tictac11
07.08.07, 14:20
Kiedyś pisałam tutaj rozpaczliwe wąty. Zbieg różnych okoliczności i
Wasze wsparcie dały mi odwagę, aby złożyć wniosek o rozwód.
Sprawa nabrała toku po opłaceniu wpisu. Mąż przeraził się tego, jak
powaznie o tym myślę i jak szybko może stracić rodzinę. Zasugerował
naprawę, złgłosił chęć udziału w terapii.... zawiesiliśmy
postępowanie rozwodowe.
Od tego czasu było rożnie. Trudno, cholernie trudno. Mąż po
pierwszym spotkaniu zrezygnował z terapii małżeńskiej, chodziłam
sama. Psycholog uświadomila mi, że oboje musimy chcieć. Od tego
czasu chyba z 6 razy, mniej więcej co miesiąc, potem co dwa
miesiace, pisałam wniosek o odwieszenie postępowania. Ale nie
wysyłalam. Coś się przełamało, cos zaczęło zmieniać. Mąż nie chce
stracić mnie, nie chce stracić syna, chyba coraz lepiej rozumie, o
co mi chodzi. Czuję, ze wychodzimy z tej czarnej dziury...i będzie
dobrze. Oczywiscie zdarzaja się burze, awantury, nerwy, ale to
wszystko z jakąś pewnoscia w tle, ze chcemy być razem.
Zobaczymy jak bedzie dalej.
Tymczasem sąd przysłął mi decyzję podjetą z urzędu, że umarza
postępowanie. OK.
Mam tylko pytanie, co w takiej sytuacji z wpisem 600 zł? Przepada?
A niech tam, nawet jeśli przepada, to warto było.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.