Dodaj do ulubionych

I need a hero...!

22.05.06, 22:42
Wiecie co, mam jakieś powielenie - bo już nie rozdwojenie - jaźni.

Z jednej strony nie ma opcji nowego faceta przy moim boku. Zasady, nie zasady,
czort wie, dlaczego, ale jakoś tego nie widzę.

Z drugiej strony, próbujemy się dogadać z mężem. No więc tym bardziej nie ma
opcji na układnaie sobie życia z kimkolwiek innym.

Ale z trzeciej strony dopada mnie taka tęsknota za prawdziwym mężczyzną suspicious .
Takim, który nie usiłuje zwalac na mnie odpowiedzialności za swoje decyzje,
kóry nie potrzebuje ciągłego pocieszania, utwierdzania w przekonaniu o własnej
ważności i wyjątkowości, który wreszcie mógłby być DLA MNIE oparciem, obroną,
którego mogłabym podziwiać i szanować - za umiejętności, za zasady, za to
właśnie czego nie mam.

Dobra, qrde, mam mózg, nie jestem słodką idiotką, ale poza tym całkiem nieźle
pasuję do opcji "słaba kobieta" i nie miałabym nic przeciwko temu, żeby móc
nią bezkarnie być. (Drzewo, i owszem, rąbię, ale tylko dla rozrywki big_grin ).

Dobra, niechby i nie na własnośc, ale popatrzeć sobie chociaż big_grin big_grin big_grin Czy
ktoś nie ma na wyposażeniu jakiegoś macho, którego mogłabym sobie popodziwiać?

**********************

Uprasza się o nietłumaczenie mi, że ten macho bijałby mnie co piątek, a
interesowałabym go tylko jako kucharka/kochanka/sprzątaczka. Każdy ma prawo
mieć jakieś marzenia, nie? wink



-----------------------
Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
Obserwuj wątek
    • to.ja.kas Re: I need a hero...! 23.05.06, 08:32
      Ja mam smile
      Ideał, bedący na skinienie palcem, czytający w myslach i wiedzacy kiedy
      nachodzi mnie babski blues i natychmiast biegnący z odsieczą.
      Jak w piosence Krysi Prońko "Gdy głupota z biedą znów mnie mają
      Robisz małpę i mam w domu cyrk..."
      Popatrzec możesz ,ja nawet przed dotknięciem nie będe bronic. W końcu własny
      rozum ma i wie co robi i na co sobie pozwala. Dorosły jest i świadomy.

      Do czego zmierzam....Rozumiem Cie bardzo. Pamietam to ciągłe dawanie szansy i
      czekanie na to, że to on (eks) poniesie konsekwencje tego co nabroił, ze to ja
      bede chroniona. Pamiętam jak chciałam by ktoś zdjął ze mnie obiwiązek
      podejmowania decyzji. Do tego stopnia, ze pytanie "który chleb kupic?"
      doprowadzało mnie do łez. Tak bardzo chciałam by ktos wziął na barki świat i go
      poniósł i bym ja w końcu mogła sie wyprostować....Chwała Bogu, że to już za
      mna. smile))))))
      • scriptus Re: I need a hero...! 23.05.06, 13:07
        Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Cię tak denerwuje pytanie o chleb. Widzę w tym
        zainteresowanie Tobą, chciał kupić taki chleb, który by smakował Tobie, czy
        myślisz, że lepiej by było, gdyby kupiłby chleb dla siebie i koniec, nie licząc
        się z Twoim zdaniem, z Twoimi upodobaniami??
        • to.ja.kas Re: I need a hero...! 23.05.06, 13:12
          Nie pojąłeś Scri...smile))
          Chleb to metafora (trudne słowo smile) )
          Wszystkie decyzje, wszystkie sprawy, WSZYSTKO było na moich barkach wraz z calą
          odpowiedzialnością i złośliwym "a nie mówiłem..." jak mi sie coś nie udało. Ale
          kidy pytałam "jak " lub "co" zrobic to odpowiadał "zrób jak chcesz".
          -gdzie wakacje?
          -a bo ja wiem, wymysl cos

          -ktore przedszkole dla Małej?
          -a bo ja wiem, jakies załatw

          -masz jakies plany na weekend?
          -a bo ja wiem?

          A potem wszystko źle, źle i źle i awantury, że coś zrobione, albo nie zrobione,
          albo nie wtedy kiedy trzeba....

          Ech co ja będę sobie przypominać, wolę nie.
          Ostatnio chyba po tym jak nagle pojawił się kontakt, wzięło mnie na wspominki.
          • scriptus Re: I need a hero...! 23.05.06, 13:41
            Jasne, rozumiem, o co chodzi.
            To tak, jak zapytać - a na której poczcie mam zapłacić rachunek za prąd...
            wiadomo, że na najbliższej, albo tam, gdzie szybciej, niechęć do podejmowania
            decyzji, lenistwo umysłowe w życiowych sprawach...
            Sądzę, że taki wygodnicki facet, to produkt błędnego wychowania u mamusi
            (wszystko robiła za niego), jeśli masz synka, dobrze przemyśl, jak go wychować
            do samodzielności.
            • to.ja.kas Re: I need a hero...! 23.05.06, 13:54
              Mam córkę. To nawet nie chodziło, ze musiałam sama podejmowac decyzje, ale
              słono placilam za kazda podjeta.
              Kiedys namawial mnie dlugo na kupno butów. Nie chcialam, bo butów mialam od
              cholery. Zrobil mi dzika awanture. Kupilam buty. Po zakupie mialam
              kolejna ...bo wydalam pieniadze.
              To chodzi o wiele procesow na ktore zachodzily w naszym "związku", ktore
              powodowały, że nie mogłam juz w nim funkcjonować.
        • scriptus Re: I need a hero...! 23.05.06, 13:30
          gdyby kupił... (gdyby kupiłby niby też po polskiemu, ale głupio brzmi)
          • 374.4w Re: I need a hero...! 24.05.06, 19:13
            scriptus napisał:

            > gdyby kupił... (gdyby kupiłby niby też po polskiemu, ale głupio brzmi)


            może chciałeś plusquam perfectum: gdyby był kupił...
    • kruszynka301 No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 09:34
      Nie potrzebuję i nigdy nie potrzebowałam mężczyzny. Sama (będąc w ciążywink
      dyrygowałam przez 6 miesięcy ekipami remontowymi, sama też rozpalałam w kominku
      (drewno jednak zamawiałam porąbane). Sama kupowałam rower, sama jeździłam
      kilkadziesiąt km po puszczy, sama podejmowałam decyzje, no i sama jeździłam
      sportowym autemwink. Lubię siebie, lubię być sama,
      uwielbiam być niezależna.

      Paradoksalnie, im więcej cieszyłam się z samotności i radośnie śpiewałam
      pochwały dla bycia samej, tym więcej mężczyzn uznało za swój punkt honoru, aby
      mnie wyprowadzić z błędu, że oni są jednak potrzebniwink. Dobrze mieć bratnią
      duszę przy sobie, ale - mogłam się bez niej obejść, więc nie zgadzałam się na
      jakikolwiek kompromis - dlatego teraz w domu mam ideałwink.
      • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 09:39
        Kruszynka i powiem Ci, ze rozumiem o czym piszesz.
        Co innego byc sama i odpowiadac sama za siebie i dziecko co innego miec
        partnera i miec na glowie jeszcze jego i jego problemy.
        Jak juz facet jest to ma byc facetem. Jak jestem sama to radze sobie swietnie i
        o dziwo lepiej sie czuje niz jak mam takiego pseudo partnera przy boku (czyt.
        moj eks maz).
        Przy moim facecie chce byc slaba kobietka (co nie znaczy, ze jestem tak do
        konca, spoko , spoko smile ), a on ma zabiegac i dbac o mnie i moje sprawy. Jak
        jestem sama , swietnie mi idzie dbanie o swoje interesy.
        Ale drugie dziecko mi nie potrzebne
        • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 09:54
          o właśnie. Odpowiadałam za siebie, nie musiałam drżeć że będę musiała spłacać
          długi męża hazardzisty (spłaciła kochanka), nie musiałam wysłuchiwać, jaki to
          on biedny, bo nieszczęśliwie zakochany.
          Będąc sama, odżyłam, i przez jakiś czas miałam alergię na facetów.

          Jednak nawet przy moim ideale nie potrafię być słabą kobietką, ale za to mogę
          być bardzo roztrzepana, tłuc talerze (wylatują mi z rąk), czym doprowadzam do
          łez moją rodzinkęwink.
          Ale co do dziecka - to za kilka miesięcy zaczynamy się starać (jeszcze jedziemy
          nurkować), pod kilkuletnim naciskiem córeczki i teściowejwink.
          • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 10:02
            Gdzie bedziesz nurkowac w tym roku?
            ja jeszcze decyzji nie podjełam.

            hehehe mi tez wszystko niechcacy leci z rąk. Ostatnio jak "wyleciał" mi z rak
            kieliszek do wina to zmarnowałam obiad bo wpadł mi prosto do gara z obiadem.
            A takie swietnie penne z sosem z suszonych pomidorów mi wyszło sad((

            Powód "wypadku"??? telefon od szefa, ze chyba nie bede miec weekendu bo pojade
            do Krakowa na sympozjum. Moje kochanie staneło na wysokosci zadania i
            posprzatalo bo kieliszek pełen był czerwonego wina sad((
            • gotyma Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 12:22
              witajcie dziewczyny.
              dawno sie nieodzywalam, ale sobie w wolnych chwilach czytam smile super, ze wiecie
              czego chcecie, mam podobnie. jestem sama, bo nie chce byc matka dla
              rozmemlanego faceta, a tych jest bez liku i tak sie prosza o opieke, kurde...

              ale nie o tym chcialam - widze, ze jest tu pare pan nurkujacych. ja tez smile moze
              by sie zgadac tak e-mailowo co do wspolnego hobby?
              • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 13:20
                ale nie o tym chcialam - widze, ze jest tu pare pan nurkujacych. ja tez smile moze
                >
                > by sie zgadac tak e-mailowo co do wspolnego hobby?


                Nic tak nie odpręża jak nurkowaniewink. Ja jadę w przyszłym tygodniu do HRG, mamy
                zamiar zrobić AOWD. W Polsce jeszcze nie nurkowałam, chociaż mieszkam
                kilkanaście km od Koparek i Zakrzówka, ale jak słyszę o dobrej widoczności 5 m,
                to wolę pływać po powierzchniwink.
                • gotyma Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:03
                  big_grin to tez jakas rozrywka, zobaczyc, ze nic nie widac big_grin

                  ale na baltyku, ile razy bym ile byla, zawsze trafialam na widocznosc idealna.
                  choc nie jest to co akwarium w morzu czerwonym smile
                  • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:04
                    Ja w polskich wodach tez zero doswiadczenia. Ale kiedys sie wezme smile))
                    Chciałabym wraki na Bałtyku zobaczyc .
                    • gotyma Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:27
                      ach! a jakie wraki sa w chorwacji, nawet samolot z II wojny kolo jednej wysepki
                      i niezbyt gleboko lezy, tylko tam prady sa...
                      • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:28
                        Na Chorwacji robilam kurs, wraki widziałam smile
                      • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:37
                        ja na razie tylko akwarium w Egipcie, ale na Chorwację mam taką samą drogę jak nad Bałtyk - pewnie kiedyś pojedziemywink. Na razie jeszcze szkolenia, a marzę o tygodniowym safari, tylko muszę czekać, aż córa podrośnie. W tym roku podrosła na Słowacki Raj, jedziemy w sierpniuwink.
                        • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:41
                          Na 90 % bede na Slowacji w sierpniu z corka i bratankiem. W okolicy Tatralandii
                          oczywiscie smile
                          • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:46
                            no to Popradu niedaleko, koniecznie zobacz Słowacki Raj, o iel nikt nie ma lęku wysokościwink
                            Podobno w Popradzie jest o wiele lepszy (i nowszy) Aqupark.
                            Do Tatralandii my na jeden dzień jeździmywink.
                            • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:47
                              wezme to pod uwage. Na Słowacji wszedzie niedaleko smile
                              • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:58
                                no to jeszcze jaskinia Domica na granicy węgierskiejwink. Cudo, wg mnie najładniejsza na Słowacji, płynie się wąską łodzią podziemnym strumieniem.
                                Acha, i o ile pamiętam, tak jak wszystko na Słowacji "w poniedielnik zakryto".
                                • to.ja.kas Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 15:58
                                  Zazdroszcze Ci, ze masz tam tak blisko. Dla mnie to wyprawa...zwlaszcza z
                                  dwojka dzieci
              • berek_76 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 23.05.06, 22:26
                Teeee! Do porządku przywołuję! wink Już miałam nadzieję na twórcze rozwinięcie
                moich tęsknot za machismo, a tu okazuje się, że dwadzieścia postów nastukały
                amatorki nurkowania!

                I przez Was teraz jestem rozczarowana, buuuuuuuuuuuuuuu!

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                • gotyma Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 24.05.06, 09:41
                  nie rycz!!!
                  lepiej idz na kurs nurkowania.
                  tam naprawde mozna spotkac paru hero i to calkiem przystojnych i w dodatku
                  normalnych. prawda dziewczynki?
                  • kruszynka301 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 24.05.06, 09:44
                    pewnie, no i ci instruktorzy..... mmmmm wilki morskie, a właściwie podwodnewink
                  • berek_76 Re: No "I need a hero" but I am a hero;) 24.05.06, 13:48
                    Dziękuję bardzo, z przyczyn zdrowotnych ten gatunek herosów jest dla mnie
                    niedostępny smile
                    Poza tym wilk morski to właśnie jest moim mężem uncertain Ja jednak dziękuję, OK?

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                    • 1madzia Re: Zbyt duże wymagania 24.05.06, 14:35
                      Drogi Berku, pewnie jeszcze doleję oliwy do ognia, ale ze znalezieniem
                      normalnego mężczyzny jest problem, a Ty jeszcze poprzeczkę podnosisz.
                      Po przeczytaniu Waszych postów o ex-ach, wygląda na to, że kobieta z odzysku ma
                      do wyboru między kawalerami (kawaler w tym wieku?! A fe!) tudzież panami - też
                      po przejściach - z deficytami w łańcuchu DNA: alkoholicy, nieustający
                      kolekcjonerzy kobiet, damscy bokserzy, żeby już nie wspomnieć o innych
                      dewiacjach. Kafeteria tak bogata, że trudno się zdecydować.
                      W tej sytuacji pytanie: "czy lepszy alkoholik od zdradzającego?" nie wydaje się
                      bezzasadne.
                      Pod nieobecność w tym wątku panów, pozwolę sobie zacytować słowa jednej z
                      bohaterek sztuki N. Kolady: "Facet jest jak kibel. Albo zajęty albo zasrany..."

                      Sorry za słowny obskurantyzm.
                      • berek_76 Re: Zbyt duże wymagania 24.05.06, 17:46
                        Aaaaaaaaaaaaaaaa! Madzia, jak mogłaś mi to zrobić! A miałam nadzieję na jakąs
                        normę uncertain wink
                        -----------------------
                        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                      • 374.4w Re: Zbyt duże wymagania 24.05.06, 19:08
                        1madzia napisała:

                        > W tej sytuacji pytanie: "czy lepszy alkoholik od zdradzającego?" nie wydaje się
                        >
                        > bezzasadne.


                        smile
    • maheda Re: I need a hero...! 24.05.06, 18:14
      A ja mam szczęście być z kimś takim (Drugim).
      Nie zwala na mnie odpowiedzialności za swoje dezycje, w ogóle lubi podejmować
      decyzje i się ich trzyma (czasem aż za bardzo, jak na mój gust), jest
      konsekwentny, a przez to jest oparciem, obroną.
      Ponieważ nie ma przekonania o swojej ważności, a wręcz przeciwnie, mogę Go
      "doważnić", na ile potrafię, pewnie różnie mi to wychodzi.
      Jeśli coś mi nie wychodzi, podjęłam złą decyzję, strzeliłam głupotę - przytula
      mnie i mówi "nie martw się, poradzimy sobie", albo przy mniej ważnych rzeczach
      mówi z charakterystyczną iskierką w oku, przytulając mnie "no cóż, jesteś
      ostatecznie tylko kobietą".
      Dzieckiem się często zajmuje, odkurzanie jest Jego działką, naczynia zmywamy
      razem...
      Są tacy, serio.
      Aha - to był kawaler, mieszkający ze swoją Mamą. Jak widać więc - różnie bywa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka