Etapy procesu pożycia

03.06.07, 19:45
I etap - podobno trwa 18 miesięcy /mawiają na niego zauroczenie/.
Często zapadają w tym czasie decyzje o złożeniu podpisu w USC/

II etap - nadzieje i marzenia ,że wszystko będzie dobrze, bo ja przecież się
staram/
Na tym etapie, zwykliśmy pobłażać wszystkie wady tej drugiej osoby/

III etap - szara rzeczywistość

IV etap - czas kryzysów,wady dają nam w kość

IV etap - rozczarowania i utrata nadzieji

V etap - bilans zysków i strat / jeśli bilans wychodzi na zero, bądz ujemnie
nie ma czego żałować/

VI etap - cały ciąg zdarzeń poprzedzający zerwanie / stopień zależy od naszej
wytrzymałości, poziomu umiejętności komunikacji i zacietrzewienia/

VII etap - ból rozczarowania ,żal i poczucie krzywdy zmarnowanych lat /
najcześciej uwidacznia się pod postacią wściekłości ukierunkowanej do sprawcy/

VIII etap - przewartościowania/ najczęściej rodzaj "samotnej wyspy" czas i
pobyt na niej zależy od naszych wewnętrznych predyspozycji w jakim tempie
układamy nasze własne potrzeby/

IX etap - paradoks? - poszukujemy nowego związku / w naszym mniemaniu
bardziej dojrzałego ? Głębszego? Nas wartościującego?

Hmm ... jasne ale mogę się tu mylić


    • libra22 Re: Etapy procesu pożycia 03.06.07, 19:56
      To w sumie małżeństwa zawarte w okresie "niepoczytalności zakochania" powinny
      byc uniewaznianewink

      VII etap - ból rozczarowania ,żal i poczucie krzywdy zmarnowanych lat /
      najcześciej uwidacznia się pod postacią wściekłości ukierunkowanej do sprawcy/

      Przypomniało mi się, że mój (nota bene całkiem inteligentny i fajny) mąz w
      zeszłym roku powiedział mi, że mu zycie zmarnowałam. Tym oczywiscie, że za
      niego wyszłamsmile Choc te naście lat temu baaaardzo tego chciał. Młodość i
      miłość to jednak głupia jestwink
    • inseg Re: Etapy procesu pożycia 11.06.07, 17:40
      Podczytuje sobie niektóre tematy .. patrząc na te etapy, łatwiej jest mi Was
      zrozumieć smile
      • misbaskerwill ale ja nie rozumiem... 11.06.07, 18:39
        inseg napisała:

        > Podczytuje sobie niektóre tematy .. patrząc na te etapy, łatwiej jest mi Was
        > zrozumieć smile

        Po co Ci to?
        Każdy człowiek to oddzielne uniwersum.
        Wielu z nas rozstało się z wieloletnim partnerem albo dlatego, że jej/go nie
        rozumiało, albo dlatego, że w końcu zrozumiało i tym się przeraziło...

        Choć jesteśmy w jednym, forumowym worku, każdy człowiek jest bardzo różny.
        Ale możesz to odkryć dopiero poznawszy kogoś z bliska, a nie siedząc w
        bezpiecznej odległości za klawiaturą.

        A te etapy nie mają zastosowania... ani do zakonnic, ani do Liz Taylor. Ani do
        99% ludzi.
        Może statystycznie są słusznie, jak wiele teorii.

        Ale statystycznie to co drugi człowiek może urodzić dziecko.
        Lub utopić się w rzece o głębokości 15 cm.
        • phokara Re: ale ja nie rozumiem... 11.06.07, 18:41
          No tak.
          Piąty whiskacz. Jak w mordę.
      • aron95 Re: Etapy procesu pożycia 11.06.07, 23:08
        inseg napisała:

        > Podczytuje sobie niektóre tematy .. patrząc na te etapy, łatwiej jest mi Was
        > zrozumieć smile

        Dlaczego napisalaś " Was" nie jestes rozwódką ???
    • e07 Re: Etapy procesu pożycia 11.06.07, 22:49
      Najgorzej, jak te etapy przebiegają nierównolegle, np. u niego znacznie
      szybciej: mąż jest na etapie nr 9, a żona na 4'.
      • akacjax Re: Etap kolejny 11.06.07, 22:56
        X- Forum R..i co dalejsmile
        • inseg Re: Etap kolejny 12.06.07, 23:06
          czyli co dalej ?
    • tricolour Najlepszym sposobem przewidywania przyszłości... 11.06.07, 23:00
      ... jest jej kształtowanie.

      Twoje etapy, to opis zaplanowanej bierności i stąd gówno.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja