Dodaj do ulubionych

a wczoraj....

08.09.06, 09:18
po zebraniu w przedszkolu, jestem tak załamana, że ryczałam pół nocy. Zaczyna
mi brakować sił i dobrej woli do ciągnięcia tego wszystkiego samej. Nie
przypuszczałam, że nawet z tej strony mnie kopnie w tyłek.
Obserwuj wątek
    • maheda ojejku... 08.09.06, 09:24
      Co się stało? sad
    • moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:24
      Witaj Majeczko. Wierzę Ci, że załamałaś się. Wiem coś o tym. Ale nie o mnie
      chcę pisać. Mam pytanie. Czy jako samotna matka ( bo rozumiem że jesteś sama )
      starałaś się o zwolnienie z części stałej ( opłaty stałej ) w przedszkolu?
      Zawsze to parę groszy w kieszeni, a wiem, że cos takiego przysługuje samotnym
      matkom.
      • pudeleczko_75 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:25
        Majeczko, nie wiem co się stało, ale każdy z nas przezywa cięzkie chwile
        załamiania i rozpaczy. Trzymaj się i na pewno to minie. zawsze mija...
    • kruszynka301 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:36
      Majeczko, co może się stać w przedszkolu?
      Przecież samodzielnych kobiet jest teraz mnóstwo........

      Po tym, jak zachowują się moja córeczka i jej przyrodni brat w przedszkolu
      (znowu są w tej samej grupie), i nikogo nie dziwi, że mają tego samego ojca i
      różne matki, widzę, że w porównaniu z pokoleniem naszych rodziców,
      społeczeństwo zrobiło znaczny postęp w kierunku tolerancji.
    • majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:36
      niestety, dyrektorka przeczytała uchwałę RM i matki samotnie wychowujące dzieci
      nie mają ulgi w płaceniu za przedszkole. Jedynie przysługuje na dzieci
      niepełnosprawne, z rodzin zastępczych i osób bezrobotnych.
      Rozmowa z wychowawczynią Majki (4 lata) mnie tak załamała. Rozumiecie, nic nie
      robi!!! Nie ubiera się, nie mówi, nie je sama, nie bawi się z dziećmi, dostaje
      ataków histerii i agresji!!!! W domu nie mam z nią większych problemów, jest
      samodzielna juz od dawna. Jest nieśmiała i mało przebojowa, to fakt, ale żeby
      aż tak!!! Do tego stopnia, że chcieli ją dać do 3 latków, bo pani stwierdziła
      że jest opóźniona w stosunku do innych dzieci.
      Tak jakbym normalnych problemów miała mało na codzień.
      • pudeleczko_75 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:39
        Majeczko a może powinnaś pójśc z córeczką do psychologa dziecięcego? może to
        jakieś wyjście...nie mam dzieci, więc rad innych udzilić nie mogę.
        trzymaj sie ciepło.
        • ladyhawke12 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:43
          Majeczko dyrektorce jest latwiej twoja córke dac do nizszej grupy niz z nia
          popracowac, w przedzszkolu dzicko moze czuc sie osamotnione, jak pisalas jest
          niesmiala, i jeszcze wasze klopoty w domku i malej zmeczenie przy dojadzach,
          moze dla malej jest to za duzo, bo dla ciebie tez. dobra rada juz tu padla
          mozesz isc z mala do psychologa, i pogadac co sie dziej w przedszkolu moze jej
          ktos dokucza. Nie godz sie na cofniecie dziecka do nizszej grupy bo ona sobie w
          tej poradzi tylko poczatki sa ogromnir trudne.
          • majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:51
            chodziłam z nią do psychologa i wyszło na to że wszystko jest ok. Psycholog
            sama stwierdziła, że jest rozwinięta ponad wiek. Ale widać nie społecznie.
            Zmęczenie nie wchodzi w grę, bo dowożę je samochodem i to zajmuje nam 3 minuty.
            Chyba że niedospanie bo to śpioch okrutny!
            Najbardziej daja mi do myślenia te ataki histerii. Zauważyłam to już wczesniej
            że stała się dzika, jakbym ją trzymała w ciemnej komórce. I doprawdy nie znam
            przyczyny takiego zachowania, bo jesteśmy gośćmi w domu jak tylko jest pogoda.
            Najbardzej jednak dołuje mnie to, że tatus ma teraz takie fajne życie!!!! A
            wszystko to jest moją winą!
            • moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:01
              Majeczko. Po pierwsze NIC NIE JEST TWOJĄ WINĄ! Nawet tak nie myśl. Każde
              dziecko jest inne. Może Twoja córcia poprostu "weszła" w kolejny etap. Od dawna
              jest taka ( małomówna, z napadami histerii )?
              • a.niech.to Re: a wczoraj.... 08.09.06, 18:49
                moniamir napisała:

                > NIC NIE JEST TWOJĄ WINĄ! Nawet tak nie myśl. Każde
                > dziecko jest inne.
                Łatwo powiedzieć, że to słuszny pogląd, trudniej się wydostać spod jego
                nacisku. Można się przyłapać i to nieraz na próbach zadośćuczynienia za
                przeszłość i za to, co jest obecnie, nie mówię o kasie. Jak mi się zdaje, na to
                znalazłam sposób: informować precyzyjnie o tym, co się czuje i z czego to
                wynika. Po przytaczanie faktów z życia rodziny sięgałabym bardzo ostrożnie,
                lecz niezupełnie da się tego uniknąć. Później zaczynają się próby bycia
                matkoojcem, wiem już - do luftu. Potem realizuje się jakiś wykoncypowany obraz
                dobrej matki - droga donikąd, bo cudza skóra uwiera. Na koniec dobra czy zła
                matka - kobieta - człowiek, ale to właśnie ja. Cholera, inaczej się nie da.
                (Jakie są właściwe proporcje? Bałabym zdać się na intuicję). To najwygodniejszy
                z wariantów, lecz jeśli popełni się kardynalne błędy, wiadomo, kto za nie
                beknie. Jakby nie patrzeć, odpowiedzialność rozproszona ma swoje zalety. Jestem
                zadowolona, że rozeszłam się exem. Zostałam z dziećmi sama oko w oko. Pierwszy
                raz w życiu jasno zobaczyłam, kogo wychowałam. Parę rzeczy budzi mój głęboki
                niepokój.
            • nangaparbat3 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 17:55
              Życiem tatusia najlepiej sie nie zajmuj, bo po co.
              Skoro psycholog mowi, że dziecko OK, to moze cos z przedszklem nie tak? albo z
              konkretną przedszkolanką?
      • maheda Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:45
        Może zgódź się na przeniesienie jej do grupy 3latków? Przecież to nie katastrofa
        ani nawet problem.
        Dziecko na pewno bardzo przeżywa syuację w domu, moja córka też miała problemy i
        też w przedszkolu zachowywała się tak, że nauczycielki mówiły mi wprost o
        zahamowaniu rozwoju emocjonalno-społecznego. Teraz (trzecia klasa) jest już
        wszystko w porządku, Mała jest zdrowa również społecznie, wszystko się uspokoiło.
        Dziecko potrzebuje czasu, żeby mu się psychika wyrównała. Może faktycznie dobrym
        pomysłem jest psycholog dziecięcy, jeśli takiego masz w pobliżu?
        Spokojnie, majeczko, problemy społecznie dziecka to nie tragedia, mówię Ci.
        *przytulenie*
        Poradzisz sobie.
      • moniamir Re: a wczoraj.... 08.09.06, 09:46
        Majeczko. Widocznie zmieniły się te chore przepsiysad
        A jeśli chodzi o Twoją Córcię to myślę, że ona w ten sposób stara się zwrócić
        na siebie uwagę.
        "Do tego stopnia, że chcieli ją dać do 3 latków, bo pani stwierdziła
        > że jest opóźniona w stosunku do innych dzieci.
        > Tak jakbym normalnych problemów miała mało na codzień."
        Bzdury! Co to za pani przedszkolanka? Jak można takie rzeczy mówić. Powiem Ci,
        że miałam podobne problemy z moją córką, gdy była mniej więcej w wieku Twojej.
        Tyle tylko, że w przedszkolu była aniołem, a w domu... koszmar. Niestety sama
        nie dałam rady. Chodziłam z nią przez pół roku do psychologa dziecięcego i
        wszystko wróciło do normy. Tak więc najpierw spróbuj z nią dużo rozmawiać, a
        jak to nie pomoże to skonsultuj się z psychologiem dziecięcym. Pozdrawiam
        serdecznie
        • ladyhawke12 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:00
          Majeczko trzeba jeszcze raz isc do psychologa, bo to jest nowy problem i
          powiedziec o tym co sie dzieje w przedszkolu, moze ona sie czuje odzucona i tak
          reaguje jest to mozliwe, dziewczyny zreszta napisaly to co i ja uwazam.
          • buba77 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:34
            Najbardziej daja mi do myślenia te ataki histerii. Zauważyłam to już wczesniej
            że stała się dzika, jakbym ją trzymała w ciemnej komórce. I doprawdy nie znam
            przyczyny takiego zachowania, bo jesteśmy gośćmi w domu jak tylko jest pogoda.

            Majeczko, uśmiechnij sie, bo małe dzieci, to mały kłopotsmile
            No i zamartwianiem się pokazujesz małej, że jest problem. Potrzeba jak zwykle
            dystansu i dobrego słowa - niekoniecznie od psychologa, jeśli już wiesz, ze
            dobrze się rozwija, to wszystko w porządku, dziecko ma prawo do własnych
            zachowań, ma swoją osobowość.
            Rozmawiasz na pewno z innymi mamami - też maja problemy. Oczywiście dla
            dorosłych jest najwygodniej jak dziecko jest "grzeczne", ale czy dla dziecka i
            jego prawidłowego rozwoju? Nie wiem czy to pierwsze dni w przedszkolu Twojej
            córci. Mój syn, wtedy tez czterolatek, przez dwa tygodnie się moczył.
            Dobrze jest pamiętać,że dzieci mają swoje okresy, etapy w rozwoju, które
            pojawiają się i same przemijają. Takie ich prawo i tak bym to przyjęła. Dobrze
            też zapewnic małej jak najwięcej Twojej obecności, spokoju, aby poczuła sie
            pewniej. Może Tobie jest potrzebny psycholog, aby lepiej rozpoznać swoje
            uczucia i poukładać myśli.
            A do histerii podeszłabym spokojnie, to samo przejdzie. TAk mi się wydaje.
            Sama oceń, bo najlepiej znasz swoje dziecko, co będzie lepsze - zmiana grupy
            czy nie (zmiana może jeszcze gorzej wpłynąć jako sama zmiana
            Pisz do mnie jeśli masz ochotę, odchowałam dwoje dzieci, u jednego umiejętnosci
            społeczne nie są mocną stroną, ale nieźle sobie radzi, naprawdę.

      • kruszynka301 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:14
        Majeczko, Twoja córeczka jest pierwszy rok w przedszkolu, prawda?
        Przecież to normalne, że w pierwszych dniach dzieci są zagubione, przestraszone
        nową sytuacją - wczoraj na korytarzu z grupy maluchów dochodził jeden wielki
        płacz.
        Zobaczysz, za 2-3 tygodnie wszystko minie.

        Moja córeczka też jest nieśmiała, w dodatku ma zawsze swoje własne zdanie, i do
        grupy zaczęła się dołączać dopiero po pół roku - nikt mi nie robił uwag,
        przedszkolanka stwierdziła, że wystarczy poczekać, i jej to przejdzie.

        W przedszkolu córeczki był psycholog (przedszkole integracyjne), więc może też
        dlatego wychowawczynie miały inne podejście, i na bieżąco konsultowały się z
        psychologiem.
      • nangaparbat3 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 17:52
        Majeczko, ale w ogole przecież mowi?
        Moja córka poszla do przedszkola jako pieciolatka i ani razu przez dwa lata nie
        odezwala się niezapytana do dorosłej osoby.
    • majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:18
      tak, tylko co w tym czasie zrobić z młodszą?
      Wczoraj wieczorkiem na balkonie sobie stoimy we 3 i szedł mężczyzna tak z
      daleka podobny do ich taty. A Majka: czy to tata do nas idzie?
      Ja wiem że tu jest przyczyna i skutek wszystkiego tylko jak to przetworzyć na
      życie? Jak można żyć z myślą, że typ, ośmielający się nazywać ojcem, zgotował
      im taki los? i to od właściwie niemowlaka? I jeszcze mnie sądem straszy, że
      dzieci zabierze! I alimenty 200 zł za wysokie! a węgiel do pieca to sobie sama
      przynieś z piwnicy, mnie to nie obchodzi. Pewnie, a dzieci przywiąże w tym
      czasie do nogi od stołu i zaknebluję. Taki typ! A ponoć inteligentny i
      wykszytałcony taki. I poszkodowany bo żona mu żyć nie dawała.
      Takie wyżalki. Gdyby nie to że jeszcze karmię to bym chyba jakieś procenty
      mocne dzisiaj sobie kupiła. Ale może tak zrobię. I zaleję robaka. Do Kotusia.
      To nasz nowy "obywatel".
      • buba77 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 10:39
        Majeczko, wiem, że to głupio w Twojej sytuacja namawiać do spokoju,
        przepraszam. Nawyżalaj się ile wlezie i gdzie się da na faceta, to może będzie
        łatwiej o spokój i rozsądne działania, bo to Ci jest bardzo potrzebne. No i na
        pewno pomoc, bo trudno samej sobie w takiej sytuacji radzić. Np. z węglem, to
        możesz liczyć tylko na m?
        • majeczka2310 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 11:05
          Tak to jej pierwsze dni w przedszkolu. W sumie to przedszkolanka też powinna
          się troche postarać żeby dzieci się zintegrowały i żadne nie czuło się
          odrzucone. I pomóc dziecku z problemami a nie tylko cieszyć się z tych co nie
          sprawiają problemów. Tak myślę, ale pedagogiem nie jestem tylko zwapniałą
          księgową.
          Tak, w moim życiu mogę liczyć tylko na siebie, ojca nie mam, brata też nie,
          sąsiadów (aż 2) nie mam śmiałości co trochę prosić o pomoc, bo mają przecież
          swoje rodziny i obowiązki. Ale oczywiście pomagają mi zarówno sąsiedzi jak i
          sąsiadki. Jestesmy trochę zaprzyjaźnieni.
          Najlepszym miejscem (wg mnie) na wyżalenie się na faceta byłaby jakaś dziupla
          mafijna. A nóż któryśby wziął sobie do serca moje łzy i odstrzelił drania?
          Jeden więcej to i tak by nie robiło różnicy.

          • berek_76 Re: a wczoraj.... 08.09.06, 14:21
            Majeczko kochana!

            Po pierwsze, moja córka, chociaż pożłobkowa i po pierwszym roku przedszkola, też
            od początku nowego roku przedszkolnego kompletnie oszalała sad Histeria za
            histerią, ciągłe awantury... I to jest normalne. W i tak trudnej sytuacji
            życiowej, każde dodatkowe utrudnienie potęguje problemy w stopniu niewspółmiernym.

            Po drugie - Twojej córce nie musi zaszkodzić posłanie jej do maluchów. "Maluchy"
            nie są gorsze, tylko młodsze, mniej obyte z innymi ludźmi itd. tak naprawdę,
            Twoja córka przez to, że nie chodziła wczesniej do przedszkola, może
            rzeczywiście być na poziomie maluchów, jeśli chodzi o życie w grupie, o
            samoobsługę w warunkach stresowych itd. Może zamiast wkurzać się na pania,
            spróbuj z nią porozmawiać, wychodząc z założenia, że chce dla Ciebie i twojego
            dziecka dobrze?

            Po trzecie - nie zakładaj, że wszystko, co się dzieje, jest winą "tego drania".
            Owszem, wasza prywatna tragedia wywróciła Wasz świat do góry nogami i jeszcze
            długo będziecie to prostować. Ale - nie ukrywajmy - histeryzują po pójściu do
            przedszkola także dzieci z jak najbardziej pełnych i wspaniałych rodzin. A takie
            upieranie się przy wersji "wszystko co żłe, to przez niego" do niczego nie
            prowadzi, bo jego i tak nie zmienisz i nie odkręcisz tego, co się stało. nawet,
            jeśli słuszne, jest mało twórcze. Zamiast koncentrować się na bydlaku, który was
            skrzywdził, koncentruj się na sobie i dzieciach, i na tym, jak ułożyc sobie
            życie w takiej wersji. W końcu, czy o Waszej wartości i Waszym szczęsciu
            decyduje ktoś trzeci? Nie!

            Po czwarte - wychodź do ludzi, szukaj wsparcia, proś o pomoc. Ludzie są dobrzy,
            lubią pomagać, tylko nie zawsze wiedzą, jak i kiedy. To żaden wstyd potrzebować
            pomocy, podobnie jak nie jest wstydem pomagać.

            A skąd jesteś? Potrzebujesz jakiejś konkretnej pomocy? Daj znać smile

            -----------------------
            Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • a.niech.to Re: a wczoraj.... 08.09.06, 18:54
            majeczka2310 napisała:

            > Najlepszym miejscem (wg mnie) na wyżalenie się na faceta byłaby jakaś dziupla
            > mafijna. A nóż któryśby wziął sobie do serca moje łzy i odstrzelił drania?
            > Jeden więcej to i tak by nie robiło różnicy.
            A może poszłybyśmy we dwie? Byłoby mniej już o dwóch. Nie znam innego sposobu,
            aby uchronić dzieci przed psychicznymi razami, które im świadomie zadaje.
      • maheda Re: a wczoraj.... 08.09.06, 11:03
        Majka, mieszkasz gdzieś niedaleczko? Ze zrzuceniem węgla, może dałoby się cosi
        zrobić.
        • brzoza75 Majeczko 08.09.06, 11:12
          powiem tak, w głowach im się pop....
          ja usłyszałam że grupa maluchów u mnie to grupa adaptacyjna a co za tym idzie
          to się dzieci adaptują tak?
          po drugie nie przejmuj się, ja bym zrobiła tak że wzięła bym opinię psychologa
          i poszła do Dyrektorki przedszkola nie Pani z grupy, Majeczko trzeba walczyć o
          swoje naprawdę, nie poddawać się, każda z nas ma gorsze i lepsze dni, robisz to
          dla małej pamiętaj!
          jeśli nie poskutkuje to pomyśl o zmianie przedszkola trudno,
          na pocieszenie dodam że moja kolezanka na koniec żłobka !!! usłuszała
          pani córka to po złobku powinna umieć się podpisywać PEŁNYM IMIENIEM I
          NAZWISKIEM,
          WŁOSY MI DĘBA STANĘŁY!
          • ladyhawke12 Re: Majeczko 08.09.06, 11:14
            Mnie jak to przeczytalam tez, co za glupota dzieci pozbaewiac dziecinastwa.
            • majeczka2310 Re: Majeczko 08.09.06, 11:19
              No to sobie wyobraźcie, że młodsza jest w tym samym przedszkolu, tylko w grupie
              1-3. I tam trzeba również kupić książeczki dla dziecka (tylko 35 zł). A ona ma
              dopiero 21 m-cy!!!!
              Dlatego zmiana przedszkola nie wchodzi w rachubę.
              • buba77 Re: Majeczko 08.09.06, 11:26
                to jakiś przerost formy nad treścią! Te książki i zachowanie przedszkolanki
                (choć to ostatnie to może w dobrej wierze, może warto z nią bliżej porozmawiać?)
                no i to właśnie znaczy, że najlepsza by była zmiana żłobko-przedszkolasad
                Rozummiem, ze nie ma wyboru?
                • brzoza75 Re: Majeczko 08.09.06, 11:35
                  własnie i zachowanie i te książki świadczą o zamianie ale zrobisz jak uważasz,
                  dla dobra dzieci i swojego .
                • majeczka2310 Re: Majeczko 08.09.06, 11:38
                  Ja też uważam to za jakiś absurd, ale co zrobić. Jak trzeba to trzeba i tyle. Z
                  drugiej strony to może i dobrze z tymi książeczkami bo może przedszkolankom uda
                  się przekonać młodszą że:książek się nie targa, nie pisze po nich byle gdzie i
                  trzeba je szanować.
                  Z panią od starszej jestem w kontakcie telefonicznym.
                  Wyboru przedszkola nie ma, bo:
                  1. najbliższe zamieszkaniu i dalszemu dojazdowi z/do pracy.
                  2. jeszcze bliżej mojej mamy
                  3. i najważniejsze-są 2 w jednym miejscu.
                  Ale zobaczymy, może jeszcze wszystko będzie dobrze z Majką. Może to za dużo
                  dzieci na jej jedne "barki" smile)))
          • nangaparbat3 Re: Majeczko 08.09.06, 18:01
            >>>
    • majeczka2310 dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 14:42
      i życzliwość i chusteczkę do nosa.
      Ja wcale nie mam żadnych pretensji do pani, broń Boże. Tylko tak strasznie mi
      żal tych moich maluchów, widze co się z nimi i ze mną dzieje. I nie myslałam że
      będzie AŻ taka blokada. Mam nadzieję że z czasem wszystko się wyrówna i Majcia
      pokaże na co ją stać i troszkę rogów dostanie. Czego jej bardzo życzę i
      zachęcam, na razie na polu domowym. Efekty sa, tylko jeszcze musi nabrać trochę
      ogłady wsród dzieciaków. Ale dzisiaj była piątka na pożegnanie i obietnica
      dobrej zabawy. No zobaczymy.
      Niestety, winą o to wszystko obarczać będę go na wieki wieków, wiem, wiem że
      nie powinnam, i czasami wszystko jest dobrze, ale jak sie tak skupią różne
      sprawy w jednej chwili, których sprawcą lub współwinnym jest ex to ciężko się
      nie powstrzymac od chęci dania mu w pysk.
      O pomoc proszę i zawsze ją otrzymuję. Od osób o które bym tego nie
      podejrzewała. Bardzo to doceniam i szanuję. Sama zresztą postanowiłam też komuś
      pomóc, ale to taki plan długoterminowy i co z tego wyjdzie nie wiem. Na razie
      jednak mam pewne plany co do "odesłania" podanej mi kiedyś ręki. Mam nadzieję
      że wypali. A może jakiś plusik chociaż mały bozia przy okazji na mnie połozy.
      Chciałabym żeby tak było.
      Jestem ze Śląska.
      • brzoza75 Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 15:08
        ciesze się że już choc trochę lepiej , pamiętaj u nas tutaj można zawsze się
        wypłakać i jest potem lżej ...
        • a.niech.to Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 18:59
          Potwierdzam, nieraz korzystałam z prawa danego przez forum.
      • julka1800 Re: dziękuję Wam wszystkim za dobre słowo 08.09.06, 15:20
        Majko, Twoja sytuacja troche przypomina moją sprzed miesiecy a wlasciwie lat.
        Sama z dwójką malutkich dzieci, pierwsze kroki w przeczkolu, potem w szkole,
        alimenty ..lepiej nie mówić, pomocy od taty zadnej.
        I jakos przebrnelismy... teraz jest lepiej, dzieci juz większe, w przedszkolu i
        szkole nabralismy wprawy jak rozwiązywac ew trudnosci /przyzam mialam
        wielokrotnie wrazenie ze nauczyciele i wychowawcy nie chca wspolpracowac,
        trzeba po prostu walczyc o dziecko/, i choc finanse bez zmian jakos radzimy
        sobie.
        Teraz smiac mi sie chce jak kiedys musialam tlumaczyc kolezankom dlaczego
        moglam wyrzucac smieci tylko po 22giej i dlaczego ubieralam dzieci i szlismy we
        3 po np mleko, bo zabrakło.
        Ale wszystko sie konczylo, przyszedl ten czas ze zaczelam myslec o sobie a nie
        tylko mowic ze mysle, i Majko jeszcze jedno na koniec: musisz nauczyć sie dbac
        o siebie, dzieci masz male, ale zanim sie obejrzysz beda duze i zaczną zyc
        wlasnym zyciem, i co wtedy?

        pozdrawiam ciepło
        Julka
    • athmos Re: a wczoraj.... 08.09.06, 20:08
      Majeczko, wiem ze to Ci nie poprawi humoru, ale wiem co czujesz.

      Wlasnie w momencie gdy cale moje malzenstwo leglo w ruinach, gdy sie
      dowiedzialem, jakie eskapady urzadza moja eks i co planuje wzgledem mnie samego,
      dostalem list ze szkoly syna (prywatnej), w ktorej dyrektorka stwierdzila, ze ze
      wzgledu na jego problemy z nauka nie bedzie mogl juz do niej uczeszczac. Ale
      dodala, ze "beda sie za niego modlic". Myslalem, ze mnie szlag trafi na miejscu.

      Trzymaj sie, jak przezwyciezysz te trudnosci, bedziesz miala tym wiekszy powod
      do radosci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka