01.06.07, 19:09
Zagladałam na to forum jakiś czas temu. Mało się odzywałam ale trochę zawsze.
Nie wyjawiłam nigdy dlaczego się rozwodzę. Teraz powiem - mój były mąż jest
gejem. Oświadczył mi się , mówił że mnie kocha a jest GEJEM. Wmawiał mi że to
ja mam problem, mówił że, to moja wina, bo ja nie jestem atrakcyjna. Wypierał
się nawet wtedy gdy pokazałam mu dowód. Owszem przyznal sie ze spał z mężczyzą
ale to przeze mnie(!), bo to ja wystąpiłam o rozwód. Ostatnie dwa - trzy lata
dla mnie było koszmarne. Czułam się jak bym była wariatką. Podjelam decyzję o
rozwodzie nie mając nic - nawet pracy. Musiałam - małżeństwo mnie niszczyło-
ale to przeszłość. Mam obecnie SWOJE mieszkanie, pracę, za dwa tygodnie
ostatnią ( mam nadziejęsmile) ostatnią rozprawę. Poskładałam moje życie na nowo.
Tylko gdzieś tam w środku , głęboko tłucze się taaki kompletny brak zaufania
do ludzi. Zniszczył go moj byly. Pogodziłam się z moją samotnością tylko
czasem taki żal mi ściska serce...
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: spowiedź 01.06.07, 19:16
      Bardzo smutna jest Twoja historia i bardzo z Toba wspolczuje.
      Ale nie odsadzałabym jego od czci i wiary - myślę, ze usilowal walczyc ze swoja
      orientacją,ze jej nie akceptuje, i stad to wszystko.
      • anula36 Re: spowiedź 01.06.07, 19:26
        ale czy naprawde w ramach tej walki trzeba wmawiac kobiecie ze to JEJ wina?
        • tricolour Hm... a ile znasz osób... 01.06.07, 19:28
          ... które potrafią jasno powiedzieć "to moja wina"?
        • izasobol Re: spowiedź 01.06.07, 19:30
          Oczywiscie że trzeba - bo to nie ze mną jest cos nie tak, tylko wszyscy wokół
          są winni - tak to działa i w innych przypadkach... np. piję bo jesteś złą
          żoną... no bo przecież inaczej nie miałbym powodu. Czuj sie winna to sie nie
          domyślisz że to ja jestem be...
        • nangaparbat3 Re: spowiedź 01.06.07, 19:31
          anula36 napisała:

          > ale czy naprawde w ramach tej walki trzeba wmawiac kobiecie ze to JEJ wina?

          Mnie sie wydaje, ze cale zlo, jakie czynimy innym ludziom czy w ogole zywym
          istotom, jest pochodną naszej walki z samym soba.
          I oczywiscie, ze w ramach tej walki TRZEBA wmawiac zonie, ze to jej wina -
          zeby chronic własny obraz normalnego mężczyzny. Ja jestem OK - to ty jesteś nie
          taka jak trzeba.
          Przeciez ten schemat praktykujemy wszyscy na okragło.
      • la.loba Re: spowiedź 01.06.07, 19:51
        Nie odsądzam go od czci i wiary. Potrafimy rozmawiać ze sobą jak normalni
        ludzie. On bardzo dba o naszą córkę, nie zaniedbuje jej. Tyle że, ja się czuję
        tak mocno skopana, że mam ochote czasmi kogoś kopnąć tak mocno, z calej siły-
        ale tylko czasami...
    • marieta_makieta Re: spowiedź 01.06.07, 19:47
      La.lobo, bardzo Ci współczuję. Mam nadzieję, że jednak spotkasz na swej drodze
      ludzi, którym będziesz mogła zaufać. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam.
    • ivone7 Re: spowiedź 01.06.07, 20:38
      wspolczuje bardzo...ale powiem ci choc to cie nie pocieszy ze to wcale nie
      takie rzadkie...
      w naszym tolerancyjnym kraju ciezko sie do tego przyznac..nawet przed samym
      soba..a przeciez tak latwo powiedziec..nie kochamy sie bo ty gruba,
      nieatrakcyjna, brzydka...
      w srodku masz straszne spustoszenie...istny sajgon...
      skoro masz prace, mieszkanie...zajmij sie soba, pojdz na terapie...samej bedzie
      ci ciezko sie z tego pozbierac...
      po czyms takim z jednej strony trudno zaufac...a z drugie latwo zaufac komus
      komu nie warto...bo zaakceptowal, bo pozada...
      strasznie ciezka sprawa...dlatego ja mowie precz z homofobia...to naprawde
      krzywdzi ludzi...
      pozdrawiam
      • la.loba Re: spowiedź 01.06.07, 20:54
        Dziekuję za wsparcie wszystkimsmile Miło czasem usłyszeć coś pozytywnego. ( Od
        bylego teścia usłyszałam,że mam "trwać" bo jestem matką i powinnam się poświęcić
        ze względu na wszystko) Na terapii byłamsmile Dzieki niej umiem juz powiedzieć ze
        to przez niego sie rozpadlo i ze to nie jest moja wina i przebaczyc mu, bo wiem
        ze w pewnym sensie on ma duzo gorzej niz ja.
        • pszczolkalodz Re: spowiedź 01.06.07, 21:07
          powiem Ci jedno, nie jestes jedyna... i trzymaj sie, prosze. Idz na terapie ona
          da ci pewnosc siebie, nie bedziesz szukala " na oslep" potwierdzenia w innych
          oczach swojej kobiecosci.... bo jestes fantastyczna, cudowna kobiete. Pamietaj
          to nie Twoja wina, ze Twoj ex nie umial przyznac sie do swojej orientacji,
          takie dostal wychowanie, niestety. Ty cierpisz, ale pozwol sobie pomoc..,
          przytulam Cie goracosmile)
    • sbelatka Re: spowiedź 01.06.07, 21:54
      Tak sie zastanawiam - czy fakt posiadania męża geja jest gorszy czy leszy - od
      męża zdrajcy, alkoholika, sadysty...

      zastanawiam sie - i nie wiem..

      mysle, że w wiekoszości z nas nasi partnerzy, czy raczej życie z nimi, ich
      zachowania, dokonali spustoszen z ktorych sie podnosimy- wolniej albo szyciej,
      łatwiej lub trudniej, sami lub pzry pomocy terapeutów...

      szkoda, że takie rzeczy w ogole nam sie w życiu zdarzyły i że zdarza sie
      kolejnym setkom czy tysiącom kobiet i mężczyzn..

      ale wiele/wielu z nas ma jeszcze szanse na swoje nowe szczęscie
      bez wzgledu na to co dzialo sie w naszym życiu wczesniej...

      i mozliwe, że to jest własnie w żYCIU takie piekne - że żona geja, żona
      pozrucona dla młodej dupy, zona upokarzana czy maltretowana może któregoś dnia
      powiedziec - czuje sie szczęsliwa...

      i tego Tobie, sobie i nam wszystkim tutaj zycze..
    • fankaaa Re: spowiedź 01.06.07, 23:03
      Masz rację ! To rzeczywiście piękne ! (to do mojej przedmówczyni) Sama się
      czasem zastanawiam, jak to możliwe że jestem na ogół dość szczęśliwym
      człowiekiem, a czasem nawet bardziej niż ludzie dokoła mnie, którzy
      teoretycznie powinni mieć więcej powodów do szczęścia. Ale takie myślenie nie
      ma sensu, bo jak wiadomo poczucie szczęścia ( czy raczej głębokiej satysfakcji
      z życia) lub brak takiego poczucia nie bierze się z warunków zewnętrznych,
      tylko z naszego sposobu reagowania na nie.
      Ale nie o tym chciałam... .
      Mąż gej czy nie gej zachowuje się perfidnie wpuszczając najbliższą osobę w
      kanał poczucia winy. I jasne, robi tak wiele osób - tylko czy to oznacza,że
      mamy przyjąć taki stan za naturalny ?
      Mogę sobie trochę(bo pewnie nie całkiem)wyobrazić jak Ci było trudno, zanim
      cała sprawa wyszła na jaw. Oraz jak było potem. Chciałam tylko -absoltnie nie w
      ramach usprawiedliaiania Twojego exa - powiedzieć,że nie wszystko co mówił od
      początku musiało być kłamstwem. Inna orientacja to jednak ciągle świadomość, do
      której nie każdy jest gotów się przyznać - przed sobą. Próbują więc
      żyć "normalnie" i jakoś funkcjonować w ramach powszechnie akceptowanych
      struktur.
      Ale się nie udaje.
      Może więc nie było do końca tak,że cynicznie Cię oszukał i wykorzystał. Może po
      prostu jemu też nie udało się oszukać natury.. .
      • mary171 Re: spowiedź 02.06.07, 17:40
        Przytulam Cie mocno.Ja sama jeszcze staram sie pogodzic z faktem ze maż
        zostawił mnie isyna dla innej (tez sie wypiera).Ale wiem co czujesz . Trzymajmy
        sie.
    • aron95 Jest jeden plus 03.06.07, 09:35

      A mianowicie nigdy by Cie nie zdradził z inna kobietą .
      Tak sobie myślałem nad tym i ja bym raczej nic nie miał do partnerki która kocha
      się z kobieta . Miło by bylo popatrzec .

      Ale dziecku jak to wytłumaczyc ? Tata Teletubiś ?
      • fankaaa Re: Jest jeden plus 03.06.07, 11:07
        Bardzo zabawnesmile
        A propos teletubisiów, to właśnie zobaczyłam w niemieckiej gazecie ilustrowaną
        analizę postaci kreskówek pod kątem orientacji seksualnej. Powołują się
        oczywiście na watpliwości polskiego rządu i robią sobie ogólnie niezłą zabawę.
        Wniosek: niewykluczone,że prawie wszytkie pary bohaterów filmów rysunkowych to
        geje.
      • la.loba Re: Jest jeden plus 03.06.07, 11:38
        wiesz .... ja jakos nie mialabym ochoty patrzec jak mój mąż kocha się z innym
        facetem. A zdrada to zdrada. Nie ważne z kim.
        • pszczolkalodz Re: Jest jeden plus 03.06.07, 12:04
          jestes bardzo dzielna, moge sie tylko domyslac co przechodzilas, jakie
          upokorzenia, jak bardzo czujesz sie oszukana. Bardzo dobrze ze chodzilas na
          terapie. W naszej mentalnosci jest takie oczywiste jest ze jak facet zdradza to
          z kobieta, a nie musi tak byc. Pisalas ze macie corke, jak ona to przyjela? jak
          to jej powiedzialas? badz powiedzieliscie? Wiesz schemat mozgu jest taki ze sam
          wypiera prawde, woli obwinic kogos, najlepiej i najlatwiej najblizsza osobe i
          tak sie dzieje ze wszystkimi ludzmi, ze szukamy wytlumaczenia swojego
          zachowania. Co oczywiscie nie umniejsza oszustwa Twojego meza. Zdrada to
          zdrada. Mam jescze jedno pytanie czy przebadalas sie ginekologicznie? Mysle ze
          powinnas koniecznie to zrobic. Trzymaj sie cieplutko i pisz jak najwiecej.
          Jedno co moge Ci powiedziec to to ze jestes bardzo dzielna i przytulam Cie
          cieplutkosmileTeraz bedzie tylko lepiej, prosciej... sloneczniej
          • la.loba Re: Jest jeden plus 03.06.07, 17:51
            Dziekuję za slowa pociechy nie tylko Tobie ale i całej reszcie ,ktora bardzo
            życzliwie podeszła do mnie.
            Co do badania gin. - mam zwyczaj , jak do dentysty chodzic raz do roku na
            przeglad , tak dla pewosci, wiec wiem , ze jestem czysta.
            A co do córki- ma 6 lat i nie wie co to rozwód, na razie wie , że mama i tata
            nie mieszkają razem. Stramy oboje z exem aby jak najmniej odczuło rozstanie.
            Nawet przez to psycholog w RODK mial "pretensje" że dziecko jest nieświadome
            rozwodu, bo jak się pytał córki (miala pokazać jak rodziców kocha) -okazało się
            że kocha nas oboje jednakowo.
            • fankaaa Re: Jest jeden plus 03.06.07, 22:10
              Jakiś dziwny ten psycholog. Odpowiedź Waszej córki świadczy o tym, że
              zachowaliście się najlepiej jak można. To bardzo dobrze,że kocha Was oboje i ma
              świadomość,że oboje ją kochacie. Nie wiem, na ile jest to zasługa Twojego Exa,
              ale Twoja nie ulega kwestii. Dzieci,które są przez rodziców "indoktrynowane" i
              nastawiane wrogo wobec tego drugiego, mają problem z odpowiedzią na takie
              pytanie. Czują, że powinny być po czyjeś stronie. Jest szansa, że mała nie
              ucierpi tak bardzo. Bardzo Cię pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka