mmonisiek
24.05.05, 00:48
Nieważne, czemu tu weszłam. Czasem zdarzają się rzeczy, które niekoniecznie
trzeba, czy można wyjaśnić. Jestem i już. I przejrzałam część postów, które
się tu za Waszą zgodą znalazły. I niesmak jest tym uczuciem, które
zaobserwowałam u siebie najsilniej.
Zawsze, kiedy w mojej rodzinie zaczynał się temat kocenia w wojsku,
słyszałam, że jestem głupia, bo skoro mój tata to przeżył, to każdy przeżyje;
nieważny był mój argument, że kopanie po głowie niekoniecznie jest najlepszym
sposobem na zyskanie szacunku i nie bardzo można je porównać do mierzenia
długości korytarza zapałką.
I chyba nadal jestem głupia. Bo nadal myślę to samo o kopaniu.
A Wy praktykujecie to z zastraszającą siłą i, co gorsze, za ogólnym
przyzwoleniem.
Nie wiecie o czym mówię, prawda?
Już słyszę te krzyki, widzę oburzenie na Waszych twarzach, wiem, że zaraz
usłyszę, jakie mam prawo w ogóle się odzywać.
Przerażacie mnie. Wasza wybiórczość. Waszą chęc poprawioenia sobie
samopoczucia przez zgnębienie innych.
To jest forum dla rozwiedzionych, rozwodzących się, dla planujących rozwód i
wszystkich, którzy mają coś do powiedzenia na ten temat, tak myślałam.
Myślałam też, że gdzie jak gdzie, ale tutaj ostatnią rzeczą, jaką znajdzie
przypadkowy nawet "przechodzień" będzie krytyka, ocena i, powiedzmy to sobie
szczerze, publiczna chłosta.
Czy dlatego, że jesteście tu dłużej niż inni, macie do tego prawo? Możecie
wymagać wyznań? Możecie mówić- jesteś złym człowiekiem? Kto dał Wam to prawo?
Kto powiedział: jesteście lepsi od "nowych", sprawdzajcie, czy tu pasują, czy
się nadają, czy mają te same poglądy, a jak nie- wygońcie ich, bo po co nam
oni?
Ludzie się rozwodzą (jak Wy), szukają zrozumienia (jak Wy), pocieszenia (jak
Wy), a znajdują bandę dorosłych ludzi po przejściach, zachowujących się jak
przedszkolaki, które dbijają sobie własną krzywdę na tych, którzy czasem w
danej chwili potrzebują jedynie odpowiedzi na jakieś konkretne pytanie.
Dlaczego to robicie? Bo tak jest fajnie? Bo lepiej się czujecie?
Jednym z pierwszych wypominanych przez Was grzechów jest egoizm. Gdzieś dalej
obłuda, a potem brak argumentów... Przyganiał kocioł garnkowi...
Wiem, że cierpicie. Wiem, że dla Was nie ma większego bólu, niż Wasz.
Rozumiem. I nie komentuję. Ale jeśli tu jesteście, to macie obowiązek wręcz,
otworzyć się na problemy innych. Nikt Wam przecież nie każe wypowiadać się na
każdy temat. Równocześnie nikt nie dał Wam prawa oceniać czyjeś postępowanie.
Obudźcie się i posłuchajcie sami siebie- szczególnie tych fragmentów, które
mówią o tym, że Waszym zachowaniem wpływacie na życie innych...
P.S. Może wyszło za długie. Może niekoniecznie jest to składne, na co mocno
wpłynęło moje zdenerwowanie. Ale mam nadzieję, że po raz pierwszy od dawna
przeczytaliście coś w całości i nie wyciągniecie jednego zdania, które Was
najbardziej zabolało, żeby przeinaczyć jego sens i nim we mnie rzucić. Za to
mam nadzieję, że zareagujecie. Najlepiej czynem...
Pozdrawiam.