Dodaj do ulubionych

Jestem zła

02.09.05, 14:38
Wróciłam z pracy i jestem wkurzona niezmiernie. Chodzi o pewną uczennicą,
córkę rozwiedzionych rodziców. Dziewczyna zdolna, pracowita i cierpiąca z
powodu tego, że jej rodzice w ogóle ze sobą nie rozmawiają, a jeśli jedno
mówi coś o drugim to tylko do niej i w samym najgorszym świetle. Dlaczego się
wkurzyłam? Uczennica miała brać udział w międzynarodowym projekcie-jest to
dla niej wyróżnienie i spora szansa na poszerzenie kompetencji zawodowych i
językowych- ale wiąże się to z kilkutygodniowym BEZPŁATNYM wyjazdem za
granicę, na co oczywiście muszą wyrazić zgodę OBOJE rodzice (żadne nie jest
pozbawione praw) i tutaj zaczynają się schody, bo jak jedno się zgadza to
drugie dla zasady musi zrobić na odwrót- żadna siła na ziemi ani w niebiosach
nie jest im w stanie przemówić do rozsądku. Wiecie co czuję się bezsilna i
zdumiewa mnie tutaj głupota rodziców sad
Jakie to wszystko przykre...
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Jestem zła 02.09.05, 17:33
      jeszcze sie dziwisz Helu??/ a to takie częste objawy rozpadu związku....
      • hela74 Re: Jestem zła 02.09.05, 19:19
        Tak, bezecny, dziwię się, bo przez takie zachowanie oni krzywdzą tylko swoje
        dziecko. Matka nie wyrażając zgody na udział w projekcie nie zrobi na złośc eks-
        męzowi (czy też ojciec eks-żonie) Tylko SWOJEJ córce. Tylko, że do tych ludzi
        nic nie dociera i żadne rozmowy nie pomagają sad
    • akacjax Re: Jestem zła 02.09.05, 18:24
      Czy na pewno muszą oboje wyrazić zgodę? Kwestia paszportu?
      Bo jeżeli dziewczę ma paszport, to zgodę wyraża rodzic z "przypisaną" sądownie
      opieką.
      • hela74 Re: Jestem zła 02.09.05, 19:16
        Akacjo, ona nie ma paszportu, ale nawet gdyby miała to tak czy tak wyjazd za
        granicę wymaga zgody obu stron, tak podobno stanowi prawo, żeby żaden rodzic
        nie mógł wywieść dziecka bez zgody drugiego rodzica., to tyle a propo
        postanowień Sądu.

        Ja natomiast wczoraj na pierwszym zebraniu w szkole mojego dziecka dowiedziałam
        się, że na wszystko, co dotyczy dziecka musi byc pisemna zgoda OBOJGA rodziców,
        czyli -jak wyjaśniła wychowawczyni- moje dziecko nie pojedzie na żadną
        wycieczkę, jeżeli mój mąż takiej zgody nie podpisze, nikt z mojej rodziny nie
        może odebrać dziecka ze szkoły, w czasie mojej pracy, jeżeli takiej zgody nie
        podpisze także mój mąż i jak mnie pani poinformowała rozwód nie będzie miał tu
        nic do rzeczy, jeżeli ojciec nie jest pozbawiony praw rodzicielskich. Dlaczego
        tak ostro traktuje się ten problem? Ponieważ w jednej z pobliskich szkół ojciec
        od lat nie mający kontaktu z dzieckiem, żyjący za granicą, jednak nie będący po
        rozwodzie z matką dziecka i nie pozbawiony praw rodzicielskich zaskarżył
        szkołę, że zabrała na wycieczkę dziecko bez jego zgody, przy pisemnej zgodzie
        matki dziecka, a w tym czasie zdażył się niestety wypadek, w którym dziwecko
        zostało poszkodowane. Nie wiem, jak historia się skończyła, ale teraz wszystki
        szkoły dmuchają na zimne. Co to oznacza dla mnie? Mój mąż nie biorący czynnego
        udziału w wychowaniu dziecka może przy złej woli praktycznie pozbawić go wielu
        atrakcji niestety, a ja bedę musiała go prosić o podpisanie każdego papierka sad
        • akacjax Re: Jestem zła 02.09.05, 19:29
          Sprawdź to. Co mówi na ten temat kodeks rodzinny. Bo ponoć po to sąd daje taka
          opieke jednemu, by rozdarcia nie było.
          Np. -operacja-czyż to nie ważna sprawa, a co byłoby gdyby zgoda jednego nie
          wystarczyła?
        • nangaparbat3 Re: Jestem zła 02.09.05, 19:32
          Jesli dziecko ma paszport, zadne z rodzicow nic do tego nie ma, gdzie , kiedy i
          z kim wyjeżdża. To znaczy nikt tego nie kontroluje na granicy - w szkole
          przecież wystarcza zgoda jednego z rodziców.
          A swoja drogą zgadzam sie z Twoimi odczuciami co do joty.
          • hela74 Re: Jestem zła 02.09.05, 19:47
            no właśnie o to chodzi, że w szkole mojego dziecka nie wystarcza zgoda jednego
            z rodziców i pani wprost nam wczoraj powiedziała, że dziecko, które nie
            przyniesie zgody obojga rodziców nie pojedzie na wycieczkę i nieważne, że
            ojciec pracuje za granicą i jest dwa razy do roku w domu, zebym była z tego
            obowiązku zwolniona musze czarno na białym pokazać, że ojciec jest pozbawiony
            praw, ewentualnie w wyroku sądowym musio być napisane, że w takich sprawach,
            jak wycieczka szkolna, decydować mogę tylko ja.

            A propo sytuacji mojej uczennicy: szkoła nie może zgodnie z prawem- wywieśc
            dziecka za granicę, a kodeks rodzinny stanowi, ze w sprawach tak waznych jak
            wymieniono: wyjazd za granicę zgodę muszą wyrazić oboje rodzice, jeżeli żadne z
            nich nie jest pozbawione praw rodzicielskich sad
            • akacjax Re: Jestem zła 02.09.05, 19:52
              A czy szkoła ma kontakt z obojgiem rodziców?
              Może negocjacje...
              • hela74 Re: Jestem zła 02.09.05, 20:04
                Tylko z ojcem, matka się nie fatyguje do szkoły, a rozmowy telefoniczne z nią
                kończą się tym, że córka ma jeszcze gorzej, bo oni odbierają to jako skarżenie
                na nich: "musiałaś przecież coś mówić, skoro szkoła się nami interesuje"
            • nangaparbat3 Re: Jestem zła 02.09.05, 20:03
              Gdyby to było moje dziecko, to bym podrobiła. Najwyżej bym sie tlumaczyła przed
              sądem.
              • hela74 Re: Jestem zła 02.09.05, 20:07
                w mojej sprawie poprosze męża o stosowne podpisy, w końcu córka ma z nim stały
                kontakt i nie sądzę, by stwarzał problemy, tylko ja uważam, że to nie tak byc
                powinno, sama nie będę go podrabiać.

                W sprawie uczennicy czuje się bezsilna i jest mi przykro sad
                • akacjax Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:13
                  By w czasie sprawy rozwodowej od razu wnieść w jakich sprawach zgoda ojca nie
                  jest wymagana?
                  Z drugiej strony można wnieść (już po rozwodzie) do sądu rodzinnego o zgodę np.
                  na wyjazd(gdy druga strona robi kłopoty).
                  jeszce chwile i uwierzę, że to jest państwo bezprawia.....wrrrr
                  Dzięki Bogu mój małoletni ma paszport, no i kilka miesięcy do 18.
                  Jego mieszkający z nami ojciec nawet nie zapytał go słowem o nowy rok
                  szkolny... z resztą o nic nie pyta, dlaczego miałby pytać o to...
                  Ale kłopoty to chyba by robił, na każdym kroku...
                  • hela74 Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:16
                    Akacjo, moje dziecię też ma paszport na szczęscie z bardzo długim terminem
                    ważności i ja w tym roku przekraczałam z nią granicę na wycieczce i nikt nas
                    nie sprawdzał tak drobiazgowo, ale zgodnie z kodeksem powinnam mieć zgodę męża
                    na taki wyjazd.
                    • nangaparbat3 Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:23
                      Hela, no co Ty? Naprawdę jest taki przepis? Moje dziecko ciagle z kimś jeździ -
                      raz ze mna, raz z tatą, a raz z zupełnie obcymi ludźmi (tzn. z papierów zadne
                      pokrewieństwo nie wynika) i nikt nigdy o żadna zgode nie pytal.
                      • akacjax Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:26
                        Coś mi kołacze po głowie, że ten podpis to zgoda na wyjazdy dziecka.
                        Popytam prawników.
                        • hela74 Być może masz rację 02.09.05, 20:36
                          Oto co znalazłam:
                          www.brpo.gov.pl/index.php?poz=220&id=55
                      • hela74 Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:28
                        To znalazłam w Kodeksie:
                        "Jeżeli oboje rodzice mają pełnię władz rodzicielskich to każde z nich może
                        samodzielnie podejmować czynności dotyczące osoby i majątku dziecka. Jednak w
                        istotnych sprawach, takich jak wyjazd dziecka za granicę, decyzja musi być
                        podjęta wspólnie.

                        Na wydanie paszportu osobie małoletniej konieczna jest zgoda obojga rodziców
                        lub opiekunów prawnych, chyba, że z orzeczenia sądu wynika, iż prawo
                        decydowania w tej sprawie jednemu z rodziców nie przysługuje.

                        Na wyjazd dziecka za granicę zgoda drugiego z rodziców jest potrzebna także
                        wtedy, gdy dziecko wyjeżdża z tym z rodziców, któremu w związku z rozwodem
                        powierzono wykonywanie władzy rodzicielskiej.

                        Jeżeli matka dziecka nie zgadza się na wyjazd za granicę, ojciec może wystąpić
                        do sądu rejonowego z wnioskiem o rozstrzygnięcie o istotnych sprawach dziecka

                        Wniosek taki może dotyczyć także innych istotnych spraw dziecka np. wyboru
                        szkoły, sposobu leczenia dziecka, miejsca jego pobytu"
                        • akacjax Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:36
                          Ta zgoda na wyjazd może znaczyć-wydanie paszportu, przepisy to przepisy, liczy
                          się interpretacja, a ta zależy pewnie od sędziegosad
                          A jeżeli tak jest traktowane dziecko(jako karta przetargowa), to instytucja
                          zewnętrzna np. szkoła powinna do stosownych władz wystąpić o ograniczenie
                          władzy obu...
                          Gdy opiekę ma matka i wezwana do szkoły nie zgłasz się..to coś znaczy...

                          A z upełnie innej strony osoba sprawująca opieke ma prawo do takiej
                          decyzji...może po prostu nam się to w głowie nie mieści, ale ona nie chce, by
                          dziecko wyjechało.
                          Są różne sytuacje i przypadki. Z drugiej strony-bezpłatnie to też kosztuje, być
                          może coś z ubrania trzeba kupić , dać kilka groszy itd.

                          • hela74 Re: Może to ważne dla rozwodzących się 02.09.05, 20:53
                            "A z upełnie innej strony osoba sprawująca opieke ma prawo do takiej
                            decyzji...może po prostu nam się to w głowie nie mieści, ale ona nie chce, by
                            dziecko wyjechało.
                            Są różne sytuacje i przypadki. Z drugiej strony-bezpłatnie to też kosztuje, być
                            może coś z ubrania trzeba kupić , dać kilka groszy itd."

                            Tak, Akacjo, ale takie rzeczy to się mówi na początku, a nie zmienia się
                            decyzji, jak wszystko jest zapięte na ostatni guzik, i to tylko dlatego, że
                            ojciec też się zgodził. ich córka sie już nastawiła, przygotowywała się do tego
                            przez dłuższy czas.
                            Niektóre sytuacje są naprawdę chore sad

                • nangaparbat3 Re: Jestem zła 02.09.05, 20:24
                  hela74 napisała:

                  > w mojej sprawie poprosze męża o stosowne podpisy, w końcu córka ma z nim
                  stały
                  > kontakt i nie sądzę, by stwarzał problemy, tylko ja uważam, że to nie tak byc
                  > powinno, sama nie będę go podrabiać.
                  >
                  > W sprawie uczennicy czuje się bezsilna i jest mi przykro sad

                  To ja miałam na mysli uczennice, oczywiście. smile
        • akacjax Re: Jestem zła 02.09.05, 19:41
          No wiem, że z paszportem jakies dzikie przepisy są z tymi podpisami.
          Ale:
          Jeżeli faktycznie potrzeba do wszystkiego zgody obojga rodziców, to po co sąd
          robi mi szopkę ze świadkiem popierajacym moją kandydaturę na opiekę nad własnym
          ponad 17-letnim synem, zwłaszcza, że ojciec nie chce opieki.
          Pewnie to nie opieka, ale odpowiedzialność, za kłopoty jakie mogą być gdy druga
          strona na coś tam się nie zgodzi...sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka