Dodaj do ulubionych

Jestem nowa, na początek się pobiczuję

17.01.06, 14:45
Witam wszystkich.
U mnie uczucia związane z rozwodem (oprócz fizycznego wstrętu do jeszcze-nie-
ale-już-niedługo-exa) to wrażenie niepowodzenia. To uczucie, że moja misja w
społeczeństwie się nie powiodła. Właściwie najbardziej WSTYD.
Bo mam marny staż małżeński - 10 miesięcy, z tego od pięciu miesięcy nie
mieszkam z niby-mężem. Więc powinnam właściwie być szczęśliwa i zakochana i
realizować stereotyp młodej mężatki. Z różnych względów wyszło inaczej.
Nie mamy dzieci, na dniach niby-mąż złoży wniosek o rozwód. Nie powinno to
długo potrwać.
I on i ja mamy jesteśmy w nowych związkach. Ja z żonatym facetem.
I tu dochodzimy do biczowania - nie dość, że rozbiłam (z małą pomocą niby-
męża) swoje małżeństwo, to teraz rozbijam inną rodzinę, z dziesięcioletnim
stażem...

Co Wy czujecie w związku z Waszym rozwodem? Strach? Wstyd? Ulgę?

Hanka
Obserwuj wątek
    • julka1800 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 14:53
      co ja czuje w związku ze swoim rozwodem? nic nie czuje, byl tak dawno ze nie
      pamietam...
      co czuje w związku z Twoim postem? ...niesmak...
      • yahannah Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 14:54
        A dlaczego niesmak?
    • julka1800 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 14:59
      dlaczego?

      sama odpowiedzialas sobie na pytanie

      "nie dość, że rozbiłam (z małą pomocą niby-
      męża) swoje małżeństwo, to teraz rozbijam inną rodzinę, z dziesięcioletnim
      stażem..."
      • yahannah Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 15:02
        Jestem zagrożeniem dla mężatek? Dlatego niesmak?
        A jeśli oni nie byli szczęśliwi od lat? Przecież nie znasz sytuacji.
        • vertigo5 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 15:11
          jeśli "rozbiłaś" to znaczy, ze coś jednak trwało
          skąd wiesz, że "nie byli szczęśliwi od lat " ? bo on Ci tak powiedział ?
          może zamiast ratować swoje małżęństwo ktore mogło przechodzic krysyz
          wdał sie w związek z Toba ?
          • yahannah Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 15:16
            Nie chce prowokować ataków na mnie, ale nwet jeśli zrezygnował z walki o
            małżeństwo (akurat tak nie było - od pięciu lat żyli obok siebie, z wiecznymi
            pretensjami) na rzecz bycia naprawdę szczęśliwym ze mną?
            Po co trwać w związku, jeśli ma się szanse na szczęście? Po co bronić
            inatytucji małżeństwa?
            • tricolour Jak ktoś Ci pisze... 17.01.06, 17:21
              ... że czuje niesmak, to pozwól mu czuć niesmak, a nie przekonuj, że powinien
              czuć inaczej.

              Napisałaś post i dostałaś opinię.
            • berek_76 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 21:32
              > Nie chce prowokować ataków na mnie, ale nwet jeśli zrezygnował z walki o
              > małżeństwo (akurat tak nie było - od pięciu lat żyli obok siebie, z wiecznymi
              > pretensjami) na rzecz bycia naprawdę szczęśliwym ze mną?
              > Po co trwać w związku, jeśli ma się szanse na szczęście? Po co bronić
              > inatytucji małżeństwa?

              Ach, ach, ach... powodzenia życzę wobec tego z ludźmi, którzy tak widzą życie.

              Co do życia obok - a wiesz, ze ja się dowiedziałam od mojego męża, po tym, jak
              już wyszedł na jaw jego romans, że nasze małżeństwo tez już od dawna nie
              istniało? I jego kochanka też o tym wiedziała? Tylko ja nie... I nasze
              dwumiesięczne dziecko też nie... I to starsze, trzyletnie, też nie wiedziało...
              Ale on wiedział i ta pani wiedziała. Dla ułatwienia dodam, że ich związek juz
              sobie zdechł, jak zdycha każda poczęta w brudzie gadzina. I teraz nagle się
              okazuje, ze to nasze małżeństwo, co nie istaniło, to jednak istnieje. Tak tak,
              punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...

              "Tfu - powiedziała paniusia. A potem dodała: - Tfu! I jeszcze raz - tfu! - i
              poszła sobie".

              To tylko cytat jest, ale jakże adekwatny w tym miejscu.

              -----------------------
              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
              • tricolour Tu nawet nie ma z kim rozmawiać... 17.01.06, 22:32
                ... Zbierzmy fakty, które sama Yahannah opowiedziała:

                1. Rozbiła własne małżeństwo,
                2. Rozbiła cudze małżeństwo.
                3. Uważa, że potrafi zagwarantować "naprawdę szczęście", co przeczy punktom 1
                oraz 2.
                4. Uważa, że nie warto bronić instytucji małżenstwa (co jest jasne wobec 1 i 2),
                ale z kochankiem chce stworzyc "naprawdę szczęśliwy" związek. Rozumiem, że na
                kartę rowerową, bo małżeństwo odpada.
                5. Chyba szczerze dziwi się jak można czuć niesmak wobec takiego zachowania jak
                rozwalanie małżeństw. I w tym jednym przypadku sie z Yahannah zgodzę, bo niesmak
                rzeczywiście nie pasuje. Powinna czuć głównie strach.

                No... juz dawno nie widziałem tu takiego PUSTOSTANU.
                • anja_pl Re: Tu nawet nie ma z kim rozmawiać... Tri 17.01.06, 23:39
                  zgadzam się z Tobą i z berek, i z Julką całkowicie,
                  dziwne z Tri się zgadzam, hmm ;-P

                  niesmak czuje do Yahannah wielki, a pogłębiony jej całkowitą ignorancją
                  ludzkich uczuć,
                • ak70 Re: Tu nawet nie ma z kim rozmawiać... 18.01.06, 07:49
                  Tri... naprawdę... tym razem jestem z Tobą całkowicie... choc sama w to nie
                  wierzę wink
                  Berek - tak, tak, w samo sedno: tfu!
                  • tricolour To albo wyście kompletnie powariowali... 18.01.06, 18:11
                    ... albo ze mną nie jest tak tragicznie...

                    Albo i jedno, i drugie... ale numer.

                    smile)
                    • julka1800 Re: To albo wyście kompletnie powariowali... 18.01.06, 18:24
                      ciekawe jak faceci znosza fakt masowego głaskania po główce smile))))))
                      • tricolour Jak? 18.01.06, 18:29
                        Męsko!

                        smile
                        • julka1800 Re: Jak? 18.01.06, 18:33
                          spodziewalam sie odpowiedzi "z godnością" ale niech bedzie smile)))
                      • bezecnymen Re: To albo wyście kompletnie powariowali... 19.01.06, 00:41
                        nie pchać się i używać lewej dłonibig_grinDDDDDDDDDDDD
    • sklodowska7 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 17.01.06, 17:58
      Na pochwale to na pewno nie zaslugujesz, bo sama opisujesz swoje zachowanie
      slowem "rozbijanie rodziny".
      Przyznajesz sie, ze rozbilas swoje malzenstwo, a potem jeszcze jedno i na tych
      gruzach chesz budowac szczescie, o ktorym wspominasz w kolejnym poscie.

      Jakie podstawy ma miec Twoje szczescie?
      Rozumiesz? Jakie PODSTAWY?
    • bezecnymen oj narozrabiało się:) 18.01.06, 07:53
      nic tylko czekać na efekty wg kilku mozliwych scenariuszy:
      1. on się rozwodzi i żeni z yohanną, mija lat pięć, zaczynają żyć ,,obok
      siebie'' i on znajduje sobie nowe szczęście...
      2.mija 10 miesięcy i ów szczęśliwy a jakże związek z różnych przyczyn się
      rozpada i on składa wniosek o rozwód
      kolejnych nie podam bo się właśnie zastanawiam.... dlaczego to prawie ex złożył
      wniosek? bez orzekania o winie? czy może jednak ehmehm jako powód podał zdradę?
      i jeszcze jedno: decydując się na małżeństwo musieliście być oboje siarczyście
      zakochani, skoro kilka miesięcy wystarczyło by de facto związek przestał
      istniećsmile a może było to małżeństwo z rozsądku?
      łomaaaaaaaaatko, a gdzie tu rozsądek???
      jedno jest tylko pocieszające, że dzieci nie macie.... bawcie się dalej sobą i
      ludźmi wkoło!
      Słodkiego, miłego życia!.....
      • tachazit Re: oj narozrabiało się:) 18.01.06, 10:08
        yohanna
        Być może zbyt ostro napisałaś o sobie, biorąc wszystko na siebie, że to ty
        rozbijasz małżeństwa. Tak w ogóle to zbyt enigmatycznie opisałaś nam dlaczego
        właściwie czujesz WSTYD w związku z rozwodem. Pisząc tak prowokujesz wiele
        domysłów i projekcji.
        Poza tym powinnaś być świadoma tego, że na tym forum pisze wiele osób w trakcie
        lub po rozwodzie, którego przyczyną (lub punktem zapalnym) były zdrady męża lub
        żony. Bycie zdradzonym bardzo boli. Dlatego nie spodziewałabym się na twoim
        miejscu, że dostanę tutaj jakieś wsparcie moralne.
        Ciekawa jestem dlaczego chcesz się biczować, piszesz, że małżeństwa się
        rozbijają z twojej winy, w dodatku na tym forum, gdzie nikt Ci nie poda ręki.

        Jedno jest pewne, jeśli czujesz się winna i chciałaś za to dostać po nerach to
        dobrze trafiłaś. Napisz coś więcej, dlaczego rozpadło się twoje małżeństwo.

        • brzoza75 zgadzam się 18.01.06, 12:28
          jak nigdy zgadzam się z opiniami poprzedników, a najbardziej trafił bezecny, te
          same scenariusze mam przed oczami, te same pytania, fakt to forum ma lekko inną
          tematykę, ale prosiłaś o opinię.
    • frankhestain Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 19.01.06, 01:12
      jestes toksyczna
      • tricolour A maoże tak sie przedstawisz całemu towarzystwu... 19.01.06, 10:20
        ... a nie komentuj zza krzaka...
        • julka1800 Re: A może tak sie przedstawisz całemu towarzyst 19.01.06, 12:41
          popieram Tri...
          • yahannah Re: A może tak sie przedstawisz całemu towarzyst 19.01.06, 15:33
            A co chcecie wiedzieć moi Drodzy?
            • tricolour A to... 19.01.06, 16:12
              ... Frankhestain i Ty to jedna i ta sama osoba? Uzywasz dwóch nicków? A po co?
              • yahannah Re: A to... 19.01.06, 16:38
                smile Nie, nie używam dwóch nicków. Nie mam potrzeby.
                • yahannah Re: A to... 19.01.06, 16:41
                  Myślałam, że to zarzut do mnie.
                  Mam do Was, moi drodzy, pytanie - dlaczego nie skorzystacie z okazji i nie
                  spytacie się, jak wygląda rozwód od drugiej strony, od strony kochanki?
                  • tricolour Nie wiem jak innych... 19.01.06, 17:01
                    ... ale mnie nie interesują cudze rozwody, a perspektywa kochanki jest mi obca z
                    definicji.

                    Zresztą jak chcesz pisać o sobie, to pisz, a nie czekaj, aż Cię ktos o to
                    poprosi, bo tak pewnie nie bedzie. Na tym forum bywają z reguły poważne i
                    dojrzałe osoby (a przyjamniej aspirujące) które wiedzą czego chcą.

                    Jeżeli chcesz być przez chwilę w centrum zainteresowania (a mam wrażenie, że
                    bardzo Ci na tym zależy), to szukaj sposobu by zaciekawić towarzystwo... co
                    trudne nie bedzie, bo "wejście" miałas kontrowersyjne i atmosferę podgrzałaś.

                    Ale liczyć się musisz z bolesnymi słowami krytyki.
                    • yahannah re: 19.01.06, 17:48
                      "Na tym forum bywają z reguły poważne i
                      dojrzałe osoby (a przyjamniej aspirujące) które wiedzą czego chcą." - wiwat
                      samokrytyka!

                      "Jeżeli chcesz być przez chwilę w centrum zainteresowania" - nie, nie
                      odgadłeś/aś, w ogóle mnie nie obchodzi "wrzawa" wokół mnie, mam ciekawe życie,
                      świat internautów-rozwodników jakoś mnie przestał pociągać.

                      I, żeby było jasne, nie chcę pisać o sobie, żeby się wyżalić czy -broń Boże-
                      szukać wsparcia emocjonalnego. Mój post był w całości swego rodzaju propozycją,
                      która nie została wykorzystana. Nie będę się narzucać.

                      Ja byłabym ciekawa mechanizmu odchodzenia do inej - zwłaszcza, gdybym była
                      zdradzoną żoną.

                      • tricolour No to sie nie narzucaj tu i ówdzie... 19.01.06, 18:08
                        ... bo słowo "propozycja" wobec wcześniejszych wyznań jest znaczące...

                        tongue_out
                        • anja_pl no to dowcip 19.01.06, 21:42
                          tricolour napisał:

                          > ... bo słowo "propozycja" wobec wcześniejszych wyznań jest znaczące...
                          >
                          > tongue_out


                          siedzi sobie kowboj w barze i sączy whisky. Siada obok niego kobieta i nic nie
                          mówi, nie zaczepia, tylko pije swoją whisky.
                          Kowboj zdziwiony pyta:
                          - Ty , a kto ty jesteś?
                          Dziewczyna:
                          - Ja? Ja jestem lesbijką.
                          - Aha.
                          Po chwili:
                          - A kto to jest lesbijka?
                          - To taki ktoś, kto rano mysli o kobietach, w południe o kpbietach, a noce to
                          najchetniej z kobietami.
                          - Aha.
                          Kobieta wypiła i wyszła. Kowboj siedzi dalej i pije. Przysiada się do niego
                          drugi kowboj i pyta:
                          - Ty, a kto ty jesteś?
                          - Wiesz 15 minut temu myślałem,że jestem kowbojem. Teraz wiem,że jestem
                          lesbijką.


                          Wyciągając wnioski:
                          ja jestem GEJEM i żadne propozycje yahannah mnie nie interesuja tongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
    • monami5 Ja czulam.... 20.01.06, 02:29
      SZCZESCIE! oraz chyba jakas ulge..... i nadal tak czuje. Jestem pare m-cy po rozwodzie i lepszej decyzji
      podjac nie moglam.

      smile
      • porucznikk Re: Ja czulam.... 20.01.06, 10:50
        Szczęściara...
    • hp2005 Re: Jestem nowa, na początek się pobiczuję 21.01.06, 23:59
      oj ty niepociumana jesteś jakaś, parę miesięcy i już w bok? i w dodatku psujesz
      życie innym - a daj ty sobie na wstrzymanie kobieto. A jak pytasz - to odpowiem
      - z taką panią to ja bym się nigdy nie związał, nawet na 10 min.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka