majeczka2310 08.09.06, 09:18 po zebraniu w przedszkolu, jestem tak załamana, że ryczałam pół nocy. Zaczyna mi brakować sił i dobrej woli do ciągnięcia tego wszystkiego samej. Nie przypuszczałam, że nawet z tej strony mnie kopnie w tyłek. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:24 Witaj Majeczko. Wierzę Ci, że załamałaś się. Wiem coś o tym. Ale nie o mnie chcę pisać. Mam pytanie. Czy jako samotna matka ( bo rozumiem że jesteś sama ) starałaś się o zwolnienie z części stałej ( opłaty stałej ) w przedszkolu? Zawsze to parę groszy w kieszeni, a wiem, że cos takiego przysługuje samotnym matkom. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:25 Majeczko, nie wiem co się stało, ale każdy z nas przezywa cięzkie chwile załamiania i rozpaczy. Trzymaj się i na pewno to minie. zawsze mija... Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:36 Majeczko, co może się stać w przedszkolu? Przecież samodzielnych kobiet jest teraz mnóstwo........ Po tym, jak zachowują się moja córeczka i jej przyrodni brat w przedszkolu (znowu są w tej samej grupie), i nikogo nie dziwi, że mają tego samego ojca i różne matki, widzę, że w porównaniu z pokoleniem naszych rodziców, społeczeństwo zrobiło znaczny postęp w kierunku tolerancji. Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:36 niestety, dyrektorka przeczytała uchwałę RM i matki samotnie wychowujące dzieci nie mają ulgi w płaceniu za przedszkole. Jedynie przysługuje na dzieci niepełnosprawne, z rodzin zastępczych i osób bezrobotnych. Rozmowa z wychowawczynią Majki (4 lata) mnie tak załamała. Rozumiecie, nic nie robi!!! Nie ubiera się, nie mówi, nie je sama, nie bawi się z dziećmi, dostaje ataków histerii i agresji!!!! W domu nie mam z nią większych problemów, jest samodzielna juz od dawna. Jest nieśmiała i mało przebojowa, to fakt, ale żeby aż tak!!! Do tego stopnia, że chcieli ją dać do 3 latków, bo pani stwierdziła że jest opóźniona w stosunku do innych dzieci. Tak jakbym normalnych problemów miała mało na codzień. Odpowiedz Link
pudeleczko_75 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:39 Majeczko a może powinnaś pójśc z córeczką do psychologa dziecięcego? może to jakieś wyjście...nie mam dzieci, więc rad innych udzilić nie mogę. trzymaj sie ciepło. Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:43 Majeczko dyrektorce jest latwiej twoja córke dac do nizszej grupy niz z nia popracowac, w przedzszkolu dzicko moze czuc sie osamotnione, jak pisalas jest niesmiala, i jeszcze wasze klopoty w domku i malej zmeczenie przy dojadzach, moze dla malej jest to za duzo, bo dla ciebie tez. dobra rada juz tu padla mozesz isc z mala do psychologa, i pogadac co sie dziej w przedszkolu moze jej ktos dokucza. Nie godz sie na cofniecie dziecka do nizszej grupy bo ona sobie w tej poradzi tylko poczatki sa ogromnir trudne. Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:51 chodziłam z nią do psychologa i wyszło na to że wszystko jest ok. Psycholog sama stwierdziła, że jest rozwinięta ponad wiek. Ale widać nie społecznie. Zmęczenie nie wchodzi w grę, bo dowożę je samochodem i to zajmuje nam 3 minuty. Chyba że niedospanie bo to śpioch okrutny! Najbardziej daja mi do myślenia te ataki histerii. Zauważyłam to już wczesniej że stała się dzika, jakbym ją trzymała w ciemnej komórce. I doprawdy nie znam przyczyny takiego zachowania, bo jesteśmy gośćmi w domu jak tylko jest pogoda. Najbardzej jednak dołuje mnie to, że tatus ma teraz takie fajne życie!!!! A wszystko to jest moją winą! Odpowiedz Link
moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:01 Majeczko. Po pierwsze NIC NIE JEST TWOJĄ WINĄ! Nawet tak nie myśl. Każde dziecko jest inne. Może Twoja córcia poprostu "weszła" w kolejny etap. Od dawna jest taka ( małomówna, z napadami histerii )? Odpowiedz Link
a.niech.to Re: a wczoraj.... 08.09.06, 18:49 moniamir napisała: > NIC NIE JEST TWOJĄ WINĄ! Nawet tak nie myśl. Każde > dziecko jest inne. Łatwo powiedzieć, że to słuszny pogląd, trudniej się wydostać spod jego nacisku. Można się przyłapać i to nieraz na próbach zadośćuczynienia za przeszłość i za to, co jest obecnie, nie mówię o kasie. Jak mi się zdaje, na to znalazłam sposób: informować precyzyjnie o tym, co się czuje i z czego to wynika. Po przytaczanie faktów z życia rodziny sięgałabym bardzo ostrożnie, lecz niezupełnie da się tego uniknąć. Później zaczynają się próby bycia matkoojcem, wiem już - do luftu. Potem realizuje się jakiś wykoncypowany obraz dobrej matki - droga donikąd, bo cudza skóra uwiera. Na koniec dobra czy zła matka - kobieta - człowiek, ale to właśnie ja. Cholera, inaczej się nie da. (Jakie są właściwe proporcje? Bałabym zdać się na intuicję). To najwygodniejszy z wariantów, lecz jeśli popełni się kardynalne błędy, wiadomo, kto za nie beknie. Jakby nie patrzeć, odpowiedzialność rozproszona ma swoje zalety. Jestem zadowolona, że rozeszłam się exem. Zostałam z dziećmi sama oko w oko. Pierwszy raz w życiu jasno zobaczyłam, kogo wychowałam. Parę rzeczy budzi mój głęboki niepokój. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 17:55 Życiem tatusia najlepiej sie nie zajmuj, bo po co. Skoro psycholog mowi, że dziecko OK, to moze cos z przedszklem nie tak? albo z konkretną przedszkolanką? Odpowiedz Link
maheda Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:45 Może zgódź się na przeniesienie jej do grupy 3latków? Przecież to nie katastrofa ani nawet problem. Dziecko na pewno bardzo przeżywa syuację w domu, moja córka też miała problemy i też w przedszkolu zachowywała się tak, że nauczycielki mówiły mi wprost o zahamowaniu rozwoju emocjonalno-społecznego. Teraz (trzecia klasa) jest już wszystko w porządku, Mała jest zdrowa również społecznie, wszystko się uspokoiło. Dziecko potrzebuje czasu, żeby mu się psychika wyrównała. Może faktycznie dobrym pomysłem jest psycholog dziecięcy, jeśli takiego masz w pobliżu? Spokojnie, majeczko, problemy społecznie dziecka to nie tragedia, mówię Ci. *przytulenie* Poradzisz sobie. Odpowiedz Link
moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:46 Majeczko. Widocznie zmieniły się te chore przepsiy A jeśli chodzi o Twoją Córcię to myślę, że ona w ten sposób stara się zwrócić na siebie uwagę. "Do tego stopnia, że chcieli ją dać do 3 latków, bo pani stwierdziła > że jest opóźniona w stosunku do innych dzieci. > Tak jakbym normalnych problemów miała mało na codzień." Bzdury! Co to za pani przedszkolanka? Jak można takie rzeczy mówić. Powiem Ci, że miałam podobne problemy z moją córką, gdy była mniej więcej w wieku Twojej. Tyle tylko, że w przedszkolu była aniołem, a w domu... koszmar. Niestety sama nie dałam rady. Chodziłam z nią przez pół roku do psychologa dziecięcego i wszystko wróciło do normy. Tak więc najpierw spróbuj z nią dużo rozmawiać, a jak to nie pomoże to skonsultuj się z psychologiem dziecięcym. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:00 Majeczko trzeba jeszcze raz isc do psychologa, bo to jest nowy problem i powiedziec o tym co sie dzieje w przedszkolu, moze ona sie czuje odzucona i tak reaguje jest to mozliwe, dziewczyny zreszta napisaly to co i ja uwazam. Odpowiedz Link
buba77 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:34 Najbardziej daja mi do myślenia te ataki histerii. Zauważyłam to już wczesniej że stała się dzika, jakbym ją trzymała w ciemnej komórce. I doprawdy nie znam przyczyny takiego zachowania, bo jesteśmy gośćmi w domu jak tylko jest pogoda. Majeczko, uśmiechnij sie, bo małe dzieci, to mały kłopot No i zamartwianiem się pokazujesz małej, że jest problem. Potrzeba jak zwykle dystansu i dobrego słowa - niekoniecznie od psychologa, jeśli już wiesz, ze dobrze się rozwija, to wszystko w porządku, dziecko ma prawo do własnych zachowań, ma swoją osobowość. Rozmawiasz na pewno z innymi mamami - też maja problemy. Oczywiście dla dorosłych jest najwygodniej jak dziecko jest "grzeczne", ale czy dla dziecka i jego prawidłowego rozwoju? Nie wiem czy to pierwsze dni w przedszkolu Twojej córci. Mój syn, wtedy tez czterolatek, przez dwa tygodnie się moczył. Dobrze jest pamiętać,że dzieci mają swoje okresy, etapy w rozwoju, które pojawiają się i same przemijają. Takie ich prawo i tak bym to przyjęła. Dobrze też zapewnic małej jak najwięcej Twojej obecności, spokoju, aby poczuła sie pewniej. Może Tobie jest potrzebny psycholog, aby lepiej rozpoznać swoje uczucia i poukładać myśli. A do histerii podeszłabym spokojnie, to samo przejdzie. TAk mi się wydaje. Sama oceń, bo najlepiej znasz swoje dziecko, co będzie lepsze - zmiana grupy czy nie (zmiana może jeszcze gorzej wpłynąć jako sama zmiana Pisz do mnie jeśli masz ochotę, odchowałam dwoje dzieci, u jednego umiejętnosci społeczne nie są mocną stroną, ale nieźle sobie radzi, naprawdę. Odpowiedz Link
kruszynka301 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:14 Majeczko, Twoja córeczka jest pierwszy rok w przedszkolu, prawda? Przecież to normalne, że w pierwszych dniach dzieci są zagubione, przestraszone nową sytuacją - wczoraj na korytarzu z grupy maluchów dochodził jeden wielki płacz. Zobaczysz, za 2-3 tygodnie wszystko minie. Moja córeczka też jest nieśmiała, w dodatku ma zawsze swoje własne zdanie, i do grupy zaczęła się dołączać dopiero po pół roku - nikt mi nie robił uwag, przedszkolanka stwierdziła, że wystarczy poczekać, i jej to przejdzie. W przedszkolu córeczki był psycholog (przedszkole integracyjne), więc może też dlatego wychowawczynie miały inne podejście, i na bieżąco konsultowały się z psychologiem. Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 17:52 Majeczko, ale w ogole przecież mowi? Moja córka poszla do przedszkola jako pieciolatka i ani razu przez dwa lata nie odezwala się niezapytana do dorosłej osoby. Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:18 tak, tylko co w tym czasie zrobić z młodszą? Wczoraj wieczorkiem na balkonie sobie stoimy we 3 i szedł mężczyzna tak z daleka podobny do ich taty. A Majka: czy to tata do nas idzie? Ja wiem że tu jest przyczyna i skutek wszystkiego tylko jak to przetworzyć na życie? Jak można żyć z myślą, że typ, ośmielający się nazywać ojcem, zgotował im taki los? i to od właściwie niemowlaka? I jeszcze mnie sądem straszy, że dzieci zabierze! I alimenty 200 zł za wysokie! a węgiel do pieca to sobie sama przynieś z piwnicy, mnie to nie obchodzi. Pewnie, a dzieci przywiąże w tym czasie do nogi od stołu i zaknebluję. Taki typ! A ponoć inteligentny i wykszytałcony taki. I poszkodowany bo żona mu żyć nie dawała. Takie wyżalki. Gdyby nie to że jeszcze karmię to bym chyba jakieś procenty mocne dzisiaj sobie kupiła. Ale może tak zrobię. I zaleję robaka. Do Kotusia. To nasz nowy "obywatel". Odpowiedz Link
buba77 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:39 Majeczko, wiem, że to głupio w Twojej sytuacja namawiać do spokoju, przepraszam. Nawyżalaj się ile wlezie i gdzie się da na faceta, to może będzie łatwiej o spokój i rozsądne działania, bo to Ci jest bardzo potrzebne. No i na pewno pomoc, bo trudno samej sobie w takiej sytuacji radzić. Np. z węglem, to możesz liczyć tylko na m? Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 11:05 Tak to jej pierwsze dni w przedszkolu. W sumie to przedszkolanka też powinna się troche postarać żeby dzieci się zintegrowały i żadne nie czuło się odrzucone. I pomóc dziecku z problemami a nie tylko cieszyć się z tych co nie sprawiają problemów. Tak myślę, ale pedagogiem nie jestem tylko zwapniałą księgową. Tak, w moim życiu mogę liczyć tylko na siebie, ojca nie mam, brata też nie, sąsiadów (aż 2) nie mam śmiałości co trochę prosić o pomoc, bo mają przecież swoje rodziny i obowiązki. Ale oczywiście pomagają mi zarówno sąsiedzi jak i sąsiadki. Jestesmy trochę zaprzyjaźnieni. Najlepszym miejscem (wg mnie) na wyżalenie się na faceta byłaby jakaś dziupla mafijna. A nóż któryśby wziął sobie do serca moje łzy i odstrzelił drania? Jeden więcej to i tak by nie robiło różnicy. Odpowiedz Link
berek_76 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 14:21 Majeczko kochana! Po pierwsze, moja córka, chociaż pożłobkowa i po pierwszym roku przedszkola, też od początku nowego roku przedszkolnego kompletnie oszalała Histeria za histerią, ciągłe awantury... I to jest normalne. W i tak trudnej sytuacji życiowej, każde dodatkowe utrudnienie potęguje problemy w stopniu niewspółmiernym. Po drugie - Twojej córce nie musi zaszkodzić posłanie jej do maluchów. "Maluchy" nie są gorsze, tylko młodsze, mniej obyte z innymi ludźmi itd. tak naprawdę, Twoja córka przez to, że nie chodziła wczesniej do przedszkola, może rzeczywiście być na poziomie maluchów, jeśli chodzi o życie w grupie, o samoobsługę w warunkach stresowych itd. Może zamiast wkurzać się na pania, spróbuj z nią porozmawiać, wychodząc z założenia, że chce dla Ciebie i twojego dziecka dobrze? Po trzecie - nie zakładaj, że wszystko, co się dzieje, jest winą "tego drania". Owszem, wasza prywatna tragedia wywróciła Wasz świat do góry nogami i jeszcze długo będziecie to prostować. Ale - nie ukrywajmy - histeryzują po pójściu do przedszkola także dzieci z jak najbardziej pełnych i wspaniałych rodzin. A takie upieranie się przy wersji "wszystko co żłe, to przez niego" do niczego nie prowadzi, bo jego i tak nie zmienisz i nie odkręcisz tego, co się stało. nawet, jeśli słuszne, jest mało twórcze. Zamiast koncentrować się na bydlaku, który was skrzywdził, koncentruj się na sobie i dzieciach, i na tym, jak ułożyc sobie życie w takiej wersji. W końcu, czy o Waszej wartości i Waszym szczęsciu decyduje ktoś trzeci? Nie! Po czwarte - wychodź do ludzi, szukaj wsparcia, proś o pomoc. Ludzie są dobrzy, lubią pomagać, tylko nie zawsze wiedzą, jak i kiedy. To żaden wstyd potrzebować pomocy, podobnie jak nie jest wstydem pomagać. A skąd jesteś? Potrzebujesz jakiejś konkretnej pomocy? Daj znać ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
a.niech.to Re: a wczoraj.... 08.09.06, 18:54 majeczka2310 napisała: > Najlepszym miejscem (wg mnie) na wyżalenie się na faceta byłaby jakaś dziupla > mafijna. A nóż któryśby wziął sobie do serca moje łzy i odstrzelił drania? > Jeden więcej to i tak by nie robiło różnicy. A może poszłybyśmy we dwie? Byłoby mniej już o dwóch. Nie znam innego sposobu, aby uchronić dzieci przed psychicznymi razami, które im świadomie zadaje. Odpowiedz Link
maheda Re: a wczoraj.... 08.09.06, 11:03 Majka, mieszkasz gdzieś niedaleczko? Ze zrzuceniem węgla, może dałoby się cosi zrobić. Odpowiedz Link
brzoza75 Majeczko 08.09.06, 11:12 powiem tak, w głowach im się pop.... ja usłyszałam że grupa maluchów u mnie to grupa adaptacyjna a co za tym idzie to się dzieci adaptują tak? po drugie nie przejmuj się, ja bym zrobiła tak że wzięła bym opinię psychologa i poszła do Dyrektorki przedszkola nie Pani z grupy, Majeczko trzeba walczyć o swoje naprawdę, nie poddawać się, każda z nas ma gorsze i lepsze dni, robisz to dla małej pamiętaj! jeśli nie poskutkuje to pomyśl o zmianie przedszkola trudno, na pocieszenie dodam że moja kolezanka na koniec żłobka !!! usłuszała pani córka to po złobku powinna umieć się podpisywać PEŁNYM IMIENIEM I NAZWISKIEM, WŁOSY MI DĘBA STANĘŁY! Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Majeczko 08.09.06, 11:14 Mnie jak to przeczytalam tez, co za glupota dzieci pozbaewiac dziecinastwa. Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: Majeczko 08.09.06, 11:19 No to sobie wyobraźcie, że młodsza jest w tym samym przedszkolu, tylko w grupie 1-3. I tam trzeba również kupić książeczki dla dziecka (tylko 35 zł). A ona ma dopiero 21 m-cy!!!! Dlatego zmiana przedszkola nie wchodzi w rachubę. Odpowiedz Link
buba77 Re: Majeczko 08.09.06, 11:26 to jakiś przerost formy nad treścią! Te książki i zachowanie przedszkolanki (choć to ostatnie to może w dobrej wierze, może warto z nią bliżej porozmawiać?) no i to właśnie znaczy, że najlepsza by była zmiana żłobko-przedszkola Rozummiem, ze nie ma wyboru? Odpowiedz Link
brzoza75 Re: Majeczko 08.09.06, 11:35 własnie i zachowanie i te książki świadczą o zamianie ale zrobisz jak uważasz, dla dobra dzieci i swojego . Odpowiedz Link
majeczka2310 Re: Majeczko 08.09.06, 11:38 Ja też uważam to za jakiś absurd, ale co zrobić. Jak trzeba to trzeba i tyle. Z drugiej strony to może i dobrze z tymi książeczkami bo może przedszkolankom uda się przekonać młodszą że:książek się nie targa, nie pisze po nich byle gdzie i trzeba je szanować. Z panią od starszej jestem w kontakcie telefonicznym. Wyboru przedszkola nie ma, bo: 1. najbliższe zamieszkaniu i dalszemu dojazdowi z/do pracy. 2. jeszcze bliżej mojej mamy 3. i najważniejsze-są 2 w jednym miejscu. Ale zobaczymy, może jeszcze wszystko będzie dobrze z Majką. Może to za dużo dzieci na jej jedne "barki" ))) Odpowiedz Link
majeczka2310 dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 14:42 i życzliwość i chusteczkę do nosa. Ja wcale nie mam żadnych pretensji do pani, broń Boże. Tylko tak strasznie mi żal tych moich maluchów, widze co się z nimi i ze mną dzieje. I nie myslałam że będzie AŻ taka blokada. Mam nadzieję że z czasem wszystko się wyrówna i Majcia pokaże na co ją stać i troszkę rogów dostanie. Czego jej bardzo życzę i zachęcam, na razie na polu domowym. Efekty sa, tylko jeszcze musi nabrać trochę ogłady wsród dzieciaków. Ale dzisiaj była piątka na pożegnanie i obietnica dobrej zabawy. No zobaczymy. Niestety, winą o to wszystko obarczać będę go na wieki wieków, wiem, wiem że nie powinnam, i czasami wszystko jest dobrze, ale jak sie tak skupią różne sprawy w jednej chwili, których sprawcą lub współwinnym jest ex to ciężko się nie powstrzymac od chęci dania mu w pysk. O pomoc proszę i zawsze ją otrzymuję. Od osób o które bym tego nie podejrzewała. Bardzo to doceniam i szanuję. Sama zresztą postanowiłam też komuś pomóc, ale to taki plan długoterminowy i co z tego wyjdzie nie wiem. Na razie jednak mam pewne plany co do "odesłania" podanej mi kiedyś ręki. Mam nadzieję że wypali. A może jakiś plusik chociaż mały bozia przy okazji na mnie połozy. Chciałabym żeby tak było. Jestem ze Śląska. Odpowiedz Link
brzoza75 Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 15:08 ciesze się że już choc trochę lepiej , pamiętaj u nas tutaj można zawsze się wypłakać i jest potem lżej ... Odpowiedz Link
a.niech.to Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 18:59 Potwierdzam, nieraz korzystałam z prawa danego przez forum. Odpowiedz Link
julka1800 Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 15:20 Majko, Twoja sytuacja troche przypomina moją sprzed miesiecy a wlasciwie lat. Sama z dwójką malutkich dzieci, pierwsze kroki w przeczkolu, potem w szkole, alimenty ..lepiej nie mówić, pomocy od taty zadnej. I jakos przebrnelismy... teraz jest lepiej, dzieci juz większe, w przedszkolu i szkole nabralismy wprawy jak rozwiązywac ew trudnosci /przyzam mialam wielokrotnie wrazenie ze nauczyciele i wychowawcy nie chca wspolpracowac, trzeba po prostu walczyc o dziecko/, i choc finanse bez zmian jakos radzimy sobie. Teraz smiac mi sie chce jak kiedys musialam tlumaczyc kolezankom dlaczego moglam wyrzucac smieci tylko po 22giej i dlaczego ubieralam dzieci i szlismy we 3 po np mleko, bo zabrakło. Ale wszystko sie konczylo, przyszedl ten czas ze zaczelam myslec o sobie a nie tylko mowic ze mysle, i Majko jeszcze jedno na koniec: musisz nauczyć sie dbac o siebie, dzieci masz male, ale zanim sie obejrzysz beda duze i zaczną zyc wlasnym zyciem, i co wtedy? pozdrawiam ciepło Julka Odpowiedz Link
athmos Re: a wczoraj.... 08.09.06, 20:08 Majeczko, wiem ze to Ci nie poprawi humoru, ale wiem co czujesz. Wlasnie w momencie gdy cale moje malzenstwo leglo w ruinach, gdy sie dowiedzialem, jakie eskapady urzadza moja eks i co planuje wzgledem mnie samego, dostalem list ze szkoly syna (prywatnej), w ktorej dyrektorka stwierdzila, ze ze wzgledu na jego problemy z nauka nie bedzie mogl juz do niej uczeszczac. Ale dodala, ze "beda sie za niego modlic". Myslalem, ze mnie szlag trafi na miejscu. Trzymaj sie, jak przezwyciezysz te trudnosci, bedziesz miala tym wiekszy powod do radosci. Odpowiedz Link