Dodaj do ulubionych

Mnie też dopadł dół

30.01.07, 07:33
Jakoś tak niefajnie się czuję. Dół osiągnął głębokość rowu mariańskiego. Sama
nie wiem, czego chcę. Jak mąż dzwonił czy też przychodził było źle. Nie
odzywa się od czterech dni jest jeszcze gorzej. Nie wiem, może za nim
tęsknię.Najlepiej czuję się jak jestem w pracy, nie myślę wtedy. Przychodzę
do domu i jest kicha.
Obserwuj wątek
    • ladyhawke12 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:40
      Trudne są dni, kiedy z dwoje robi sie jedno, nie wiem jakie było twoje małżeństwo, może dla Ciebie dobre i dlatego tesknisz. Pozbierasz sie żałoba zawsze kiedyś się konczy. Ja nie tęsknię i oddycham wreszcie normalnie.
      • kara114 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:50
        Myślę, że moje małżeństwo było udane i cały związek przed też. Dla mojego męża
        ostatnie pół roku było złe. Pół roku temu zaczął nową pracę i tam poznał tę
        dziewczynę. Mi się wydaje jednak, że pomysł rozwodu zaczął mu się krystalizować
        gdzieś na przełomie października i listopada.
    • z_mazur Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:49
      Ech...
      No tak bywa. Dołki mają to do siebie, że czasem nas dopadają. Mają też inną
      ważną właściwość - odchodzą...
      Wystarczy przejrzeć wątki na forum z ostatniego tygodnia by znaleźć na to
      dowody. Wiem, że to niewielkie pocieszenie, ale w takiej sytuacji mnie
      osobiście ciężko jest coś więcej napisać. Nie mam takiej lekkości pióra jak
      niektóre foremki.
      Może spotkaj się z kimś po pracy, czasem zwykła rozmowa daje baaaardzo wiele.
      Czasem wysiłek fizyczny bardzo pomaga.
      • ladyhawke12 kara 30.01.07, 07:51
        jest niżej wątek a ja jestem, poczytaj go a co ważniejsze napisz, pośmiejesz się i dowartościujesz, efekt murowany.
        • kara114 Re: kara 30.01.07, 07:52
          Już czytam.
          • kara114 Re: kara 30.01.07, 07:59
            Przeczytałam, dopisałam się. Humor mi się trochę poprawił.
      • kara114 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:52
        Pójdę dziś biegać po robocie. Z ludźmi nie chce mi się spotykać. A jak
        myślicie? Czy mój mąż też tęskni czy olał wszystko dokumentnie?
        • ladyhawke12 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:55
          Trudno cos powiedzieć, a tak nawet jeśli to po co o tym rozmyślać, odszedł i zmienił sobie zycie, niestey Tobie też. Do przodu patrz, i uśmiechnij się głupi facet to gorszy jest niz tajfun, każdy dzień przyniesie coś nowego, już niedługo wiosna, i słonko zaświeci i Ty będziesz widzieć świat innaczej.
        • z_mazur Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 07:57
          kara114 napisała:

          > Pójdę dziś biegać po robocie. Z ludźmi nie chce mi się spotykać. A jak
          > myślicie? Czy mój mąż też tęskni czy olał wszystko dokumentnie?

          Napewno nie tęskni już tak jak Ty. On takie stany (może mniej objawowo) jak Ty
          teraz przechodził parę miesięcy temu. To nie jest tak, że ta druga strona nigdy
          nie ma wątpliwości i nie przeżywa rozstania. Najczęściej po prostu jest na
          innym etapie emocjonalnym rozstania. Ty będziesz na takim etapie jak on za parę
          miesięcy. Będzie Cię jeszcze kłuło, ale będziesz widziała już też pozytywy
          sytuacji.
          • kara114 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:01
            Czyli prawdą jest, że strona, która chce rozwodu przetrawia to już wcześniej?
            Dlaczego nic nie zauważyłam?
            • ladyhawke12 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:03
              To prawda, zawsze tak jest, Ty dopiero teraz masz ten stan on go miał jak juz tyo pisal z_mazur kilka miesiecy temu.
    • z_mazur Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:03
      A ja tak sobie pomyślałem, że doła to w sumie nie mam, ale jakiś taki nastrój
      menancholijno-refleksyjny. Tak mnie jakoś fascynuje dzisiaj ulotność
      egzystencji, przemijalność itp. pierdołki. Chyba się muszę wziąść ostro do
      roboty, jest jednak pewien problem - kompletna demotywacja.
      • ladyhawke12 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:04
        z_mazur moze dlatego że za oknem snieg pada, a płatki takie kruche sa i tak szybko giną.
        • kara114 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:11
          Ja ostatnio zaczęłam czytać wiersze Różewicza. On porusza motywy ontologiczne,
          problem śmierci i przemijania. Ogólnie egzystencjalizm jest mi teraz bliski.
          Zastanawiam się, po co żyję, skoro jestem tak naprawdę nieszczęśliwa? Jaki mam
          obrać cel w życiu? I czy będę jeszcze szczęśliwa? Czy znajdę kogoś, kto mnie
          nie skrzywdzi?
      • z_mazur Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:08
        Bo tak w kontekście dołka to naszła mnie taka refleksja, że wszystko się kiedyś
        kończy. Te rzeczy zarówno złe jak i dobre (niestety). Czyli każdy początek
        choćby nie wiem jak fajny (albo okropny), zawiera w sobie zalążek końca.
        Bosze gdyby nie to że to wczesny ranek, stwierdziłbym, że się muszę iść
        napić. smile))
        • kara114 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:14
          Dla mnie tragiczne jest to, że wszystko się kończy. Szczególnie to, co jest
          dobre. Koniec miłości. Jakie to jest straszne. Ja myślałam, ze to będzie już na
          zawsze. Wynoszę z tego wszystkiego jakieś nauki. Nic nie jest wieczne.
          • z_mazur Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:21
            To możę trochę optymistyczniej. smile))
            Skoro coś się kończy, to powstaje miejsce na to żeby zaczęło się coś innego i
            już przez samą swoją odmienność fascynującego.
            • ladyhawke12 madrze gada 30.01.07, 08:38
              Madrze gada dać mu wódki, a tak na marginesie w czwartek jestem w Będzinie.
          • brzoza75 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 08:43
            Dla mnie tragiczne jest to, że wszystko się kończy. Szczególnie to, co jest
            dobre. Koniec miłości. Jakie to jest straszne. Ja myślałam, ze to będzie już na
            zawsze. Wynoszę z tego wszystkiego jakieś nauki. Nic nie jest wieczne.

            Kara nawet nasze zycie się kiedys skończy i nie sądzę aby to było tragiczne,
            kto chciałby żyć wiecznie? Czasem tak jest, że kończą się rzeczy dobre aby
            rozpocząć się mogły te wspaniałe i cudowne, na zawsze to mozna sobie tatuaz
            zrobić, też. Kara jeśli coś się skończyło...może otwiera droge czemuś nowemu
            ównie bądź bardziej cudownemu ale z czasemsmile trzymaj sie ciepło.
            • sbelatka Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 14:09
              Cóz.
              naukowo stwierzono, ze "dołowatość" dołów na pzrzestrzeni czasu ulega
              zmniejszeniu.
              każdy kolejny dól jest troszke mniej głęboki, troszke krócej sie w nim siedzi,
              na jego dnie jest coraz mniej dramatycznie..

              W poczatkowej fazie zmiany "dolowatości" zachodza parwie niezauważalnie. Po
              przekroczeniu pewnej (płynnej niestety) granicy - doły maleja w oczach. I wręcz
              wpaśc w jakiegos doła prawie nie można. Mimo, ze czasem to by nawet wypadalo...
              Ciesz sie więc póki mozesz, ze są - bo kiedys znikna.
              i sobie pomyślisz z rozmarzeniem ... ech, a gdzież te piekne doly...

              i wypijemy nad otchłanią która je pochlonie lampkę dobrego wina!
              Na pohybel!

    • betuana Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 09:10
      U mnie niestety od kilku dni kompletny "ludziowstręt". Nie chce mi się gadać
      ani pisać bo i tak nic ciekawego nie wymyślę
      • przepio Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 16:28
        Ktoś zapytał czy ta odchodząca strona myśli. Wydaję mi się,że tylko ktoś kto
        nie ma serca ( chociaż tu te słowa brzmią dziwnie) może odejść bez jakiś
        przemyślań, bezsennych nocy itd. Kara napisała,że mąż poznał swoją nową
        partnerkę pół roku wcześniej. Nawet jeżeli się zakochał od pierwszego wejrzenia
        ( karo-wybacz!) to jest tylko 6 miesięcy. A z żoną był dużo dłużej i jak ona
        sama napisała byli dobrym małżeństwem. Wspomnień i dobrych chwil nie da się
        wymazać z pamięci. Pewne miejsca, osoby, zapachy, piosenki będą się mu zawsze
        kojarzyły z Karą.
        Ja po paru latach bycia razem zostawiłam narzeczonego. Po 15 latach mogę śmiało
        napisać-i chwała Bogu. Ale wtedy do decyzji tej dojrzewałam parę miesięcy.
        Miotałam się sama ze sobą. Potrafiłam przesiedzieć pół nocy i zastanawiać się
        czy dobrze robię i wiem,że nie byłam odosobnionym przypadkiem. Do tej pory
        myślę o "byłym" ciepło, mimo, iż to jego zachowanie skłoniło mnie do odejścia.
        Powodzenia Karo- mam nadzieję, że wyjdziesz z tej całej sytuacji z wysoko
        podniesioną głową!
        • libra22 Kara 30.01.07, 19:50
          Twoja historia i Twój ból jest całkiem swieży. I dół jest niestety normalnym
          stanem. Ja w analogicznym okresie byłam w permanentnym dole. I też w pracy
          jakoś się trzymałam, ale potem tyle, żeby się przy małym nie rozklejać. Po
          jakimś czasie myślałam, że już nie jestem w dole, ale patrząc wstecz byłam.
          Tylko nie był to już ten "maryjański", tylko żuławski.
          Ja wiem, że to nie jest fajny stan, ale .... on po prostu jest. Mówią nawet, że
          aby zamknąć na dobre to co było, musi być. I to bolesny. Żeby potem znowu
          wrócić do życia i być nawet całkiem szczęśliwym. I wtedy będzie tak jak pisała
          Ci tu większość.
    • alone33 Re: Mnie też dopadł dół 30.01.07, 21:02
      Ja mam podobna sytuacje ktora trwa juz ponad m-c.Maz tez odszedl do kobiety z
      pracy. Podejmujac ta decyzje oswiadczyl ze przemyslal wszystko i dlugo sie nad
      wszyskim zastanawial (ok 6 m-cy). Przekreslil tez nasze wspolne 9 letnie
      malzenstwo, zostawil nasz owoc milosci - dziecko i ja nie jestem juz dla niego
      ta jedyna. Caly czas twierdzi ze chce naszego dobra dlatego zeby nie ranic
      przede wszystkim mnie- odchodzi. Nie chcial sie zmienic i stchorzyl,
      wykorzystal nadazajaca sie okazje. Tak samo jak ty borykam sie z tym, gubie sie
      w podejmowaniu decyzji. Gdy dzwoni jestem zla, nie chce z nim rozmawiac ale
      gdy jest cisza w sluchawce to czuje jak bardzo boli to co mi zrobil, jak
      bardzo tesknie za szczesliwa, kochajaca sie rodzina. Caly ten bol chce zastapic
      zloscia i nienawiscia do niego. Nie wiem czy dobrze robie bo zaczynam rozumiec
      ze to moze obrocic sie przeciwko mnie...
    • emde74 to dlatego, że na świeżo... 30.01.07, 23:08
      niestety swoje odchorujesz. i to potrwa. może generalizuję, ale średnio półtora,
      2 lata. musisz dużo przebywać z ludźmi, angażować na forum i ani na chwilę nie
      zostawać sama z myślami. a jeśli już to z myślami, że dalej jest też ok. na
      początku niefajnie, ale potem się uspokajasz, nabierasz dystansu, łapiesz
      doświadczenie, bo wyciągasz wnioski. cieszysz się życiem samemu, a jak to
      wszystko osiągniesz i pogodzisz się z losem (tylko powoli, bo co nagle to po
      diable jak wiadomo) to szczęście samo wychynie zza winkielka. wierz mi, tak
      będzie. trzymam kciuki. wiem, że to co piszę to dla Ciebie wielka abstrakcja w
      tej chwili, ale zagości tu kiedyś Twój post: jest mi dobrze! Ja w to wierzę! M.
      • kara114 Re: to dlatego, że na świeżo... 31.01.07, 07:35
        Bardzo Wam wszystkim dziękuję za słowa otuchy. Dziś jest mi ciut lepiej. I
        zaczynam wierzyć, że może faktycznie będę jeszcze szczęśliwa, że poznam kogoś,
        kto mi po paru latach bycia ze sobą nie powie, że nie ma iskry i że coś się w
        nim wypaliło. No i idzie wiosna, będzie więcej słońca, będzie chyba lepiej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka