Przyjaźń

15.05.07, 21:19
O miłości mówić można bez końca...o przyjaźni także...
ja właśnie chcę o przyjaźni smile
o przyjażni kobiety i mężczyzny

wierzyć ? nie wierzyć ? istnieje ? czy tylko złudzenie ?

wierzę !!!
    • rafanetka Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:24
      Jak dla mnie jest niezbedna do normalnej egzystencji. Jak spotykam się z
      przyjaciółką to sie nieźle nakręcamy, jak z przyjacielem to on nieźle sprowadza
      mnie na ziemie.Po prostu kobiety i mężczyźni inaczej patrzą na świat, problemy,
      związki itp. Mi i jedno i drugie jest bardzo potrzebna.
      • bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:31
        Właśnie tak - o to chodzi - o inne spojrzenia na świat, które się wzajemnie
        przekazuje smile
        Bardzo mi tego brakuje, pewnie dlatego chcę wywołać ten temat.
        • cien_wiatru Re: Przyjaźń 15.05.07, 21:46
          Tez lubie rozmawiac z mezczyznami wlasnie dlatego, ze maja inne spojrzenie niz
          kobiety. Ale nie mam przyjaciela. Kazdy , ktory chcial sie ze mna
          zaprzyjaznic , po prostu chcial sie ze mna przespac.
          • alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:10
            cien_wiatru napisała:

            > Tez lubie rozmawiac z mezczyznami wlasnie dlatego, ze maja inne spojrzenie
            niz
            > kobiety. Ale nie mam przyjaciela. Kazdy , ktory chcial sie ze mna
            > zaprzyjaznic , po prostu chcial sie ze mna przespac.

            co najgorsze większosc facetów dokładnie tak do tego podchodzi, dlaczego?

            tylko dlatego ze taka natura większości facetów.
            Przyjaźn między kobieta a mężczyzną jest oczywiście mozliwa ale to bardzo
            cięzki temat.

            Kobieta chce poznać to inne spojrzenie na świat, chce sie wygadac, chce byc
            wysłuchaną itd

            nie sex jej w głowie a rozmowa...

            z facetami jest inaczej, gdy przyjaźnia sie z kobietą po pewnym czasie w ich
            umysłach pojawia sie sex.... do pełni szczęścia brakuje im tego elementu,
            zwykle gdy kobieta stawia sprawe jasne iz zalezy jej tylko na przyjaźni facet
            zaczyna sie oddalac.
            Choć to wydaje sie dziwne tak własnie działa nasza psychika.
            Oczywiscie sa wyjątki, ale to naprawdę sporadyczne przypadki.

            przepraszam jesli napisałem mało zrozumiale ale jest środek nocy i padam juzsmile


            Ps. a juz kompletnym kabaretem jest przyjaźń między byłą żoną a mężem.
            Niesamowita fikcja która zwykle szybko sie kończy, tak przynajmniej
            zaobserwowwałem wsród znajomychsmile
          • marek_gazeta Re: Przyjaźń 16.05.07, 13:01
            Ja wiem? Przyjaźń faceta z kobietą jest jak najbardziej możliwa, pod warunkiem, że kobieta nie jest... zbyt ładna. Piszę to całkowicie serio, może zamiast "zbyt ładna" należy rozumieć to "coś", czyli pociąg fizyczny.

            Być może jest tak, że po pewnym czasie facet się zaczyna zastanawiać, co by było, gdyby... tak do łóżka. Czy kobieta nie miałaby na to ochoty. Ale nie o sport tu chodzi, ale o początki zaangażowania. Może o jakiś źle zrozumiany gest.

            Zatem jeśli im odmówiłaś, a oni zniknęli z horyzontu, to najpewniej oznacza, że chodziło o seks, chociaż może się zawstydzili. Jeśli przyjęli odmowę ze zrozumieniem i zostali, to jednak chodziło o przyjaźń i "moment zawahania", czy można iść dalej.

            Natomiast po związaniu się z kobietą na stałe oczywiście wszystkie bliskie koleżanki i przyjaciółki trzeba odstawić na bok - to chyba zrozumiałe.
    • tricolour Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 15.05.07, 21:55
      ... jeśli jestem w związku. Nie wyobrażam sobie rozmawiać z przyjaciółka na
      takie same tematy, co z moją kobietą, bo nie lubie powtarzać. Nie widzę sensu
      związku jeśli miałbym cos zatajać porzed swoją lubą, co chowałbym tylko dla
      porzyjaciółki.

      Dla mnie moja kobieta jest najlepszym przyjacielem i nie mam przed nia
      tajemnic - oczywiście nie oznacza to, że mówię wszystko, bo tak też nie może
      być: jestem odrębną jednostką.
      • libra22 Re: Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 15.05.07, 22:03
        Ja chyba też nie, ale jestem stronnicza, bo nie zaznałam. Z jednym kolegą mogę
        fajnie pogadać na każdy temat, ale do okreslenia "przyjazn" brakuje mi
        częstszego spotykania, bo raz na rok lub na pół roku to dla mnie za mało, zeby
        nazywać to tak mocnym słowem.
      • z_mazur Re: Nie wierzę w przyjaźń kobiety i mężczyzny... 16.05.07, 07:55
        Czyli masz tylko jednego kumpla, bo skoro już z kimś pogadasz to nie będziesz
        się powtarzał???? smile

        Ja lubię jakiś temat obgadać z kilkoma osobami, lubię usłyszeć różne zdania
        zobaczyć inne spojrzenia na temat, nawet jeśli muszę się powtórzyć. smile)))

        Ale to napewno kwestia indywidualna.
        • tricolour Nie mówię o jakichś pierdach... 16.05.07, 09:18
          ... ale o sprawach dla przyjaciela. Kupmle są od piwa.
    • skibunny Re: Przyjaźń 15.05.07, 22:02
      mi tez sie wlasnie tak wydaje, ze w damsko - meskiej przyjazni zawsze (czasami
      tylko z jednej strony, czasami glosno nie wypowiedziane) jest podtekst
      seksualny... ale moze sie myle?
      wydaje mi sie tez, ze z wiekiem jest coraz trudniej takie przyjaznie
      utrzymywac; bo ktorys z partnerow bywa zazdrosny... takie
      szkolno/studencko/mlodziencze przyjaznie sa trudne do kontynuowania...
      • aron95 Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 22:10
        Wczesniej czy pużniej taka przyjaźń kończy sie w łóżku .

        Tylko nasunęło mi się inne pytanie kiedy kończy kolężeństwo a zaczyna przyjaźń ??
        • panda_zielona Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 22:54
          aron95 napisał:

          > Wczesniej czy pużniej taka przyjaźń kończy sie w łóżku .

          czasami bywa też odwrotnie,zaczyna się łóżkiem a kończy przyjaźnią.
        • ivone7 Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 23:19
          przyjazn zaczyna sie wtedy kiedy w trudnej chwili ktos wyciagnie pomocna dlon i
          masz pewnosc ze na ta dlon mozesz liczyc..
          mysle ze z przyjaznia tez jest tak, ze jesli ktos jest przyjacielem..to mozesz
          go lata nie widziec a wiesz ze jak potrzebujesz, mozesz na niego liczyc..
          • rafanetka Re: Przyjaciel mojej EX zostal kochankiem 15.05.07, 23:32
            Nigdy nie analizowałam swojej przyjaźni, ale Twoja wypowiedx dał mi do
            myślenia. Nie kontaktowałam sie z nim 3 lata (jego żona ma uczulenie nawet na
            moje imię). W ciągu tych trzech lat zmieniłam nr komóry, zrezygnowałam z
            tel.stacjonarnego, prace tez zmieniłam. Zero kontaktu. jak mnie znalazł to
            odrebna historia. I fakt nawet ja go nie ma przez pół roku, to wystarczy mój
            jeden telefon i jest.
    • bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 22:29
      Niektórzy wierzą - bo doświadczają takiej przyjaźni lub są idealistami smile
      Niektórzy - mężczyźni racjonalni lub zranieni - ( bez uśmiechu)- nie wierzą.

      Jestem idealistką. Chciałbym mieć przyjaciela, dzeilic się odmiennym
      spojrzeniem na świat, wspierać w trudnych chwilach. Chciałbym spędzic miło czas
      bez kontekstu seksualnego.

      Nawet mój idealizm jest atakowany przez sterotypowe myślenie...rozwódka i
      przyjaciel..hmm - tu chmurka ze skojarzeniami jakie wywołuja w nas te słowa...

      Nie zgadzam się - przecież - rozwódka- to nie jest mój jedyny znak
      identyfikacyjny !!!!

      • akacjax Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:20
        Już dawno zostało ustalone (nawet tu chyba się o tym dyskutowało), że jedynym przyjacielem kobiety bez erotycznego podtekstu może być gej. No i media też to podchwyciły i pokazują.
        • bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:31
          Nie mam nic przeciwko, tylko jak go poznać smilesmilesmile
          przecież nie dam ogłoszenia
          - jesteś gejem? czy możemy się zaprzyjaźnić ?
      • rafanetka Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:23
        Można miec przyjaciela,jestem namacalnym przykładem. Nawet nie chce myśleć, ze
        go nie ma. W czasie okołorozwodowych problemów był mi wsparciem (telefonicznym,
        ale jednak). Imprezka z nim, czy to z powodu radosci czy oblewanie smutków to
        nie zapomniane wrazenie i niesamowite wnioski. Dużo mu zawdzieczam. To mój
        pierwszy chłopak (miałbyć ślub, dzieci itp, ale nie wyszło). Może to, ze
        byliśmy ze soba i wiemy, ze jako para nie dajemy rady, powoduje ze nie ma
        jakiegos pociągu fizycznego, albo jest, ale nieźle kamuflowany (nie wiem).
        Kocham, tego gościa. Tak na marginesie, poflirtowałam sobie ostatnio na gg,
        było bosko. W któryms momencie okazało się, ze nieźle się dogadujemy. Jak
        miałam problem to od razu waliłam do nie go. I wiecie co im dłużej go znam im
        wiecej z nim rozmawiam, tym mniej myśle o tym czego chciałam na początku. Już
        ta bliskość fizyczna nie jest wazna, oczekuje czegos wiecej i w mojej wyobraźni
        nie widze go już jako osobę 'cielesna' tylko kogoś kto będzie. Im dalej to
        brnie tym bardziej widzę w nim przyjaciela. Mam wrazenie że jeszcze trochę
        takich nszych pogaduszek i flirt pozostanie historią i teorią, bo będzie cos
        wazniejszego.
        • akacjax Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:34
          Ale tu chodzi o przyjaźń, która będzie czysta...bez kontekstu erotycznego kiedykolwiek w jej istnieniu.
          • bazyliada Re: Przyjaźń 15.05.07, 23:39
            akacjax napisała:

            > Ale tu chodzi o przyjaźń, która będzie czysta...bez kontekstu erotycznego
            kiedy
            > kolwiek w jej istnieniu.

            nie rozumiem
            co to znaczy "tu chodzi o..." czy to znaczy...my ludzkość uważamy,że przyjaźń
            to to i to...?????

            rafanetka czuje, że ma przyjaciela i tylko to jest ważne, to poczucie.
            • akacjax Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:06
              A skąd bierze się powiedzenie-że przyjaźń między kobietą a mężczyzną jest niemożliwa...bo zaczyna lub kończy się w łóżku?

              Oczywiście przyjaźń jest możliwa, nawet jak ma okresy erotyczne, tylko to pachnie pewnego rodzaju związkiem, a przyjaźń nie jest związkiem lecz relacją.

              • ivone7 Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:10
                a ja korzystajac z madrosci cudzych nie moich..wolalabym by przyjazn zamienila
                sie w milosc czy namietnosc, ktora wiadomo, ze kiedys sie wypali..a ona
                zostanie...
                mysle, ze nie byloby nas tak duzo na tym forum, gdybysmy przyjaznily sie
                partnerami..tak po prostu..
                • akacjax Re: Przyjaźń 16.05.07, 11:16
                  Jednak zakłądasz w takim stwierdzeniu, że przyjaźń jest bardziej wieczna, niż miłość.

                  A ja myślę, że jest tak samo przyjaźń może się skończyć z wielu powodów lub osłabić.
          • rafanetka Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:36
            Jezu, nawet w zwykłych znajomościach pojawia sie sytuacje, ża mamy dosć, ze nam
            coś nie pasi, ale odpuszczamy. Bo niby po co.Tak samo z erotyzmem, odpuszczam
            bo jest coś ważniejszego.
            • ivone7 Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:42
              alez pewnie..ja to rozumiem..ja to wiem, ze przyjazn cenniejsza od milosci..
              rozwazam czysto teoretycznie, ze moze gdybym sie przyjaznila z moim ex,
              przetrwalibysmy..a my nigdy sie nie przyjaznilismy w pelnym tego slowa
              znaczeniu, i dlatego jak wypalila sie milosc...rozstalismy sie i to w wcale nie
              fajnych stosunkach..
              pomysl czy przyjacielowi zrobilabys jakies swinstwo, zawodzilas go..raczej,
              staralabys sie porozumiec..zeby on na ciebie a ty na niego mogla liczyc

              • rafanetka Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:52
                Nigdy. przyjaciel to przyjaciel. Świństwa śa nieprzedywidywalne
                • ivone7 Re: Przyjaźń 16.05.07, 00:58
                  no wlasnie..
              • alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:18
                ivone7 napisała:

                > alez pewnie..ja to rozumiem..ja to wiem, ze przyjazn cenniejsza od milosci..
                > rozwazam czysto teoretycznie, ze moze gdybym sie przyjaznila z moim ex,
                > przetrwalibysmy..a my nigdy sie nie przyjaznilismy w pelnym tego slowa
                > znaczeniu, i dlatego jak wypalila sie milosc...rozstalismy sie i to w wcale
                nie
                >
                > fajnych stosunkach..
                > pomysl czy przyjacielowi zrobilabys jakies swinstwo, zawodzilas go..raczej,
                > staralabys sie porozumiec..zeby on na ciebie a ty na niego mogla liczyc
                >

                ivone7 przeczytałem Twojego posta i na dłużej sie zastanowiłem....faktycznie
                masz racje i słusznie zauwazylas...sami odpowiedzcie sobie czy z byłym
                mężem/żoną bylismy faktycznie przyjaciółmi?

                Można by długo analizowac czy między mężem i zoną poza milością istnieje
                przyjaźń...

                ivone7 masz racje, tez mysle ze gdybym ze swoja byłą żona przyjaźnił sie w
                pelnym tego slowa znaczeniu nie rozstalibysmy sie jak obcy ludzie....

                pozdrawiam
        • alexdelpierrro Re: Przyjaźń 16.05.07, 02:28
          rafanetka napisała:

          > Można miec przyjaciela,jestem namacalnym przykładem. Nawet nie chce myśleć,
          ze
          > go nie ma. W czasie okołorozwodowych problemów był mi wsparciem
          (telefonicznym,
          >
          > ale jednak). Imprezka z nim, czy to z powodu radosci czy oblewanie smutków to
          > nie zapomniane wrazenie i niesamowite wnioski. Dużo mu zawdzieczam. To mój
          > pierwszy chłopak (miałbyć ślub, dzieci itp, ale nie wyszło). Może to, ze
          > byliśmy ze soba i wiemy, ze jako para nie dajemy rady, powoduje ze nie ma
          > jakiegos pociągu fizycznego, albo jest, ale nieźle kamuflowany (nie wiem).
          > Kocham, tego gościa. Tak na marginesie, poflirtowałam sobie ostatnio na gg,
          > było bosko. W któryms momencie okazało się, ze nieźle się dogadujemy. Jak
          > miałam problem to od razu waliłam do nie go. I wiecie co im dłużej go znam im
          > wiecej z nim rozmawiam, tym mniej myśle o tym czego chciałam na początku. Już
          > ta bliskość fizyczna nie jest wazna, oczekuje czegos wiecej i w mojej
          wyobraźni
          >
          > nie widze go już jako osobę 'cielesna' tylko kogoś kto będzie. Im dalej to
          > brnie tym bardziej widzę w nim przyjaciela. Mam wrazenie że jeszcze trochę
          > takich nszych pogaduszek i flirt pozostanie historią i teorią, bo będzie cos
          > wazniejszego.


          tak rafanetko tylko z męskiego punktu widzenia ten gość zapewne nadal robi
          sobie nadzieje ze byc moze kiedys znowu bedziecie razem....

          Nie odbierz mojego posta źle ale przedstawiam punkt widzenia facetów,
          oczywiscie nie wszystkich, ale pewnie wiekszosci.

          Moja była żona spotykała sie co jakis czas ze swoim byłym chłopakiem...niby na
          kawe...na chwile na pogaduchy bo jak mówiła moge jej ufac a jego traktuje jak
          bardzo dobrego kolege.
          Kiedys rozmawiała z nim na gg, podszedlem i powiedziałem: dziewczyno to ze sie
          z nim kontaktujesz, ze z nim rozmawiasz na gg....on traktuje jako nadzieje ze
          byc moze kiedys bedziecie razem, nie wierzyła, poprosiłem by spytała go wprost.
          Zadala mu pytanie czy traktuje ja jak koleżanke, czy pogodził sie z faktem ze
          nie bedaa juz razem....
          Patrzylem co odpisze....lecialo mniej wiecej tak:

          wiesz....to co sie stało to sie nie odstawnie, zostawiłas mnie i kropka,
          chciałbym byc Twoim przyjacielem, chciałbym sie z Toba spotykac co jakis czas
          jesli pozwoli na to Twój mąż a czy robie sobie jakies nadzieje? kto wie moze
          kiedys.....itd itd

          po tej rozmowie zerwala z nim kontakt pomagając mu, po jakims czasie przestal
          myslec o mojej zonie, znalazł sobie inna dziewczyne niedługo pozniej sie
          pobrali.

          Niestety faceci postrzegaja pewne sprawy inaczej niz kobietysmile a nadzieja jak
          powie wam wiekszosc umiera ostatniasmile
    • emde74 Re: Przyjaźń 16.05.07, 09:12
      ja w ogólę traktuję związek oparty na przyjaźni jako coś wyjątkowego. dlatego
      mam tylko jedną przyjaźń i to postaci damskiej. reszta to bliscy znajomi.
      bardzo bliscy, ale znajomi.

      miałam w swoim życiu kilku bliskich znajomych facetów, gdzie nie działała
      chemia, więc nie było mowy o podtekście seksualnym. i można powiedzieć, że byli
      jak przyjaciele. rozmawiali, wspierali, ganili, pomogli przenieść meble i
      podwieźli w razie potrzebysmile dlatego wierzę.

      owszem, jak ma się stały związek, to przyjaźń z płcią odmienną jest podejrzana,
      wymaga zaufania. ale możliwa. pogadać można i ze stałym partnerem i z
      przyjacielem. rozmowa ze stałym partnerem może przybierać wymiar emocjonalny, a
      z przyjacielem racjonalny. dobrze czasem spojrzeć na sprawę z obu punktów
      widzenia.
    • erzsi Re: Przyjaźń 16.05.07, 09:20
      Od 12 lat przyjaźnię się z chłopakiem, z którym byłam w czasach licealno-
      wczesno-studenckich, a znamy się od 15 roku zycia smile. Ja w międzyczasie wyszłam
      za mąż i urodziłam 2 dzieci, on po dziś dzień jest kawalerem i pewnie tak
      zostanie wink. Nigdy się na nim nie zawiodłam, był przy mnie w najtrudniejszych
      momentach życia, bardzo pomógł mi kiedy moje małżeństwo leglo w gruzach. Mój
      mąż wiedział doskonale o naszej przyjaźni, tolerował ją, być może było mu
      łatwiej, bo mój przyjaciel mieszkał jakieś 300 km ode mnie i widywaliśmy się
      rzadko, zawsze za wiedzą lub w obecności męża. W naszych relacjach nie było
      niczego, co musiałabym przed nim ukrywać.
      Nie da się ukryć, że chłopak mi się podoba i wzajemnie, ale znamy się jak łyse
      konie i oboje dobrze wiemy, że on nie nadaje się do związków, a ja do seksu bez
      zobowiązań wink. Pod tym względem rożnimy się bardzo.
      Być może ta świadomość i szczerość do bólu chroni nas przed pójściem do łożka.

      • aron95 A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 11:30
        Widywalibyście się codziennie ?
        • erzsi Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 12:33
          nie codziennie, ale zapewne też częściej niż 2 razy w roku smile.
        • marie.walewska Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 18:04
          O czym myslisz Aronie pytajac sie czy widywaliby sie codziennie? Ma to wplyw na jakis znaczacy
          parametr przyjazni? Ja tego nie odczuwam. Z 4 moich przyjaciol jedego widuje czesto pare razy w
          tygodniu, a drugiego raz na poltora roku. Zarowno z jednym jak i z drugim czuje sie blisko
          zaprzyjazniona.
          I na marginesie - zaden z tych panow nie jest gejem. Najdluzsza stazem przyjazn trwa juz ponad 20
          lat. Nigdy nie wyladowalismy razem w lozku i watpie, zeby tak sie stalo w przyszlosci - mamy do siebie
          nawzajem zbyt wiele szacunku, zeby pojsc na one night stand i zbyt dobrze sie znamy, zeby nie
          zdawac soebie sprawy, ze jako para nie przetrwalibysmy dlugo razem.
          • misbaskerwill Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 20:52
            marie.walewska napisała:

            > O czym myslisz Aronie pytajac sie czy widywaliby sie codziennie? Ma to wplyw na
            > jakis znaczacy
            > parametr przyjazni?

            Ma - częstsze narażenie na pokusęwink

            Ale bardzo mądre, jest to, co piszesz o szacunku, które nie pozwala na skok do
            łóżka, mimo, że czasem...wink.

            I jeszcze jedno - ważny jest też fakt, że to najprostszy sposób, by przyjaźń
            zabić, a po czymś takim wolałbym nie patrzeć w lustro...
            • bazyliada Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 16.05.07, 22:21
              Wygląda na to, że życie byłoby dużo prostsze gdyby nie istniało łóżko, które
              kusi smilesmilesmile

              cieszę się, że są osoby, które doświadczają przyjaźni damsko-męskiejsmile

              • marie.walewska Re: A gdyby mieszkal bliżej ? 17.05.07, 10:49
                Mis! Pokusa pokusa, ale jest jeszcze rozum. Co dla mnie wiecej znaczy - to, ze tu i teraz zrobilo sie
                jakos dziwnie tesknie i blogo, ze swiece w knajpie sie pala i ze muzyka taka energetyzujaca, czy tez to,
                ze za kilka dni/tygodni/miesiecy jak zadzwonie do tego goscia i powiem, ze trzeba moja mame
                zawiezc do szpitala, to wyskoczy w gaciach z lozka innej kobiety i poswieci tyle czasu ile bedzie trzeba,
                tak jakby to byla jego wlasna matka? Szacunek i rachunek zyskow i strat smile Ja po prostu nie wierze w
                frienship with benefits. Benefity zdecydowanie utrudniaja przyjazn smile Istnieje natomiast cos co francuzi
                nazywaja amitie amoureuse (zakochana/podkochujaca sie przyjazn) i w moim przypadku chyba kazda
                koedukacyjna faza przechodzi przez taka faze - zafascynowania, zachwytu, rozczulenia ta druga
                osoba. Wtedy bardzo sie przydaje rozroznienie pomiedzy kochac sie w kims, a kochac kogos smile A jak
                juz dochodze do fazy, ze mojego przywiazania do przyjaciela nie mozna nazwac inaczej niz miloscia,
                to juz znamy sie tak dobrze, ze pojscie do lozka byloby na granicy kazirodztwa big_grin
                To wszystko troche z przymruzeniem oka, ale trudno tak w kilku zdaniach opowiedziec jakas gleboka
                prawde o sobie i swoim przezywaniu.
                A tak zupelnie serio to nie wiem, jakby wygladalo moje zycie teraz bez tych panow smile Gdzie bym byla,
                gdyby nie te uzdrawiajace kopy w d... co jakis czas. No i te wszystkie "plany rozwiazania problemow" -
                uwielbiam meskie podejscie, ktore zamiast wysluchac do konca zalow od razu tworzy sztab kryzysowy.
                Jak juz kompletnie nie wiem co mam robic, to najpierw wyzalam sie przyjaciolce, bo wtedy moge
                zwerbalizowac problem, a potem ide do przyjaciela i czekam na jakas racjonalna rade smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja