bazyliada 15.05.07, 21:19 O miłości mówić można bez końca...o przyjaźni także... ja właśnie chcę o przyjaźni o przyjażni kobiety i mężczyzny wierzyć ? nie wierzyć ? istnieje ? czy tylko złudzenie ? wierzę !!! Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
rafanetka Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:24 Jak dla mnie jest niezbedna do normalnej egzystencji. Jak spotykam się z przyjaciółką to sie nieźle nakręcamy, jak z przyjacielem to on nieźle sprowadza mnie na ziemie.Po prostu kobiety i mężczyźni inaczej patrzą na świat, problemy, związki itp. Mi i jedno i drugie jest bardzo potrzebna. Odpowiedz Link
bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:31 Właśnie tak - o to chodzi - o inne spojrzenia na świat, które się wzajemnie przekazuje Bardzo mi tego brakuje, pewnie dlatego chcę wywołać ten temat. Odpowiedz Link
cien_wiatru Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:46 Tez lubie rozmawiac z mezczyznami wlasnie dlatego, ze maja inne spojrzenie niz kobiety. Ale nie mam przyjaciela. Kazdy , ktory chcial sie ze mna zaprzyjaznic , po prostu chcial sie ze mna przespac. Odpowiedz Link
alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:10 cien_wiatru napisała: > Tez lubie rozmawiac z mezczyznami wlasnie dlatego, ze maja inne spojrzenie niz > kobiety. Ale nie mam przyjaciela. Kazdy , ktory chcial sie ze mna > zaprzyjaznic , po prostu chcial sie ze mna przespac. co najgorsze większosc facetów dokładnie tak do tego podchodzi, dlaczego? tylko dlatego ze taka natura większości facetów. Przyjaźn między kobieta a mężczyzną jest oczywiście mozliwa ale to bardzo cięzki temat. Kobieta chce poznać to inne spojrzenie na świat, chce sie wygadac, chce byc wysłuchaną itd nie sex jej w głowie a rozmowa... z facetami jest inaczej, gdy przyjaźnia sie z kobietą po pewnym czasie w ich umysłach pojawia sie sex.... do pełni szczęścia brakuje im tego elementu, zwykle gdy kobieta stawia sprawe jasne iz zalezy jej tylko na przyjaźni facet zaczyna sie oddalac. Choć to wydaje sie dziwne tak własnie działa nasza psychika. Oczywiscie sa wyjątki, ale to naprawdę sporadyczne przypadki. przepraszam jesli napisałem mało zrozumiale ale jest środek nocy i padam juz Ps. a juz kompletnym kabaretem jest przyjaźń między byłą żoną a mężem. Niesamowita fikcja która zwykle szybko sie kończy, tak przynajmniej zaobserwowwałem wsród znajomych Odpowiedz Link
marek_gazeta Re: Przyjaźń 16.05.07, 13:01 Ja wiem? Przyjaźń faceta z kobietą jest jak najbardziej możliwa, pod warunkiem, że kobieta nie jest... zbyt ładna. Piszę to całkowicie serio, może zamiast "zbyt ładna" należy rozumieć to "coś", czyli pociąg fizyczny. Być może jest tak, że po pewnym czasie facet się zaczyna zastanawiać, co by było, gdyby... tak do łóżka. Czy kobieta nie miałaby na to ochoty. Ale nie o sport tu chodzi, ale o początki zaangażowania. Może o jakiś źle zrozumiany gest. Zatem jeśli im odmówiłaś, a oni zniknęli z horyzontu, to najpewniej oznacza, że chodziło o seks, chociaż może się zawstydzili. Jeśli przyjęli odmowę ze zrozumieniem i zostali, to jednak chodziło o przyjaźń i "moment zawahania", czy można iść dalej. Natomiast po związaniu się z kobietą na stałe oczywiście wszystkie bliskie koleżanki i przyjaciółki trzeba odstawić na bok - to chyba zrozumiałe. Odpowiedz Link
tricolour Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 15.05.07, 21:55 ... jeśli jestem w związku. Nie wyobrażam sobie rozmawiać z przyjaciółka na takie same tematy, co z moją kobietą, bo nie lubie powtarzać. Nie widzę sensu związku jeśli miałbym cos zatajać porzed swoją lubą, co chowałbym tylko dla porzyjaciółki. Dla mnie moja kobieta jest najlepszym przyjacielem i nie mam przed nia tajemnic - oczywiście nie oznacza to, że mówię wszystko, bo tak też nie może być: jestem odrębną jednostką. Odpowiedz Link
libra22 Re: Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 15.05.07, 22:03 Ja chyba też nie, ale jestem stronnicza, bo nie zaznałam. Z jednym kolegą mogę fajnie pogadać na każdy temat, ale do okreslenia "przyjazn" brakuje mi częstszego spotykania, bo raz na rok lub na pół roku to dla mnie za mało, zeby nazywać to tak mocnym słowem. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 16.05.07, 07:55 Czyli masz tylko jednego kumpla, bo skoro już z kimś pogadasz to nie będziesz się powtarzał???? Ja lubię jakiś temat obgadać z kilkoma osobami, lubię usłyszeć różne zdania zobaczyć inne spojrzenia na temat, nawet jeśli muszę się powtórzyć. ))) Ale to napewno kwestia indywidualna. Odpowiedz Link
tricolour Nie mówię o jakichś pierdach... 16.05.07, 09:18 ... ale o sprawach dla przyjaciela. Kupmle są od piwa. Odpowiedz Link
skibunny Re: Przyjaźń 15.05.07, 22:02 mi tez sie wlasnie tak wydaje, ze w damsko - meskiej przyjazni zawsze (czasami tylko z jednej strony, czasami glosno nie wypowiedziane) jest podtekst seksualny... ale moze sie myle? wydaje mi sie tez, ze z wiekiem jest coraz trudniej takie przyjaznie utrzymywac; bo ktorys z partnerow bywa zazdrosny... takie szkolno/studencko/mlodziencze przyjaznie sa trudne do kontynuowania... Odpowiedz Link
aron95 Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 22:10 Wczesniej czy pużniej taka przyjaźń kończy sie w łóżku . Tylko nasunęło mi się inne pytanie kiedy kończy kolężeństwo a zaczyna przyjaźń ?? Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 22:54 aron95 napisał: > Wczesniej czy pużniej taka przyjaźń kończy sie w łóżku . czasami bywa też odwrotnie,zaczyna się łóżkiem a kończy przyjaźnią. Odpowiedz Link
ivone7 Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 23:19 przyjazn zaczyna sie wtedy kiedy w trudnej chwili ktos wyciagnie pomocna dlon i masz pewnosc ze na ta dlon mozesz liczyc.. mysle ze z przyjaznia tez jest tak, ze jesli ktos jest przyjacielem..to mozesz go lata nie widziec a wiesz ze jak potrzebujesz, mozesz na niego liczyc.. Odpowiedz Link
rafanetka Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 23:32 Nigdy nie analizowałam swojej przyjaźni, ale Twoja wypowiedx dał mi do myślenia. Nie kontaktowałam sie z nim 3 lata (jego żona ma uczulenie nawet na moje imię). W ciągu tych trzech lat zmieniłam nr komóry, zrezygnowałam z tel.stacjonarnego, prace tez zmieniłam. Zero kontaktu. jak mnie znalazł to odrebna historia. I fakt nawet ja go nie ma przez pół roku, to wystarczy mój jeden telefon i jest. Odpowiedz Link
bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 22:29 Niektórzy wierzą - bo doświadczają takiej przyjaźni lub są idealistami Niektórzy - mężczyźni racjonalni lub zranieni - ( bez uśmiechu)- nie wierzą. Jestem idealistką. Chciałbym mieć przyjaciela, dzeilic się odmiennym spojrzeniem na świat, wspierać w trudnych chwilach. Chciałbym spędzic miło czas bez kontekstu seksualnego. Nawet mój idealizm jest atakowany przez sterotypowe myślenie...rozwódka i przyjaciel..hmm - tu chmurka ze skojarzeniami jakie wywołuja w nas te słowa... Nie zgadzam się - przecież - rozwódka- to nie jest mój jedyny znak identyfikacyjny !!!! Odpowiedz Link
akacjax Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:20 Już dawno zostało ustalone (nawet tu chyba się o tym dyskutowało), że jedynym przyjacielem kobiety bez erotycznego podtekstu może być gej. No i media też to podchwyciły i pokazują. Odpowiedz Link
bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:31 Nie mam nic przeciwko, tylko jak go poznać przecież nie dam ogłoszenia - jesteś gejem? czy możemy się zaprzyjaźnić ? Odpowiedz Link
rafanetka Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:23 Można miec przyjaciela,jestem namacalnym przykładem. Nawet nie chce myśleć, ze go nie ma. W czasie okołorozwodowych problemów był mi wsparciem (telefonicznym, ale jednak). Imprezka z nim, czy to z powodu radosci czy oblewanie smutków to nie zapomniane wrazenie i niesamowite wnioski. Dużo mu zawdzieczam. To mój pierwszy chłopak (miałbyć ślub, dzieci itp, ale nie wyszło). Może to, ze byliśmy ze soba i wiemy, ze jako para nie dajemy rady, powoduje ze nie ma jakiegos pociągu fizycznego, albo jest, ale nieźle kamuflowany (nie wiem). Kocham, tego gościa. Tak na marginesie, poflirtowałam sobie ostatnio na gg, było bosko. W któryms momencie okazało się, ze nieźle się dogadujemy. Jak miałam problem to od razu waliłam do nie go. I wiecie co im dłużej go znam im wiecej z nim rozmawiam, tym mniej myśle o tym czego chciałam na początku. Już ta bliskość fizyczna nie jest wazna, oczekuje czegos wiecej i w mojej wyobraźni nie widze go już jako osobę 'cielesna' tylko kogoś kto będzie. Im dalej to brnie tym bardziej widzę w nim przyjaciela. Mam wrazenie że jeszcze trochę takich nszych pogaduszek i flirt pozostanie historią i teorią, bo będzie cos wazniejszego. Odpowiedz Link
akacjax Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:34 Ale tu chodzi o przyjaźń, która będzie czysta...bez kontekstu erotycznego kiedykolwiek w jej istnieniu. Odpowiedz Link
bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:39 akacjax napisała: > Ale tu chodzi o przyjaźń, która będzie czysta...bez kontekstu erotycznego kiedy > kolwiek w jej istnieniu. nie rozumiem co to znaczy "tu chodzi o..." czy to znaczy...my ludzkość uważamy,że przyjaźń to to i to...????? rafanetka czuje, że ma przyjaciela i tylko to jest ważne, to poczucie. Odpowiedz Link
akacjax Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:06 A skąd bierze się powiedzenie-że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest niemożliwa...bo zaczyna lub kończy się w łóżku? Oczywiście przyjaźń jest możliwa, nawet jak ma okresy erotyczne, tylko to pachnie pewnego rodzaju związkiem, a przyjaźń nie jest związkiem lecz relacją. Odpowiedz Link
ivone7 Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:10 a ja korzystajac z madrosci cudzych nie moich..wolalabym by przyjazn zamienila sie w milosc czy namietnosc, ktora wiadomo, ze kiedys sie wypali..a ona zostanie... mysle, ze nie byloby nas tak duzo na tym forum, gdybysmy przyjaznily sie partnerami..tak po prostu.. Odpowiedz Link
akacjax Re: Przyjaźń 16.05.07, 11:16 Jednak zakłądasz w takim stwierdzeniu, że przyjaźń jest bardziej wieczna, niż miłość. A ja myślę, że jest tak samo przyjaźń może się skończyć z wielu powodów lub osłabić. Odpowiedz Link
rafanetka Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:36 Jezu, nawet w zwykłych znajomościach pojawia sie sytuacje, ża mamy dosć, ze nam coś nie pasi, ale odpuszczamy. Bo niby po co.Tak samo z erotyzmem, odpuszczam bo jest coś ważniejszego. Odpowiedz Link
ivone7 Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:42 alez pewnie..ja to rozumiem..ja to wiem, ze przyjazn cenniejsza od milosci.. rozwazam czysto teoretycznie, ze moze gdybym sie przyjaznila z moim ex, przetrwalibysmy..a my nigdy sie nie przyjaznilismy w pelnym tego slowa znaczeniu, i dlatego jak wypalila sie milosc...rozstalismy sie i to w wcale nie fajnych stosunkach.. pomysl czy przyjacielowi zrobilabys jakies swinstwo, zawodzilas go..raczej, staralabys sie porozumiec..zeby on na ciebie a ty na niego mogla liczyc Odpowiedz Link
rafanetka Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:52 Nigdy. przyjaciel to przyjaciel. Świństwa śa nieprzedywidywalne Odpowiedz Link
alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:18 ivone7 napisała: > alez pewnie..ja to rozumiem..ja to wiem, ze przyjazn cenniejsza od milosci.. > rozwazam czysto teoretycznie, ze moze gdybym sie przyjaznila z moim ex, > przetrwalibysmy..a my nigdy sie nie przyjaznilismy w pelnym tego slowa > znaczeniu, i dlatego jak wypalila sie milosc...rozstalismy sie i to w wcale nie > > fajnych stosunkach.. > pomysl czy przyjacielowi zrobilabys jakies swinstwo, zawodzilas go..raczej, > staralabys sie porozumiec..zeby on na ciebie a ty na niego mogla liczyc > ivone7 przeczytałem Twojego posta i na dłużej sie zastanowiłem....faktycznie masz racje i słusznie zauwazylas...sami odpowiedzcie sobie czy z byłym mężem/żoną bylismy faktycznie przyjaciółmi? Można by długo analizowac czy między mężem i zoną poza milością istnieje przyjaźń... ivone7 masz racje, tez mysle ze gdybym ze swoja byłą żona przyjaźnił sie w pelnym tego slowa znaczeniu nie rozstalibysmy sie jak obcy ludzie.... pozdrawiam Odpowiedz Link
alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:28 rafanetka napisała: > Można miec przyjaciela,jestem namacalnym przykładem. Nawet nie chce myśleć, ze > go nie ma. W czasie okołorozwodowych problemów był mi wsparciem (telefonicznym, > > ale jednak). Imprezka z nim, czy to z powodu radosci czy oblewanie smutków to > nie zapomniane wrazenie i niesamowite wnioski. Dużo mu zawdzieczam. To mój > pierwszy chłopak (miałbyć ślub, dzieci itp, ale nie wyszło). Może to, ze > byliśmy ze soba i wiemy, ze jako para nie dajemy rady, powoduje ze nie ma > jakiegos pociągu fizycznego, albo jest, ale nieźle kamuflowany (nie wiem). > Kocham, tego gościa. Tak na marginesie, poflirtowałam sobie ostatnio na gg, > było bosko. W któryms momencie okazało się, ze nieźle się dogadujemy. Jak > miałam problem to od razu waliłam do nie go. I wiecie co im dłużej go znam im > wiecej z nim rozmawiam, tym mniej myśle o tym czego chciałam na początku. Już > ta bliskość fizyczna nie jest wazna, oczekuje czegos wiecej i w mojej wyobraźni > > nie widze go już jako osobę 'cielesna' tylko kogoś kto będzie. Im dalej to > brnie tym bardziej widzę w nim przyjaciela. Mam wrazenie że jeszcze trochę > takich nszych pogaduszek i flirt pozostanie historią i teorią, bo będzie cos > wazniejszego. tak rafanetko tylko z męskiego punktu widzenia ten gość zapewne nadal robi sobie nadzieje ze byc moze kiedys znowu bedziecie razem.... Nie odbierz mojego posta źle ale przedstawiam punkt widzenia facetów, oczywiscie nie wszystkich, ale pewnie wiekszosci. Moja była żona spotykała sie co jakis czas ze swoim byłym chłopakiem...niby na kawe...na chwile na pogaduchy bo jak mówiła moge jej ufac a jego traktuje jak bardzo dobrego kolege. Kiedys rozmawiała z nim na gg, podszedlem i powiedziałem: dziewczyno to ze sie z nim kontaktujesz, ze z nim rozmawiasz na gg....on traktuje jako nadzieje ze byc moze kiedys bedziecie razem, nie wierzyła, poprosiłem by spytała go wprost. Zadala mu pytanie czy traktuje ja jak koleżanke, czy pogodził sie z faktem ze nie bedaa juz razem.... Patrzylem co odpisze....lecialo mniej wiecej tak: wiesz....to co sie stało to sie nie odstawnie, zostawiłas mnie i kropka, chciałbym byc Twoim przyjacielem, chciałbym sie z Toba spotykac co jakis czas jesli pozwoli na to Twój mąż a czy robie sobie jakies nadzieje? kto wie moze kiedys.....itd itd po tej rozmowie zerwala z nim kontakt pomagając mu, po jakims czasie przestal myslec o mojej zonie, znalazł sobie inna dziewczyne niedługo pozniej sie pobrali. Niestety faceci postrzegaja pewne sprawy inaczej niz kobiety a nadzieja jak powie wam wiekszosc umiera ostatnia Odpowiedz Link
emde74 Re: Przyjaźń 16.05.07, 09:12 ja w ogólę traktuję związek oparty na przyjaźni jako coś wyjątkowego. dlatego mam tylko jedną przyjaźń i to postaci damskiej. reszta to bliscy znajomi. bardzo bliscy, ale znajomi. miałam w swoim życiu kilku bliskich znajomych facetów, gdzie nie działała chemia, więc nie było mowy o podtekście seksualnym. i można powiedzieć, że byli jak przyjaciele. rozmawiali, wspierali, ganili, pomogli przenieść meble i podwieźli w razie potrzeby dlatego wierzę. owszem, jak ma się stały związek, to przyjaźń z płcią odmienną jest podejrzana, wymaga zaufania. ale możliwa. pogadać można i ze stałym partnerem i z przyjacielem. rozmowa ze stałym partnerem może przybierać wymiar emocjonalny, a z przyjacielem racjonalny. dobrze czasem spojrzeć na sprawę z obu punktów widzenia. Odpowiedz Link
erzsi Re: Przyjaźń 16.05.07, 09:20 Od 12 lat przyjaźnię się z chłopakiem, z którym byłam w czasach licealno- wczesno-studenckich, a znamy się od 15 roku zycia . Ja w międzyczasie wyszłam za mąż i urodziłam 2 dzieci, on po dziś dzień jest kawalerem i pewnie tak zostanie . Nigdy się na nim nie zawiodłam, był przy mnie w najtrudniejszych momentach życia, bardzo pomógł mi kiedy moje małżeństwo leglo w gruzach. Mój mąż wiedział doskonale o naszej przyjaźni, tolerował ją, być może było mu łatwiej, bo mój przyjaciel mieszkał jakieś 300 km ode mnie i widywaliśmy się rzadko, zawsze za wiedzą lub w obecności męża. W naszych relacjach nie było niczego, co musiałabym przed nim ukrywać. Nie da się ukryć, że chłopak mi się podoba i wzajemnie, ale znamy się jak łyse konie i oboje dobrze wiemy, że on nie nadaje się do związków, a ja do seksu bez zobowiązań . Pod tym względem rożnimy się bardzo. Być może ta świadomość i szczerość do bólu chroni nas przed pójściem do łożka. Odpowiedz Link
erzsi Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 12:33 nie codziennie, ale zapewne też częściej niż 2 razy w roku . Odpowiedz Link
marie.walewska Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 18:04 O czym myslisz Aronie pytajac sie czy widywaliby sie codziennie? Ma to wplyw na jakis znaczacy parametr przyjazni? Ja tego nie odczuwam. Z 4 moich przyjaciol jedego widuje czesto pare razy w tygodniu, a drugiego raz na poltora roku. Zarowno z jednym jak i z drugim czuje sie blisko zaprzyjazniona. I na marginesie - zaden z tych panow nie jest gejem. Najdluzsza stazem przyjazn trwa juz ponad 20 lat. Nigdy nie wyladowalismy razem w lozku i watpie, zeby tak sie stalo w przyszlosci - mamy do siebie nawzajem zbyt wiele szacunku, zeby pojsc na one night stand i zbyt dobrze sie znamy, zeby nie zdawac soebie sprawy, ze jako para nie przetrwalibysmy dlugo razem. Odpowiedz Link
misbaskerwill Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 20:52 marie.walewska napisała: > O czym myslisz Aronie pytajac sie czy widywaliby sie codziennie? Ma to wplyw na > jakis znaczacy > parametr przyjazni? Ma - częstsze narażenie na pokusę Ale bardzo mądre, jest to, co piszesz o szacunku, które nie pozwala na skok do łóżka, mimo, że czasem.... I jeszcze jedno - ważny jest też fakt, że to najprostszy sposób, by przyjaźń zabić, a po czymś takim wolałbym nie patrzeć w lustro... Odpowiedz Link
bazyliada Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 22:21 Wygląda na to, że życie byłoby dużo prostsze gdyby nie istniało łóżko, które kusi cieszę się, że są osoby, które doświadczają przyjaźni damsko-męskiej Odpowiedz Link
marie.walewska Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 17.05.07, 10:49 Mis! Pokusa pokusa, ale jest jeszcze rozum. Co dla mnie wiecej znaczy - to, ze tu i teraz zrobilo sie jakos dziwnie tesknie i blogo, ze swiece w knajpie sie pala i ze muzyka taka energetyzujaca, czy tez to, ze za kilka dni/tygodni/miesiecy jak zadzwonie do tego goscia i powiem, ze trzeba moja mame zawiezc do szpitala, to wyskoczy w gaciach z lozka innej kobiety i poswieci tyle czasu ile bedzie trzeba, tak jakby to byla jego wlasna matka? Szacunek i rachunek zyskow i strat Ja po prostu nie wierze w frienship with benefits. Benefity zdecydowanie utrudniaja przyjazn Istnieje natomiast cos co francuzi nazywaja amitie amoureuse (zakochana/podkochujaca sie przyjazn) i w moim przypadku chyba kazda koedukacyjna faza przechodzi przez taka faze - zafascynowania, zachwytu, rozczulenia ta druga osoba. Wtedy bardzo sie przydaje rozroznienie pomiedzy kochac sie w kims, a kochac kogos A jak juz dochodze do fazy, ze mojego przywiazania do przyjaciela nie mozna nazwac inaczej niz miloscia, to juz znamy sie tak dobrze, ze pojscie do lozka byloby na granicy kazirodztwa To wszystko troche z przymruzeniem oka, ale trudno tak w kilku zdaniach opowiedziec jakas gleboka prawde o sobie i swoim przezywaniu. A tak zupelnie serio to nie wiem, jakby wygladalo moje zycie teraz bez tych panow Gdzie bym byla, gdyby nie te uzdrawiajace kopy w d... co jakis czas. No i te wszystkie "plany rozwiazania problemow" - uwielbiam meskie podejscie, ktore zamiast wysluchac do konca zalow od razu tworzy sztab kryzysowy. Jak juz kompletnie nie wiem co mam robic, to najpierw wyzalam sie przyjaciolce, bo wtedy moge zwerbalizowac problem, a potem ide do przyjaciela i czekam na jakas racjonalna rade Odpowiedz Link