wracam sobie do domu, stoję w korku przed świtałami, a obok autobus, tez w
korku,
pogdałam z dziećmi, że wracam i niech posprzataja
odłożyłam telefon i spojrzałam na kierowcę autobusu a On piękny uśmiech do
mnie (miał wszystkie widoczne zęby) to ja też, a czemu nie


widzę, że facet otwiera paczkę papierosów, aja się nadal uśmiecham,
to facet otwiera okno i wyciąga do mnie rękę z paczką,
ja tez otworzyłam okno i podziękowałam
i tak sobie staliśmy w korku uśmiechająć się do siebie
miło było
a potem mój pas szybciej ruszył i straciłam z oczyu autobus