Dodaj do ulubionych

Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( Help!

17.12.05, 22:01
Dzisiaj znów złapałam totalny dół. Tak się składa, że nawet w tym
najtrudniejszym dla mnie okresie w życiu jestem w większości czasu sama ze
swoimi myślami..Strasznie boli to wszystko i chce mi się płakać!!!Kiedy
wreszcie zaznam spokoju i przestanę winić się za wszystko???Czasem jest już
dobrze a potem znów nadchodzi ta "fala złych myśli i wspomnień"!!!Zastanawiam
się nad wizytą u psychologa bo już nie daję rady..Pozew złożyłam jakiś czas
temu, jeszcze nie miałam rozprawy. Też nie wiem do końca jak zdołam
powiedzieć w Sądzie, że już nie kocham...
Obserwuj wątek
    • maheda Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 17.12.05, 22:41
      Jestem w Krakowie. Daleko mieszkasz?
      • analilia Re: maheda 17.12.05, 23:32
        Mieszkam w Warszawie..A dlaczego pytasz?
        • maheda Re: maheda 18.12.05, 00:57
          Bo myślę, że chciałabyś z kimś na żywo pogadać... ale ja w Krakowie właśnie.
          • analilia Re: maheda 18.12.05, 20:51
            Dzieki Ci bardzo!!!!smile)))Dzis niedziela. Bylam zajeta wiec juz mi troche lepiej
            az do nastepnego...dola....Pozdrawiam dobra duszyczke!smile)
      • tricolour A ja właśnie wróciłem z Krakowa... 17.12.05, 23:48
        ... a gdybym wiedział, ześ tam jest... to... uśmiechnąłbym się zza szyby...

        smile
        • maheda Re: A ja właśnie wróciłem z Krakowa... 18.12.05, 00:57
          smile
    • nangaparbat3 Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 17.12.05, 23:11
      analilia napisała:

      >Pozew złożyłam jakiś czas
      > temu, jeszcze nie miałam rozprawy. Też nie wiem do końca jak zdołam
      > powiedzieć w Sądzie, że już nie kocham...

      Sąd nie pyta o takie rzeczy, nie będziesz musiała na ten temat mówić.
      • vertigo5 Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 17.12.05, 23:36
        a właśnie, że sąd pyta o takie rzeczy...
        np. sędzina na pierwszej rozprawie skierowała do mojej zony
        pytanie łączone: "czy kocha pani męża i czy widzi pani szanse na uratowanie
        tego związku ?"
        moja zona nie kombinowała tylko odpowiedziała wprost: "nie widze szans, gdyż
        nie kocham męża i pozostaję w związku z innym mężczyzną"...

        Trzymaj się Analilia...
      • maheda Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 18.12.05, 00:59
        Owszem, sąd pyta.
        Mnie spytali, czy kocham męża i - uwaga - dlaczego nie widzę szans utrzymania
        tego małżeństwa.
    • akacjax Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 18.12.05, 00:15
      Dlaczego winisz się za wszystko?
      Straciłaś zaufanie, ale może kochasz nadal?
      A może fala złych wspomnień boli, bo Cie okłamał i mało walczy o Was?

      Rozwód dają, gdy nastąpi trwały rozkład związku, czy u Was już nastąpił? Czy to raczej olbrzymi kryzys?

      Musisz oswoić swoją samotność, nauczyć się z nią być, ale to mozliwe, gdy mamy w tle kogos , kto może wysłuchać naszych żalów. U mnie to siostra, brat, siostra exa, czasem forum, dla innych to psycholog. Jeżeli czujesz potrzebę to poszukaj.
    • zwierciadlo0 Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 18.12.05, 10:45
      Witaj analilia.
      Mam podobne mysli, tez placze czesto, trwaly rozklad jest juz od dawna. Tez
      czuje sie winna, bo "to mi wiecznie cos nie pasowalo, jestem zbyt wymagajaca,
      on nie pil, nie bil itp.". Napisz na priva, jak czujesz taka potrzebe. Ja w
      sumie tez nie wiem czy Go kocham, czy poprostu mam OGROMNY sentyment do NIego
      jako Meza, Osoby, ktora bardzo kiedys kochalam i czulam sie z Nia dlugie lata
      wspaniale i bezpiecznie.
      Wierze jednak, ze po tym wszystkim, po rozwodzie, po drugiej stronie, bedzie
      ciut lzej za jakis czas. Zmienilam sie, On sie zmienil, to pewnie to Nas
      podzielilo zupelnie. Ale tlumacze sobie, ze nikogo nie zabilam, On tez sie
      meczyl w tym, cierpial na poczatku, teraz cierpi tez, ale po zwiazku z inna...
      Pozdrawiam Cie zimowo, ale bardzo cieplosmile
      • analilia Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 18.12.05, 21:01
        Ja tez nie wiem czy to jeszcze milosc czy to przywiazanie, sentyment....Poza
        tym moj maz zbudowal dla naszego zwiazku taka ideologie: ze jestesmy sobie
        przeznaczeni, ze to na zawsze i jak ktos Ci tak to powtarza przez kilka lat to
        potem to gdzies sie zakorzeni gleboko...On walczyl o to wszystko i to dlugo.
        Dopiero niedawno przestal pisac tak czesto..Poza tym jest mi Go bardzo zal
        (pomimo ze On mnie oszukal) ale kiedys zostawila Go matka a teraz ja..Stad to
        dodatkowe poczucie winy. W pewnym momencie ktos lub cos spowodowalo, ze ja
        zrozumialam czego chce w zyciu i dlatego podjelam takie "drastyczne"kroki. Jak
        czlowiek dojdzie do takiego punktu w zyciu to potem ciezko byloby wrocic....
        • akacjax Re: Ciąży odpowiedzialność za tą decyzję..:((( He 18.12.05, 23:23
          Mam wrażenie, że on bardziej chciał Cię do siebie przywiązać, niż tworzyć z Toba związek.Zapewne jako skutek przeszłości. Nie wiadomo jak to eskalowałoby gdybyś nie odnalazła swojego "ja" w tym wszystkim.
          Być może nie boli Cię rozstanie, ale uniezależnienie się od niego.
          Poczucie winy-dowód związania, niekoniecznie miłości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka