Dodaj do ulubionych

ZŁODZIEJ W RODZINIE

04.05.07, 11:44
Mam pasierba, z którym od jakiegoś czasu mój M zaczął ponownie się widywać.
Chłopak był dotczyczas wychowywany przez matkę, kobetę z dużymi problemami.
Od jakiegoś czasu M zaczął mimo wszystkich przeszkód i kłód rzucanych pod
nogi, przywozic dzieciaka do nas. Nawet, sie sama trochę zdziwiłam, bo go
polubiłam. Chłopak jest żywy. niegłupi, spryciula. Fajnie się z nim gada, no
i nie jest do mnie zle nastawiony, - czego się najbardziej obawiałam.

Tyle, że on kradnie. Pieniądze mi z portfela. Złapałam go na tym, ale on o
tym nie wie.

Nie powiedziałm mojemu M, nie powiedziłąm nikomu, bo wiem jakabylaby reakcjka.

ale co mam zrobić.

Nic
Obserwuj wątek
    • zelda1971 Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 04.05.07, 12:38
      Właściwie to chciałąbym też pare spraw wyjaśnić. Dużo się zmienieło w moim
      życiu w ciągu ostarnich paru miesiecy.

      Kiedy pisałam pierwsze posty na forach "rodzinnych" byłam bardzo zakochana w
      moim partnerze. Chciałam mieć ślub i dzieci z nim. Chciałam do końca życia
      tworzyć z nim rodzinę.

      Cóż, okazało się, ze ma nie tylk jedną rodzinę, ale że jest nie rozwiedziony z
      drugą żoną. Że ma spore zobowiazania i wredną żone, która wcale nie tak prędko
      dałaby mu rozwód. Co wiecej - jego zobowiązania rozsły wprost zasatrszajaco, a
      on jako jedyne wyjście z sytuacji widział wyjazd za graice.

      Kochałam go bardzo, wierzyłam i podtrzymywałam jak umiałam, ale w końcu to mie
      przerosło. Zrozumiałam, że nic nie będzie ani z rodziny, ani z dzieci, ani z
      wspólnych planów....

      RZuciłam go choć byłomi trudno.

      Miałam szczęście bo szybko poznałam nojego obecnego M. Jasne, że nie jest bez
      wad. Ma Ex ŻONE jest rozwiedziony i dziecko syna.

      Mamy wspólne plany, ale chucham na zimne i choć zegar biologiczny mi już nie
      tyka ale wali, poczekam jeszcze chwilę ze ślubem i dzieckiem.

      To tak tyle o mnie
      • lady_telimena Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 04.05.07, 12:48
        Mam pasierba, z którym od jakiegoś czasu mój M zaczął ponownie się widywać.
        Chłopak był dotczyczas wychowywany przez matkę, kobetę z dużymi problemami.
        Od jakiegoś czasu M zaczął mimo wszystkich przeszkód i kłód rzucanych pod
        nogi, przywozic dzieciaka do nas. Nawet, sie sama trochę zdziwiłam, bo go
        polubiłam. Chłopak jest żywy. niegłupi, spryciula. Fajnie się z nim gada, no
        i nie jest do mnie zle nastawiony, - czego się najbardziej obawiałam.

        Tyle, że on kradnie. Pieniądze mi z portfela. Złapałam go na tym, ale on o
        tym nie wie.

        Nie powiedziałm mojemu M, nie powiedziłąm nikomu, bo wiem jakabylaby reakcjka.

        ale co mam zrobić.

        Nic



        Zelda,
        Wg mnie NIC nie robienie, jest najgorszym wyjściem z sytuacji.
        NA pewno zanim zaczniesz cokolwiek robić, pamiętaj, że są dwie złote zasady w
        relacjach "noworodzinkowych". Po pierwsze rodzic wychowuje dziecko, po drugie
        to co złe należy piętnować.

        Piszesz, ze chłopak kradnie - jesteś pewna? Wyklucz na wszelki wypadek
        możliwość, że np ojciec go nie poprosił o wyjęcie pieniędzy z Twojej torebki na
        coś. Wiem, ze to pewnie mało prawdopodobne, ale wyklucz coś takiego, zanim
        zaczniesz rozmowę na temat kradzieży. Tak na wszelki wypadek, żeby nie oskarżyć
        o coś czego nie ma.

        Następnie zastanów się, jak najlepiej ojcu o tym powiedzieć. Porozmawiajcie z
        chłopcem, dowiedzcie się , na co mu te pieniądze, dlaczego to zrobił.

        I ukarajcie go.
    • natasza39 Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 04.05.07, 13:32
      Moim zdaniem powinnaś zareagować.
      Dla dobra chłopaka i dla dobra swojego faceta.
      Chyba żaden ojciec nie chciałby mieć syna złodzieja.
      Jednak jak o tym powiedzieć, szczerze powiedziawszy nie wiem.
      Moja przyjaciółka miała podobna sytuację z dorosła już pasierbicą. Kiedy
      powiedziała swojemu mężowi, ze ta wyciągnęła jej z portfela niebagatelna sumę
      100 euro, on nie uwierzył.
      Dopiero jak okradła tatusia to uwierzył zonie, ale było za późno. Ona straciła
      do niego serce po tym incydencie. Tym bardziej, że jest to kobieta bardzo
      uczciwa i czegos takiego u własnych dzieci nigdy nie tolerowałaby.
      Napewno trzeba zareagować, ale nie wiem co można byłoby doradzić w kwestii jak
      to zrobić.
      • mamaika Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 04.05.07, 13:49
        A ja wiem co się robi , pilnuje się portfela . U mnie problem z papierosami i
        pieniędzmi . To co się widzi podlega karze, w przypadku podbierania fajek
        miałam kilkakrotnie akcję, w przypadku pieniędzy za rękę nie złapałam .
    • agamagda Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 04.05.07, 21:15
      Kurka, poważny problem. Uważam, że powinnaś porozmawiać z jego ojcem, i wymóc
      na nim konsekwentne działanie. Wydaje mi się, że dla nikogo nie byłoby dobrym
      rozwiązaniem akceptowanie złodziejstwa. To się źle skończy dla dzieciaka, ale i
      dla Was.
      Co do pilnowanie portfela, cóż to dobry, ale doraźny środek. Dla mnie jest nie
      do przyjęcia pilnowanie wszystkiego w domu, czy zamykanie na klucz, jak się
      dzieciak zbliża.

      Jeszcze jest czas, zeby mu wybić (jeśli trzeba to nawet dosłownie) tego typu
      skłonności.

      A możesz sie dowiedzieć na co mu te pieniadze? Tyle się teraz słyszy o
      narkotykach i innych świństwach?

      Oczywiscie
    • kasiaksena Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 07.05.07, 12:41
      Ja mam trzech pasierbów (18,16,14, płeć męska)od momentu początkowych
      przyjazdów ustaliłam pewne zasady obowiązujące w moim (naszym) domu i młodzi
      się tych zasad trzymają, nie ukrywam, że również NIE jestem za trzymaniem
      wszystkiego pod poduszką (troszkę zaufania do dzieci mieć trzeba) ale uważam że
      powinnaś porozmawiać ze swoim M, u mnie jest zawsze odwieczny z tym problem:
      mój M twierdzi, że porozmawia z dziećmi lub exią "jak nadarzy się okazja" a
      potem problem rośnie i wiele sie zapomina, ODRAZU, to dobre określenie. życzę
      powodzenia.
    • dyderko Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 07.05.07, 14:56
      Znam jeden przypadek, pasierb którego „wezwano na dywanik”, przy pierwszej
      zauważonej próbie (przyznał mi się że podkradał ojczymowi drobniaki dłużej,
      wpadł jak się połakomił na większą kwotę), i solidnie skarcono, przy okazji
      przedstawiając kwestię prywatności (no bo wyszło że jeśli wie że ojczym ma
      pieniądze w kieszeni to znaczy że w nich grzebie), nigdy więcej nic cudzego nie
      wziął i twierdzi że jeszcze dotąd wstydzi się tego.
      Ale - to chyba ważne - to matka go skarciła sama, nawet bez obecności ojczyma,
      ojczym zachowywał się jakby o niczym nie wiedział co pozwoliło im podobno
      utrzymać dobre stosunki.
    • lilianka1999 Re: ZŁODZIEJ W RODZINIE 08.05.07, 19:21
      Ja bym się nie krępowała. Złodziej to złodziej. Nawet jak go lubię, to za
      kradzież powinien dostać w dupę, od Ciebie bo tobie kradł i od ojca za sam
      fakt, ze kradnie.,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka