Dodaj do ulubionych

Ból w sercu...

04.01.07, 10:20
...minął mi jak ręką odjął!! Sylwester był przełomem, a Nowy Rok z siódemką
(mam nadzieję, że magiczną) otworzył mi oczy na wiele spraw i nagle...
elementy mojej układanki zaczęły do siebie pasować.

Dziękuje Wam wszystkim, że (choc bez przysięgi) byliście ze ną na złe (bo mąż
chciał być tylko na dobre). Forum dało mi tyle pozytywnej energii, siły, tyle
tematów do przemyśleń i pracy nad sobą, że nie da sie porównać do żadnej
terapii świata. Nie będę wymianiać komu to zawdzięczam... One i Oni i tak to
wiedzą smile)***

Przede mną jeszcze długa droga... ale na jej końcu widzę piękne światło... i
juz wiem, że potrafię, bo wśród wybuchów sylwestrowych petard, na piżamowej
imprezie z dziećmi, z człowiekiem ziejącym niechęcią i nienawiścią siedzącym
za ścianą, którego kochałam do szaleństwa (zważcie na czas przeszły!! smile) -
gdzieś w tym wszystkim nagle odnalazłam SIEBIE...

Poniedziałek - ból w sercu... wtorek - ogromny ból, po prostu
przeszywający... podejrzenie stanu przedzawałowego po EKG... rozmowa z
Moni... loektura forum... i nagle! SPOKÓJ.... niesamowita, niewiarygodna
ulga!!! łzy na policzkach... ale ze szczęścia... jestem wolna... wolna!!
WOLNAAAA!!!

Wiedzieliście, że tak będzie... der1974, właśnie przeczytałam Twój
wątek "czytam i czytam smile"... pisałeś, że dałeś szansę, ale nie żałujesz choc
Wam nie wyszło. Ja też nie żałuję... gdybym nie próbowała, to chyba do końca
życia zastanawiałabym się "co by było gdyby"... teraz to wiem. Jestem
spokojna (sama jeszcze w to nie wierzę!!), bo czuję, że zrobiłam wszystko co
możliwe, aby naprawić swoje błędy... ale nie da sie walczyć z zaciętością,
ciągłymi krytykami, pretensjami.. nie da sie walczyć z brakiem miłości!!

Ten rok będzie dla mnie bardzo, bardzo trudny... czeka mnie separacja (na mój
wniosek) lub rozwód (jeśli mąż w czasie sprawy zgłosi taki wniosek), pewnie
jeszcze dużo, dużo krytyki, piętrzenia trudności, bólu, wylanych łez... Ale
będzie tez piękny: mam pracę, którą kocham.. mieszkanie (choc wynajęte, ale
jest)... fantastycznych dwóch chłopców, których kocham z wzajemnością smile) Mam
wreszcie Was... no i kwitek na imprezę SKS-ową wink)))

Do siego roku!!!
Obserwuj wątek
    • bursztynowe Re: Ból w sercu... 04.01.07, 10:23
      Sorry, że pytam, ale czemu sepracja a nie pełny rozwód? Od strony technicznej
      niemal niczym się nie różni, a w przyszłości możesz sobie pluć w brodę.
      • sbelatka Re: Ból w sercu... 04.01.07, 10:30
        Cholerka.
        Napisalas "nie da sie walczyc z brakeim milości"...

        NIBY to wiem ale... jakos ciagle nie moge sie pogodzic z tym, ze nie ma w moim
        mezu (jeszcze) milosci do mnie JUZ.
        A byla... taka piekna byla.. chyba...

        mozliwe, ze bardzo mi te slowa pomoga w godzeniu sie z rzeczywistoscia obecną,

        dziekuje i pozdrawiam

        i zycze sobie i Tobie ( bo podone zdarzenia sie zapowiadaja w naszym zyciu)
        sily i spokoju i przytjaciól, ktorzy pomoga nam przetwac ten czas jak najlepiej

        Beata
        • phokara Re: Ból w sercu... 04.01.07, 10:38
          Ak,
          wytrzymaj.
          • ak70 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 10:49
            Pho.. nasza Lady smile))
            Z Tobą... Wami... wytrzymam wszystko!! "Na koniec świata i jeszcze dalej" smile))

            Beatko... trzymajmy sie zatem razem... bo w jedności siła... a nic tak nie
            jednoczy jak wspolne problemy, zrozumienie i pomoc. Ściskam!
      • ak70 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 14:43
        Ja składam o separację, bo sumienie nie pozwala mi na rozwód... ale jestem
        pewna na 99%, że mąż zażyczy sobie rozwodu.
        Będe miała spokojne sumienie i rozwód smile)
        (czyzbym wreszcie nauczyła się kombinowania i podstępów? co sie stało z moją
        szczerością? hmmmm wink))
    • maheda Re: Ból w sercu... 04.01.07, 11:25
      Ojej, kochana...
      Ogromnie Ci współczuję, a jednocześnie bardzo się cieszę.
      Kochana, trzymaj się mocno, masz kogo!
      Ściskam i życzę wiele pokoju w rozpoczętym Nowym Roku.
      M.
    • mauriti Re: Ból w sercu... 04.01.07, 11:40
      juz wiem, że potrafię, bo wśród wybuchów sylwestrowych petard, na piżamowej
      > imprezie z dziećmi, z człowiekiem ziejącym niechęcią i nienawiścią siedzącym
      > za ścianą, którego kochałam do szaleństwa

      skąd ja to znam?
      Trzymaj się cieplutko
      pozdrawiam
    • julka1800 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 12:38
      ciesze sie ze podjelaś decyzje, jakąs, bo trwanie w marazmie, tak jak trwalas
      do niczego nie prowadzilo, no ale to juz wiesz sama smile

      pozdrawiam
    • ak70 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 12:44
      Brzózko!! Dobrze, że nie wiesz, jaka jestem.... mała smile))))))
      Ubawiłam się... bo naprawdę można o mnie duuuużo powiedzieć... ale, że jestem
      mała?? nieeeeee.... smile))))))))))))
    • wiewiorka29 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 19:40
      Ak, dużo szczęścia w Nowym Roku!
      • 1madzia Re: Ból w sercu... 04.01.07, 19:49
        Ak, życzę Ci wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!
        Najgorsze masz za sobą - dojrzewanie do decyzji o rozstaniu.
        smile
    • tricolour Życzę Ci jak najlepiej. 04.01.07, 19:47
      Wbrew ogólnemu wrażeniu jakie mogą wywoływać moje posty życzę Ci wytrwałości i
      konsekwencji. Życzę też szczęścia i znalezienia sobie odpowiedniego faceta w
      przyszłości...

      Służe też zawsze krytycznym słowem.

      smile)
    • lena510 Re: Ból w sercu... 04.01.07, 20:42
      CHOLERA....
      MASZ RACJĘ.. NIE DA SIĘ WALCZYĆ Z BRAKIEM MIŁOŚCI...
      TO SMUTNE, ALE TAKA OSOBA SAMA NAJBARDZIEJ JEST POSZKODOWANA, BO NIE WIE, ŻE
      JEST BARDZO CHORA (!)I JAK MOCNO RANI INNYCH, SZCZEGÓLNIE TYCH NAJBLIŻSZYCH....
      JAK TO JEST, ŻE DOBRE OSOBY CIERPIĄ NAJBARDZIEJ? DLACZEGO MIŁOŚĆ NIE JEST
      KOCHANA? - JAK TO MÓWIŁ JAN PAWEŁ II......

      ODPOWIEM TAK JAK ON - TO TAJEMNICA..
      " ..GDYBYM MIAŁ WSZYSTKO A MIŁOŚCI BYM NIE MIAŁ.. BYŁBYM NICZYM..."


      NA SZCZĘŚCIE! BÓG JEST MIŁOŚCIĄ smile




      SERDECZNIE POZDRAWIAM smile
      • tricolour Wyłącz może CapsLock. 04.01.07, 20:44
        Takie posty pisane dużymi literami są kompletnie nieczytelne...
        • blue_a ja przeczytałam :-P 04.01.07, 21:09

          • tricolour Ja też, ale po co się męczyć? 04.01.07, 21:15
            • crazysoma Re: Ja też, ale po co się męczyć? 04.01.07, 21:20
              A ja nie, bo sie zmeczylam tongue_out
              • anja_pl Re: Ja z obowiązku, ale ... 04.01.07, 22:36
                mnie szlag trafił jak miałam ten wrzask przeczytać, a musiałam sad((((((((
    • anja_pl do ak70 04.01.07, 22:34
      czytam twoje wypowiedzi od początku
      i wybacz, ale nie wierzę, że złozysz wniosek o separecję,

      napisz jak złożysz w sądzie i nie wycofasz,

      wiele deklaracji składałaś i jakoś nie pamiętam, czy którąś dotrzymałaś,

      niestety,
      jesteś słomianym ogniem, który szybko sie zapala, a jeszcze szybciej gaśnie,

      zawsze znajdziesz jakies wytłumaczenie na swoja niesłowność
      • tricolour Z Ciebie jest herod-baba... 04.01.07, 22:36
        ... ja się Ciebie boję... i jeszcze ta pełnia i wiatr...

        • anja_pl Re: Z Ciebie jest herod-baba... 04.01.07, 22:37
          mnie?

          ja jestem łagodna, jak wiosenny wietrzyk i zwiewna mgiełka nad łąka o porannym
          brzasku
          • julka1800 Re: Z Ciebie jest herod-baba... 04.01.07, 22:38
            popieram w calej rozciaglości smile)))
            • anja_pl Julka co popierasz? 04.01.07, 22:56
              hmmm?????
              • julka1800 Re: Julka co popierasz? 04.01.07, 23:01
                ześ lagodna smile))))))))
                • anja_pl Re: Julka co popierasz? 04.01.07, 23:09
                  mjut lejesz na moje biedne i skołatane serce
                  • 13monique_n Re: Julka co popierasz? 05.01.07, 09:36
                    To ja też z Julka ten "mjut" Ci poleję Aniu. No, jesteś łagodna i już.
                    Energiczna zresztą też - ciekawe połączenie.
                    • anja_pl Re: Julka co popierasz? 05.01.07, 10:40
                      bo ja Ryby jestem wink
      • ak70 Re: do ak70 05.01.07, 09:09
        Anja... masz rację... wiele razy już pisałam pewne rzeczy i nie wykazywałam sie
        konsekwencją. I mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie... i nie chcąc sie
        usprawiedliwiać zapytam tylko czy Ty zawsze byłaś żelazną konsekwencją? czy nie
        czepiałaś się KAŻDEJ iskierki nadziei, że może jednak? że jeszcze jest szansa?
        że jeszcze się uda? jestem tylko człowiekiem... i byc może (na pewno!) moim
        błędem jest branie czyjegoś uśmiechu za miłość... czyjejś - chwilowej - dobrej
        woli i humoru za nadzieję na lepsze jutro na stałe...
        Nie jestem ideałem... jestem słaba i bardzo, bardzo potrzebuję poczucia
        bezpieczeństwa, jakiejś stabilizacji i ciepła... dziennej dawki "kocham
        cię".... i jak ptak zbieram te wszystkie okruchy, które m. mi rzuca... okruchy-
        ochłapy.... zbieram je i gromadzę w sobie, aby przetrwać dzień...
        Ale po ostatnich przejściach ze zdrowiem coś się we mnie zmieniło. Nie wiem czy
        na długo i czy przetrwam (uwierz mi sama siebie pytam o to codziennie), czy
        naprawdę uda mi sie zacząć nowe życie, czy skażę sie na wegetację i zbieranie
        resztek z pańskiego stołu do końca życia... Ale zebrałam sie w sobie i
        napisałam pozew, zebrałam 13 lat małżeństwa na dwóch kartkach papieru... i
        wczoraj dałam m. do przeczytania. Pewnie zastanawiacie sie dlaczego? Bo chcę
        złożyć taki pozew, którego on nie zakwestionuje w sądzie, do którego nie będzie
        mógł sie przyczepić, bo przecież napisaliśmy go razem... (paranoja...)
        Anja... mój m. zna mnie dobrze i wie, że nie potrafię byc konsekwentna... tak
        jak Ty mi to teraz wygarnęłaś (i słusznie) - i on na tym właśnie bazuje. A ja
        postanowiłam znaleźć w sobie te siłę i złożyć pozew choćby wbrew sobie...
        spróbuje potraktowac go jak pozew koleżanki - całkowicie bez emocji. I wiem, że
        trzymacie kciuki, aby mi sie udało...

        Wczoraj jak wychodziłam do domu wątek miał 10 postów, dzisiaj sie rozrósł smile A
        anja i tri zamienili sie rolami w zabawie w dobrego i złego policjanta wink) Tri -
        dzięki za życzenia... z Twoich ust (klawiatury) są one dla mnie szczególnie
        cenne smile) Anja... dzięki za poranne postawienie do pionu i szczerość, którą
        bardzo sobie cenię. Ja też pisząc tu przed całym światem jestem szczera do bólu
        i dlatego tak dobrze mnie znacie smile)

        Wiewiórka - witaj, dzięki!! Madzia, tobie też smile)) Lena... tak, to prawda co
        napisałaś. Ból zadawany przez bliską osobe jest wielokrotnie wiekszy niż ten,
        który zadaje ktos nam obojętny (o ile wtedy mozna w ogóle mówić o bólu, chyba
        raczej jest to przykrość). Nie można zyć bez miłości... Bóg jest miłością...
        mój m. chodził ze mną do kościoła, chodził do spowiedzi, przyjmował Komunię...
        od prawie 4 lat tego nie robi... na efekty nie trzeba było długo czekać...
        Pewnie sie teraz oburzą niewierzący lub niepraktykujący (choc dla mnie to to
        samo), ale co mi tam... Ja pisze tylko MOJE odczucia i MOJE zdanie...

        Dziękuję Wam. Musze wytrwać. Pozdrowionka ze Scyzorykowa smile)
        • maheda Re: do ak70 05.01.07, 09:45
          > mój m. chodził ze mną do kościoła, chodził do spowiedzi, przyjmował Komunię...
          > od prawie 4 lat tego nie robi... na efekty nie trzeba było długo czekać...

          Wg mnie, brak spowiedzi i nieprzystępowanie do Komunii to był efekt, a nie
          przyczyna.
          • crazysoma Re: do ak70 05.01.07, 10:15
            Moj eks, dawno temu chodzil z nami do Kosciola, stalismy sobie we trojke obok
            siebie i widac bylo, ze to stoi rodzina. A potem, my chodzilysmy we dwie, on
            mowil, ze dojdzie pozniej. (tylko zaparkuje samochow) Parkowal godzine. Co w
            tym czasie robil, nie wiem. Ale nie bylo go obok nas. Z nami. Mysle, ze w
            pewnym momencie, jeszcze przed odejsciem (i wystawieniem walizek przeze mnie)
            dokonal wyboru innego zycia. Ale nie mial odwagi o tym powiedziec.
            • marek_gazeta Re: do ak70 05.01.07, 10:20
              To dosyć częsty obrazek - samotna (w kościele) kobieta z dziećmi, czasami nawet z trójką (!) dość małych dzieci. Tatusiowie piją w tym czasie piwo?

              Znam przypadek (Jacuś - brawo!), gdy niewierzący mąż chodzi z żoną do kościoła. Nie udaje wierzącego, po prostu chodzą razem, całą rodziną. Ślub mają, o ile wiem, kościelny (jest to możliwe).
          • anja_pl Re: do ak70 05.01.07, 10:42
            maheda napisała:

            > > mój m. chodził ze mną do kościoła, chodził do spowiedzi, przyjmował Komun
            > ię...
            > > od prawie 4 lat tego nie robi... na efekty nie trzeba było długo czekać..
            > .
            >
            > Wg mnie, brak spowiedzi i nieprzystępowanie do Komunii to był efekt, a nie
            > przyczyna.

            też mi sie tak wydaje,
            jak Pan Bóg zaczyna uwierać, to wtedy najlepiej w Niego nie wierzyć
        • anja_pl Re: do ak70 05.01.07, 10:39
          też żyłam nadzieją, też walczyłam o moją rodzinę,
          ale wiedziałam, że bezpieczeństwo zapewni mi i dzieciom KONSEKWENCJA,

          staram sie żyć z zasadą: "u mnie słowo droższe pieniędzy" i dzieci tego uczyć,
          jeśli dam szlaban na coś, to go egzekwuję,
          jeśli obiecam kleić modele, to choćbym padała na nos ze zmęczenia sklejamy,

          dlatego kiedy zrozumiałam,że nie potrafię żyć już razem z moim mężem,
          KONSEKWENTNIE trzymałam sie tego i starałam sie nie łudzić,

          konsekwencja nie wyklucza nadziei,
          nigdzie nie jest napisane, że po rozwodzie, a tym bardziej w czasie separacji
          nie można być znowu razem,

          ale KONSEKWENCJA wymaga od nas, ale też pomaga nam zdobyć szacunek drugiej
          strony,

          to co przychodzi łatwo, mało kto ceni
          • julka1800 Re: do ak70 05.01.07, 11:01
            Anja Wy tez kleicie modele?
            My tezsmile)
            • anja_pl Julka 05.01.07, 11:07
              to ten rocznik wink
            • marek_gazeta Re: do ak70 05.01.07, 11:08
              Jakie modele lubicie kleić? Kiedyś to był mój konik.
              • julka1800 Re: do ak70 05.01.07, 11:27
                my samolotysmile
                • marek_gazeta Re: do ak70 05.01.07, 11:35
                  Kurde balans, muszę swoich zarazić klejeniem. Ja to kiedyś uwielbiałem, tylko że wtedy w sklepach były "Czaple" i "Migi" i nic więcej. A w jakim wieku są Wasze pociechy? I kleicie te samolotostatki z nimi?! Supermamy.
              • anja_pl modele 05.01.07, 11:29
                my ostatnio niszczyciela, ale samolot czeka w kolejce
                • marek_gazeta Re: modele 05.01.07, 15:04
                  Niszczyciel ok, ale na mnie najbardziej działały pancerniki i lotniskowce. Duży kaliber!
          • ak70 Re: do ak70 05.01.07, 13:17
            Myślę, że konsekwencji trzeba sie nauczyc... i dla kogoś kto zawsze
            był "modelem sterowanym" i w zasadzie sam nie podejmował decyzji jest to bardzo
            trudny proces. Ale warto (i trzeba) spróbowac smile)

            Ja tez kleję modele smile) Narazie tylko ze starszym (10 lat), bo młody (3 lata)
            zazwyczaj siedzi i wypróbowuje klej na wszystkim, na czym się da.... a potem z
            dziką satysfakcja patrzy jak mama usiłuje podnieść kubeczek ze stołu....
            Może zrobimy spotkanie forumowo-dziecieco-modelarskie?? wink))
            • marek_gazeta Re: do ak70 05.01.07, 13:21
              Ja się bardzo chętnie piszę, tylko muszę sam przetestować na dzieciach, czy chwyci. I się odezwę. Skądinąd konkluduję, że mieszkasz w Stolicy lub okolicy (fajny rym).
              • ak70 Re: do ak70 05.01.07, 15:00
                Marek... niestety... (a może stety??) nie w Stolicy, tylko stolicy województwa
                świętokrzyskiego smile)
                Ale zawsze możemy sie spotkać... raz u Ciebie... raz u mnie... najpierw Ty
                (może z anją) przyjeżdżacie z "ogonami"... potem next time ja z moimi "ogonami"
                do was smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka