Dodaj do ulubionych

przygarnijcie mnie

24.02.07, 09:36
Dołączam dzisiaj do Waszego grona. Na razie nie umiem spokojnie opowiedzieć o
sobie. Nic poza tym że mam 42 lata, dwoje dzieci i przed sobą pustkę, potęzny
strach, żal i nie wiem dlaczego to wszystko? Nie rozumiem, bo zrozumienie za
bardzo boli.
Czego u Was szukam? Potwierdzenia, że to nie koniec świata i można to przeżyć.
Może zapomnieć.
pozdrawiam
Iwona RW

Obserwuj wątek
    • weekenda Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 09:45
      Pewnie, że nie koniec. I nie ma pustki, jest ciąg dalszy tylko zeszłaś z tamtej
      ścieżki i weszłaś na nową.

      Cześć!

      I jeszcze jedno: to święta prawdą, że "to co cię nie zabije to wzmocni". Święta.

      3m się. Nie Ty pierwsza i nie ostatnia smile Będzie dobrze.
    • jicky7 Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 10:12
      Trzymaj się . Jak my wszystkie smile))
    • panda_zielona Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 11:35
      Witaj!
      Z pewnością nie koniec świata.Jeszcze będziesz się uśmiechać,zobaczysz!
      Tu znajdziesz wiele ciepła.
      • ataona Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 11:44
        witaj iwona
        na pewno znajdziesz tu zrozumienie i wsparcie.
        Ja np zaluje, ze wczesniej tutaj nie trafilam - chociaz jeszcze wiele
        emocjonalnych przezyc zwiazanych z rozwodem przede mna
    • rumba65 Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 14:01
      ...też mam 42 lata i dwoje dzieci... przygarnęłam się tu sama. Czytam to forum
      od miesięcy i wiem że pomaga rewelacyjnie. Dzisiaj już jestem po rozwodzie, co
      prawda tylko 3 miesiące więc boli jeszcze. Ale czytam i odważyłam się napisać.
      Przy okazji dzięki wszystkim...
      A Ty Iwonko trzymaj się cieplutko. Strach, żal jest bo czujemy, ale to minie,
      minie, minie...
    • 13monique_n Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 14:11
      Witaj! To nie jest koniec świata, ale początek nowego. Chociaż nie uwierzysz w
      to ani dzisiaj, ani jutro. To jest pierwszy dzień reszty Twojego życia. I także
      od Ciebie będzie zależało, ile w tej reszcie znajdzie się słońca i uśmiechu.
      Dasz radę. Zagladaj do nas, pisz, wyrzucaj z siebie złe emocje, a zrobisz
      miejsce na dobre. Trzymaj się smile
    • nirvanas NO to jesteś przygarnięta! 24.02.07, 16:10
      Życie trwa! Rozejrzyj się! Rano wschodzi słońce, wieczorem znika za horyzontem.
      Nocą wita Cię księżyc, gwiazdy trwają niestrudzenie na swych miejscach. Tak
      naprawdę nic się nie zmieniło. Tylko Twoja droga wiedzie teraz przez dolinę,
      ale.....tam za zakrętem jest prosta.

      Pozdrawiam
    • marek_gazeta Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 21:40
      Można przeżyć. Szkoda, że nie zrobiłem sobie 3 miesiące temu "zdjęcia rozwodowego" (miałem takie pomysły - w dzień wyprowadzki ostatnie zdjęcie rodzinne, ja, żona (była) i dzieci, na pamiątkę, dla dzieci). Zobaczyłabyś faceta nad przepaścią, na dnie.

      Dziś umiem się uśmiechać, życie sprawia mi pewną przyjemność, choć wciąż czuję żal i smutek - nie tak miało być.

    • magdola102 Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 21:50
      Iwona i ja sie dziś przyłączam. Trzymaj się i bądź dzielna. A jak opadniesz z
      sił, płacz. Ja dopiero ostatnio zaczęłam pozwalać sobie na prawdziwy żal. Jest
      co opłakiwać... Magda
    • julka1800 Re: przygarnijcie mnie 24.02.07, 23:24
      Przygarniamy,
      - jestem 3 lata po rozwodzie i oznajmiam to nie koniec swiata

      smile)
    • maza15 Re: przygarnijcie mnie 25.02.07, 00:24
      Witaj Iwona!Potwierdzam,to nie koniec świata,nie staraj się zrozumieć na
      siłę,to z czasem samo przyjdzie,a zbyt częste "dlaczego" zabija.Czy można
      zapomnieć,tego jeszcze nie wiem,ale wiem,że można przeżyć i można potem
      żyć.Pozdrawiam,trzymaj się.
      • brzoza75 Re: przygarnijcie mnie 25.02.07, 02:08
        but you have to first discover wink
        potem czasem dokonuje się złych dziwnych wyborów ale dalej jest nie tylko
        inaczej ale lepiej smile
    • iwona_rw Re: przygarnijcie mnie 25.02.07, 09:24
      dziekuję za wszystkie słowa... czytam was watek po wątku i wiem, że dobrze
      trafilam. Potrzebuję ludzi bo w samotności się rozklejam chociaz chcę być
      dzielna i mówię sobie (to nieładne) że na złośc jemu chcę być szczęsliwa,
      szczęsliwsza... niż z nim, niż on.... ale mam złe myśli... czsem bym mu coś
      zrobiła sad
      • phimamdosc szczęśliwa dla siebie.. 25.02.07, 09:42
        > na złośc jemu chcę być szczęsliwa

        teraz naucz się być szczęśliwą dla siebie
        nie na złość komukolwiek
        bo wtedy nie zostaje ten stan w Tobie, tylko jest chwilowy
        a 'dla siebie' zostanie
        na zawsze
        i on też to zauważy
        ale teraz TY, nie ON.

        i czytaj, co napisane na tym forum, bo dużo mądrych, dobrych rzeczy wykrzesać
        można
        trzymaj się
        potrafisz

        a ja się żegnam
        dobrego wszystkiego Wszystkim
        kiss
      • nianiao Re: przygarnijcie mnie 25.02.07, 10:28
        No to się przyznam. Bylam sama w domu (dla niewtajemniczonych - ja jestm jescze
        mpcno przedrozwodowa, tuz po szoku). ZNalazlam taka obrzdliwa dmuchana zabawke
        dziecka, ktorej nie uzywa i nie pamieta. Nadelam. Wzielam noz i cielam, cielam,
        cielam wizualizujac. Bardzo przyjemne.
    • der1974 Re: przygarnijcie mnie 26.02.07, 00:23
      Zapomnieć nie można, bo to przecież kawałek naszego życia, naszego świata.
      Przeżyć jak najbardziej tak. Ja zadebiutowałem tutaj 9 miesięcy temu w totalnym
      dole. Bolało owszem. Ale to przechodzi. Jeszcze 3 miesiące po pamiętałem i było
      mi smutno. Na koniec roku myślałem - o jaki ciepły sylwester, jaki zaśmiecony
      rynek. Dzisiaj nie boli. Raczej spojrzenie do przodu, pewnie, że czasem z
      niepokojem, ale bardziej z ciekawością przed nieznanym i refleksja że to
      najciekawsze miesiące moich dorosłych lat, bo życie niesie czasem zdumiewające
      zwroty.
    • menab Re: przygarnijcie mnie 26.02.07, 07:26
      Tak naprawdę to ja chyba wlazłam tu bez pardonu, ale przyjęli mnie ciepłosmile
      Dodają dużo otuchy i służą radą, tak pomocną na tym etapiesmile
    • sbelatka Re: przygarnijcie mnie 26.02.07, 08:23
      Witaj,

      ja za 2 tygodnie skończę 41 lat. Mam 2 dzieci i 17 lat małżeństwa za sobą ze
      wspaniałym czlowiekiem.
      Za 4 dni mam też rozwód. Za 6 wyprowadzkę męża z domu.
      Bo wspaniały czlowiek zakochał sie w 20 lat mlodszej kobiecie tak bardzo, ze
      odchodzi...
      14 ostatnich miesięcy to dla mnie był - i jeszcze jest nadal - bardzo trudny
      okres.

      Jeżeli latwiej będzie Ci pisać do jednego czlowieka - jesli chcesz - napisz do
      mnie na priv.
      Mnie bardzo pomoglo pisanie na forum.
      ale chyba jeszcze bardziej maile do i od kobiet poznanych tutaj.
      Zapraszam.

      a tak na marginesie.
      Rok temu UMIERALAM na mysl, ze mąz odejdzie.
      Dzis płacze, opłakuje to co umarlo, czego juz nie ma.
      Ale CZUJE, w środku siebie, że życ będe.
      A przede mna nowe wyzwania, nowe możliwości.

      Jeszcze czekam.
      Jeszcze nie zbieram sie do przodu.
      Daje sobie czas na głębokie i prawdziwe przezycie tej zaloby.
      Łzy trzeba wypłakac.
      wszak umarła milośc....

      Ale JUZ wiem, przeczuwam że będzie dobrze.
      Inaczej - ale dobrze.

      pozrawiam.
      zapraszam...
    • maslo-09 Re: przygarnijcie mnie 26.02.07, 22:16
      Do tej pory trudno mi było pisać o moim nieszczęściu, ale też mam podobna
      sytuację. Jeszcze bez rowodu. Ale facet zrujował wszystko co do tej pory
      budowaliśmy. On chce wolności. Zgłupiał. Ja nie mogę zrozumieć dlaczego on to
      robi. Wszystko było tak poukładane Jestem wrakiem człowiekaod 6 miesięcy. Też
      dołączam do WAS.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka