Dodaj do ulubionych

problemy z decyzyjnością?

09.06.05, 20:42
Witajcie
Nie znacie mnie jeszcze, ale ja Was już troszkę poznałam. Wstyd się przyznać,
ale czytałam wątki na tym forum prawie cały dzień w pracy - mam nadzieję, że
mnie nie wywalą? wink
Przechodząc do konkretów - jestem mężatką z 11-letnim stażem, na stanie dwie
pociechy płci różnej, wieku przedszkolnego i... No właśnie i tzw. mąż
przebywający notorycznie poza domem. Oczywiście musi, bo jeździ w delegacje i
długo tej wersji się trzymałam. Dopóki nie stwierdziłam, że tak zasadniczo to
jemu chyba tak jest wygodnie.
W końcu przez cały tydzień prowadzi kawalerskie życie, wraca na weekendy i
wtedy może sobie pokrzyczeć. Wiecie jak to jest w dwójką dzieci - powód sie
zawsze znajdzie - bałagan, hałasy, zabawki dzieci pod stopami i mnóstwo prac
domowych. Plus stęsknione dzieci, które nie pozwolą spokojnie usiąść przed
telewizorem i wypić piwka tylko domagają się obecności ojca.
A ja? Całe życie sama… I ten kompletny brak więzi emocjonalnych, zero
zainteresowania naszym /czyli moim i dzieci/ życiem.
Były rozmowy – spokojne i rzeczowe, były płacze… Zero reakcji –
zasadzie „pogada, pojęczy i przejdzie jej”
Do decyzji dojrzewałam kilka miesięcy. Dojrzałam w końcu – rozstajemy się.
I co? Strach, tak naprawdę nawet nie wiem przed czym.
Przed końcem związku – on się skończył lata temu.
Dzieci – i tak widują ojca tylko w weekendy – nic się nie zmieni.
Sprawy finansowe – teraz też opłacam wszystko sama, więc gorzej być nie może –
co najwyżej lepiej, bo dojdą alimenty.
Więc?
Czy ja nie umiem podjąć decyzji czy to normalny etap?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • tricolour Uważaj... 09.06.05, 21:18
      ... bo to poważna decyzja.

      Pytaj, czytaj, dyskutuj, bo po rozwodzie zostaniesz SAMA. Przwdopodobnie na całe
      lata, choć tego Ci nie życzę. Niestety taka jest statystyka, a nie ma co żyć
      złudzeniami, że akurat Tobie sie uda.
      Alimenty będa lub nie - te tematy tez mamy przerobione. Nie jest źle założyć, że
      pieniędzy z alimentów nie będzie - żeby nie byc rozczarowanym i nie chodzic
      głodnym. Gdy się ex wywiąże z obowiązków - tym lepiej.

      Pozdrawiam i witam.
      • zagosia Re: Uważaj... 09.06.05, 21:41
        Hm, już jestem sama - cóż może być gorszego?
        Po rozstaniu będę miała świadomość tego, że mogę liczyć tylko na siebie, a
        teraz czasami jednak boli, że niby mąż, a zero wsparcia.
        • samosia75 Re: Uważaj... 09.06.05, 21:47
          Świadomość, że można liczyć tylko na siebie nie jest zbyt komfortowa. Zwłaszcza
          przy dwójce małych dzieci.
          Prawnie można stwierdzić rozkład małżeństwa, jeżeli nastąpił trwały rozpad
          więzi emocjonalnej,fizycznej i chyba ekonomicznej (wspolne gospodarstwo). Tak
          mi tłumaczył moj adwokat. Musisz sama siebie zapytać ,czy te warunki konieczne
          do uzyskania rozwodu zostały spełnione.
          • tricolour Jezu... 09.06.05, 21:51
            ... podchodzisz do rozwodu jak do czynności fizjologicznej...
            • samosia75 Re: Jezu... 09.06.05, 21:56
              Tri... w sadzie padnie takie pytanie. Ja odwlekałam decyzje o rozwodzie do
              chwili, kiedy byłam przekonana, że nie jestem już zaangażowana uczuciowo i
              emocjonalnie.
              To ważne jest.
              • tricolour Wiem... 09.06.05, 21:59
                ... mnie też o to pytano.
                Tylko dalej jestem przeciwnikiem rozwodów - tak juz mam fabrycznie smile))
                • samosia75 Re: Wiem... 09.06.05, 22:04
                  Ja też uważam, że jeżeli jest o co walczyć, to należy to robić.
                  Uważam też, że czasem rozwód jest jedynym rozsądnym wyjściem z chorej sytuacji.
                  Nie potrafię i nie mogę nic doradzić autorce wątku. To zbyt poważna decyzja i
                  bardzo osobista.
          • zagosia Re: Uważaj... 09.06.05, 21:54
            Och, spokojnie można orzec rozpad więzi i to od conajmniej 3 lat sad
            To tylko ja nie zdawałam sobie sprawy, że jest aż tak źle. Moja ślepota jest
            straszna.
            Mogę liczyć na rodziców i rodzeństwo - teraz tez mnie wspierają, chociażby
            odbierając dzieci z przedszkola /rodzice/ czy przyjeżdżając na tzw. długie
            Polaków rozmowy /siostra/.
            A bliska osoba od serca - nie ma jej teraz, może będzie w przyszłości, może już
            nigdy - za wcześnie o tym myśleć.
        • tricolour Zastanów sie też... 09.06.05, 21:50
          ... czy potrzebujesz naszych opinii, czy chcesz (może nieświadomie)
          potwierdzenia swoich pomysłów, potrzeb... itp.

          "Po rozstaniu będę miała świadomość tego, że mogę liczyć tylko na siebie, a
          teraz czasami jednak boli, że niby mąż, a zero wsparcia" - po rozstaniu będzie
          jedna wielka niewiadoma. Nie wiesz, co bedzie, bo nigdy tego jeszcze nie
          przeżywałaś...
          • zagosia Re: Zastanów sie też... 09.06.05, 21:59
            Właśnie - nie wiem, jak będzie i dlatego zastanawiam się czy strach po podjęciu
            dezyzji, poprzedzonej wieloma miesiącami rozważań za i przeciw jest naturalny
            czy też świadczy on o moich wątpliwościach, których być może sobie nie umiem
            sama uświadomić.
            Jedno wiem - boję się wściekłości drugiej strony i chęci utrudniania życia -
            taka mściwa dusza uncertain
            • tricolour Uuuuuuuuu... 09.06.05, 22:03
              ... niedobrze, że mściwa.

              Strach jest naturalnie przed nieznanym. Może też bierze się z wątpliwości, ale
              myślę, że nieznane przeważa...

              Zranisz ego faceta. Spodziewaj się najgorszego - jeżeli rzeczywiscie mściwa dusza.
              • zagosia Re: Uuuuuuuuu... 09.06.05, 22:06
                Spodziewam się...
                Dlatego tak długo myślę, nie mogę sobie pozwolić na sensacje przy dzieciach.
                Trzeba jakoś delikatnie, bo wprost się nie da - nie zrozumie, a jego zraniona
                mękość będzie się domagała krwi.
                • zagosia Re: Uuuuuuuuu... 09.06.05, 22:07
                  miało być męskość wink
    • akacjax Re: problemy 09.06.05, 23:34
      Napisałaś: opłacam wszystko sama-czy mąż nie dokłada do budżetu domowego?
      Ja to przerabiałam, o alimenty można wystąpić bez potrzeby występowania o
      rozwód.
      A gdy sie wystapi o rozwód i nie ma się pewności można sprawę odroczyć do
      trzech lat. Jest decyzja i jest czas na zobaczenie się w sytuacji.
      • jarkoni Re: problemy 10.06.05, 13:12
        Witam Zagosiu..To prawda, o alimenty można wystąpić bez rozwodu..
        A może jeszcze spróbuj porozmawiać, wspomnij że myślisz poważnie o rozwodzie,
        może się zdecydujecie na terapię małżeńską u dobrego psychologa...
        Istnieje zresztą również instytucja separacji
        • akacjax separacja 10.06.05, 23:05
          Jarkoni, ile par odwiesiło separację? Raczej chodzi o koszty, prostsze
          procedury, resztki nadziei....tylko co potem?
          Aha, separacja nie daje obowiązku wierności(tak przed chwilą przeczytałam)smile
        • zagosia Re: problemy 12.06.05, 20:33
          Witajcie,
          Rozmowy już były - każda miała być tą ostateczną i po żadnej z nich nic się nie
          zmieniło. Ile można czekać?
          W zasadzie w separacji, tyle, że nie orzeczonej przez sąd już jesteśmy sad
          Wszystkie sprawy osobno - tylko formalnie to wygląda na małżeństwo. Moim
          zdaniem nie mam sensu ciągnąć czegoś po to, żeby jakoś wyglądało "na zewnątrz".
          Tyle, że chyba mój ślubny woli pozory...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka