Dodaj do ulubionych

Jak się zorganizowałyście?

16.03.07, 20:37
Adresuję do kobiet, ponieważ kobiety z reguły zostają z dziećmi i z całym
bagażem, więc i odpowiedzialność większa, trzeba im zapewnić to i owo...a za
soba zostawić to, czego najbardziej żal...

Jeżeli któras ma ochotę, a nie wydaje się to zbyt prywatne - napiszcie. Jak
stworzyłyście dla dzieci nowy dom, nowe otoczenie, żeby nikt nie ucierpiał.
Rzecz jasna chodzi o fakt, że on zostaje na tym co mamy, a ja zaczynam od
początku. Bo dla mnie to jak narazie kosmos...
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • biedroneczka33 Re: Jak się zorganizowałyście? 16.03.07, 21:59
      Jak....nawet sama nie wiem jak to było :o(( najwazniejsze dla mnie bylo to ze nareszcie nie ma GO w domu .Najbardziej szokujacym dla mnie byl dzien kiedy poraz ostatni z mojego (ups wowczas naszego ) domu zabierala go policja .Wtedy przyzeklam sobie ze juz nigdy wiecej tak nie bedzie .Na drugi dzien wymienilam zamki i wnioslam pozew o rozwod .Wieczorem dotarlo do mnie ze owszem odzyskalam spokoj ale zostalam calkiem sama z dwojka malenkich dzieci , bez pracy i zadnych oszczednosci a wprost przeciwnie z rachunkami ktore trzeba bylo zaplacic.Dosyc szybko sie przewartosciowalam i inne rzeczy staly sie dla mnie wazniejsze , dzieci zapisalam do przedszkola poszukalam pracy i tak zaczelam wszystko od poczatku .Chyba determinacja byla tym motorkiem napedzajacym mnie do przodu ...obiecalam sobie ze juz nigdy nie bedzie w domu awantur i przemocy a dzieci nie beda chodzily glodne .Chcialam udowodnic sobie i innym ze bycie samemu ( w moim przypadku samej z dziecmi ) nie musi oznaczac kogos gorszego i nie umiejacego poradzic sobie w zyciu .Czy mi sie udalo ....w jakims stopniu napewno tak ale zawsze znajdzie sie jakis cel w zyciu do ktorego warto dazyc , dla mnie sa nim moje dzieci i temu sie wlasnie poswiecilam ..to jak lokata inwestuje a po latach sie okaze czy dobrze zaprocentowalo ;o)))
      Zycze Ci wszystkiego najlepszego a przedewszytkim siły do walki o wlasne ja i zaczynanie nowego zycia od poczatku ;o)))
      • anka262 Re: Jak się zorganizowałyście? 16.03.07, 22:30
        wiesz...z tego co zauwazyłam, mamy jeszcze jeden podobny problem. Moja starsza
        córeczka jest niepełnosprawna.I nawet to mnie tak nie przeraża, bo i tak jestem
        za nią odpowiedzialna sama. Jak nie chciałam stracic pracy wysłałam mojego męża
        RAZ z nią do lekarza. I pojechał...do całkiem innej przychodnismilesmile
        Więc nawet jej choroba jest mi nie straszna, ale to, że będziemy musiały
        mieszkać "po kątach".
        • biedroneczka33 Re: Jak się zorganizowałyście? 16.03.07, 23:02
          Przepraszam ze pytam ..dlaczego nie walczysz o mieszkanie w ktorym wczesniej mieszkalas ? Dlaczego to wlasnie Ty musialas sie wyprowadzic z chorym dzieckiem ?
          • anka262 Re: Jak się zorganizowałyście? 16.03.07, 23:23
            nie przepraszaj, nie ma za co smile
            jeszcze sie nie wyprowadziłam, jak to ujmujecie tu, jestem "przed" wszystkim,
            także długa droga przede mną. Stąd beznadziejność we mnie bo sensu nie widzę.
            Mieszkamy razem, bo mój mąż twierdzi, że tu jego miejsce i nigdzie nie pójdzie.
            Także jak tak czytam te posty, to żałuję czasami, że sobie Pani nie znalazł i
            nie poszedłsmileale on nie taki głupi, nawet jak znalazł, to bedzie jeździł a od
            nas nie odejdzie. To takie trzecie dziecko wiesz? chyba mniej sprawne od mojej
            córcismilesmilewszystko daj, naszykuj, podpowiedz, więc gdzie znajdzie drugą taką
            głupią. A ja już dłużej nie mogę. No bo co, półki mam w lodówce dzielić.Śpimy w
            osobnych pokojach, a płakać mi się chce, jak moje malutkie dziecko
            mówi "mamusiu, błagam, nie kłóćcie się już". Serce sie kraja, i sama siebie
            nienawidzę.
            Nie mam pomysłu...szkoda mi to wszystko zostawić, a jego przeciez nie
            wyeksmituję.
            • julka1800 Re: Jak się zorganizowałyście? 17.03.07, 08:59
              "Nie mam pomysłu...szkoda mi to wszystko zostawić, a jego przeciez nie
              wyeksmituję."

              ze tak powiem brutalnie: a dlaczego nie?

              dawno temu pracowalam z pewna kobieta, wszystkich w pracy dziwilo to, ze
              potrafila 2 dni po kolei przyjsc w tym samym ubraniu do pracy (kobiety widza
              takie rzeczy). Okazalo sie, ze chociaz jest po rozwodzie z mezem alkoholikiem,
              musi z nim razem mieszkac. Sad oczywiscie dokonal podzialu, kto w jakim stopniu
              korzysta z pomieszczen mieszkania, ale on to mial gdzies. Potrafil zablokowac
              jej dostep do jej wlasnej szafy!
              W koncu jednak wyrzucila go po wiekokrotnych interwencjach dzielnicowego,
              policji.
    • neverendingstory4 Re: Jak się zorganizowałyście? 17.03.07, 09:45
      Witaj Aniu,
      ja się też organizuję od nowa i czeka mnie na wiosnę mały remont w domu,
      myślę jednak, że uda mi się wszystko zrobić z pomocą znajomych, nauczyć też
      jak radzić sobie samej,nie odczuwam zbyt dużego nadmiaru obowiązków zawsze z
      moim dzieckiem byłyśmy zdane w dużej mierze tylko na siebie, taki mały kamień z
      serca mi spadł, mogę mieć w domu to co chcę, mogę robić to co chcę, rozmawiac
      godzinami przez telefon, jak latanie na bosaka nikt nie ma o nic pretensji smile
      pozdrawiam ciepło
    • rafanetka Re: Jak się zorganizowałyście? 17.03.07, 09:51
      No to tak. Za tydzień zaczynam się organizować. Jakiś miesiąc przed tym jak
      wykryłam, ze kogoś ma sprzedlismy mieszkanie, zrobiliśmy rozdzielność majątkowa
      (mąż miał dzięki temu możliwość dostania większego kredytu).Mieliśmy wybudować
      trzy domy 5-rodzinne na sprzedaż.Za zarobione pieniądze ze sprzedaży tych 15
      mieszkań,na swojej cudownej wymarzonej działeczce, (już kupionej na męża)
      mieliśmy wybudować cudny domek. Wszystko co mamy w domu,cały sprzęt,samochody
      są kupione na firme męża (założona przed małżeństwem). więc zostałam z niczym,
      bo pieniądze ze sprzedaży mieskania są juz na jakims dziwnym koncie k(urcze
      nawet nie zauwazyłam kiedy to zrobił). Więc zaczynam od zera. Bez możliwości
      kupna mieszkania (brak funduszy i zdolności kredytowej). Dojeżdżam około
      1godz.15minut do pracy, wracam jakieś 1,5 godziny. Małą chodzi do szkoły, do I
      klasy. Sama nie wiem jak to zorganizować. Tzn niby mam plan w głowie.Rano mała
      na świetlice, chyba że mąż bedzie ja odwoził. On obiecał ją odbierać i oddawać
      do teściów. Ja o 18 z pracy po córe. Taki plan co do małej. Jak się okaże, ze
      finansowo fatalnie, to przeprowadzam się do miejscowości w której pracuję,
      zaoszczędzę na dojazdach.I mam gdzieś narzekania męża, że dziecko będzie
      musiało zmienic szkołę, ze dziadkowie będą dalej itp. Jak chce, żebym tu
      została to niech płaci alimenty, żebym miała za co żyć z jego dzieckiem. Ot
      taka jestem mądra. Tak naprawde to się strasznie boję jak to bedzie, ciężko mi
      patrzeć na to jak on żyje:jachty, narty, i inne 'widzimisię', a ja ledwo wiążę
      koniec z końcem.
      • maheda Rafanetko 17.03.07, 11:53
        Jeśli on ma kochankę, a Ty masz na to dowody, to przeprowadź rozwód z
        orzeczeniem o winie męża.
        O alimenty na dziecko możesz wystąpić choćby zaraz, niezależnie od sprawy
        rozwodowej. A jeśli uda Ci się udowodnić winę męża, będziesz mogła wystąpić
        (zwłaszcza w tej sytuacji, kiedy znacznie pogorszyła Ci się jakość życia) o
        alimenty również na siebie.
        Tutaj na forum są osoby, które przez takie rozwody przeszły, są ludzie, którzy
        zajmują się rozwodami pół- i profesjonalnie, na pewno znajdziesz pomocną dłoń.
        Trzymaj się!
        • rafanetka Re: Rafanetko 18.03.07, 09:03
          Dowody miałam, ale kiedyś złapałam się na tym, że nie robie nic innego tylko w
          kółko je analizuje, przeglądam, czytam. I pewnie troche bezmyślnie, ale
          wszystko wywaliłam. Miałam wrażenie, ze bardziej cierpie mając je pod ręka i
          ciągle przeglądając. Jakoś wtedy nie myślałam, że mogą mi sie przydać. Rozwód
          był dogadany (bez orzekania o winie, bo po co komplikować,no i przed rodziną
          tak lepiej. Brr..w jakie ja glupoty uwierzyłam) ,podział majątku też, alimenty.
          Naprawde wyglądało to OK. Niestety do czasu kiedy sie okazało, że ja naprawde
          chcę się rozwieść i tym razem nie ustąpie. Liczę na to (mam nadzieję, ze nie
          jest to zbyt naiwne), że będzie małą utrzymywał (opłaty w szkole i zajęcia
          dodatkowe na które mała chodzi)to oczko w jego głowie. No i niestety mam w
          sobie dużo dumy i dlatego spróbuje poradzić sobie sama.
          • maheda Zastanów się przed podjęciem decyzji 18.03.07, 11:24
            O wysokość alimentów też będziesz musiała w sądzie walczyć, bo jeśli on ukryje
            część swoich odchodów, albo wykaże kosmiczne straty, to nie zobaczysz alimentów,
            a ojciec "oczka w głowie" stwierdzi Ci poza sądem prosto w oczy, że nie zamierza
            utrzymywać Ciebie, tylko dziecko, i że postara się o jak najniższe alimenty, a
            dziecku będzie sam kupował to, co wg niego potrzebne.
            Dziecku jest potrzebny w domu rodzic, który ma dla niego czas i siły.
            A i ojciec może w pewnym momencie zacząć Cię straszyć, że ponieważ Cię wcale nie
            ma w domu (bo będziesz ciągnęła dumnie np. dwa etaty), to on wniesie o
            przyznanie opieki nad dzieckiem jemu.
            Przemyśl to sobie wielokrotnie, poczytaj, jak się zmienia sposób myślenia o
            dziecku faceta, którego żona decyduje o odejściu (nawet, jeśli przyczyną
            odejścia jest fakt, że miał kochankę).
            Nie licz na to, że jeśli on Cię zostawił z dzieckiem niemal bez środków do
            życia, to nagle się z chwili na chwilę uczłowieczy i stanie się troskliwym i
            starającym tatusiem.
            • rafanetka Re: Zastanów się przed podjęciem decyzji 18.03.07, 14:15
              cyt. ...O wysokość alimentów też będziesz musiała w sądzie walczyć, bo jeśli on
              ukryje część swoich odchodów, albo wykaże kosmiczne straty, to nie zobaczysz
              alimentów, a ojciec "oczka w głowie" stwierdzi Ci poza sądem prosto w oczy, że
              nie zamierza utrzymywać Ciebie, tylko dziecko, i że postara się o jak najniższe
              alimenty, a dziecku będzie sam kupował to, co wg niego potrzebne. ...
              Ten etap mam za soba. Ja chyba chcę wierzyć, ze on nie skrzywdzi dziecka. Z
              tego co czytam to jest to naiwne podejście. Ciężko mi uwierzyć, że ten facet z
              którym spędziłam tyle lat pod jednym dachem, z którym mam dziecko jast aż tak
              zły. Chce wierzyć, że to chwilowe i minie. I znowu mimo rozwodu będzie OK.
              • biedroneczka33 Re: Zastanów się przed podjęciem decyzji 18.03.07, 14:48
                "a ojciec "oczka w głowie" stwierdzi Ci poza sądem prosto w oczy, że
                nie zamierza utrzymywać Ciebie, tylko dziecko, i że postara się o jak najniższe
                alimenty, a dziecku będzie sam kupował to, co wg niego potrzebne"
                To tylko puste słowa które bez problemu stawisz czoła bo najlepszym argumentem jest fakt ze własnie to JEGO DOBRO JAKIM SIE KIEROWAŁ to fakt zostawienia Cie z niepelnosprawnym dzieckiem w takiej sytuacji a jedynie zabezpieczenie dobra dziecka przez prawomocnie zasadzone alimenty sa w stanie uchronic Cie przed podobnymi sytuacjami .
      • anka262 Re: Jak się zorganizowałyście? 17.03.07, 12:15
        no wszystko ok, pewnie dasz radę bo od naszej samodzielności zależy reszta
        zycia naszych dzieci, i tego Ci życzę. Tylko skoro nie masz możliwości kupna
        mieszkania (tak jak ja zresztą, trace pracę przez chorobę mojej córki)to gdzie
        będziesz mieszkać. Na wynajmowanym??
        • maheda Re: Jak się zorganizowałyście? 18.03.07, 11:25
          A czemu nie na wynajmowanym?
          Sama tak mieszkam od lat i jest OK.
        • rafanetka Re: Jak się zorganizowałyście? 18.03.07, 17:09
          No. Wynajmowane nie jest złe. Opłata za wynajem niższa niż rata spłaty kredytu.
          A co będie za 35 lat, skąd to mogę wiedzieć. A na krótszy termin kredytu nikt
          mi nie da.A że tatus Małej buduje super apartamenty to może pomyśli i o niej. A
          niby wynajmoane gorsze. Wiem fajnie mieć własne bez kredytu, ale u mnie to
          nierealne.
    • a-iko Re: Jak się zorganizowałyście? 17.03.07, 12:39
      Przez 3 miesiące szukałam mieszkania-znalazłam w prywatnej kamienicy, czynsz
      jest wysoki ale mam umowę na czas nieokreślony i stałe zameldowanie.Nie stać
      mnie było na absolutnie nic więcej-koszt takiego "odstępnego" pochłonął
      wszystkie pieniądze, które miałam.2 etaty-jeden jako praca dodatkowa w
      domu.Plus pies-nie mam dzieci.Jedna pensja-opłaty, druga-życie. Dotąd spłacam
      nasz wspólny kredyt-mam niby obietnicę, że jak ex będzie miał trochę kasy to mi
      pomoże-ale...liczę na siebie.Zorganizować się-jednym słowem-musiałamsmile
      Szczęśliwa nie jestem, ale wierzę,że jeszcze wszystko przede mną.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka