Dodaj do ulubionych

pozew o rozwód

20.12.06, 22:57
Kiedy po trzech czy czterech latach niemieszkania razem postanowilismy sie
rozwieść, usiedlismy razem przy (okraglym) stole, i w najlepszej wierze
napisalismy wspolne pismo do sądu z prosbą o udzielenie rozwodu.
Przed rozprawą Jeszcze Wtedy Mąż wyjał z kieszeni jakaś kartkę , podał mi ją
z bardzo glupią miną i powiedział: wywalili mnie z tym naszym pismem, kazali
pisać pozew, napisalem, przegonili mnie, za drugim razem kazali mi iśc do
prawnika, ta pani takie cos napisala, ja sie wlasciwie z tym nie zgadzam, ale
nie dalo sie załatwic inaczej.
Przeczytalam.
Wpadłam w furię.
Wcale sie nie dziwilam, ze mu głupio. Tłumaczył: mowili, ze musze to jakoś
uzasadnić, bo inaczej nie dadza nam rozwodu.
Potem juz było spokojnie, trafilismy na madrą i taktowna pania sędzię.
Ale: (prosze mnie nie katować za nieprzejrzenie wszystkich starych watkow,
naprawdę nie jestem w stanie)
Czy naprawdę tak jest, ze aby dostać rozwod MUSI sie wnieść pozew PRZECIWKO
wspołmałzonkowi? Czy nie ma prawnych mozliwosci unikniecia tego? Czy wspolnie
wyrazona wola dwoch pełoletnich, teoretycznie przynajmniej zdrowych na umysle
osob nie powinna wystarczyć, by sąd taki wniosek rozpatrzył?
Troche grzebałam w necie i wydaje mi się, ze pozew jest konieczny. Ale wciąż
jeszcze mam nadzieję, ze nie znalazlam jakichs ukrytych innych mozliwości.
Obserwuj wątek
    • fiducia_32 Re: pozew o rozwód 20.12.06, 23:05
      Niestety pozew musi byc i to przeciwko. Tez rostawalismy sie w zgodzie i
      maialam kilka zdan w pozwie. Juz pisze Ci na maila schemat jak to napisalismy.
      smile
    • tricolour Chcesz powiedzieć, że mąż i żona... 20.12.06, 23:14
      ... wspólnie cos uradzą i dojda do wniosku, że nie chca byc już małżeństwem?

      No to skoro potrafia tak zgodnie radzić, to może by pobyli jeszcze zgodnym
      małżeństwem?
    • fiducia_32 Re: pozew o rozwód 20.12.06, 23:16
      wyslalam Ci maila. Mam nadzieje ze bedzie przydatny.
      Pozdr
      G.
      • nangaparbat3 Re: pozew o rozwód 20.12.06, 23:40
        Bardzo Ci dziekuję.
        Mnie to juz niepotrzebne, bo rozwiedlismy się wtedy, w sumie bez problemu (te
        nieszczęsna kopie pozwu ukrylam bardzo gleboko, zeby przypadkiem corka nie
        znalazla, tak gleboko, ze sama juz nie umiem jej znaleźć).
        Zalozyłam ten watek, bo nagle, po latach, zrozumiałam, co sie wtedy wydarzylo.
        Że system prawny zmusił Exa do wystapienia przeciwko mnie, wynajdywania
        argumentow, dowodzenia, jaka to ja zla jestem ("agresywna manipulantka" było).
        A przecież moglo sie bez tego obejść.
        Szczęsciem ja się nigdy nie wściekam długo (za to intensywnie, jesli jużwink,
        wiec nic się złego nie wydarzylo. Ale w mniej sprzyjajacych okolicznosciach
        moglabym sie nieźle nakręcić, taki pozew mogłby rozpocząć spiralę pretensji i
        oskarżeń - A PO CO?
        W Wikipedii jest tak:

        Pozew - pismo procesowe wszczynające proces cywilny, zawierające powództwo
        (skonkretyzowane żądanie określonego zachowania wysunięte przez składającego -
        powoda przeciwko określonej osobie - pozwanemu).

        To znaczy, ze aby się rozwieść, trzeba zostac przeciwnikiem meża/żony. Nawet
        jesli samemu nie ma sie takiej potrzeby. Prawo tego od nas oczekuje. Ergo prawo
        jest złe. Więc trzeba je zmienić.
        • tricolour Ale dlaczego prawo jest złe? 20.12.06, 23:43
          Czy chcesz takiej sytuacji, że w małżenstwie nagle zgodnie dojdą do wniosku, że
          juz nie chcą być razem? Że nic sie nie stało, wszytsko jest OK, ale nie chcą byc
          razem?

          A treść przysięgi to co to jest? Zabawa w głuchy telefon?
          • nangaparbat3 Re: Ale dlaczego prawo jest złe? 20.12.06, 23:54
            Tak - chciałabym, zeby ludzie rozstawali sie zanim bedą gotowi niszczyc własne
            dzieci, byle tylko dokopać zonie/mężowi. Żeby sie rozstawali zanim przestaną
            się szanować, zanim się znienawidzą.
            O ile wiem, przysiega mowi nie tylko o trwaniu razem, ale tez o szacunku,
            opiece, pomocy.
            Więc ja wolę, zeby trwanie zlekceważyć, a całą resztę zostawić.
            • tricolour Może masz rację. 21.12.06, 00:14
              Może rzeczywiście powinny byc prawne możliwości do takiego załatwienia sprawy.
              Obawiam sie tylko, że byłoby to masowo nadużywane, bo sąd nie byłby juz w
              zasadzie potrzebny - tak jak do małżeństwa, tak do rozwodu potrzebna by była
              tylko wola. Moim zdaniem przesada choćby ze względu na konieczne podziały i
              ustalenia przy rozwodzie.

              Ci, którzy chcą sie pokojowo rozejśc, potrafią sie dogadać i tak znajda
              rozwiązanie - jak Ty. Z trudem, ale to przywilej bycia innym niż cała masa.
              • akacjax Re: Może masz rację. 21.12.06, 00:35
                Coś jak w przypadku separacji-gdy nie ma małoletnich dzieci-jest zgodne oświadczenie przed sędzią...chociaż pozew? chyba tradycyjny

                Sprawy bez orzekania winy, na który zgadzają się strony powinny być orzekane automatem. Powinna stać kolejka pod drzwiami, zdążycie-rozwiedziecie się dziśsmile No może z opłatą w ręce..
                • erzsi Re: Może masz rację. 21.12.06, 07:24
                  Bez przesady.
                  Chodzi o małżeństwo i rodzinę, a nie o oddanie do reklamacji zepsutego
                  odkurzacza....
                  Czasem ludzie rowodzą się w afkecie, że tak powiem. Za szybko. Za dużo pozwów
                  rozwodowych jest wycofywanych, żeby tak uprościć i przyspieszyć procedurę.
                  Ludzie, no co z Wami?
                  Przypadki tak polubownego załatwienia rozowdu są rzadkie. A jeśli już tak się
                  zdarzy /no u mnie wygląda na to, że jest zgodnie/ to naprawdę można wszystko
                  między sobą ustalić - kto składa pozew, jakie poda powody, co z dziećmi,
                  alimentami, majątkiem itd. To prawo cywilne, pozwany nie znaczy oskażony ;p.
                  Może być co najwyżej winny rozpadowi małżeństwa, ale za to naprawdę nie idzie
                  się do więzenia wink.
                  • akacjax Re: Może masz rację. 21.12.06, 10:58
                    Wszystkich się nie zadowoli...ale może dla takich szybkich rozwodów dac większą opłatę?
                    A odwrotnie- ślub można wziąć szybko-może za szybko, może w afekcie(miłość w stadium zauroczeniasmile), a przecież chodzi o małżeństwo, o rodzinę.

                    Nie miałam na myśli rozwodów z małoletnimi dziećmi w tle.
                  • pudeleczko_75 Re: Może masz rację. 21.12.06, 11:15
                    to, że rozwod trwa bardzo szybko bądź ciagnie się latami to z reguły nie wina
                    ani sadwnictwa ani naszego prawa tylko rozwodzących się. Własnie dlatego
                    rozowody bez orzekania winy sa tak szybkie, a te z orzekaniem z reguły ciagną
                    się latami.

                    ale moze być i tak jak u mnie - z orzeczeniem winy rozwiedlismy się na
                    pierwszej rozprawie, lacznie z przerwą na naradę sądu i ogłoszneiem wyroku cała
                    sprawa trwała 40 minut. dlatego moim zdaniem wszystko zalezy od małzonków i ich
                    podejscia.
                • z_mazur Re: Może masz rację. 21.12.06, 07:47
                  No własnie w przypadku separacji jest coś takiego jak "zgodny wniosek". Chociaż
                  gdy są małoletnie dzieci to już musi być normalny pozew.
    • majkel01 Re: pozew o rozwód 21.12.06, 17:12
      Pozew musi byc. MUsi go zlozyc jedna osoba bo trzeba jasno okreslic strony
      (powod pozwany) i plynace z tego tytulu obowiazki. Przy rozwodzie zgodnego
      wniosku byc nie moze bowiem jest to postepowanie procesowe. Mozna natomiast tak
      zrobic przy separacji jesli nie ma maloletnich dzieci i ma byc bez winy, z tym
      ze pismo wszczynajace nie nazywa sie wtedy pozwem tylko wnioskiem i nie ma
      powoda i pozwanego tylko wioskodawca i uczestnik.
      Co do uzasadnienia. No co, jesli sie czegos zada trzeba uzasadnic czemu. Z tym
      ze "system" wcale nie wymaga pisania zlych rzeczy o stronie pozwanej. Uzasadnic
      mozna lagodnie nikogo nie urazajac. Np. mozna napisac ze nastapilo zerwanie
      wiezi, strony nie mogly sie porozumiec, dochodzilo do konfliktow miedzy
      stronami, byly rozbieznosci, braklo nici porozumienia. Zobacz ze mozna napisac
      ladnie pozew nikogo przy tym nie raniac. A uzasadnienie moglo byc napisane
      doslownie w kilku zdaniach, bo czesto sie takie trafiaja. Sadu naprawde nie
      interesuja historie calego zycia i pozwy pisane na kilku stronach drobnym druczkiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka