scriptus
27.10.05, 08:15
Dzień dobry
Widzę na tym forum coraz więcej osób po rozwodzie, czyli, otrzymujemy
odpowiedź na pytanie zadane u zarania tego forum przez jeszcze
nierozwiedzionego założyciela tego forum. Odpowiedź na to pytanie w jakimś
sensie miało rozwiać obawy przed tym , co "potem". I co widzimy, mnóstwo
samotnych ludzi, przechwalających się między sobą, jacy to są wolni i
szczęśliwi. Stan wolny wartością samą w sobie ?? Jakoś nie widzę tu osób,
które znalazły drugą miłość, drugiego partnera i prawdziwe szczęście. Czy to
tylko "dalsza perspektywa", czy coś realnego, co rzeczywiście następuje.
Patrząc na wieloletnich rozwodników i rozwódki, jakoś w to wątpię. Zdaje
się, że jawiący się obraz porozwodowej pustki, pracowicie zakrywany
"możliwościami ułożenia sobie nowego życia" jest cholernie realnym i
prawdziwym obrazem... Nawet Ci nieliczni, którzy znaleźli to swoje nowe
porozwodowe szczęście, są wyjątkami potwierdzającymi regułę. Na pytanie "... i
co dalej", po roku obserwacji forumowego środowiska widzę odpowiedź, "a co ma
być, nic!"