a.sieniek
05.02.07, 18:57
Mam prośbę. Chyba do specjalisty, albo do zaprawionego w bojach o alimenty
rodzica…..
Mój mąż kilka miesięcy temu wyprowadził się ze wspólnie zajmowanego domu do
osobnego mieszkania. Zostałam sama z 2 dzieci. Mimo wcześniejszych umów
gentlemańskich mój mąż nie wywiązuje się z obowiązku płacenia alimentów na
dzieci. Koszty utrzymania domu są wysokie. Mąż nie ma trudności finansowych,
po prostu ma kaprys ukarać mnie za to, że nie godzę się na jego powrót do
domu po tym, jak rzuciła go panienka dla której odszedł od rodziny i za to,
że wystąpiłam o rozwód. Chcę przeprowadzić rozwód bez orzekania o winie.
W związku z tym mam kilka pytań:
1. Czy do kosztów utrzymania dzieci można wliczyć (oczywiście w wysokości 1/3
na każde dziecko) np. takie opłaty jak: przegląd samochodu, OC, ubezpieczenie
domu, podatek od nieruchomości, malowanie wnętrz, abonament telefoniczny, i
inne, nie związane bezpośrednio z dziećmi, ale wykorzystywane również przez
nie.
2. Mąż ma dobrze prosperującą działalność gospodarczą (kilka restauracji).
Jednak „czyste” dochody, z racji poczynionych w tym roku inwestycji w
otworzenie kolejnego lokalu, nie są oszałamiające. Czy sąd weźmie pod uwagę
tylko dochody netto wynikające z PITu po odjęciu kosztów uzyskania? Wydaje mi
się, że mąż inwestując, czyli pomnażając swój majątek "trwały", nie może
uciec przed zaspokojeniem uzasadnionych potrzeb dzieci, ale czy mam rację?
3. Nie ukrywam, że przed rozwodem mieliśmy dość wysoki standard życia. Teraz,
gdy brak jest dochodów męża, znacznie się on obniżył. Czy argumenty, że
jeżeli nie starcza mi na benzynę mam wozić dzieci tramwajem na zajęcia
dodatkowe jest zasadny, skoro wcześniej jeździły samochodem? Czy koszt
benzyny zużytej na taki cel można wliczyć do kosztów utrzymania dzieci? Czy
powinnam sprzedać dom, skoro nie stać mnie na utrzymanie go? Czy też część
kosztów przypadającą na dzieci powinniśmy podzielić na pół?
Bardzo proszę o pomoc……