01.09.06, 21:21
te Kaczmarskiego. Słucham razem z synem, który pare dni temu wrócił z obozu
harcerskiego, oni dalej - po nas, swoich rodzicach-to spiewają.
Przyznam, że teraz te mury mają inny wymiar.
I wspomnienie atmosfery koncertów Gintrowskiego z Łapińskim (bez
Kaczmarskieg)w Klubie (Zascianek???) na Miasteczku Studenckim, koncertów tzw.
zamknietych, bo odbywających sie bez zgody cenzury. Ktos pamieta? Krakusy
Obserwuj wątek
    • f.l.y Re: Mury 01.09.06, 21:40
      szanuję...

      choc ja Kaczmarskiego raczej nie słucham...nie trafił do mnie i już...
    • daleko_do_siebie Re: Mury 01.09.06, 22:00
      Pamiętam. Byłam na kilkunastu takich chyba. Ta atmosfera chyba się już nia
      powtórzy. Nie dlatego, że to lata młode i minęło. W tych koncertach była radość
      muzyki - jak w wielu dzisiejsszych też. Ale i radość bycia na chwilę gdzie
      indziej. I strach bycia przeciw czemuś. Nie do podrobienia. Nie tutaj (na
      szczęście).
      • 374.4w Re: Mury 01.09.06, 22:07
        daleko_, masz wspaniały dar dokonywania syntezy.


        • daleko_do_siebie Re: Mury 01.09.06, 22:39
          smile)) dzięki
          Zazdroszczę moim dzieciakom wielu rzeczy - ot normalniej mają. Ale czasem jak
          nas, "wcześniejszych" nieco weźmie na opowieści to czuję jak i one mi
          zazdroszczą. Inaczej żyliśmy. I chyba nie chciałabym się zamienić.
          • misbaskerwill Re: Mury 02.09.06, 18:28
            masz rację - młodzież zazdrości - nie istnieje nic takiego, co by mogło jakoś
            wszystkich połączyć - choćby wspólnego ciemiężyciela, "brakuje"...nawet tej
            strasznej komuny, po to, by poczuć się zjednoczonym...
            To dlatego wszyscy tak wylegli na ulice po śmierci Jana Pawła II - przez chwilę,
            młodzież (tak, moim zdaniem to ich było najwięcej) mogła poczuć się całkowicie
            zjednoczona... Nie było strachu, ale wydawało się, że jest może jakiś wspólny
            cel...Bycia lepszym człowiekiem, budowy lepszego kraju - choćby dla Niego, dla
            człowieka, Który tyle kiedyś dla nas zmienił...

            Szkoda, że tak szybko wszystko się spieprzyło. Dosadnie - ale nie umiem tego
            określić inaczej. Nie wiem, czy wierzyłem, że coś się zmieni - ale nadzieja
            była. Ale taka nasza historia - Polacy jako naród zawsze byli najlepsi w
            zrywach, gorzej z mozolnym budowaniemsmile

            Co do Jacka Kaczmarskiego - zdążyłem go poznać jako zupełnie jeszcze
            "nieoświeciony" młodzian. Ale od razu poczułem jaki to niesamowity Człowiek. Nie
            gwiazdor, nie chodzący symbol (jakim go chcieli uczynić, a od czego raczej
            uciekał). On po prostu był sobą. Bardzo skromny, zwyczajny, a jednocześnie
            wielki w tej zwyczajności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka