Dodaj do ulubionych

ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST

26.02.07, 20:54
Jak zapomniec o człowieku z którym spedziłam 15 lat i którego cały czas
kocham , czy jest to możliwe, czy mozna przestac kochać, jak żyć - czy
pozwolic komuś innemu wejść w moje zycie, czy jest to uczciwe..?
Obserwuj wątek
    • aron95 Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 26.02.07, 21:05
      Ja też miałem rozwód po 15 latach udanego moim zdaniem związku . Coś tam jeszcze
      w sercu kołacze ale już coraz słabiej . Musisz się otworzyć na ludzi na nowych
      znajomych bo to wszystko pomaga przetrwac te najcięższe chwile . Czas i nowe
      przeżycia ,znajomi- leczą i koją skołotane serca . Powoli zapominamy ,
      zaczynamy żyć własnym lepszym życiem . Tylko nie możesz się na to zamykać .
    • joanna.biela Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 26.02.07, 21:14
      witam.
      Myślę, że nie da sie zapomnieć. W końcu poświęciłaś komuś 15 lat-cudownych,
      szczęśliwych. Nie twierdzę, że należy patrzeć jedynie w przeszłość. Ja
      przechodzę to samo i też nie mam jeszcze recepty jak przestać kochać, ale to
      przecież miłość sprawia że że to co robimy ma sens. Więc czemuż sie od niej
      odwracać. Ona powinna nam dawać siłę. Myślę że nie da się tak od razu kogoś
      "wpuścić" do naszego życia. Przecież zaufać drugi raz też nie jest prosto, ale
      czas goi rany, i cała ta sytuacja musi nas wzmocnić, bez nadziei nie mamy nic.
      • alexolo Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 26.02.07, 21:59
        jeszce rok temu myslalam jak wy....
        najpierw umarła we mnie nadzieja a potem pomału umierała miłośc

        mysle że sprawa z orzekaniem winy męża otworzyła mi oczy...
        i bardzo sie ciesze że walcze o orzeczenie jego winy,,,,dzieki temu
        upewniłam sie z kim mam /miałam doczynienia....a miłosc sprawiała że
        byłam slepa...i ślepo wierzyłam ,ślepo mamiłam sie że sie zmieni..że
        dorosnie..
        miłośc jest w naszych głowach i od nas zalezy.. czy warto kochać ....
        całe małżeństwo było pomyłką ale nie załuje ....bo mam syna
        ..najcudowniejsza istote na ziemi i miłosc miedzy nami jest warta
        wszelkich poswieceń!!!.

        dla czego kochamy zdrajców.. oprawców.. gosci którzy nie sa tego
        warci..czy to nie chore....
        ja sie leczyłam..długo wszystko wracało i od nowa terapia...dało
        skutek... czas.... postawa exa. jego rodziny...wielkie wsparcie mojej
        famili i znajomych .....wszystko po to aby osiągnąc spokój ducha...aby
        bez zrozumienia postepowania exa -zrozumieć ,że żyje .. mam dziecko i
        wiele wspaniałaych rzeczy do zrobienia..
        ale rozumiem was...jesze 2 lata wstecz... jesze rok temu byłam przekonana
        ż e zycie straciło sens..że oszaleje z rozpaczy..nic z tych
        rzeczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        przyznam że podskakuje adrenalina...gdy musze spotkac exa ale to pikuś
        z tym co było


        trzymajcie sie...i zycze wam \drowia i spokoju ducha!!!
    • a.niech.to Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 26.02.07, 21:55
      weronika1011 napisała:

      > czy
      > pozwolic komuś innemu wejść w moje zycie, czy jest to uczciwe..?
      Gościa jakby co należy uświadomić co i jak.
      Czujesz potrzebę związkowania z kimś nowym?
    • sbelatka Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 27.02.07, 09:22
      jak zapomniec o czlowieku, z ktorym spędziłam 17 dobrych lat, a nawet 20 -
      biorac pod uwage "chodzenie".

      no nie wiem..
      to zagadka, na która dopiero czas da mi odpowiedź....

      choc nie ma chyba mowy o zapominaniu.
      a jedynie o tym, ze ten czlowiek stanie mi sie OBOJETNY!!!!
      oby, oby, oby!!!!

      i to im szybciej tym lepiej...


      • moja331 Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 18:21
        Też chciałabym, aby mój mąż stał się mi obojętny. Dopiero po rozwodzie
        otworzyłam oczy i zdałam sobie sprawę, że przez 9 lat żyłam z kimś kogo nie
        znam, kto jest potwornym hipokrytą i egoistą. Mam nadzieję, że kiedyś będę żyła
        pełną piersią. Postanowiłam, że nie będę z nim utrzymywać kontaktów a kurtuazji
        i życzeń urodzinowych czy świątecznych już więcej nie zniosę, bo to jest jak
        trucizna, która powoli mnie wykańcza. Ale już dość koniec z tym!!!!!!
      • a-iko Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 19:18
        A ja sobie myślę, że On nigdy nie stanie mi się obojętny-nie dlatego, że wciąż
        go kocham- a właśnie przez te wspólne 20 lat.Wciąż mnie rusza, gdy słyszę, że
        jest chory, pytam, czy wszystko u niego OK-wprawdzie wg znajomych na drugie mam
        Matka Teresa, ale nic nie poradzęsmile Może, gdy założy sobie nową rodzinę-zmieni
        się moje nastawienie? I jeszcze jedno-jakkolwiek między nami było-byliśmy także
        przyjaciółmi, i sądzę, że odrzucając całe zło-to akurat powinno pozostać.
        • a.niech.to Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 19:24
          a-iko napisała:

          > jakkolwiek między nami było-byliśmy także
          >
          > przyjaciółmi, i sądzę, że odrzucając całe zło-to akurat powinno pozostać.
          Za cholerę nie umiem pojąć, dlaczego rozlatuje się małżeństwo przyjaciół. Jak
          to możliwe?
          • a-iko Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 20:10
            A bo widzisz-przyjaciółmi byliśmy,zanim się rozleciałosmileW międzyczasie pojawiła
            się inna kobieta-ale nie miało to większego znaczenia.Zrobił mi kuku innego
            rodzaju, przy którym panna to pryszcz.Dalsze życie razem nie było możliwe-
            poprawne relacje pozostały.Na jak długo-nie wiem; pewnie dokąd nie pozbędzie
            się wobec mnie poczucia winy.
            • a.niech.to Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 21:07
              Czego to ludzie sobie nie wywiną, bledną telenowele.
    • nangaparbat3 Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 18.03.07, 21:01
      weronika1011 napisała:

      > Jak zapomniec o człowieku z którym spedziłam 15 lat i którego cały czas
      > kocham , czy jest to możliwe, czy mozna przestac kochać, jak żyć - czy
      > pozwolic komuś innemu wejść w moje zycie, czy jest to uczciwe..?

      To zdecydowanie nie jest uczciwe. I dlaczego masz pozwolić komus innemu
      wchodzic w Twoje zycie? Dlaczego masz zapomnieć o kimś, kogo kochasz? Dlaczego
      mialabyś przestac go kochać?
      Nic nie rozumiem.
      • potanga Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 19.03.07, 00:29
        Przyjaciólmi??Ja tez to ciągle słyszałam,że jestem jego "najlepszym
        przyjacielem,"że tak jak ze mna z nikim mu się nie rozmawia.I co?Po 15latach
        usłyszałam,ze on mnie po prostu nie kocha i nie chce spędzac ze mna swojego
        cennego wolnego czasu.Nie chce tez rozwodu,bo i po co?szanuje mnie i lubi.Chce
        być wolny-niewolny.Mam się odczepić i życ swoim życiem.Czy tak sie da?A co ze
        mną?Z moimi uczuciami?Co z rodzina i dziećmi?Ja tu chyba czegos nierozumię.
        • a.niech.to Re: ROZWÓD - A MIŁOSĆ JESZCZE JEST 19.03.07, 06:38
          Twoją sytuację akurat rozumiem; masz w domu robić za bambosze w kratę, a on na
          bok będzie skakał w szpilkach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka