Dodaj do ulubionych

Rozwód i alimenty-ktoś pomoże?

05.02.07, 18:57
Mam prośbę. Chyba do specjalisty, albo do zaprawionego w bojach o alimenty
rodzica…..
Mój mąż kilka miesięcy temu wyprowadził się ze wspólnie zajmowanego domu do
osobnego mieszkania. Zostałam sama z 2 dzieci. Mimo wcześniejszych umów
gentlemańskich mój mąż nie wywiązuje się z obowiązku płacenia alimentów na
dzieci. Koszty utrzymania domu są wysokie. Mąż nie ma trudności finansowych,
po prostu ma kaprys ukarać mnie za to, że nie godzę się na jego powrót do
domu po tym, jak rzuciła go panienka dla której odszedł od rodziny i za to,
że wystąpiłam o rozwód. Chcę przeprowadzić rozwód bez orzekania o winie.

W związku z tym mam kilka pytań:
1. Czy do kosztów utrzymania dzieci można wliczyć (oczywiście w wysokości 1/3
na każde dziecko) np. takie opłaty jak: przegląd samochodu, OC, ubezpieczenie
domu, podatek od nieruchomości, malowanie wnętrz, abonament telefoniczny, i
inne, nie związane bezpośrednio z dziećmi, ale wykorzystywane również przez
nie.
2. Mąż ma dobrze prosperującą działalność gospodarczą (kilka restauracji).
Jednak „czyste” dochody, z racji poczynionych w tym roku inwestycji w
otworzenie kolejnego lokalu, nie są oszałamiające. Czy sąd weźmie pod uwagę
tylko dochody netto wynikające z PITu po odjęciu kosztów uzyskania? Wydaje mi
się, że mąż inwestując, czyli pomnażając swój majątek "trwały", nie może
uciec przed zaspokojeniem uzasadnionych potrzeb dzieci, ale czy mam rację?
3. Nie ukrywam, że przed rozwodem mieliśmy dość wysoki standard życia. Teraz,
gdy brak jest dochodów męża, znacznie się on obniżył. Czy argumenty, że
jeżeli nie starcza mi na benzynę mam wozić dzieci tramwajem na zajęcia
dodatkowe jest zasadny, skoro wcześniej jeździły samochodem? Czy koszt
benzyny zużytej na taki cel można wliczyć do kosztów utrzymania dzieci? Czy
powinnam sprzedać dom, skoro nie stać mnie na utrzymanie go? Czy też część
kosztów przypadającą na dzieci powinniśmy podzielić na pół?
Bardzo proszę o pomoc……

Obserwuj wątek
    • phimamdosc Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 19:13
      moja sytuacja jest niemal identyczna - wyprowadzka męża, 2 dzieci, minimalne
      alimenty z powodu dziwnych zaświadczeń byłego męża, rozwód bez orzekania o
      winie - więc pozwolę sobie odpowiedzieć, ale oczywiście sugeruję zgłoszenie się
      do kogoś kompetentnego.

      > 1. Czy do kosztów utrzymania dzieci można wliczyć (oczywiście w wysokości 1/3
      > na każde dziecko) np. takie opłaty jak [...]

      nie sądzę. z tego, co pamiętam doliczamy tylko te sprawy, które naprawdę
      bezpośrednio dotyczą dzieci - dodatkowe lekcje, zajęcia, wizyty u lekarzy
      specjalistów itp

      > 2. Mąż ma dobrze prosperującą działalność gospodarczą (kilka restauracji).

      zaczynam się zastanawiać, czy dobrze robię, że tu odpisuję smile
      mój były miał swoją firmę, którą zamknął dość szybko w związku z rozwodem.
      praca, którą podjął przynosiła dochody niższe niż norma przewiduje.
      zaświadczenie ze skarbowego było tak śmieszne, że rozbawiło nawet sedziego -
      przy czym mój mąż deklarował, że będzie płacił na dzieci o 100 zł więcej m-
      cznie niż wynosiła jego pensja.
      stwierdziłam sobie tak po cichutku nawet, że nie muszę nic dodawać, że to, że
      nie chciałam go w jakikolwiek sposób szkalować i chciałam tylko powiedzieć, jak
      było, jest bardzo dobrym pomysłem..
      on sam powie i zadziała, jak trzeba... i tak zaiste było..
      ale to już inna historia..

      > 3. Nie ukrywam, że przed rozwodem mieliśmy dość wysoki standard życia.

      wiesz.. ja już tak może prosto powiem.. nie sądzę, by przesiadanie się z
      samochodu na autobus było jakimś strasznym dramatem..
      musisz sobie poradzić. koszty utrzymania też można zmniejszyć.
      przepraszam, jeśli nie takiej odpowiedzi się spodziewałaś. nie jestem
      specjalistą.
      pozdrawiam Cię ciepło
    • misbaskerwill Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 19:13
      > Zostałam sama z 2 dzieci. Mimo wcześniejszych umów
      > gentlemańskich mój mąż nie wywiązuje się z obowiązku płacenia alimentów

      Wnieś do sądu jak najszybciej o zabezpieczenie rodziny przez męża na czas
      trwania procesu, jeśli jesteś w trudnej sytuacji. Jeśli to zrobisz, przy
      pierwszej rozprawie sąd powinien (prawie musiwink) wyznaczyć jakieś alimenty
      przynajmniej na dzieci.

      > 1. Czy do kosztów utrzymania dzieci można wliczyć (oczywiście w wysokości 1/3
      > na każde dziecko) np. takie opłaty jak: przegląd samochodu, OC, ubezpieczenie
      > domu, podatek od nieruchomości, malowanie wnętrz, abonament telefoniczny, i
      > inne, nie związane bezpośrednio z dziećmi, ale wykorzystywane również przez
      > nie.

      A mało na same dziecko można wydać? Trochę fantazjiwink
      Ferie zimowe, letnie, rowery i inne urządzenia, zajęcia sportowe, artystyczne,
      języki, korepetycje, witaminy i suplementy, długotrwałe leczenie...

      Samochód - tylko jeśli jest niezbędny (np. udokumentowane problemy z poruszaniem
      się dzieci, najbliższa przychodnia/szkoła jest 30 km dalej a PKS-ów brak wink ).
      Koszty mieszkania, domu - jak wiesz możnawink, ale ubezpieczenie to już przesada.

      Abonament telefoniczny - moja ex wliczyła do "kosztów mieszkania", dzięki czemu
      koszty wzrosły podwójnie wink

      2. Jak zapewne też wieszwink liczą się możliwości. To dobrze, że mąż inwestuje w
      firmę, ale dzieci to też inwestycjawink. Rozsądny sąd spojrzy na całokształt.
      A czy będzie rozsądny...to już zobaczysz.
      A z PIT-u można wyczytać bardzo wiele, więc jeśli mąż go przedstawi, to raczej
      lepiej dla Ciebiewink.

      3.Argument ze standardem życia jest słuszny i bardzo ważny. Ale chodzi o
      standard życia dzieci. Więc nie przesadzaj - mąż nie będzie płacił za Twój
      codzienny dojazd do sklepu/pracy/fryzjera wink. Nie po to się rozwodziciewink.

      Ogólnie - widać, że jesteś już niezła w teorii, a w praktyce - wiele zależy od
      pani sędzi. Może wymagać od Ciebie wszelkich rachunków itp. a może przychylać
      się do wszelkich sugestii, typu, że "dzieciom wygodniej się siedzi w skórzanych
      fotelach".wink
      • phimamdosc Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 19:17
        Misiek, ja już milczę smile
        a mogłam poczekać minutę i nie wysyłać swojego posta smile))
        • misbaskerwill Re: phi... 05.02.07, 19:20

          Dzięki, że odpisałaś, bo bałem się, że wyjdzie, że jestem wstrętnym zazdrosnym
          facetem, który nabija się z babki zamiast tylko doradzać, jak go wydoićwink.

          Bo tak szczerze, z postu jakaś tragiczna sytuacja nie wynika, a roszczenia
          zapowiadają się dużewink.

          P.S. Przy takich oczekiwaniach można zastanowić się nad orzekaniem o winie. Choć
          to pewnie będzie bolało...
          • phimamdosc Misiek :) 05.02.07, 19:23
            Ty wstrętny zazdrosny facecie, który nabija się z babki zamiast tylko doradzać,
            jak go wydoić!!!

            smile))

            > Bo tak szczerze, z postu jakaś tragiczna sytuacja nie wynika, a roszczenia
            > zapowiadają się dużewink.

            no więc właśnie aż mi było głupio odpowiadać, bo może ja czegoś nie rozumiem,
            albo nie zauważam..
            jeśli nie mam na benzynę, to nie jeżdżę, proste.
            to taki skrót myślowy.
      • tricolour To czemu tak narzekasz na byłą żonę? 05.02.07, 19:19
        ... skoro ma tyle fantazji?

        smile)
        • misbaskerwill Re: Tri :))) 05.02.07, 19:23
          tricolour napisał:

          > ... skoro ma tyle fantazji?
          >
          > smile)

          Bo całokształt fantazji ujawniła dopiero w trakcie rozwoduwink))

          Ale dzięki temu, można dokształcać przyszłe "wydry" (to taki forumowy żargon,
          nowe Panie proszę o nieobrażanie się, tylko zasięgnięcie informacji w SKS-ie).
          • tricolour Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 19:25
            ... gdy się je nazwie po imieniu, prawda? Zaraz dostanę w łeb...

            smile)
            • phimamdosc Re: Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 19:27
              ja nie mogę Cię walnąć smile]
              mogłabym stracić źródło utrzymania dzieci wink
              z tego też względu na Ciebie nie nawrzeszczę
              a to, że nie poczuwam się do wydrostwa to zupełnie inna bajka smile
              • tricolour Zagięłaś mnie... 05.02.07, 19:29
                ... hm...
                • phimamdosc Re: Zagięłaś mnie... 05.02.07, 19:48
                  polecam się.

                  smile
              • amflandia Re: Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 20:06
                phimamdosc napisała:

                > ja nie mogę Cię walnąć smile]
                > mogłabym stracić źródło utrzymania dzieci wink
                > z tego też względu na Ciebie nie nawrzeszczę
                > a to, że nie poczuwam się do wydrostwa to zupełnie inna bajka smile

                Walnie się go po cichutku i zakopie u mnie na kompostowniku smile.

                Amfaantywydra
                • tricolour Chcesz żeby szlag trafił cały kompost? 05.02.07, 20:10
                  smile
                • phimamdosc Re: Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 20:11
                  proszę Cię, Amfa, nie pisz tego tak głośno.
                  ja tylko mieszkam w Wołominie, wszelką broń zostawiłam w mieście sąsiednim.
                  ale mam po drodze w razie coś smile
                  • amflandia Re: Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 20:13
                    NIe martw się Tri, kompostownik jest duuuuuuży, bardzo duży.I ukraińców sporo
                    sie kręci, jak to przy robotach rolnych smile)))).Lokalizacji nie podam smile).
            • crazysoma Re: Wydry nie powinny sie obrażać... 05.02.07, 20:42
              Ach, ach... Wydry to uwielbiaja. Jak je Wydrami nazywa. Ach. Polecamy sie. Na
              przyszlosc i terazniejszosc tez.
              SKS sle ucalowania. "Haha"
    • tricolour Alimenty są na dzieci. 05.02.07, 19:15
      W związku z tym:

      Ad1. NIE. Sama zresztą piszesz, że koszty te "nie związane bezpośrednio z dziećmi".

      Ad2. Sąd weźmie dochód netto, bo to sa pieniądze do dyspozycji. No chyba, że z
      kwitów wyniknie, że mąż ma dziwnie wysokie inwestycje, które sa niewiarygodne
      czyli mąż ma lewe faktury. A ma?

      Ad3. Sytuacja dzieci po rozwodzie ma sie nie pogorszyć. Można wliczyć do kosztów
      utrzymania dziecka także jazdę samochodem, ale przecież ile tej beznyny kupujesz
      TYLKO specjalnie dla dzieci? Sto litrów? To raptem 350zł.

      Na ostatnie pytanie: czy powinnas sprzedać dom jeśli nie stać Cię na
      utrzymanie... to chyba jasne. Dzieci utrzymujecie z eksem wspólnie, a dom
      utrzymujesz sama.

      Mówiąc inaczej: sporządzasz dla sądu wyliczenie kosztów utrzymania dzieci
      (jedzenie, ubranie, szkoła, wypoczynek, opiekunka, zdrowie...). Może być
      tabelka. Na tej podstawie, a także na podstawie możliwości męża sąd zasądzi
      wysokość.
    • tricolour I jeszcze jedno... 05.02.07, 19:33
      ... zdrada nie jest powodem do automatycznego udzielenia rozwodu. Skoro mąż chce
      wrócić, a to Ty nie chcesz, to sprawa może sie lekko ciągnąć... dlatego dobrym
      pomysłem jest zabezpieczenie alimentów ma okres procesu.
    • a.sieniek Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 19:48
      No właśnie... standard życia dzieci ma sie nie pogorszyć. Przeprowadzka z domku
      z ogródkiem do M3 bedzie pogorszeniem standardu. Jeżeli mąż będzie partycypował
      w 50% kosztów utrzymania domu przypadających na dzieci - bedzie mnie stać na
      utrzymanie domu. Więc...? Ale poproszę bez zgryźliwości, OK?
      I nie twierdzę że jeżdżenie tramwajem jest krzywdą. nie jest. Ale dotąd nie
      jeździły. Czyli gwoli sprawiedliwości społecznej i tego, że kogoś kolą w oczy
      skórzane siedzenia mają zmienić srodek lokomocji, tak? Za takie uwagi też
      dziękujemy autorom i życzymy nieco więcej dystansu do świata smile
      • tricolour Jeżeli chcesz tak kombinować... 05.02.07, 19:54
        ... by zachowac dom dla siebie i mąż jeszcze go finansował w połowie, to napisz
        otwarcie właśnie tak, a zostaniesz rzeczowo potraktowana. A Ty piszesz o
        alimentach, a widac wyraźnie, że nie o alimenty chodzi - i stąd kpiny.
        • bursztynowe Re: Jeżeli chcesz tak kombinować... 05.02.07, 20:01
          Pierwsze skojarzenie po przeczytaniu do tego miejsca: chytry dwa razy traci.
      • misbaskerwill Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 19:55
        > dziękujemy autorom i życzymy nieco więcej dystansu do świata smile

        Nie zgadzam się! Światu akurat należy się przyglądać - zarówno z bliska i
        daleka, z różnych perspektyw, a dystansu należy nabierać do SIEBIEwink

        Czego Autorce życzę.

        A owszem - jak chyba wiesz - 50% z kosztów podstawowych mieszkania w
        przeliczeniu na dzieci/liczbę domowników można włączyć do kosztów utrzymania
        dziecka.
        Więc drogi w utrzymaniu dom - to jest argument przy uzyskaniu alimentów.

        ALE.... jest podobno zasada, że mąż więcej niż 60% zarobków nie może przeznaczyć
        na alimenty.
        ALE nr 2... ile Ty zarabiasz?? NIE - mnie to nie interesuje, ale sąd - owszem i
        to bardzo. Bo od tego zależy ile będziesz dostawać.
        Więc gdy mąż przygotuje dokumentację niskich dochodów, a Ty - średnich, to sąd
        Ci kosmicznych alimentów nie przyzna.
        • tricolour A potem kobiety się dziwią... 05.02.07, 20:02
          ... że faceci nie chcą płacić...

          Skoro alimenty mają iść na OC, ubezpieczenie, paliwo, myjnię, podatek od
          nieruchomości, malowanie wnętrz (a co z zewnętrzami?)... to dzieci chyba głodne
          będą, nie?

          smile
      • phimamdosc tak sobie myślę - jestem dumna ze swoich dzieci. 05.02.07, 20:00
        temat posta jest poza konkurencją. chciałam to po prostu napisać smile

        A. smile
        każdy ma prawo coś tam sobie powiedzieć, a swoimi uwagami krzywdy nie czynimy.

        ja również mam duże mieszkanie w domku. czasem opóźniam opłaty.
        nie ukrywam, że standard się zmniejszył, ale jesteśmy szczęśliwi. bezpieczni. w
        dobrym choćby skromnym domu chce się żyć.
        może nie jeździmy już samochodem, nie jemy pizzy częściej niż trzeba wink [ to
        nie zagrywka osobiście do Ciebie smile], ale zdarza się, że to dzieci mamę
        wyciągają do kina i jej fundują, i sprawia im to przyjemność.
        wiele się nauczyły, wiesz?
        jest średnio, ale nie narzekamy.

        mój syn jest dumny z siebie, kiedy z pieniędzy urodzinowo-imieninowo-
        świątecznych sam kupuje sobie ciuchy, chodząc do sklepu ze starszym ciotecznym
        bratem smile
        i nie znaczy to, że mnie na te ubrania nie stać przecież smile

        to szalenie miłe, kiedy dziecko idzie do sklepu po coś i pyta, co kupić do
        domu, a kiedy chcę dać na to pieniądze, mówi, że "oj mamo, wezmę ze swoich,
        przestań".

        dystansu do świata mi nie brak smile
      • misbaskerwill Re: Doom dom;) 05.02.07, 20:02
        Ale zaraz....
        Przecież mąż się wyprowadził i zabrał swoje smrody...
        Więc aktualnie - masz wyższy standard życia, większą powierzchnię dla Siebie,
        obie połowy łóżkawink)))

        Mąż powinien finansować 50% pełnych kosztów utrzymania domu - ale wtedy, gdy w
        nim mieszkawink.
        Masz naprawdę dużo szczęścia, że jeszcze nie wpadł na pomysł, by się z powrotem
        wprowadzić - wiele kobiet ma takie problemy...

        Dla sądu śmiertelnie ważne jest, by dzieci miały gdzie mieszkać i co jeść.
        Reszta - to już kwestia do rozpatrzenia, np. po kilku rozprawachwink.
        • amflandia Re: Doom dom;) 05.02.07, 20:18
          Miś ma rację, wolna połówka łóżka .... to mi nasunęło pewną myśl smile)) Wynajmę
          połówke łóżka !!! ( zima taka chłodna ) smile))).
          • misbaskerwill Re: ??? 05.02.07, 20:21
            > Miś ma rację, wolna połówka łóżka .... to mi nasunęło pewną myśl smile)) Wynajmę
            > połówke łóżka !!! ( zima taka chłodna ) smile))).

            Hmmm... Pomysł arcyciekawy i nowatorski, ale mam bardzo poważne pytanie.

            Trochę się wstydzę.

            ...
            ...


            Ale jednak zapytam:

            gdzie, do licha, Ty widzisz tą zimę? wink))
            • amflandia Re: ??? 05.02.07, 20:23
              misbaskerwill napisał:

              > gdzie, do licha, Ty widzisz tą zimę? wink))

              W sercu buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu sad(
      • amflandia Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 20:11
        Szanowna wątkownico, polecam CI lekturę forum Samodzielna matka, tam o
        alimentach napisano miliony postów.Tylko radzę skorzystać z wyszukiwarki a nie
        zakładać kolejny wątek.Zwłaszcza, że dwieście pisujących tam kobiet walczy o
        to, żeby wyszarpać od ojców swych dzieci na pampersy i buty.

        ps.Ex płaci mi pięćset zł.Żeby zapewnić młodemu odpowiedni standard życia muszę
        zwyczajnie ciężko pracować.I wolę to, niż szarpanie się w sądzie.
        • phimamdosc Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 20:13
          to ja Autorkę chyba dobiję, jeśli powiem, że mam po 300 zł na dziecko smile
    • a.sieniek Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 20:26
      Dziekuję za cenne uwagi na temat wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami
      Wielkiej Nocy smile Jak zwykle na forach 99% ludzi wypowiada się nie na temat.....
      Chciałam zauważyć, że nie pytam o zdanie szanownych rozmówców w temacie
      sprawiedliwości społecznej, ale o to, jak na moją konkretną sytuację zapatruje
      się PRAWO. Gdybym miała pieniądze z przyjemnością udałabym się do specjalisty i
      wysłuchała jego opinii siedząć na miękkiej skórzanej kanapie, a następnie
      pańskim gestem rzuciła na biurko parę stów. No ale skoro nie mam - liczyłam na
      pomoc tu.....
      • amflandia Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 05.02.07, 20:29
        Wejdź tu i wbij w wyszukiwarkę alimenty, będziesz miałą czytania na 2
        tygodnie ...
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571
      • tricolour A ja mam takie podejrzenie... 05.02.07, 20:35
        ... że Ciebie mniej inetersuje "jak na moją konkretną sytuację zapatruje się
        PRAWO" - bo na to odpowiedzi dostałaś.

        Ciebie bardziej chyba interesuje znalezienie takiego prawa, które będzie
        odpowiednie do Twoich oczekiwań.

        smile

        • gastaira Re: A ja mam takie podejrzenie... 05.02.07, 20:38
          tricolour napisał:

          > Ciebie bardziej chyba interesuje znalezienie takiego prawa, które będzie
          > odpowiednie do Twoich oczekiwań.


          a w cziom dieło?
          na tym polega każdy biznes, doradztwo podatkowe, zawód adwokata i polityka też,
          wiec skad nagle ta negacja normalnych rynkowych zachowań autorki?
          • tricolour Nie robię też z tego zarzutu... 05.02.07, 21:06
            ... o czym piszę w jednym z wyższych wątków - by dziewczyna rzeczowo pisała o
            tym, że chce zachować dom i jego finansowanie przez exa - to jest zrozumiałe.

            Niezrozumiałe jest oburzenie autorki, że kpimy z jej potrzeb ukrytych za alimentami.
      • misbaskerwill Re: prawie na temat;) 05.02.07, 20:38
        > sprawiedliwości społecznej, ale o to, jak na moją konkretną sytuację zapatruje
        > się PRAWO.

        Prawo i normy społeczne są ze sobą związane. Naprawdęwink.
        A zwłaszcza w kodeksie cywilnym i KRiO odgrywają niepoślednią rolę.
        Np. należy udzielić rozwodu, wtedy gdy nieudzielenie jest sprzeczne właśnie z
        "zasadami współżycia społecznego".

        I takie przykłady można mnożyć. Najlepiej zasięgnąć do kodeksu. Jeśli Cię nie
        stać - są w bibliotekach.

        UWAGA:
        Na poradę u adwokata - jak masz wszystkie pieniądze - warto wydać.
        Ale raczej nie wynajmować go na rozprawę, bo to faktycznie duża inwestycja...

        Jak chcesz zdobyć tysiące, nie warto skąpić setki.
        • phimamdosc Re: prawie na temat;) 05.02.07, 20:41
          > Jak chcesz zdobyć tysiące, nie warto skąpić setki.

          a ryzyko zawsze okupione jest jakimś poświęceniem.

    • misbaskerwill Re: a teraz konkretnie... 05.02.07, 20:43
      Tu masz wniosek o zabezpieczenie alimentów na czas trwania rozwodu:

      www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Rozwod/wzoryb.html#w17
      Myślę, że się przyda.
      A tu masz wszelkie suche informacje, jakie jest PRAWO:

      www.rzeczpospolita.pl/prawo/doc/Rozwod/spis_tresci.html
    • rogaczmiejski Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.02.07, 01:36
      moja była na początku dobijała się o 12000 zł alimentów- śmiech sądu, bo kosztów
      na utrzymanie dziecka naliczyła raptem około 1000 (mocno naciągane), teraz
      zadowala się 400 zł, które płacę za prywatną szkołe córki. Sąd bierze pod uwagę
      tylko uzasadnione koszty utrzymania dzieci. jeśli koszt utrzymania domu jest
      zbyt wysoki- możesz zamienić się z męzem, albo oddać mu pod opiekę dzieci.Nie
      zapytałas jeszcze czy mozna dostać coś na tipsy, i kosmetyczkę smile (morał: chytry
      dwa razy traci)
      • amflandia Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.02.07, 01:40
        rogaczmiejski napisał:

        > moja była na początku dobijała się o 12000 zł alimentów- śmiech sądu, bo
        kosztó
        > w
        > na utrzymanie dziecka naliczyła raptem około 1000 (mocno naciągane), teraz
        > zadowala się 400 zł, które płacę za prywatną szkołe córki. Sąd bierze pod
        uwagę
        > tylko uzasadnione koszty utrzymania dzieci. jeśli koszt utrzymania domu jest
        > zbyt wysoki- możesz zamienić się z męzem, albo oddać mu pod opiekę dzieci.Nie
        > zapytałas jeszcze czy mozna dostać coś na tipsy, i kosmetyczkę smile (morał:
        chytr
        > y
        > dwa razy traci)
        Dajesz na dziecko w wieku szkolnym 400 zł i jeszcze się tym publicznie
        chwalisz ? To rzeczywiście powód do dumy ...
        Ten morał to chyba sam powinieneś przemyśleć.
        • rogaczmiejski Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.02.07, 01:53
          przepraszam- ona też pracuje. a ja nie mam zamiaru finansować nowych paznokci i
          operacji plastycznych na które ją nie stać
          • amflandia Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.02.07, 02:03
            Więc dajesz coś ponad te cztery stówy dziecku czy nie ? Bo jakoś nie wynika to
            z twoich wypowiedzi.A i jeszcze jedno, pisałeś niedawno, że zdradziłeś żonę i
            wykopała CIę za to za drzwi.Ton twoich dzisiejszych postów wskazuje na to, że
            karzesz ją za to finansowo.Smutne to.
          • misbaskerwill Re: Proszę o więcej info;) 06.02.07, 08:57
            > córka ma wszystko czego jej potrzeba (dbam o to). to decyzja sądu zeby mama
            > nie dostawała nic do raczki.

            Gdzie Ty się rozwodziłeś? Chyba w Arabii Saudyjskiej, bo w Polsce o takich
            sądach nie słyszałem...
            Chyba, że córa mieszka z Tobą - wtedy decyzja sądu jest całkiem słusznawink.
            Ile lat ma córka? Może to córka dostaje do ręki?
            Albo Ty jesteś prawie-bezrobotnywink, a Twoja Ex jest prezesem banku?
            No bo to tak nietypowo brzmi...smile

            > nie jesteśmy dojnymi krowami.

            Muu? Naprawdę myślisz, że sąd sprawdza, czy masz wymiona? Zwykle brak wymion to
            kiepska wymówkawink
    • kruszynka301 Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.02.07, 09:18
      Jeszcze jedno, nie związane bezpośrednio z alimentami - kto jest właścicielem
      domu?
      Bo jeśli jest zapisany na Was obojga, to będziesz musiała eksa spłacić!!!! I to
      niezależnie od Twoich zarobków czy alimentów.....

      Jeśli Cię nie będzie stać na spłatę, będziesz zmuszona sprzedać dom - i
      podzielić się ze współwłaścicielem (zresztą, to samo dotyczy samochodu).
      Oczywiście, to działa w drugą stronę - firma męża też wlicza się do podziału, o
      ile jest własnością obojga.

      Wniosek jest taki, że chcąc nie chcąc, musisz iść do dobrego adwokata.
    • zak1900 Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 20.02.07, 14:53
      a może mężuś sobie nie poszedł tylko ktoś go wyrzucił z tego pięknego domku z
      ogórdkiem? moze wcale nie miał zamiaru wracać tylko Ty sznowna osóbko sobie
      cosik uroiłaś? I ostatnia sprawa - może należałoby wspomnieć o fakcie, tego
      samego dnia kiedy odebrałaś klucze ężusiowi na jego miejsce wprowadził
      się "SPONSOR", a ty próbujesz tylko oskubać swego jeszcze męża do suchej nitki?
      I może napiszesz ile dostajesz od mężusia kasy - i to takiej której nawet
      jeszcze nie zasądził sąd?
      SPECJALISTA
      • anja_pl zak1900 20.02.07, 15:03
        a dlaczego ty taki jadowity jesteś?

        a tak na marginesie, mamy skłonność wierzyć ludziom, którzy tu piszą,
        staramy się pomóc najlepiej jak umiemy,
        a rację ma akacjax, która dwano już temu napisała, że nigdy nie wiadomo komu
        się pomaga
      • panda_zielona Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 20.02.07, 16:27
        a może mężuś sobie nie poszedł tylko ktoś go wyrzucił z tego pięknego domku z
        > ogórdkiem? moze wcale nie miał zamiaru wracać tylko Ty sznowna osóbko sobie
        > cosik uroiłaś? I ostatnia sprawa - może należałoby wspomnieć o fakcie, tego
        > samego dnia kiedy odebrałaś klucze ężusiowi na jego miejsce wprowadził
        > się "SPONSOR", a ty próbujesz tylko oskubać swego jeszcze męża do suchej
        nitki?
        > I może napiszesz ile dostajesz od mężusia kasy - i to takiej której nawet
        > jeszcze nie zasądził sąd?
        > SPECJALISTA


        A Ty co się tak autorytatywnie wypowiadasz? Czyżbyś był przyjacielem mężusia?
        • zak1900 Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 20.02.07, 16:49
          a może to właśnie sam mężuś dowiedział się o owym poście i postanowił wyrazic
          swoją opinię w tej sprawie??
          zapraszam do lektury:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=59&w=57692458
          • zak1900 Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 20.02.07, 17:03
            I jeszcze jedno - nigdy nie planowałem wrócić do żony (zwłaszcza, że w kwestii
            kto kogo zdradził mamy odmienne stanowiska - moje poparte dowodami - a jej
            wymysłami) Inna sprawa to dlaczego? jeżeli to ja ją zdradziłem to dlaczego chce
            rozwodu bez orzekania o winie - przeciez wtedy łatwiej byłoby mnie zostawić z
            niczym? Ja zrobiłbym całkiem inaczej - ale jestem ojcem swoich dzieci i dlatego
            nie chcę tego robić - choćby z racji możliwych następstw (już teraz mam
            ograniczany kontakt z dziećmi - mogę je widywać w soboty i niedziele oraz w
            tygodniu między 17 a 19 i tylko w jej obecności - to poniżające)
            • panda_zielona Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 20.02.07, 17:40
              No to jak widać są dwie prawdy "moja i twoja".Bez pół litra nie rozbierzesz.
            • smellsliketen Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 06.03.07, 11:26
              ja dawałam dziecko raz w tygodniu, na przemian sobota, niedziela(proponowałam w
              tygodniu równiez i raz w m-cu na cały weekend, ale ojciec małego nie skorzystał
              z tej możliwości), zaciskam zęby i pokazuje małemu ze ciesze się ze jedzie do
              tatusia, choć dziecko wraca śmierdzące papierosami i od 3 m-cy raz dostał obiad
              u taty, po wizycie zjada tyle co przez cały dzień, pytałam "byłego"co z obiadem
              to usłyszałam, że...nie miał czasu na gotowanie, są różni ludzie, różne
              podejście, niektórzy mogliby być dobrymi ojcami ael tego nie wykorzystują i
              jest im na rękę brak obowiązków i "odwalanie" raz w tygodniu, inni tego nie
              mają i chcą więcej, ale kto wie? może robią to na złość byłej?ta niby walka o
              dziecko? a gdyby kobiety ułatwiały im kontakt z dzieckiem tak jak ja to wcale
              by się aż tak nie palili do ojcostwa.
    • marzena681 Re: Rozwód i alimenty-ktoś pomoże? 23.02.07, 18:16
      Kyrde,nie przesadzaj...
      Nie bronię twojego męża,ale utrzymanie dzieci to:ubranie,lekcje
      dodatkowe,wakacje ewentualne leki..a jak dzieci i ty pochodzicie na piechotę to
      tylko na zdrowie wam wyjdzie,z niektórych zajęc po prostu trzeba zrezygnowac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka