anja_pl
20.07.05, 12:19
tak sobie czytam Wasze wypowiedzi i dochodze do wniosku, że za szybko
podejmujecie decyzję o rozwodzie,
rozumiem przypadki, gdy jest przemoc, znęcanie sie, ale w innym przypadku?
potem żal ,że za szybko, że nie tak, że...
ale czy kochani próbowaliście dogadać się między sobą? pójśc do psychologa,
na terapię małżeńską? dać sobie jeszcze jedną szansę ?( nie kolejną, ale
jeszcze jedną)
bo mam czasem wrażenie, że decyzje o rozwodzie sa podyktowane emocjami,
głupia dumą, zawziętością,
przecież nie musicie się na rozwód zgadzać, jeśli nie macie ochoty, jeśli Go
kochacie,
jak ktoś tu napisał, że zdrada to nie powód do rozwodu,
sama już nie wiem,
może, żeby sie uwolnić, ale to jest wolność za bardzo wysoką cenę,
a czy chcecie tej wolności ?
pytałam mojego męża co zyskam zgadzając się na rozwód, nie dostałam żadnej
odpowiedzi,
w szukaniu kogoś innego nie przeszkadzało Mu to, że był moim mężem, to teraz
jak ma, tym bardziej nie powinno przeszkadzać,
a wszystkie nieprzyjemności w sądzie, w urzędach są poza mną,
i co najważniejsze, jestem w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniami,
wiem, zamykam sobie drogę na poznanie kogoś, ułożenie z kimś życia na nowo,
ale na razie nie jestem gotowa, nie mam na to chęci
zostaje tylko tęsknota, a na to nie ma skutecznego lekarstwa