Dodaj do ulubionych

A może by tak inaczej ...

05.01.07, 19:04
Jestem z Wami na tym forum jakis czas juz.
raczej krótki.

ale juz Wam wiele zawdzieczam.

teraz siedze sobie - jako żem sie chyba z lekka uzalenila od czytania Was
tutaj - i pomyslam

WHY ???? piszemy tylko o tym co nas boli, co trudne???? ( no, prawie)

Moze moglibysmy spojrzec na nasze zwiazki jak na COS co sie zdarzylo, minelo
albo mija ALE COS NAM DALO, COS DOBREGO po nich zostalo.

Marek pisal o swoich 2 mlodych.
A to chyba nie wszystko, skoro dzis jeszcze napisal, ze kocha swoja byla
zonę???

to moze - sprobujmy - pomyslmy co mamy dzieki naszym zonom, mężom. Ktorzy
mozliwe, ze na koniec albo po drodze nas ranili.
Ale ZAPEWNE duzo nam dali.

mnie dziaiaj wlasnie nasszla taka refleksja.
Ze straszliwie duzo od mojego przyszlego exa dostalam.
20 lat kiedy czulam sie kochana, szczesliwa, BEZPIECZNA/.
o mojej dwojce mlodych - nie wspomne, bo to az nazbyt oczywiste.
ale mialam tez swobode rozwijania sie, realizowania swoich pasji, planow.

i - chociaz mam zamiar urzadzic huczny wieczor, ktory bedzie konczyl moje
stare zycie "mężatki" a zaczynal zycie "rozwodki",( nazwijmy go jakos -
moze "żonieński (przez analogie do pamnieński...?; czekam na propozycje
nazwy)) to przeciez CIESZE sie, ze te 20 lat w moim zyciu maly miejsce.
takie jakie byly - mniej wiecej.
Mozliwe nawet, ze to co zrobil mi moj mąż ( zdrada i odejcie do innej)
ostetcznie beda dla mnie czyms dobrym ( dla moich mlodych chyba nie, ale coz -
grzechy ojcow na dzieci...)

zobacze.

zaczyna sie we mnie ( po roku...) budzic wiara i nadzieja..

napiszcie - czy i co jest dla Was osobistym zyskiem z malzenstw. ktore
zakonczyly sie nie tak jak marzylismy o tym.

Beata
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: A może by tak inaczej ... 05.01.07, 19:09
      Ja proponuję, wieczór rozwodzieński.
    • tricolour A po co? 05.01.07, 19:12
      W jakim celu chcesz rozpamiętywać dobre chwile historii?
      • sbelatka Re: A po co? 05.01.07, 19:17
        a po to moj drogi Tri, żeby miec wiecej sily patrzac do przodu.

        I ze Bogu tzreba oddawac to co boskie, a cesarzowi co cesarskie.

        To co jest świństwem - tak sie powinno nazywac.
        a to co dobre - powinno zostac uznane i przyjete.

        ja tak o tym mysle.

        Ale nie znam twojej historii.
        Moze w Twojej byly tylko czarne karty?

        jesli tak to moj pomysl musi Ci sie faktycznie wydawac do luftu...

        A moze jednak ... pomyslisz o tym co dostales od ex?
        • tricolour Nie. Nie myslę, co dostałem od ex... 05.01.07, 19:24
          ... bo to nie jest w kategoriach "dostawania". Dziecka nie dostałem, bo dzieci
          biora sie ze wspólnej miłości i wspólnego wychowania. Majątku nie dostałem tylko
          razem wypracowaliśmy. Wszysko, co było dobre i złe w małżenstwie było wspólnym
          udziałem. Podział tego na "moje" i "twoje" (bo do tego sprowadza się sens
          pytania "co dostałem") jest bez sensu.

          Byłem w małżeństwie, które WSPOŁTWORZYŁEM i to co tam sie działo było TAKŻE moim
          udziałem i żadna część nie była tylko mojej żony.

          Poza jednym - nie miałem jej trzeciorzędnych cech płciowych więc obcowanie z
          pięknem kobiecego ciała było rzeczywiście swoistym prezentem. Zresztą to jest
          akurat najłatwiej zastepowalne więc i tego zbytnio już nie pamietam...

          smile)
          • sbelatka Tri, OK... 05.01.07, 19:30
            cos czuje jakbyś był wściekly...

            walnęło we mnie z ekranu... ufff
            dobrze, ze ostatnio juz różne rzeczy nauczylam sie przyjmować "na klate"

            sluchaj, moze Ty nic nie dostales.
            moze dostles ale jeszcze nie jestes gotow zeby sie temu przygladac.
            nie mam bladego pojecia
            wiesz tylko Ty...

            moj post to tylko zaproszenie.

            Rozumiem, ze nie chcesz przyjść na to "pzryjecie"
            szkoda.

            pozdrawiam
            Beata


            • tricolour Nie jestem wściekły. 05.01.07, 19:35
              Jestem w bardzo dobrym nastroju, słucham właśnie "Kayah. The best & the rest" i
              cieszę się z nadchodzącego weekendu.

              I rzeczywiście niczego nie dostałem nie tylko w małżeństwie. Zresztą zobaczymy,
              co inni napiszą i może będę musiał zmienic zdanie, bo może czegoś nie widzę, co
              jest jasne jak słońce. Może dostałem wiele... no czego... rzeczy? uczuć?

              Zobaczymy...
              • sbelatka Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 19:55
                ja tez nie.
                ale za to wychodze z domu. Bo tam jest sobie moj mąz.
                ale on sie w zasadzie nie rusza.
                chociaz niedlugo ma rozpocac nowe zycie z nowa babeczka.
                powinien szukac mieszkania dla siebie.
                ale moze mieszkanie sie samo znajdzie.
                albo nie - znajdzie je nowa babeczka.
                a moj maz zmieni fotel w naszym domu na fotel ( o ile go bedzie mial) w tamtym
                mieszkaniu.

                ale poza tym to naprawde fajny facet.
                i mam zamiar o tym pamietac.

                pozdrawiam Cie
                I spadam juz do domu.
                mimo meza w fotelu,....
              • phokara Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 19:59
                Mysmy juz to przerabiali na forum. W sensie 'pozytywy' naszych ex. To dosc
                sensowne, zeby nie generowac w sobie tylko negatywnych odczuc i nie uczyc
                traumatycznego strachu przed potencjalnym next.
                Na marginesie wydaje mi sie naturalne, ze musialo w nich byc cos fajnego, skoro
                sie z nimi zwiazalismy. Inaczej wyszlibysmy na totalnych frajerow.
                Osobiscie sie nie czuje. Sam fakt, ze bylam przy moim Ex fajna i zadowolona z
                zycia kobieta to juz cos. Ale Tri ma racje - to nie jest tak, ze mi cos dal sam
                z siebie, bo zwiazek to jest zawsze 'handel wymienny'. Obie strony na to
                pracuja, wiec dzisiaj wypisywanie hymnow pochwalnych na czesc Exa na forum
                wydaje mi sie jednak zartem. Mam nadzieje, ze wyniosl z tego zwiazku duzo
                wiecej, a co z tym zrobi to juz nie moja sprawa.

                ps.
                Mozna przegiac w tych pozytywnych wspomnieniach o Ex w strone bezpodstwanej
                idealizacji podmiotu omawianego. Tez niedobrze. Generalnie umiar jest wskazany.
                We wspomnieniach jako takich.
                • tricolour Rzeczywiście w exach było cos fajnego... 05.01.07, 20:08
                  ... ale nawet trudno to nazwać, bo co byśmy nie wzięli pod uwagę, to i tak można
                  znaleźć u kogos tą rzecz bardziej fajną. Gdy pisałem poprzednie posty, to nie
                  mogłem znaleźć niczego specjalnie pozytywnego, co wyraźnie odróżniałoby ex od
                  innych kobiet.

                  Poza tą jedną, jedyną rzeczą, że ją kochałem...

                  Moja ex jest zwyczajną kobietą. Ja jestem zwyczajnym facetem, jakich wielu. Nie
                  ma we mnie niczego, co by mnie wyróżniało spośród innych facetów, w sensie -
                  stawiało obiektywnie wyżej.
                  Oczywiście mogą zdarzyć sie niewiasty, które skórę dałyby sobie zedrzec za mnie,
                  ale to już ich sprawa i... głupota.
                  • sbelatka Oj Tri... 05.01.07, 20:14
                    to juz kokietreia.... jakby...

                    Bo ja tam taka calkiem zwyczajna nie jestem.
                    moze troszke niezwyczajna...

                    no dobra.
                    wywolales usmiech na mojej twraz.
                    ciesze sie.

                    i Ty sie usmiechnij...
                    tak o, do siebie.
                    jako i ja czynie.
                    no, moze troche do ciebie.
                    cze..
                    • tricolour Jesteś zwyczajna i przecietna... 05.01.07, 20:17
                      ... dla kilku miliardów facetów na świecie. Nie wiedzą o Twoim istnieniu i nawet
                      nie chcą Cię poznać (a przynajmniej nic w tym kierunku nie robią).

                      Może spotkasz jednego, z którym sie zwiążesz, ale to żaden dowód na swoją
                      szczególną niezwyczajność. Wiele kobiet jest związanych z facetami...

                      smile)
                      • sbelatka Ech... 05.01.07, 20:24
                        Rozumiem, ze z jakiegos powodu myslisz, ze tzreba byc pożądanym pzrez miliony
                        zeby byc troszke niezwyczajnym?

                        bogowie.
                        to truizm moze co powiem
                        ale albo sie CZUJESZ niezwyczajnym kims albo nie.
                        i obiektywne fakty tu niewiele ( no, troszke owszem...) maja do rzeczy.

                        Ale dlaczego trudno Ci zostawic mnie w dobrym nastroju i dobrze mysląca o sobie?

                        Zrobilo mi sie przykro po przeczytaniu Twojego ri-postu.

                        Ale skoro napisales, ze nikt Ci nigdy niczego nie dal... to rozumiem, ze tez
                        nie chcesz nikomu niczego dawac...

                        ale dzielenie sie cieplym i puchatym daje dobre efekty.

                        mam nadzieje, ze ktoregos dnia zobaczysz, poczujesz jak ktos ci cos daje.
                        mimo, ze jestes taki przecietny.
                        jak o sobie piszesz.

                        tylko bądź tak mily - i jak Ci juz ktos cos zechce dac - to weź prosze.
                        Nawet nie musisz dizekowac.
                        Ale nie wrzucaj tego tak od razu - nim obejrzysz - do kibla.

                        Powodzenia
                        • blue_a Mogę załagodzić? 05.01.07, 20:30
                          Albo nie. Inaczej. Taka Merlin Monroe to kiepsko skończyła. Wiwatowały tłumy, ale czy ktoś kochał? Nie lepiej - i chyba o tym Tri - jeden facet, dla którego jesteś najpiękniejsza?
                        • tricolour Jeśli wrócisz do swojego postu za dni kilka... 05.01.07, 20:32
                          ... to zobaczysz, że wciskasz mnie w jakiś schemat. W nim są następujące rzeczy:

                          1. Nikt mi NIGDY NICZEGO nie dał - idiotyzm.
                          2. W związku z p.1 ja nie chcę NIKOMU NICZEGO dawać - jak wyżej.
                          3. Kiedyś poczuję, że mi coś ktoś daje - czyli wynika, że teraz tego nie mam -
                          nieprawda.
                          4. Jestem przeciętny - a to jest prawda.
                          5. Podarki od bliskich wrzucam do kosza - nieprawda: podarki rozpakowuję,
                          przyglądam się i emocjonalnie wiążę ze sobą.

                          A można było przyjąc rzecz najbardziej oczywistą: mamy różne przeżycia i
                          doświadczenia. Mamy różne style i sposoby wyrażania myśli...
                          • wiewiorka29 Porównując dwa związki 05.01.07, 20:40
                            nie-malzenskie, moje ex. Właściwie o jednym z nich mogłabym napisac jak
                            Tricolour(pustka w głowie, nawet materialne sprawy sie nie nasuwają) a o drugim
                            jak Sbelatka(duzo mi "dał" przede wszystkim w emocjach).

                            A Tri jest takim "stójkowym-formalistą", ze na bank nic o uczuciach z siebie
                            nie wykrzesze na rzecz forumsmile)).
                            • tricolour Czasem cos tam skrobnę... 05.01.07, 20:50
                              ... o tych, jak im tam... o... uczuciach smile)

                              Ale podkreślam: w związku z małżeństwem nie mam poczucia "dostawania"
                              czegokolwiek. Mam za to głębokie poczucie współtworzenia związku.

                              Może moja ex powie, że "dawała"... ale jej tu nie ma.
                              • wiewiorka29 Re: Czasem cos tam skrobnę... 05.01.07, 21:10
                                Czepiasz sie formalnoścismile zupelnie zbednie zawracając Wisle kijem, bo przeciez
                                wiadomo o co autorka pyta. Mozna oczywiscie napisac "slownik znaczeniowy
                                jezyka polskiego" na potrzeby prawidlowego dorozumienia wypowiedzi pownego
                                Forumkawink) przez reszte Foremek, z scislymi okresleniamismile)
                                Ja, pozostajac w glebokim poczuciu wspołtworzenia związków, zdaje sobie sprawę
                                z tego , że jeden ex sie staral lecz niewiele mi dal (dal swiadomosc czego nie
                                chcę), a drugi sie starał i dużo mi dałsmile). Ot, rozni faceci, rozne charaktery,
                                dopasowanie, i rozne wspomnienia z obszaru "co zostalo mi zostalo dobrego po
                                ex". Kwestia brania-dawania... wynieslismy cos ze związku bo ex był taki a nie
                                inny, ja taka a nie inna, i dlatego związek z nim dal mi to i to, bez niego by
                                tego nie bylo. Tak jakośsmile

                                Moj brat tez rak,do tego umysł ścisły. zona sie skarzy, że niewylewny
                                uczuciowo,tylko konkrety,i fine.smile Ty lepiej trenuj te "jak im tam" poki jest
                                okazja,bo drugiego takiego forum z możliwosciami nie znajdziesz. smile)
                                • tricolour Nie trenuję na forum. 06.01.07, 14:06
                                  Uczucia wyrażam w realu.
                                  • wiewiorka29 Wpływ czyjejś obecności. 06.01.07, 14:25
                                    Coż, pozostaje uwierzyć na słowo. Ale to nie moja sprawa. smile)
                                    Obecnosć innych osób obok zawsze ma "jakiś" wpływ na nas. I nawet beton
                                    zaczepiony ściśle między f a o może skruszeć i zauważyć cały alfabet przy
                                    sprzyjających okolicznościach.
                                    • tricolour Nawet beton może, ale nie musi. 06.01.07, 14:32
                                      • wiewiorka29 Re: Nawet beton może, ale nie musi. 06.01.07, 14:40
                                        Jasne, ze nie musi. W pewnych okolicznosciach nawet nie może bo nie jest w
                                        stanie lub nie ma lektora. Dlatego sie ciesze, ze spotkalam kilka osob w życiu
                                        bo jest lepiej niz było z moim własnym alfabetem, i kazdemu życze żeby też
                                        poznawal alfabet innych przyswajając niespodziewanie pomocne w codziennosci
                                        kapty, ksi i omikrony.smile)
                      • blue_a Tupię groźnie nogą 05.01.07, 20:26
                        ja nie smile

                        Fajne są te e-booki od jakiegoś karła (nie wiedzieć czemu wygląda mi na bursztynowe; przepraszam, bursztynowe, jeśli niesłusznie Cie posądzam smile
                        OK. Chyba "Gdy miłość jest grą". Że tak naprawdę nie dla wszystkich jest związek. Że dla ludzi, którzy chcą się pobawić w dopasowanie różnych elementów.
                        Dużo fajnej lektury. "Rozgałęziłam" wątek, przepraszam.

                        A propos peanów...jestem przeciw. To jest dobre na chwilę. Za coś go kocham/kochałam, ale na Boga, muszę iść dalej. Fajny jest ten, kto idzie ze mną. Nie ten, kto został w tyle (a to z dzisiejszych rozmyślań w korku smile
                        • crazysoma Re: Tupię groźnie nogą 05.01.07, 20:34
                          A Ty Niebieska Niewiasto nie mialas isc przypadkiem do kina z Panem
                          Bursztynowym? smile
                          • blue_a Poczekaj, sprawdzę maila... 05.01.07, 20:37
                            Jestem bardzo niedomyślna, myślisz, że miałam iść z nim na "Zimową opowieść"?
                            Ale ze mnie gapa smile


                            tongue_out

                            Już widziałam. Film.
                            • crazysoma Re: Poczekaj, sprawdzę maila... 05.01.07, 20:43
                              Jesli w ogole mysle, to tak mysle, ze myslalam, ze tak trzeba pomyslec. Aaaa,
                              skoro juz widzialas, to nie musisz isc na film z Panem Bursztynowym. Ale mozesz
                              z Nim isc do kina smile
                              • blue_a Z nieznajomym? 05.01.07, 20:51
                                do ulubionego kina? i w dodatku nie na film? i co, crazysomo, mielibyśmy tam
                                robić? smile
                                • tricolour Całować się. 05.01.07, 20:56
                                  Na początek...
                                  • blue_a w usta? 05.01.07, 20:57

                                    zamknięte czy nie? nigdy nie wiem...
                                    • crazysoma Re: w usta? 05.01.07, 21:00
                                      Na poczatku zamkniete. A potem, to wiesz. Sie okaze tongue_out
                                      • blue_a nie umiem tak 05.01.07, 21:04
                                        nawet podczas pocałunku gadam wink

                                        tak w ogóle nowy temat chodzi mi po głowie, ale może już był
                                        • crazysoma Re: nie umiem tak 05.01.07, 21:17
                                          O rany, serio? To powinnas to zmienic. To gadanie w czasie pocalunku. Zmienic w
                                          kontemplacyjna cisze.
                                          Ale temat. Kto zaczal o tym calowaniu? A? Kto???
                                          • blue_a Tri chyba 05.01.07, 21:19
                                            Żartuję, nie gadam, kontempluję smile i lubię patrzeć smile
                                            • crazysoma Re: Tri chyba 05.01.07, 21:25
                                              Uff, a juz myslam, ze Ty naprawde wtedy gadasz hehe. No tak, Tri, Wredota
                                              jeden. tongue_out
                                • crazysoma Re: Z nieznajomym? 05.01.07, 20:58
                                  Jesc slodkie mandarynki, siedzac w ostatnim rzedzie tongue_out
                                  • blue_a ale to się chyba morelki nazywa... 05.01.07, 21:07
                                    Crazysomo, o czym Ty? Podpuszczasz mnie smile
                                    • crazysoma Re: ale to się chyba morelki nazywa... 05.01.07, 21:16
                                      Cos Ty, w zyciu. Morelki w styczniu sa niedobre. Mandarynki sa dobre. I
                                      slicznie pachna. I mango tez. smile
                                      • blue_a i ten sok po palcach spływa... 05.01.07, 21:17
                                        skapuje, zlizuje się smile to wirtual, więc odzienie pozostaje czyste smile
                                        • crazysoma Re: i ten sok po palcach spływa... 05.01.07, 21:24
                                          No wlasnie. Ten sok pysznie sciekajacy.
                • crazysoma Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 20:32
                  Tak, najwazniejsze to zachowac umiar. Chcialam cos napisac, ale zawislam nad
                  klawiatura i mam pustke w glowie. Co ja chcialam napisac? O czym tu sie teraz
                  rozmawia, bo zapomnialam. Ratunku tongue_out
              • julinka601 Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 20:02
                Tri ,a mimo wszystko wydaje mi sie ,ze jesteś nieszczęsliwy i chyba
                zakompleksiony/?/Bo skad u Ciebie tyle agresji,takiego spłycania problemów?
                Ktos Cie musiał skrzywdzić i odreagowujesz...A swoja drogą, być z kimś
                takim "kolczstym" na codzień ,to rzeczywiscie nie chciałoby sie potem wspominać
                • phokara Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 20:05
                  Ja mysle, ze jak ktos sie chce bawic w psychoanalityka i wystawiac diagnozy,
                  nie wspominajac o wypisywaniu recept, to przynajmniej powinien zobaczyc
                  pacjenta na oczy. Tak mi sie wydaje.
                  • sbelatka Hmmm 05.01.07, 20:10
                    Nie mysle w kierunku: jaki byl/jest moj przyszly ex.

                    ale dokladnie - co od niego dostalam, co wzielam, jaka sie stalam, czego moglam
                    doswiadczyc dzieki temu ze byl w moim zyciu.

                    wydaje mi sie do odrobine czyms innym niz wypisaywanie, ze byl....

                    ale moze to zbyt subtelne subtelnosci.

                    nie upieram sie.

                    nie mam zamiaru nikogo dao niczego pzrekonywac.

                    raczej bylam ciekawa.
                    a i troche ... sama nie wiem co...
                • tricolour No... wydaje Ci się. 05.01.07, 20:20
                  I co z tego? Dla mnie nic.

                  smile)
                • crazysoma Re: Nie jestem wściekły. 05.01.07, 20:35
                  Tri i splycanie problemow. "Haha" Dobre...
              • sbelatka Tri, drogi Tri... 05.01.07, 20:37
                tricolour napisał:

                > >
                > I rzeczywiście niczego nie dostałem nie tylko w małżeństwie.

                Tylko Ci tak pokazuje, ze JEDNAK napisales, ze niczego nie dostales.
                ide.
                Mimo wszytsko milego wieczoru TRI....
                • tricolour Tobie też życzę miłego wieczoru... 05.01.07, 20:44
                  smile)

                  To forum to nie tylko miłe pogaduszki. Libie przewrotne stawianie sprawy, co
                  niektórych denerwuje - wiem o tym.

                  PS. Napisałem "nie dał", a to co innego od "dostałem". Pierwsze oznacza dawanie
                  przez kogoś (i ten ktoś może czuć, że mi cos daje). "Dostawanie" oznacza dla
                  mnie moje odczuwanie "brania". To jest wielka różnica !!!
                  • bursztynowe Re: Tobie też życzę miłego wieczoru... 05.01.07, 23:04
                    Tri, odnoszę wrażenie z świadomie zakładasz maskę cynika. A sam wiesz co się
                    naprawdę pod nią kryje (650 KM? wink)
                    • tricolour Mylisz się, bracie... 06.01.07, 14:04
                      ... niczego sobie nie zakładam - to mnie zakładają maskę cynika ci, którzy sami
                      sobie nie radzą ze sobą, uczuciami, własnym światem.

                      Jeżeli kogos w jakis sposób dotkną moje słowa, to w pierwszym rzędzie powinien
                      zastanowić sie dlaczego post jakiegoś gościa z netu, którego na oczy nie
                      widział, robi takie wrażenie. I tu jest właśnie problem, o którym piszesz -
                      ludzie nie chcą patrzeć na siebie - wolą założyć, że ktoś ma złe zamiary skoro
                      napisał, co napisał.
                      Mówią, że jestem cynikiem, bo to łatwiej od przyznania się do własnych niedoborów.
                      • wiewiorka29 Re: Mylisz się, bracie... 06.01.07, 14:27
                        hihi, ja nie mówię, że jasteś cynikiem. Tylko stójkowym.smile
                        • tricolour A co to znaczy "stójkowym"? 06.01.07, 14:33
                          Bo to może ważne dla mnie i pozyteczne. Może warto, bym się dowiedział...
                          • wiewiorka29 Re: A co to znaczy "stójkowym"? 06.01.07, 14:45
                            Wczuj się w klimat, zrozumiesz. smile)
                            • tricolour Masz trudności w odpowiedzi? 06.01.07, 14:49
                              Gdy przyszło do precyzji słowa, to omikrony nie wystarczają? Bez obaw - nie mam
                              zbyt cienkiej skóry, a doceniam czyjeś próby nazywania rzeczy.
                              • wiewiorka29 źródłosłów 06.01.07, 14:58
                                wywodzi się bodajze z zaboru rosyjskiego, naczytałam się w podstawówce sporo
                                wzruszajacych książek smile
                                ps. uciekam na dziś.
    • wiewiorka29 Re: A może by tak inaczej ... 05.01.07, 20:23
      Przed nim bylam powazną intowertyczną osobą, a teraz ciągle się śmieję i
      głupio gadam jak On smile). Emocjonalny komfort życia zdecydowanie mi się podniosl
      po tym wszystkim i zyskalam na tupecie.smile Ale ja tak mam, ze łatwo się uczęwink)
    • wiewiorka29 Re: A może by tak inaczej ... 05.01.07, 20:23
      Przed nim bylam powazną intowertyczną osobą, a teraz ciągle się śmieję i
      głupio gadam jak On smile). Emocjonalny komfort życia zdecydowanie mi się podniosl
      po tym wszystkim i zyskalam na tupecie.smile Ale ja tak mam, ze łatwo się uczęwink)
    • bursztynowe Re: A może by tak inaczej ... 05.01.07, 23:06
      Owe zyski są w kategoriach wspomnień. Ulotnych cudownych chwil. A każde
      wspomnienie niczym nie różni się od snu. Więc tak naprawdę nie wiadomo czy to
      się przyśniło, czy może nie...
      • libra22 hmm 06.01.07, 15:12
        Pierwszy raz jakoś tak całkiem z wypowiedziami Tri się zidentyfikowałam (w tym
        wątku).

        Chyba pójdę się napićwink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka