Dodaj do ulubionych

Gdzie lezy prawda

30.03.05, 08:57
o małzeństwie...o zwiazku dwojga ludzi?
Czy prawdą jest to co ONA twierdzi, ze z nim się nie da żyć?
Czy prawdę mówi ON, gdy postrzega ją jako zołzę, z którą dłużej nie wytrzyma?
Czy prawda....leży po środku? A co to jest ten środek prawdy?
Sporo osób oskarża o całe zło tę drugą połowę.
Czy publiczne mówienie niepochlebnych rzeczy o swoich ex-ach, czy jeszcze nie
daje złego świadectwa o nas samych?
Obserwuj wątek
    • kasiar74 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 12:20
      powinnien przyjść taki moment kiedy ludzie dojdą do tego że partner wcale nie
      jest taki zły tylko ta własnie mieszanka daje dynami albo wrecz przeciwnie
      odczyt obojętny, wtedy mozna naprawde sic do przodu, bez robienia sobie
      zlosliwosci i ciagania sie po sadach przez 10 lat
      • india8 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 12:37
        Kasia, lepiej nie można było tego ująćsmile.

        Paradoksalnie zastanawia i martwi mnie tylko to, że doszłam do tego tak szybko.

        Czym wobec tego było to, co było? Bo było piękne...

        Może po prostu czas tak zmienia ludzi. Może pewne mieszanki są jednak skazane
        na tymczasowość. I wtedy pozostają dwa wyjścia - jakiś oportunizm (trzymać się
        zębami tego, co jest, bo jest), albo podjęcie ryzyka (puścić i szukać nowego,
        lepszego, dojrzalszego).

        • kasiar74 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 12:44
          cieszę się Indio że doszłas już do tego punktu
          że szybko to też dobrze
          teraz mozna spokojnie zacząc od nowa
          a z takim podejsciem bardzo łatwo zbudujesz nowe szczęscie z tym nowym jedynym
          czy bez niego
          • india8 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 13:05
            Mój mąż przeżył wczoraj szok. Byłam dla niego normalna, już bez dąsania i
            pokazywania mu co chwila, jaką jest świnią. I wiesz co... Mnie z tym lepiej. W
            zasadzie zupełnie dobrze. Dopiero teraz czuję, że spokojnie żyję. Co będzie to
            będzie. Może TO już się czai zza krzaczka, kto wie? A tymczasem usłyszałam -
            "Uff, wolę cię taką. To ci poopowiadam, póki się znowu nie wściekniesz." I
            dawaj, usłyszałam historię życia mojego męża z ostatnich dwóch miesięcy. Miałam
            ochotę przytulić i pogłaskać tę jego głowinę (ale tego nie zrobiłam, bo by
            sobie jeszcze co pomyslał, a po co...).
            A ja już wiem na czym stoję i jestem chyba szczęśliwa.
            Smutne, co?
            • kasiar74 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 13:12
              smutne, ale co zrobić
              umarł król niech żyje król
              • jjozefowicz Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 13:20
                oby nam się!!!

                big_grinDD
              • india8 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 13:22
                takie życie...

                Ale co tam, jest dobrze. A tego nowego króla to gdzie można spotkać? Znasz może
                jakiego? ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                • bezecnymen Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 16:40
                  janie!! podaj koronę..te mniejszą na prywatne audiencjetongue_out
                  • scrivo Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 18:46
                    mniejsza korona to tylko na ... króliczka.
                    • jarkoni Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 21:48
                      Ja już nieraz mówiłem, że cenię swoją żonę, i ten co ją pozna będzie happy bo i
                      ładna i inteligentna..Może nawet ją rozpali i jakiś seks raz na parę miesięcy
                      heh..Ale jakoś nie po drodze z czasem się zdarza, coraz mniej rozmów,jakos tak
                      coś ucieka między palcami...Marudzę, bo sprawa za 3 dni
                      • marta.sama Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 22:05
                        Jarkoni,
                        kiedys na jakims watku ocenilam Cie jako kogos z drugiej strony barykady. Teraz
                        tylko sie w tym tylko utwierdzam. Cenisz, ladna, inteligentna... Po prostu sie
                        znudzila? I wszystkie inne "okolicznosci przyrody"? Bo ktos inny pokazal, ze
                        moze byc "fajniej"?
                      • marta.sama Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 22:08
                        Marudze, bo sprawa za 6 dni (trzecia). A jego argumenty na "moja czesc winy" to
                        mistrzostwo swiata. A te 15 lat? Dalszego ciagu nie dopisze, bo Jarkoni mnie
                        wyrzuci za wulgarne slowa.
                        • poczta301 Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 22:15
                          Marta trzymaj się !A czy Ty godzisz sie wogóle na rozwód ?czy tylko na
                          rozwód ,ale wyłącznie z jego winy?pozdrawiam
                          • marta.sama Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 22:40
                            Ja wnosilam o separacje, on w odpowiedzi - rozwod i bez orzekania o winie. Ja
                            zgadzam sie na rozwod, ale skoro nie jest w stanie nazwac tej mojej winy w
                            prywatnej rozmowie to nie bede rezygnowala ze swoich przekonan (mial szanse -
                            mogl mnie przekonac).
                            • jarkoni Re: Gdzie lezy prawda 31.03.05, 23:08
                              Marta.sama gdzieś się nie rozumiemy, nie wiem gdzie...Ja tylko twierdzę, że nie
                              powiem złego słowa na swoją byłą..Coś się po prostu wypaliło i zrobiło się nie
                              tak..Brak rozmów, brak wspólnych działań i pomysłów co dalej, brak wspólnego
                              projektowania półeczki w kuchni i koloru zasłon w pokoju, i brak seksu od paru
                              lat..Po prostu to już nie to..Tkwiłabyś?? To gratuluję -
                              Rozwód..i co dalej?
                              • marta.sama Re: Gdzie lezy prawda 01.04.05, 00:04
                                Moze masz racje, nasze sytuacje sa inne. My we wrzesniu ogladalismy nowe
                                mieszkania, zeby zamienic na wieksze, choc nasze pierwsze wlasne wspolne
                                zaledwie od 3 lat (i najmlodsze dziecko 3 lata). Sex jeszcze na dwa tygodnie
                                przed jego wyprowadzeniem. Dlatego we mnie tyle zalu i gniewu, bo ciagle nie
                                moge zrozumiec. A ze jestem wredna skorpionica, to bez zrozumienia mojej winy
                                do niej sie nie przyznam.
                                Wg mnie to nie jest tak, ze nie mogl byc ze mna (z nami - bo dzieci zawsze byly
                                bardzo z nim zwiazane) tylko wolal byc z nia, bez codziennych obowiazkow, na
                                sylwestra do Sopotu, w maju do Wloch, co wieczór nie wiem gdzie... Super. To
                                dopiero zycie. Nie to, co ta nuda, kiedy wszystkie doniczki juz ustawione i
                                lekcje trzeba odrabiac. Nawet jak w nocy (i nie tylko) mozna sobie poszalec. To
                                jest nudne.
                                A moze naprawde nic nie rozumiem. Pewnie juz nie zrozumiem. Pora to zamknac,
                                ale czy zamkniemy zobaczymy 7 kwietnia.
                                • jarkoni Re: Gdzie lezy prawda 01.04.05, 02:35
                                  Ja zobaczę 4 kwietnia...Jeżdże i jeździłem po świecie też, ale to nie były
                                  ucieczki od rodziny, zawsze o nich myślałem, zawsze coś przywoziłem..Trochę
                                  inaczej jest, inna sytuacja..Ale trzymaj się mocno tego 7..
    • bezecnymen Re: Gdzie lezy prawda 01.04.05, 07:57
      ja się współodpowiedzialności nie wypieram...najkrócej; nie spełniałem wymagań
      exii... mowienie źle o ex dyskredytuje nas? pewnie tak, ale co z tego? jakos
      trzeba łatać ta nasza potarganą godnośc osobistą, poczucie wartości jako
      czlowieka, a że to forum jest dla rozwodników, to nie dziwmy się, że nie
      atakujemy Chomeiniego, bin Ladena, kryptokomunistówi i kogos tam jeszcze kto
      mogłby byc winien naszym problemom osobistym...
      mamy sie samobiczować? zadołowac na wieki wieków amen? po co i dla kogo?
      czy nie lepiej wyleźć z tego doła, podnieśc głowe i życ dalej????
      pozdrawiamsmile
      P.S. powyższy text nie jest nie jest dowcipem primaaprilisowym big_grinDD
      • happy_girl Re: Gdzie lezy prawda 01.04.05, 08:16
        a może spróbujmy spojrzeć na naszą sytuację z innej perspektywy. Zamiast szukać
        złego i obwiniać go za nasze nieszczęścia, poszukajmy co w tej sytuacji jest
        dla nas dobre. To cholernie trudne, wiem, ale czy nie warto mimo wszystko
        spróbować? Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie oczekuję, że staniemy się
        świętymi co nastawiają drugi policzek (ja tak nie potrafię i nie chcę). Ale
        wydaje mi się, że wyszukanie mimo wszystko pozytywnych aspektów da nam siłę i
        do odbudowania poczucia własnej wartości i do budowania dalszego życia. Nic się
        samo nie zrobi bez naszego wsparcia czy wręcz działania.
        Może to co napisałam to dla wielu z Was truizmy. Ja w ten sposób od ponad dwóch
        lat "stawiam się na nogi". I z pewną taką nieśmiałością mogę powiedzieć, że
        chyba to działa. Raz lepiej, raz gorzej, ale działa.
    • india8 Re: Gdzie lezy prawda 09.04.05, 00:32
      zależy czy jest naga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka