pudeleczko_75
21.08.06, 19:10
mój maż nie poczuwa się do tego, żeby jakos mi ułatwic samotny start i pewnie
będziemy dzielić wszystko niezbyt przyjaznie...A jeszcze wczoraj deklarowal,
że chce wrócić, ze to był straszny błąd co zrobił, ale gdy schodzi na sprawy
mieszkaniowe od razu przyjmuje ton "chcesz mi zabrac to na co zapracowałem" a
ja po pierwsze nie chcę mu nic zabrać, po drugie zapracowalismy razem - on
zarabiał niewiele więcej ode mnie.... aha no i tekst, że zaczynam mylśec
tylko o pieniądzach....
jeszcze mówi, ze musi 1800 miesiecznie płacić na wynajęte mieszkanie - czy To
ja kazałam mu zdradzać??? wyprowadzka była tylko tego konsekwencją. a
myslenie i mówienie o pieniądzach jest chyba w miare normalne, gdy ludzie się
rozwodza.
jka Wam się udalo przez to przejść? to chyba jakiś koszmar...