Dodaj do ulubionych

wróciłam do Was, witam ponownie

05.07.07, 08:51
Witam serdecznie,

bywałam tutaj często ponad 2 lata temu, wtedy forum zaczynało, a teraz juz
ponad 100000 smile brawo, choć pewnie lepiej by było, gdyby takie forum nie było
potrzebne...ale dobrze, ze jarkoni takowe założył...
Wróciłam, bo znów stoję przed decyzją o rozwodzie, ponad 2 lata temu tez tak
było...ale potem dałam sznsę R, bo Mała miała akuat pierwsze urodziny, bo
Dzień Ojca, bo 2 rocznica ślubu i R wrócił...ale ten powrót był trudny, ale
raczej nie jego powrót tylko to późniejsze życie przez te 2 lata (bywały
oczywiście fajne i miłe momenty, ale było ich zdecydowanie ZA MAŁO), te 2 lata
to walka o codziennośc, o każdą rozmowę, o chwilę dla dziecka, by R był ojcem,
mężem. NIestety nie udało się, R twierdszi, ze jest fair, bo nie ma kochanki,
pracuje itd, ale to przecież za mało do bycia w codzienności, tym bardziej,
ze jest cudowna 3-latka, nie m aradosći, przytulenia, nic, bycie obok siebie i
moje codzinne wieczorne płacze....mam dość walki o chwilkę rozmowy, a i tak to
telewizor jest ważniejszy, dośc próś, by zajął się M, wziął na spacer itp.
wracam, nastawiam się duchowo do walki o wolność i wreszcie normalność, na
spokojnie po wakacjach wnoszę pozew, teraz układa to sobie wszystko, spisuję
te 2 lata, i nabieram dystansu...
witam zatem serdecznie i "starych" i nowych forumowiczów.
Moje "stare" wątki pewnie gdzieś są w archiwum

Anna
Obserwuj wątek
    • 13monique_n Re: wróciłam do Was, witam ponownie 05.07.07, 08:57
      Witaj. Pamiętam trochę twój nick, Ty pisałaś, kiedy ja byłam "czytaczem".
      Przykro mi, że Ci nie wyszło. Ale dobrze jest wiedzieć, że ludzie podejmują
      próby i nie oddają związku "zbyt łatwo".
      Jak to mawiał wtedy bezecny - siadaj, rozgość się.

      A co do prób naprawy - strasznie znajomy opis. Na szczęście już bardzo odległy.
      • jarkoni Re: wróciłam do Was, witam ponownie 05.07.07, 20:05
        a tak a propos, brak mi bezecnego, belfra jednego spod zachodniej granicy..
        • amws Re: wróciłam do Was, witam ponownie 05.07.07, 21:01
          rzeczywiście barak bezecnego...
          ale to dobrze świadczy, że jest to ...potem oby szczęśliwie smile
    • aron95 Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 09:00
      A jakieś konkretne zarzuty wobec R masz ?
      • rozwodnica Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 09:59
        Aron uwielbiam Ciebie i Twoje kubły zimnej wody.
        No faktycznie, facet nie pije, nie bije, forsę przynosi i już jest ok.
        A kobieta po prostu budzi się pewnego dnia, stwierdza że mąż jest be i się
        rozwodzi.
      • amws Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 10:02
        co masz na myśli aron?
        czy to, ze nie pije, nie bije, nie ma kochanki? tylko takie muszą być argumenty?
        mam inne zarzuty, niezgodność, niedojrzałość, inne wartości, nie zajmowanie się
        dzieckiem, rozrzutność, hazard, brak zaufania, wsparcia itp itd, to za mało?
        • amws Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 10:17
          hm...
          to nie jest tak, ze nagle obudziłam sie i stwierdziłam, R jest bee
          to decyzja sprzed grubo ponad 2 lat, potem zawieszona sprawa rozwodowa, bo R
          prosił, dałam szansę i ...R tej szansy nie wykorzystał.A ja mam dość codziennego
          płaczu, nerwów i ciągnięcia samej tego wszystkiego , bo nic mi z nim nie jest
          lepiej, ani lżej, zzero wsparcia, pomocy, nawet w takiej codzienności, nie ma
          rozmowy, bliskości, jest walka o każde słowo i normalność...
          • 13monique_n Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 10:21
            amws napisała:

            > hm...
            > to nie jest tak, ze nagle obudziłam sie i stwierdziłam,
            Spokojnie. Nie tłumacz tego. Naprawdę czasem pewnych spraw się nie wyjasni. A
            wierz mi, że ocena "nie pije, nie bije" dla wielu bywa jedyna do uznania
            małżeństwa za udane.
            I wierz mi, że tacy ludzie nie pojmą też, że to nie nuda Cie pchnęła do takiego
            kroku. Krok bolesny, szansę wykorzystałaś. Boleć jeszcze będzie, ale złudzeń
            juz nie będziesz miała. Trzymaj się.
        • aron95 Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 11:23
          amws napisała:

          > co masz na myśli aron?
          > czy to, ze nie pije, nie bije, nie ma kochanki? tylko takie muszą być argumenty
          > ?
          > mam inne zarzuty, niezgodność, niedojrzałość, inne wartości, nie zajmowanie się
          > dzieckiem, rozrzutność, hazard, brak zaufania, wsparcia itp itd, to za mało?


          W pierwszym poście za mało napisałaś o powodach rozstania . Teraz też konkretów
          nie podajesz . Wydaje mi sie że przesadzasz .
          Problem jest ale aby od razu rozwód ?
          • amws Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 11:32
            oj, aron na pewno nie przesadzam...
            gdybym przesadzała, to bym sie R nie przejmowała, i nie wylałabym tylu łez...
            • aron95 Re: Hm nie płacze z Tobą 05.07.07, 11:39
              Cóż, Twoje życie, Twój wybór .
            • jarkoni Re: amws 05.07.07, 19:52
              amws, pamiętam Cię bardzo dobrze..
              Sam nie wiem czy to dobrze, że znów tu jesteś.
              Ale jedno musisz wiedzieć na pewno: ekipa forum trochę się zmieniła, ale ludzie
              wciąż super..
              Pozdrawiam Cię bardzo
    • magda210682 Re: wróciłam do Was, witam ponownie 05.07.07, 10:23
      Wszystko wazniejsze tylko nie to co trzeba.... Wiem...
      • sbelatka Re: wróciłam do Was, witam ponownie 05.07.07, 23:13
        Nie wiem..jak jest NAPRAWDE w Twoim zyciu

        i tak zawsze opowiadamy innym jedynie SWOJA HISTORIE

        ale jestem pewna, że wielu/wiele myślało, że trawa na innych pastwiskach jest
        dużo zieleńsza..
        z bliska - róznie to bywa
        czasem faktycznie zieleńsza jest
        ale często nie..

        ale zdaje sie, że jestes mloda jeszcze bardzo
        to może faktcznie przed Toba druga szansa...

        powodzenia
        • amws Re: wróciłam do Was, witam ponownie 06.07.07, 08:31
          ja jak na razie nie zamierzam sie przekonywać nad "zielonością" innych pastwisk,
          oj nie...
          ale wiem, ze na tym padole nie zamierzam iść dalej z tym człowiekiem, ot tyle.
          koniec.kropka.
    • julka1800 Re: wróciłam do Was, witam ponownie 06.07.07, 22:04
      Tak, pamietam Twoj nick, nie pamietam historii, ale to co piszesz... nie ma
      idealów, jestesmy tylko ludzmi. Z zaletami ale tez wadami. Rozumiem, ze te dwa
      lata byly decydujace i ze decyzja podjeta.
      Napisze tak: szkoda...
      smile
      • jarkoni Re: wróciłam do Was, witam ponownie 07.07.07, 02:13
        amws uważaj, poza Tobą wrócił też niejaki plathess, może być wesoło..
        Jak ja się cieszę, że tu jest taki jeden twardy facet co mówi co myśli, czyli Tri.
        Plus marek-gazeta i miś.. Damy radę
    • akacjax Re: wróciłam do Was, witam ponownie 07.07.07, 13:40
      Witam Cię, nik pamiętamsmile
      Smutne to, co piszesz. Nikt z nas nie cieszy się, gdy komuś się nie udaje, bo wiemy, co to znaczy.
      Zapytam tylko: m. obiecywał zmiane, prosił o kolejną szansę..a co konkretnie chciał zrobić, by poprawić relacje? Pewnie na obietnicach się skończyło, nie było działań...a może się mylę?
      Czy on zgadza się na rozwód?
      • amws Re: wróciłam do Was, witam ponownie 09.07.07, 09:43
        witam, rzeczywiście były tylko słowa obiecujące poprawę, działania zmieniające
        relację i rzeczywistość - żadne... i to jest przykre, że pomimo danej szansy R.
        jej nie wykorzystał, te 2 lata utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, ze nie warto.
        A to, że każdy ma wady i zalety wiem, bo sama też takowe posiadam, ale tu nie
        chodzi o wady, tu chodzi o całokształt i codziennośc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka