fammoni
08.12.06, 10:41
Moja historia jak wiele innych...
decyzja o rozwodzie niby podjęta ale są też ostatnie, rozpaczliwe próby
ratowania związku,
cieżko wyrzucić z życia 8 wspólnych lat,
tym bardziej, że mamy dwóch małych synków.
Jeden zasadniczy i podstawowy problem - M to typ faceta, który absolutnie nie
potrafi rozmawiać, nie rozmawia ze mną - kłopoty małżeńskie to wyłącznie MÓJ
problem, on się odwraca lub wychodzi z domu.
Norma to zachowanie: ja mówię (nie awanturuję się - dawno mi przeszło)
On - chcesz się rozwieść - proszę bardzo - dotarło do mnie - JEMU WOGÓLE NIE
ZALEŻY !!!!
Mieszkamy razem (mieszkanie wspólne) - M nie chce się wyprowadzić - jeśli MI
zależy na rozwodzie to powinnam:
1) wnieśc pozew
2) załatwić sprawy związane ze sprzedażą mieszkania
3) po załatwieniu ww. mam mu dać jego działkę kasy do ręki
(oczywiście gdzie się podzieję z 2 dzieci w czasie np. sprzedaży mieszkania -
to nie jego problem)
Powód rozwodu - PICIE, upijanie się do nieprzytomności, ale oczywiście ON nie
widzi tego problemu.
Przerabiałam: izbę wytrzeźwień, zabranie prawa jazdy po jeździe po pijaku,
leżenie nieprzytomnego M na klatce w bloku - mam mnóstwo dowodów i świadków i
sądzę, że przy rozwodzie z orzeczeniem o jego winie nia miałabym specjalnie
trudu w udowodnieniu mu alkoholizmu - moje argumenty przytoczone tutaj - w
jego ocenie TO NIE JEST PROBLEM - inni też piją - nooo...ręce opadają
to tak w krótkich, żołnierskich słowach
Ostatnia nadzieja...
Pomóżcie proszę - gdzie w Warszawie mogę szukać pomocy terapeuty od
uzależnień ?
Rozumiem, że terapia będzie dotyczyć nasz dwojga,od czego zacząć ?
Jak nakłonić męża do terapi?
Jakiego rzędu są to koszty ?
Ja mam przeczczucie, że się nie uda, tym bardzie, że widzę jego obojętność na
wszystko co się dzieje, ale chciałabym mieć też świadomośc, że zrobiłam
wszystko co mogłam aby uratować to małżeństwo.
Pomożecie ?