arvena64
02.04.06, 17:25
Po 17 latach razem...jego kochanka, moje wybaczenie, na nowo porcja mojego
zaufania dla niego, proba bycia razem i znowu jego kochanka, jego wyprowadzka
i rozmowy o rozwodzie...Wiem ze musze podolac najgorszym chwilom, zeby jak
najbardziej ochronic swoje dziecko, wiem ze powinnam byc silna...ale potykam
sie i upadam, nie mam ochoty sie podniesc, by zyc dalej. Nie mam z kim
pogadac, komu sie wyplakac. Jego rodzina wini mnie, bo gdybym bardziej o niego
dbala to nie szukalby kochanki. Moi rodzice nie nie uznaja rozwodow, traktuja
to jak wstyd najwiekszy. Przyjaciolka sama zmaga sie ze swoimi problemami.
Prosze pomozcie mi...jak oddychac, by zyc?