mauriti
12.04.07, 09:43
Witajcie Kochani
nie wiem co robić więc szukam porady u "znawców" tematu.
Złożyłam pozew bez orzekania o winie, żeby było szybko i bezboleśnie.
Nie chciałam wyciągać wszystkich tych syfów o męża kochance i tak dalej.
Zgodził się na rozwód, ale na pierwszą sprawę nie pojechał.
19-go mamy następną i też nie wiem czy pojedzie.
Sędzia powiedziała, że jak nie będzie się stawiał na rozprawy, to będę
musiała udowodnić, że wina leży po jego stronie.
Nie mam dobitnych dowodów jak zdjęcia, czy nagrania, a i ze świadkami mogę
mieć problem, bo mój mąż siedział kilka razy w więzieniu i ludzie będą się
bać zeznawać przeciwko niemu. Nie chcę, żeby to wszystko ciągnęło się w
nieskończoność. Ktoś mi zasugerował (prawnik), żebym wzięła winę na siebie to
będzie szybciej, że go nie kocham i nie chcę z nim być.
Co o tym sądzicie, czy nie ukręcę sobie bicza na samą siebie?