discombopulated
02.08.05, 08:06
napisałam wcześniej, że poszukuję prawnika...
moja historia to tylko trzy lata...
była wielka miłość, ślub.
teraz jest szarpanie się, nieprzyjemności i to wszystko, co na pewno sami
znacie z autopsji...
o rozstaniu decyzję podjęłam jakiś czas temu, mój mąż mnie obrażął,
upokarzał, traktował bez żadnego szacunku, sytuacja pogorszyła się gdy
przestałam zarabiać pieniądze, bo byłam w ciąży zagrożonej dość mocno.
Utrzymywałam jego i dom, bo "jego" pieniądze miał "odkładać". kiedy to się
skończyłó, nie wiem co w niego wstąpiło, bo stał się nie do wytrzymania,
ciągłe naśmiewanie się ze mnie, upokarzanie nawet w towarzystwie...Był mocno
zaszokowany, że podjęłam taką decyzję, bo jak JA mogłam To zrobić. Zrobiłam.
teraz problem jest oczywiście z pieniędzmi. Nic od niego nie chcę poza połową
ze sprzedaży naszego samochodu, pieniędzmi dla córeczki i wyprowadzeniem się.
Mieszkanie jest moje, więc naturalne, że ja tu zostaję, poza tym on nie
chciałby tu nawet mieszkać, bo moi rodzice są zbyt blisko, nie nadaje się do
sprzedaży, bo jest to nadbudowane poddasze w domu jednorodzinnym. Należy do
mnie. Samochód zarejestrowany jest na niego...Teraz i on i ja chcemy
rozdzielności majątkowej, ale obawiam się, że kiedy ją podpiszę nie dostanę
nawet grosza ze sprzedaży samochodu. mieszkam w takim miejscu, że samochód
jest bardziej niż niezbędny, więc będę musiała kupić coś sobie. potrzebuję
tej połowy. on powiedzieł, że jak podpiszę rozdzielnośc, to wtedy dostanę, a
ja boję się, że wtedy to będzie figa z makiem.
można łapać się za głowę, kochała, ufała, a teraz tak do tego podchodzi.
Właśnie tak, bo druga natura mojegó ukochanego przeszła moje oczekiwania. na
pewno ja też popełniłam setki błędów, ale nie mogę być z człowiekiem, który
dla innych jest super kulturalny i uprzejmy, a dla własnej rodziny chamem i
prostakiem, i do tego tyranizującym cały dom.
co dalej. czekam na dzień, kiedy kontakty pomiędzy nami będą tylk ow sprawie
naszej malutkiej córeczki.
pozdrawiam Was wszystkich, i kobiety i meżczyzn, bo przecież są pomięzy nami
i Ci, którzy zranili i Ci zranieni. ja na pewno dostałam lekcję od życia,
tylko dlaczego na samym jego początku? a może to właśnie lepiej?
E.