zapewne przez cięzkie dzieciństwo i ojca, który
          Ci wpajał same durne dogmaty o tym, jaki to będziesz sprytny zaciągając
          swoją "ukochaną" do pługa. Żałosne, przykre i płytkie.
          • anja_pl Re: Porada prawna 12.04.05, 09:32
            daj spokój fearshadow, to troll, nie karm go wink
          • plathess Re: Porada prawna 12.04.05, 22:33
            fearshadow napisał:

            > A Tobie chyba ktoś nie daje, albo sam jesteś "rogaczem". Znajdź sobie forum
            dla
            >
            > uzależnionych od szowinizmu. Nie masz prawa wypowiadać się w sprawie, o
            której
            > nie masz zielonego pojęcia. Nie widzisz obiektywnych faktów, a jedynie sączy
            > się z Ciebie niezrozumiały jad, zapewne przez cięzkie dzieciństwo i ojca,
            który
            >
            > Ci wpajał same durne dogmaty o tym, jaki to będziesz sprytny zaciągając
            > swoją "ukochaną" do pługa. Żałosne, przykre i płytkie.



            Ładne sformułowanka: ktoś tobie "nie daje".... Matula cię ich nauczyła? Ta
            biedaczka, co ssała ojcu za kaskę, a teraz już tylko ssie jego kieszeń smile

            Nie miałem jeszcze zaszczytu zostać rogaczem, smile))))))))))))))
            A jak to jest? Co niektóre z was mogą co nieco napisać jak się czuje baba,
            którą wzgardził mąż.
            Fajnie jest, co?
            • tricolour Rogacz. 15.04.05, 21:44
              Może Ci się tylko wydaje, że nie zostałeś rogaczem.
              Kobiety raczej nie chwalą się swoim mężom, że ich zdradziły, więc pewności nie
              masz... wink)))
    • bezecnymen Re: Porada prawna 09.04.05, 00:44
      głos ma kolega kierownik
    • fearshadow Re: Porada prawna 14.04.05, 15:59
      Fajna funkcja - "Nie pokazuj wątków i postów nieprzyjaciół"
      ...i po syfie :]
      • bezecnymen Re: Porada prawna 14.04.05, 16:27
        no własnie smile
        • plathess Re: Porada prawna 15.04.05, 20:47
          Fajna funkcja, by nie pokazywac wątków tzw nieprzyjaciół.
          Tylko czy takie podejście do rozmowy polegające na eliminacji osób, które piszą
          coś, z czym się nie zgadzamy, JEST WYJŚCIEM?
          Jeśli tak posępujecie w swoim życiu, że udajcecie, ze nie słyszycie tego, co
          mowi ktoś, z kim sie nie zgadzacie, to ja się nie dziwię, że macie takie problemy...
          A problemów oczywiście szukacie u innych.....
          • tricolour Masz sporo racji. 15.04.05, 21:43
            Też uważam, że sami generujemy swoje problemy. Mamy też wpływ na ich rozwiązanie
            więc źle nie jest.

            Byłoby dobrze, gdybys się troszkę przedstawił. Przymusu nie ma - rzecz jasna -
            ale jakos wypada...

            Pozdrawiam.
          • bezecnymen kolego 15.04.05, 22:15
            Twoich problemow nie znam, bo nie zechciałes ich ujawnić, Twoja sprawa jakby
            nie patrzeć
            ale gdybyś zechciał jednak coś o sobie, to być może nie tylko ja zrozumiałbym
            Twój stosunek do kobiet..tu na forum i pewnie też w życiu
            pomimo to nie usunąłbym Twoich postów gdyby nie te nieusprawiedliwione niczym
            napaści na piszące tu kobiety i jednego faceta...dlaczego akurat tak musisz
            swoje opinie formułować? ja nie wiem i nie rozumiem..a Ty nie wyjaśniasz...
            podkreślam..szkoda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka