Dodaj do ulubionych

Bezecny, zapytam

10.10.05, 13:00
poważnie, bo widzę, że angażujesz się raczej na serio, nie jest Ci trudno po
tak długim okresie bycia samemu kogoś do siebie w sensie uczuciowym dopuścić?
Ja się tak ostatnio zastanawiam, co będzie jak minie ta fascynacja drugą
osobą czy też fascynacja tej drugiej osoby moją osobą? Jakaś filozoficzna sie
dzisiaj zrobiłam. Chyba uczę się miłości na nowo, tylko jaka postać tego
uczucia jest właściwa? Czy w ogóle da się na takie pytanie odpowiedzieć?
Proszę o komentarz nie tylko bezecnego, ale wszystkie osoby, które są w
poważnych uczuciowych związkach, a przeszły rozwód
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Bezecny, zapytam 10.10.05, 14:58
      cóż Helu... jak sama wiesz, to nie takie prostesmile
      nie sztuka skoczyć z pieca na łeb i się solidnie potłuc, sztuka w tym, by
      wylądować w miarę miękko na 4 łapkachtongue_out u mnie minęlo jakieś 6 lat z okładem,
      byc może to za długo bądź za krótko, odpowiedź każdy ma na własny użytek, ale
      nie w tym rzecz ile minęło czasu, choć przecież nabywa się pewnych nawyków, gdy
      nie ma partnera życiowego w domu przez czas dłuższy...
      problem właśnie w tej fascynacji i zaufaniu a sedno problemu w tym by ta
      fascynacja nie mijała po kilku wspólnych nocach, weekendach itp, innymi słowy,
      by nie kończyła się na sexie... u mnie to wystepuje wyraźnie gdy po intymnym
      spotkaniu myślę sobie, że w zasadzie to mogłaby juz pójść do siebie... wiem, że
      to brzmi wrednie i egoistycznie, ale przecież chodzi o MOJE życie i na pewno
      nie zrobie kroku w kierunku trwałego związku gdy do osoby nie czuję wiele
      więcej poza pożądaniem... nie chodzi tu tylko o tematy do rozmów, wspólne
      zamiłowania itp chopciaż to też bardzo ważne, to coś nieokreślonego, co tkwi w
      przestrzeni między nami, co zmusza do myślenia o tej osobie, do chęci
      wyspowiadania się z życia, do przyznania się do swoich słabości, a jednocześnie
      budzi chęć bycia silnym, tworzenia planów dalszych niż najbliższe dni, no po
      prostu bycia mężczyzną, nie tylko pracownikiem, lokatorem itp
      masz rację Helu... uczymy się miłości na nowo, inna będzie na pewno niż ta/te
      wcześniejsze... jednak strach przed doznaniem zawodu nie może byc silniejszy od
      chęci zaufania i otwarcia na drugą osobę, jeśli ten strach (lub podobny) albo
      zwykłe wygodnictwo będą kierować naszym postępowaniem, to do końca życia
      zostaniemy sami....
      sie rozgadałem cooooooooo?tongue_out
      • julka1800 Re: Bezecny, zapytam 10.10.05, 16:00
        przeczytałam wszystko dwa razy
        i
        myślę
        myślę
        myślę
        smile)
        • bezecnymen Re: Bezecny, zapytam 10.10.05, 19:29
          się tak Julko nie zamyślaj bo Cię kto bezecnie wykorzysta i nawet tego nie
          zauważysz!!!big_grinDDDDDDDD
          • julka1800 Re: Bezecny, zapytam 11.10.05, 10:47
            bezecnymen napisał:

            > się tak Julko nie zamyślaj bo Cię kto bezecnie wykorzysta i nawet tego nie
            > zauważysz!!!big_grinDDDDDDDD


            spokojnie, blondynka jestem to fakt, ale ... mam brata, Wielkiego Brata, on
            czuwa...
            • bezecnymen ależ 11.10.05, 14:16
              mnie chodzi o to by ewentualne wykorzystanie zostało zauważone i docenione, nie
              zaś o to by go wcale nie byłotongue_out
              a ten BB to nie ma lepszych zajęć???
      • tricolour Bo do łóżka... 10.10.05, 21:12
        ... nie wolno iśc za szybko.
        W ten sposób wszystko sie psuje...

        smile
        • nangaparbat3 Re: Bo do łóżka... 10.10.05, 21:34
          tricolour napisał:

          > ... nie wolno iśc za szybko.
          > W ten sposób wszystko sie psuje...
          >
          > smile
          Ano. Krótko i węzłowato.
          smile
          • tricolour Z własnego doświadczenia.... 10.10.05, 21:59
            ... fajna dziewczyna - taka z tych, co mi sie podobają w każdym calu.

            Kilka spotkań, odrobina czułości, pomysł na seks i nagła świadomość, że za
            wcześnie. Oczami wyobraźni widzę, że ten seks popsuje relacje, które sa wątłe.

            No i decydujemy sie na łóżko - jest nawet fajnie. Problem w tym, że rano nie mam
            o czym juz rozmawiać... Nie można z pierwszej klasy pójśc do ósmej.
            • julka1800 Re: /Nie/ z własnego doświadczenia.... 11.10.05, 10:48
              w rzeczy samej tak pewnie jest...
        • hela74 Re: Bo do łóżka... 11.10.05, 10:50
          W pełni popieram
        • joasia69 Re: Bo do łóżka... 11.10.05, 11:34
          bo przez łóżko zazwyczaj się psuje albo...zaczyna smile)
      • hela74 Re: Bezecny, zapytam 11.10.05, 10:49
        Dzięki za odpowiedź smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka