pomimo1
17.07.07, 13:29
kur**** ja pier*** za***tego dziada kalwaryjskiego z krzywym nosem.
ja juz nie mogeeeeeee.
chce sie wyprowadzić w kosmos......
jak najdalej
cudny tata dzisiaj:
a) gdy jestem w delegacji, a dziecko ma opiekunke zadzwonil i kazal do siebie
dziecku przyjsc (bez uzgodnienia ze mna)
b) na moj spokojny i rzeczowy telefon, że prosze, by ustalal te kwestie ze mna
odpowiedzial,ze mam sie odczepic , ze go nekam telefonami i smsami
c) siedzi w domu i nie pracuje (odpoczywa po rejsie) od poczatku maja do
wrzesnia i zamiast na czas mej pracy zajac sie w dzien synem dziś zaproponowal
wyslanie go na obos z obcymi dziecmi (syn nie chce). Dodam,ze jest w wakacje
pierwszy raz od kilku lat w kraju. Dodam - zaproponowal wspolna oplate za ten oboz
d) na moje oburzenie, ze synowi obiecywal wspolne wakacje, ze zadam ustalania
wczesniej ze mna terminow wizyt dziecka u niego odpowiedzial :ZMIEN LEKARZA
( chodzilam do psychologa po rozwodzie,po tym, jak mnie przeczołgał w
malżeństwie jak szmate)
e) mial go wziac na czas mojego wyjazdu, ale nie potwierdzil tego,wiec wzielam
opieke (moja kolezanka), a ten sie rzuca
ja juz nie daje rady, naprawde.
powiedzielam,ze w poniedzialek skladam pozew o ustalenie regularnych terminow
wizyt na czas jego obecnosci w kraju.
synowi ani jednego zlego slowa o tacie przy tej sytuacji nie powiedzialam.
8 mcy po rozwodzie, a tu dalej takie emocje, moj placz i zlosc. ja juz nie
mogeeeeeeee.
pomocyyyy