07.08.07, 14:20
Kiedyś pisałam tutaj rozpaczliwe wąty. Zbieg różnych okoliczności i
Wasze wsparcie dały mi odwagę, aby złożyć wniosek o rozwód.
Sprawa nabrała toku po opłaceniu wpisu. Mąż przeraził się tego, jak
powaznie o tym myślę i jak szybko może stracić rodzinę. Zasugerował
naprawę, złgłosił chęć udziału w terapii.... zawiesiliśmy
postępowanie rozwodowe.
Od tego czasu było rożnie. Trudno, cholernie trudno. Mąż po
pierwszym spotkaniu zrezygnował z terapii małżeńskiej, chodziłam
sama. Psycholog uświadomila mi, że oboje musimy chcieć. Od tego
czasu chyba z 6 razy, mniej więcej co miesiąc, potem co dwa
miesiace, pisałam wniosek o odwieszenie postępowania. Ale nie
wysyłalam. Coś się przełamało, cos zaczęło zmieniać. Mąż nie chce
stracić mnie, nie chce stracić syna, chyba coraz lepiej rozumie, o
co mi chodzi. Czuję, ze wychodzimy z tej czarnej dziury...i będzie
dobrze. Oczywiscie zdarzaja się burze, awantury, nerwy, ale to
wszystko z jakąś pewnoscia w tle, ze chcemy być razem.
Zobaczymy jak bedzie dalej.
Tymczasem sąd przysłął mi decyzję podjetą z urzędu, że umarza
postępowanie. OK.
Mam tylko pytanie, co w takiej sytuacji z wpisem 600 zł? Przepada?
A niech tam, nawet jeśli przepada, to warto było.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.
Obserwuj wątek
    • alfika Re: :)))))) 07.08.07, 14:42
      ale się cieszę smile)))))))
      naprawdę - gratuluję i trzymam kciuki bardzo mocno!!!!
      • tictac11 Re: :)))))) 07.08.07, 15:14
        Dziękuję alfika smile
    • z_mazur Re: :)))))) 07.08.07, 14:44
      Opłata nie przepada, dostaniesz zwrot z sądu.

      A tak swoją drogą, to aż mi się nie chce wierzyć, w to że jednak się
      dogadujecie. Pamiętam Twoją historię. Szczerze mówiąc nie myślałem,
      że w jakikolwiek sposób się porozumiecie. Smuci mnie mój sceptycyzm.
      Dla mnie ta historia to wyjątek potwierdzający regułę.
      • tictac11 Re: :)))))) 07.08.07, 14:49
        Dziękuję za odpowiedź smile
        Sama w to nie wierzyłam. Ale jednak, sprawa potrzebowała widac
        czasu. Oczywiście nie jest różowo, ale najważniejsze, ze nie umarło
        to co było między nami na początku.
      • alfika Re: Z mazur :)))) na litość... :)))) 07.08.07, 15:09
        nie istnieje wyjątek potwierdzający regułę smile wyjątek PRZECZY
        regule, tu akurat wystarczy odrobina logiki wink
        • z_mazur Re: Z mazur :)))) na litość... :)))) 07.08.07, 15:55
          Alfika czyżby obce Ci było dosyć popularne powiedzenie:

          "Wyjątek potwierdzający regułę"?

          LOGIKA tego powiedzenia, jest taka, że każda reguła ma wyjątki, jeśliby ich nie miała nie byłaby regułą, tylko prawem. W tym znaczeniu "wyjątek" potwierdza regułę właśnie dlatego, że jest od niej wyjątkiem.
          • alfika Re: Z mazur :)))) na litość... :)))) 07.08.07, 17:53
            jest mi na tyle nieobce, że wręcz dało się znaleźć nieziemski brak
            logiki w owym powiedzeniu wink)))))))

            wyjątek to wyjątek, to coś całkowicie oderwane od reguły i do owej
            reguły ma się nijak - poza tym, że to wyjątek, który regule przeczy -
            i nic więcej smile

            a chcesz powiedzieć, że jak każdy wyjątek troszkę chociaż potwierdzi
            regułę, to im więcej wyjątków, to tym bardziej potwierdzona reguła?
            hihihihi wink
            • z_mazur Re: Z mazur :)))) na litość... :)))) 07.08.07, 22:11
              Hmmm, polemika zaczyna się robić coraz ciekawsza. smile

              Wyjątek jest odstępstwem od reguły i bez tej reguły by nie istniał, więc każdy wyjątek do reguły ma się bardzo, a nie nijak. smile

              I on regule nie przeczy tylko ją w pewnym sensie tworzy. Reguła, w przeciwieństwie do prawa, ma swoje wyjątki więc istnienie wyjątków warunkuje istnienie reguły. Reguła bez wyjątków nie byłaby regułą.

              Ale żeby istniała reguła to musi istnieć pewna przewidywalność w opisywanym przez tą regułę zjawisku. Więc nie można powiedzieć, że im większa ilość wyjątków, tym bardziej potwierdzona reguła.

              smile)
    • sbelatka Re: :)))))) 07.08.07, 15:46
      no bardzo milo mi sie zrobilo kiedy przecztalam twoj post..

      troche smutno, że mnie/nam sie nie udalo - ale nie daliśmy soebie
      szansy..

      a Tobie/Wam gratuluję
      i zycze żeby to COS miedzy wami żylo juz zawsze...



    • ivone7 Re: :)))))) 07.08.07, 15:48
      ciesze sie...nawet nie wiesz jak bardzo...
      prawdziwa milosc zwycieza..jak milo miec tego dowody...
    • tictac11 Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 10:32
      jakby się wydawało.
      Z mazur, masz jednak wiedzę i doświadczenie życiowe.
      A ja znów jestem w kropce. Poczytajcie...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=69881425&a=69881425
      Ale nie włączajcie się do tamtej dyskusji, lepiej mi tutaj coś
      poradżcie....serce mi sie znó kraje na kawaleczki.
      • to.ja.kas Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 10:54
        Jest taka prosta w dawaniu a trudna w realizacji rada - ale bardzo
        skuteczna...
        przyjete przeprosiny - zapomnij
        nie mozesz ich przyjac - pogoń

        Nikt Ci nie pomoże podjąć decyzji....zawsze boli jak rycerz na
        białym koniu okazuje sie chłystkiem z plastikowym karabinem....
      • z_mazur Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 10:56
        Bez przesady.
        W tym konkretnym przypadku wolałbym się mylić.
        Przykro mi.

        Trudno coś doradzać. To niestety do Ciebie należy decyzja co zrobić
        z tym fantem.

        Są kobiety, które potrafią wybaczyć zdradę i po tej zdradzie czasem
        nawet związek jest lepszy niż przed. Są takie które nie potrafią i
        zdecydowane i twarde powiedzenie "koniec" daje im poczucie
        zachowania resztki godności w sytuacji zdrady. Każda z tych postaw
        ma swoje plusy i minusy i znajdziesz zwolenników i przeciwników
        każdego z tych wyborów.

        Jedno co mogę powiedzieć z dużą pewnością to to, że ludzie nie
        zmieniają się gwałtownie. Nie wierzę w przemiany o 180 stopni. W
        powolne przeobrażanie tak, nawet powodujące w perspektywie dłuższego
        czasu duże zmiany, ale w takie "cudowne odmiany" nie wierzę.
      • sylwiamich Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 11:02
        Jak czytam takie posty to zawsze mam ochotę strzelić sobie w gębę za
        kiwaniew głową z niedowierzaniem.Tictak...tylko Ty wiesz jak jest z
        Twoim mężem.I musisz się dobrze zastanowić co jest dla Ciebie
        boleśniejsze....Wsłuchaj się w siebie.Prawda jest w Twojej głowie
        • tictac11 Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 11:07
          prawda jest w mojej głowie, a serce nie chce jej słuchać.
          Powiedziałam mu, że nie wierzę, że z wilka stanie się jaroszem...
          • sylwiamich Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 11:31
            tictac11 napisała:

            > prawda jest w mojej głowie, a serce nie chce jej słuchać.
            > Powiedziałam mu, że nie wierzę, że z wilka stanie się jaroszem.

            Wszystkie zakochane kobiety tak mają.Widzę że idziesz do
            przodu.Wiesz.A to bardzooo dużo.Życzę Ci powodzenia....
      • i33 Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 11:09
        dziewczyno jesteś pewnie wspaniałą matką
        ale myśl też o sobie--bądz szczęśliwa matka, czy ktoś z nas czy na
        tamtym forum zadeklaruje ci przerzycie ZA CIEBIE twojego życia--z
        tym mężczyzną czy bez niego---nie...
        i rerapeuta tez ci nie zagwarantuje---powie ci tylko może jak ocenia
        wyniki terapii z własnego doświadczenia
        sobie samej zadaj pytanie czy chcesz uwieżyć dać szanse--czy masz
        siły na to wszystko---CZY NAPRAWDE KOCHASZ czy jesteś taką dobrą
        pełną zrozumienia kobietą--a on ---czy toco mówi to słowa czy idą za
        tym też CZYNY
        MOGE CI ŻYCZYĆ TYLKO DUŻO DUŻO SIŁY CIERPLIWOŚCI
        POZDRAWIAM I POWODZENIA
        JESTEŚ WIELKA
        • tictac11 Re: Życie nie jest takie piękne... 03.10.07, 11:44
          Dziękuję za dobre słowo smile
          no cóz.... on dba o rodzinę....a co będzie robił w miedzyczasie -
          nie wiadomo.
    • marek_gazeta Re: :)))))) 03.10.07, 11:10
      Gratuluję. I życzę szczęścia.

      Warto dojść do tego, aby zrozumieć, co w życiu ważne.
      • tictac11 Re: :)))))) 03.10.07, 11:41
        Marku, niestety to stary wpis, przeczytaj uzupełnienie z dzisiaj...
    • z.odzysku Re: :)))))) 03.10.07, 11:37
      tictac11 napisała:

      > Kiedyś pisałam tutaj rozpaczliwe wąty. Zbieg różnych okoliczności
      i
      > Wasze wsparcie dały mi odwagę, aby złożyć wniosek o rozwód.
      > Sprawa nabrała toku po opłaceniu wpisu. Mąż przeraził się tego,
      jak
      > powaznie o tym myślę i jak szybko może stracić rodzinę.
      Zasugerował
      > naprawę, złgłosił chęć udziału w terapii.... zawiesiliśmy
      > postępowanie rozwodowe.
      > Od tego czasu było rożnie. Trudno, cholernie trudno. Mąż po
      > pierwszym spotkaniu zrezygnował z terapii małżeńskiej, chodziłam
      > sama. Psycholog uświadomila mi, że oboje musimy chcieć. Od tego
      > czasu chyba z 6 razy, mniej więcej co miesiąc, potem co dwa
      > miesiace, pisałam wniosek o odwieszenie postępowania. Ale nie
      > wysyłalam. Coś się przełamało, cos zaczęło zmieniać. Mąż nie chce
      > stracić mnie, nie chce stracić syna, chyba coraz lepiej rozumie, o
      > co mi chodzi. Czuję, ze wychodzimy z tej czarnej dziury...i będzie
      > dobrze. Oczywiscie zdarzaja się burze, awantury, nerwy, ale to
      > wszystko z jakąś pewnoscia w tle, ze chcemy być razem.
      > Zobaczymy jak bedzie dalej.
      > Tymczasem sąd przysłął mi decyzję podjetą z urzędu, że umarza
      > postępowanie. OK.
      > Mam tylko pytanie, co w takiej sytuacji z wpisem 600 zł? Przepada?
      > A niech tam, nawet jeśli przepada, to warto było.
      > Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

      O rany!! Jak to miło widzieć następne optymistyczny post o
      pozytywnym rozwiązaniu konfliktów małżeńskich. smile
      Masz rację! Najważniejsze, to aby obydwie strony dostrzegły problem
      i chciały go WSPÓLNIE rozwiązać! smile
      Dużo siły, wytrwałości i miłości Wam życzę na Waszej nowej wspólnej
      drodze!! smile)))

      Co do wpisu tymczasowego, to nie przepada. Sąd zwraca go wnoszącemu
      ten wpis, tyle, że trwa to długo dość (u mnie jakieś 6 miesięcy od
      momentu, kiedy wycofałem pierwszy pozew).
      • tictac11 Re: :)))))) 03.10.07, 11:42
        ech.... taka optymistka to byłam 2 miesiące temu. Dzisiaj sprawa
        znowu jest skomplikowana...
        Wpis tymczasowy jest zwracany w przypadku wycofania pozwu. W
        przypadku umorzenia sprawy z urzędu - nie.
        Ja nie wycofałam wniosku aż do umorzenia, niestety, straciłam te
        pieniadze.
        • z.odzysku Re: :)))))) 03.10.07, 11:56
          tictac11 napisała:

          > ech.... taka optymistka to byłam 2 miesiące temu. Dzisiaj sprawa
          > znowu jest skomplikowana...

          bo, żeby było znowu dobrze, to się natyrać trzeba. Ja tam "węszę"
          jednak optymizm w Twoim poście. smile


          > Wpis tymczasowy jest zwracany w przypadku wycofania pozwu. W
          > przypadku umorzenia sprawy z urzędu - nie.
          > Ja nie wycofałam wniosku aż do umorzenia, niestety, straciłam te
          > pieniadze.

          Masz rację. Niedoczytałem i się wygłupiłem. Przepraszam.
      • julka1800 Re: :)))))) 03.10.07, 11:42
        czy ja nie umiem czytac czy pierwszy post tictaka jest z poczatku
        sierpnia? a ten kolejny, gdzie podaje link do forum mezczyzna z
        dzisiejszego dnia?

        Tictak, nie wiem co Ci radzic: prawda jest ze wszystkim zdazaja sie
        wybryki czy wpadki jak zwal tak zwal, ale jednorazowe a nie wielo.
        Prawda jest tez taka ze druga srona moze wybaczyc ten jeden raz, a
        moze wybaczac i kolejne razy ciagnace sie przez cale zycie.
        To zalezy jak Ty sie postrzegasz w calej tej sprawie.
        • tictac11 Re: :)))))) 03.10.07, 11:52
          tak dokładnie. tamten był z sierpnia.
          • ivone7 trzezwo 03.10.07, 13:56
            spojrzmy na cala sytuacje trzezwo..
            kiedy to sie stalo..przed nawroceniem w trakcie czy po..
            bo jesli to stara sprawa to maz popelnil grzech tylko
            przeoczenia...a nie nadszarpniecia zaufania...to raz...
            a po drugie jesli wybaczylas zdrady z przed nawrocenia...to sila
            rozpedu ta tez powinnas wybaczyc...
            ja wiem ze mnie sie latwo mowi...ale powinnas do tego podejsc tak
            przed nawroceniem...czysta karta...i nie wracac do tego..
            • tictac11 Re: trzezwo 03.10.07, 14:31
              Nie za bardzo rozumiem?
              Kolejność byłą taka:
              Najpierw były oszustwa i krętactwa, rany zabliźniały sie długo
              złozyłam pozew rozwodowy, potem staraliśmy się jakoś stopniowo
              poukłądac, ale było b. cieżko. Przez ok. 10 miesięcy mniej wiecej co
              parę tygodni nachodziłą mnie chęć wznowienia sprawy. Potem zaczeło
              być minimalnie lepiej, potem troszkę lepiej, po 12 miesiacach
              nastąpiło przedawnienie i sąd sprawę umorzył. Od tego czasu (od
              początrku czerwca 2007) było coraz lepiej, mąż duzo zajmował sie
              domem, dzieckiem. W stosunkach ze mna zdarzały mu się dawne "błędy"
              ale coraz rzadziej...Sierpień i wrzesień były super, widać było, że
              coraz wiecej zajmuje się dzieckiem, zajmuje domem, wyręcza mnie w
              wielu sprawach. Nie było jakichś manifestacji uczucia, nie było
              słowa "kocham" itp. ale było przynajmniej spokojnie, na tyle że
              odetchnełam psychicznie i zadbałam o siebie fizycznie, energia mnie
              rozpierała.
              Więc wybaczyłam, nabrałam optymizmu, radości zycia, w sierpniu
              napisałam ten tytułowy, optymistyczny post bo byłam pewna, że jest w
              miarę OK. I teraz, w ostatnim dniu wrzesnia okazało się, ze wbrew
              temu, co twierdził, ma 2. telefon i utrzymuje kontakty z różnymi
              laskami. Jedna MMsem przysyłała mu swoje zdjecia pornograficzne. z
              Inna pisywał "bardzo po przyjacielsku" chociaż wyraźnie erotycznych
              tekstów nie było. Skontaktowałam sie z nią, okazało sie, ze nie
              miala pojęcia o mnie, on jej nic nie obiecywał, ale spali ze sobą w
              lutym, jak tam był. Ona robiła sobie jakąś nadzieję. Ostatnio rzadko
              pisywał, tłumaczył się brakiem czasu.
              Taka jest chronologia, ciąg dalszy znasz już....
              • ivone7 Re: trzezwo 03.10.07, 15:10
                no wiec widac ze maz lubi miec alter ego...drugi tel..chocby sms-y z
                innymi kobietami..
                rozsadek mowi mi-ze to sie nie zmieni..on zawsze taki zostanie..
                i chyba na zimno pozbylabym sie zludzen, ze bedzie lepiej..bo on
                jest uzalezniony od tego..i tylko jego terapia...lub leczenie jak
                alkoholika przynioslyby efekt
                ale jesli ta zdrada byla przed jego poprawa...to chyba ja bym
                pusciala w zapomnienie..juz taka daleka droga za wami...
                wspolczuje ci..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka