z_mazur
20.12.05, 12:28
Moje 13 letnie małżeństwo przeżywa poważny kryzys.
Aktualnie jesteśmy w nieformalnej separacji. Wyprowadziłem się na prośbę żony.
Mija niedługo 2 miesiące.
Przyczyny??? Oficjalnie to że jestem jaki jestem z kilkoma irytującymi
wadami, które stały się dla żony nie do wytrzymania. Niestety ja wiem że to
nie jest cała prawda, bo był ten trzeci. Nie wiem na ile to było poważne ani
czy dalej trwa, żona się wypiera ale ja wiem że rozmija się z prawdą.
Mnie nadal zależy na tym związku, ale żona nawet nie chce rozmawiać na ten
temat, twierdzi że dla niej już jest sprawa zakończona, chce zacząć nowy etap
w swoim życiu. O moim powrocie nawet nie chce słyszeć. Nie wiem może minął
zbyt krótki okres czasu, może jestem zbyt nachalny ze swoimi prośbami i
namowami.
Ogólnie kompletnie nie radzę sobie z sytuacją. Chodzę na psychoterapię ale
nie widzę żadnych efektów. Nie potrafię sobie w żaden sposób poradzić z
targającymi mną emocjami, jestem kompletnie rozbity i otępiały. Nie potrafię
normalnie funkcjonować, nie potrafię się wziąść w garść.
Przez jakiś czas łudziłem się, że to tylko sytuacja przejściowa i po
opadnięciu pierwszych emocji sprawy wrócą do normy i zaczniemy rozmawiać o
rozwiązaniu kryzysu. Ale teraz widze determinację żony. Dla niej rozwiązanie
tego kryzysu to rozwiązanie małżeństwa.
Nie wiem jak żyć w tej chwili.
Nie sądzę żeby ktoś mógłby mi udzielić jakiejś rady ale tak po prostu
chciałem się wyżalić.