03.10.06, 11:31
wróciłam właśnie, najpierw miły pan assesor nie potrafił znaleźć moich
dokumentów ale nic to był taki pocieszny, że zaofiarowałam mu pomoc, ale
w butach na obcasie moglabym wywinąć orła na drabinie a pólki wysoko,jak juz
znalazl to powiedzial w bardziej kurturalny sposób , że d. blada. Podsunęłam
mu dwa urzędy aby sprawdził a on mi abym poszła na policję.Głupia jestem bo
mam opory, ale pójdę. Na koniec zaproponował mi zaliczkę alimentacyjną,
niestety mój wygląd typowo pracowy mówił sam za siebie, że przekraczam
minimum.Zapytał mnie dlaczego ludzie się rozwodzą i co ja mu miałam
odpowiedzieć? uśmiechnęłam się tylko bo długa kolejka była za mną i nie czas
i miejsce na takie dywagacje.
Na koniec chciałam powiedzieć, że rzut beretem od mojej pracy pracuje jedna
forumowiczka, nie ma jak refleks szachistywink
Obserwuj wątek
    • 374.4w Re: komornik 03.10.06, 13:17
      komornicy są debeściaki
      kiedys byłam zapytać dlaczego ściąga z eksa zaległości do banku, a alimentów
      nie wszak alimenty mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi należnościami,
      pan nie umiał odpowiedzieć, potem zajarzyłam, że w rodzinie eks jest jakiś
      komornik


      • nangaparbat3 Re: komornik 03.10.06, 16:52
        Komornik zapytał, dlaczego ludzie się rozwodzą?
        Filozof jakiś, cholibka...
        • weekenda Re: komornik 03.10.06, 17:42
          Nanga - jakbyś zobaczyła Brzózkę to byś się nie dziwiła czemu komornik - facet
          jakby nie było choć komornik - zadaje takie pytania smile
          • nangaparbat3 Re: komornik 03.10.06, 18:14
            Noooo... Bardzo bym chciała zobaczyć Brzozę.
            Kiedyś uczyła mnie portugalskiego pani o nazwisku Brzoza. Była wiotka, miala
            rude wijace się włosy, mleczną cerę i piegi, i nosiła zieloną sukienkę.
            I naszą Brzozę też jakoś tak sobie wyobrażam.
            • brzoza75 Naga 03.10.06, 18:31
              ruda jestem ale nie krecona i portugalskiego nie znam sad
              zielony za to mam komplet do pracywink
              • nangaparbat3 Re: Naga 03.10.06, 18:40
                big_grinDD
                Ja sobie na ogół nie wyobrażam, ale Twoj nick po prostu nie dal mi szansy.
        • brzoza75 Re: komornik 03.10.06, 18:35
          Filozof jakiś, cholibka...

          ja myślę że on raczej miał na mysli te problemy po rozwodzie
          czyli lepiej się nie rozwodzic niż potem po komornikach chodzićsmile
      • weekenda Re: komornik 03.10.06, 17:55
        374.4w napisała:

        > potem zajarzyłam, że w rodzinie eks jest jakiś komornik


        to może ja powinnam przyjrzeć się drzewu genealogicznemu mojego ex? właśnie
        dzisiaj miałam kolejną - już straciłam rachubę, którą sad - sprawę i tym razem
        znów nie przyfatygował się do sądu... ale ex tak ma:

        1 termin: nie przychodzi
        2 termin: przysyła zwolnienie lekarskie
        3 termin: przyjdzie, ukoi się, obieca poprawę

        i dalej nie płaci... uncertain

        Nie wiem. Kolejny skład sędziowski, kolejna apelacja i dalej d... blada ani
        kasy ani wyroku ani postępów w sprawie... Nie poddam się to pewne, w końcu
        teraz to już moja kasa (no bo skoro ex miał płacić a nie płacił, więc to ja
        zakładałam za niego aby dzieciak miał zapewnione to co miał zapewnione) i w
        końcu kilkaset tysięcy PLN kasy piechotą nie chodzi nie? A myślcie sobie co
        chcecie, że jestem pazerna czy cuś ale nie odpuszczę draniowi! Jakby któreś z
        Was miało mieć czy nie mieć 45 tys. złotych co byście myśleli???? Tym bardziej,
        że wiem doskonale ile mnie kosztuje utrzymywanie syna... tylko na same książki
        już wydałam ponad 500 zł i to nie koniec. W końcu mam już młodego mężczynę pod
        dachem i chce wyglądać i gdzieś pójść i ma pasje... A ex sobie samochody
        zmienia, mieszkanie piękne na Kabatach wybudował, i trzecie dziecko z konkubiną
        spłodził... nie uwierzycie: biedny pan wracz z prywatną kliniką w centrum
        Warszawy...

        eeeech, taaaak się wyżaliłam... sad((
        • brzoza75 weekenda 03.10.06, 18:32
          naprawdę nie da się go ścignąć przecież to kpiny w żywe oczy!

          • libra22 Re: weekenda 03.10.06, 19:35
            współczuję weekendo - noż w kieszeni się otwiera i zaczynają chodzić po głowie
            inne, mniej legalne sposoby "perswazji"
            • weekenda Brzozko i Libro... 04.10.06, 09:23
              kiedyś byłam rzeczywiście wściekła ale bardziej z bezsilności. Bo co to za
              prawo żeby w jego majestacie najpierw okradać mi dziecko a potem mnie... Ja mam
              obowiązek przynieść do sądu papiery o moich dochodach on nie... A jak w jednym
              z uzasadnień pani wysoka sędzia napisała, że znów "odracza ze względu na
              znikomą szkodliwość społeczną czynu" to myślałam, że padnę trupem. Mam to
              czarno na białym. Pewnie, że od takiej durnoty się odwołałam (skutecznie ofkors)
              ale terminy są raz na pół roku na co drugą oskarżony się nie stawia i tak to
              sobie już kolejny rok trwa... dług rośnie a ja sama zapieprzam...

              Teraz w sumie już zobojętniałam. NIe mylić z poddaniem się! Od czasu do czasu
              tylko już nie nóż ale meczeta mi się otwiera albo z dzikim uśmiechem wyobraźni
              mam przed oczami tę katarynę co to z niej czarny żołnierz strzelał do
              predatora... ale jakbym już dostała taką zabawkę w swoje rączki to poleciałabym
              po wieeeeeeelu innych... więc może lepiej nie wink))

              Windykatorzy z mocy prawa mają mniejsze uprawnienia niż komornicy... myślałam
              ofkors o kimś z przysłowiowego "Wołomina" czy innej "Rosji" ale co? zrobię kuku
              śmieciowi a będę odpowiadała jak za człowieka... eeeee tam.

              Wierzę głęboko, że prawo jednak zwycięży. Taka już ze mnie głupia blondynka ale
              co mi pozostaje?
              sad
              • brzoza75 Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 10:20
                a co komornik na to?
                • weekenda Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 10:46
                  "komornik dokłada wszelkich starań" to cytat z pisma od "nadzoru komornika" bo
                  jest taki sąd, który nadzoruje pracę komorników. Złożyłam do niego skargę i po
                  roku ten nadzór tak odpisał.

                  Komornik tak na prawdę nic nie może: mieszkanie, pojazdy i cała reszta są na
                  konkubinę. Klinika też na konkubinę plus dwóch współwłaścicieli. Nie ma
                  rachunku bankowego, nic nie ma w lizingu, żadnych kredytów... czysty jak
                  kryształ górski.

                  Od czasu do czasu osiąga jakieś dochody z tej kliniki co by nie włazić za
                  bardzo w oczy skarbówce ale oficjalnie są tak niewielkie, że tak naprawdę
                  śmiech na sali. A jak udało mu się dotrzeć do sądu wysokiego jakieś dwa m-ce
                  temu, to jak zobaczyłam jakie buciki ma na nóżkach to mało mnie nie zatchnęło.
                  Bezrobotny i bezdochodowy właściciel kliniki w centrum Wa-wy z pantofelkami na
                  stópkach za jakiś 2000zł... Ja nawet nie patrzę w stronę takich sklepów...

                  Jak to mówi pani sędzia wysoka: działamy zgodnie z prawem a prawo ma delikatne
                  środki... eeeeeeech.... szkoda słów sad(((

                  Tak jak wyżej: mimo wszystko wierzę w sprawiedliwość. Prędzej czy później. Jak
                  nie tak to inaczej. Tylko jakoś przestaje mnie dziwić, że kobiety nie chcą się
                  rozmnażać, że rodziny się rozpadają... Ja stanęłam na wysokości zadania,
                  urodziłam, pracuję, wychowuję, walczyłam o związek, o małżeństwo. On - w niczym
                  mi nie pomógł... ale to moje podwórko. Ja mam takie doświadczenia, wiem, że
                  bywa różnie, że są związki gdize wręcz przeciwnie ale dla mnie mężczyzna = zło,
                  przemoc, tyrania, nieróbstwo i złodziejstwo.
                  • brzoza75 Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 10:49
                    a za nie płacenie do prokuratury myslałaś o tym....?
                    • weekenda Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 11:43
                      Nie tylko myśłałam, własnie dlatego jest sprawa w sądzie. Złożyłam doniesienie
                      (sic! jak to brzmi) do prokuratury przed laty i dlatego są sprawy: jedna druga
                      dziesiąta, setna... jeden wyrok, odwołanie, jeden skład zaskarżyłam bo
                      ewidentnie łapówkarski; nawet się przede mną nie kryli, w pięknej komitywie
                      wychodzili razem z sądu a na moje pytanie "jakieś tam" pani wysoka sędzia
                      wzruszyła ramionami... rozumiesz? wzruszyła ramionami i powiedziała, że ona nie
                      musi uwzględniac moich wszystkich wniosków... teraz jest drugi skład i nadal
                      nic... on nie donosi dokumentów finansowych, nie przychodzi i nic. Rozumiesz?
                      nic!!! znikoma szkodliwość społeczna czynu...
                      • chalsia Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 12:00
                        to wystąp o zatrzymanie mi prawa jazdy.
                        Poczytaj nba samodzielnej mamie wątki Mamytomaszka.
                        Chalsia
                        • chalsia Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 12:00
                          znaczy jemu a nie mi wink))
                          • weekenda Re: Brzozko i Libro... 04.10.06, 12:51
                            smile)) się domyśliłam, że jemu

                            Dzięki. Już się skontaktowałam z "mamątomaszka".

                            Do tego wszystkiego wstydzę się "łazić po obcych i prosić o pomoc". Tak mam
                            niestety. I on to wykorzystuje... Wiem też, że mogę wystąpić o alimenty od jego
                            najbliższej rodziny... ale w tym przypadku to schorowana matka-staruszka...
                            dżizes... przecież nie będę jej ciągała po sądach... nawet jeśli nie potrafiła
                            syna wychować...
              • akacjax Re:jednak 04.10.06, 12:27
                Niektórzy osobnicy za niepłacenie alimentów powinni lądować w więzieniu, tak dla zasady.
                Albo na przymusowe roboty-najlepiej publiczne. Tak po kilka godzin dziennie w centrum miasta.
                • brzoza75 Re:jednak 04.10.06, 12:30
                  akacjo tak w sumie jest proponują mu pracę a jak się uchyla to do paki....
                  • ladyhawke12 Re:jednak 04.10.06, 13:10
                    I ja proponuje podkoszulki lub bluzy z wielkim napisem, nie dbam o dzieci, nie
                    płacę alimentów.
                    • julka1800 Re:jednak 04.10.06, 13:15
                      a moze podkoszulki dla kobiet, nie dostaje alimenów na dzieci/dziecko/siebie,
                      alimenciarz ma na imię .....
                      moze jak jakis pan o ww imieniu przypadkiem zobaczyłby cos takiego ruszyłoby
                      go...?
                      eeeee łudzę sie...
                      • ladyhawke12 Re:jednak 04.10.06, 13:20
                        Wole zeby facet nosil podkoszulek, jestem gnojem i nic mnie, nie obchodzi moje
                        dziecko.
                        • julka1800 Re:jednak 04.10.06, 13:24
                          tylko jak go w to ubrac? dobrowolnie nie zaloży...
                          • ladyhawke12 Re:jednak 04.10.06, 13:27
                            Przy pracach publicznych by musial
                            • julka1800 Re:jednak 04.10.06, 13:41
                              tiaaaa...
                              • brzoza75 Re:jednak 04.10.06, 16:22
                                bilbordy by się przydały....kampania jakowaś ...
                                • weekenda Re:jednak 04.10.06, 16:46
                                  ... a najgorsze w tym wszystkim jest to, że tu chodzi o dziecko... nikt o tym
                                  nie pamięta i nie myśli... że tu chodzi o dziecko, o jego prawa.

                                  to już nie chodzi o ten szmal... ale gdybyście zobaczyły minę mojego syna jak
                                  przeczytał (juz był na tyle duży i sam chciał) wyrok: "znikoma szkodliwość
                                  społeczna"... "Mamo to nie dość że jestem niczym dla ojca to jeszcze dla
                                  społeczeństwa mogę nawet zdechnąć z głodu..." cytuję... ryczeliśmy oboje... nie
                                  byłam w stanie i nie umiałam zachować spokoju.

                                  Przecież płacenie tych paru groszy ma wymiar nie tylko rzeczowy/finansowy ale
                                  dużo głębszy, dziecko to odczytuje: "nawet nie płaci, nie istnieję dla niego" -
                                  odrzucenie przez ojca - cóż ten dzieciak winien....

                                  Naprawdę wierzę w sprawiedliwość. Musi w końcu przyjść. Bo dziecko jest
                                  niewinne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka