awe1230
31.01.05, 12:39
Mój rozwód trwał w sadzie 3lata dla ułatwienia zgodzilam się na rozwód bez
orzekania o winie. (Mój błąd)Moim problemem jest były mąż, który mi nie płaci
alimentów i nie interesuje się dzieckiem np. przez ostatni rok był u dziecka
1 raz. Natomiast lubi pozywać mnie do sadu i udowadniać ze to ja mu utrudniam
widzenia z dzieckiem. Dziecko jest przez niego zastraszone, bo przy każdym
spotkaniu powtarza ze je porwie zabierze ode mnie,w czyna awantury itd. Efekt
jest taki ze dziecko ma nerwice i nie chce się z nim spotykać.
Żaden sędzia mi nie wierzy uważają mnie za matkę toksyczna i zwiększając
ilość spotkana ojca z dzieckiem twierdzac ze robią to dla dobra dziecka.Pytam
sie gdzie jest logika w orzeczeni sadu. Facet, który znęca się nad nami jest
broniony przez sad.Po 5 latach jestem zmęczona i zrezygnowana. Chce chronić
moje dziecko a sad mnie grozi paragrafami a broni kata. Może ktoś wie jak mam
udowodnić ze mam racje.