nnanga
27.01.07, 20:03
Kochani!
Zmieniłam nick. Juz nie chcę byc straszną gorą, na ktorej ginęło najwiecej
wspinaczy. Nie chce juz nikogo straszyć. W ostatnich paru tygodniach
przeszłam przez piekło (rozwód przy tym wydał mi sie imprezą towarzyską, dość
specyficzną, fakt), przezyłam, powoli wszystko zmierza ku dobremu, a ja, jak
to bywa po takich przejsciach, czuje sie spokojniesza, szcześliwsza, ale też
na tyle silna, ze nie musze udawać osmiotysiecznika o złej sławie, zeby sie
nie bać.
"Nanga " niestety jest zajeta (niech własciciela dunder swisnie), dość długo
próbowałam róznych brzmień, i to z dodanym "n" na początku wydało mi sie
najbardziej adekwatne.
Tak. Zaczynam nowe zycie - kontynuację.
Pozdrawiam wszystkich, najserdecznie.
Nanga