renkowa
07.06.06, 12:06
Jestem po ślubie prawie 1,5 roku,przed ślubem "znaliśmy" się ponad 6 lat. Od
razu po ślubie nam się nie układało. Już tydzień po okazało się, że mój mąż
ma problemy z alkoholem. Próbowałam przekonać go, żeby zaczął się leczyć,
poszedł ze 2 razy do poradni ale na tym koniec, zawsze to samo, że on sobie
sam z tym poradzi. Po alkoholu nie kłóci się tylko idzię spać, ale ile można
to znosić. Po pół roku jak urządził sobie libację u swoich rodziców z koleżką
i wrócił pijany, kazałam mu się wynosić do nich. Jednak po miesiącu
pozwoliłam mu wrócić. Było trochę dobrze i znowu to samo i tak jest cały
czas, mimo, że ciągle powtarza jak mnie kocha i chce się zmienić. Miesiąc
temu przeprowadziliśmy się do swojego mieszkania (wcześniej mieszkaliśmy z
moimi rodzicami) myślałam że może coś się zmieni, ale jest coraz gorzej.
Zupełnie nie potrafię do niego dotrzeć, on jest bardzo zamknięty w sobie. Nie
da się z nim normalnie rozmawiać, nie mam poczucia bezpieczeństwa, nie ufam
mu i nie wierzę w żadne obietnice, ale bardzo chciałbym mieć dziecko, on
twierdzi, że też bardzo chce mieć dziecko. Myślałam, że może dziecko coś
zmieni, tylko czy powinnam w tej sytuacji myśleć o dziecku. Zresztą i tak nie
jest to takie proste, bo on się kocha, wtedy kiedy on ma ochotę, w związku z
czym i tak nic z tego nie wychodzi. Wczoraj, kiedy wróciłam z pracy i
zobaczyła, że on znowu śpi (tzn, że pił), nic w domu nie jest zrobione
(chociaż w ciągu dnia dzwonił i mówił, że zrobił to..i to) jedyne co robił to
oglądanie pornosów (stwierdziłam, że chyba to mu do szczęścia wystarcza)od
razu mnie szlak trafił i powiedziałam mu co o nim myślę. Oczywiście jego to
najwidoczniej mało interesuje bo spał dalej. Co bardziej myślę o rozwodzie,
bo nie jestem z nim szczęśliwa, są 2-3 dni jak jest dobrze i anowu to samo.
Mam już dosyć tej huśtawki emocjonalnej, nie mogę sobie z tym poradzić. Co
mam zrobić?